Zaskakujący Gruzin – KVARELI Grusignac 2009

By środa, 31 grudnia, 2014 0 , , , ,

DSC_0161Dobre wino może wyprodukować tylko ten, kto jest w nim zakochany.

Tak głosi piękne gruzińskie przysłowie. Jesienią mieliśmy okazję spróbować kilku gruzińskich butelek na dwóch degustacjach zorganizowanych przez Poznaj Smak Gruzji. Sam kraj wydaje się nam bajeczną otwartą i gościnną krainą, którą może kiedyś uda nam się odwiedzić. Polecamy Wam ciekawą relację Tomasza z Facetem Jestem – bardzo nas natchnęła! Nie wiemy ile w tym prawdy, ale słyszeliśmy, że mimo wszystkich antagonizmów zdecydowanie najszybciej można porozumieć się z Gruzinami po rosyjsku, a my należmy już do pokolenia które z tym językiem nie miało do czynienia, ale może kiedyś się odważymy…

Póki co pozostaje nam poznawanie Gruzji za pomocą ich najważniejszego produktu eksportowego, czyli wina. Wczoraj otworzyliśmy KVARELI Grusignac 2009, zakupione przez nas w sklepie Gruzińskie Wina w cenie 40 zł.

Firma Grusignac jest jedynie importerem, a samo wino pochodzi od producenta JSC Corporation Kindzmarauli, który narodził się w 1990 roku w toku przemian, które w tamtych czasach dotknęły większość postradzieckich republik. Winiarnię zbudowano w oparciu o winnicę, która funkcjonowała jeszcze w czasach ZSRR. Obecnie roczna produkcja to 600 tysięcy butelek w 15 liniach win. Nasza butelka to 100% Saperavi, które przez dwa lata dojrzewało w beczkach.

W kieliszku ma ciemny, głęboki kolor dojrzałych wiśni. Mimo 5 lat nie widać oznak ewolucji. Alkoholu mamy sporo, bo 14% – jest on delikatnie, ale nienachalnie wyczuwalny w nosie. Początkowo zapach jest trudny do zaszufladkowania: mamy nuty ciemnych owoców, ale nie są to soczyste wiśnie raczej owoce, które zostały dopiero co podniesione z ziemi, brudne i nieumyte. Do tego sporo nut roślinnych i coś, co często spotykamy w winach z Gruzji, a określamy jako zapach kredy. Dopiero po jakiś dwóch godzinach wino odkrywa swoje drugie, prawdziwe oblicze – bardzo ładnej truskawkowej soczystości. W ustach niska kwasowość, nuty owoców którym jednak nie można przypisać konkretnych barw i jak to na gruzińskie wina przystało spora dawka tanin w długim finiszu.

Robert: Podstępna butelka. Przyznam się, że początkowo zapach nie mógł mnie do siebie przekonać, był roślinny, niezbyt czysty. Wino mi nie smakowało, wręcz wydało mi się wadliwe. Jednak wina z Gruzji, które już piliśmy nauczyły mnie cierpliwości. Po długiej dekantacji pokazało drugie, truskawkowe dno z delikatnie waniliowym podbiciem – w tej chwili mógłbym się w nim zakochać. 

Marta: Muszę Wam zdradzić, że mina Roberta po pierwszym kieliszku była bezcenna, żałuję że jej nie uwieczniłam! Stwierdził, że nie wie co się dzieje, ale on nie da rady tego degustować. Odłożyłam nasze kieliszki i poradziłam byśmy wstrzymali się z pochopnymi opiniami i to był strzał w dziesiątkę. Wino przemieniało się z każdym kwadransem, pięknie otworzyło i zapach truskawki pozostawił miłe doznania. Warto było poczekać…


Podsumowanie:

Za – Gdy już się otworzy, przekonuje do Gruzji.

Przeciw – Wymaga cierpliwości.

Ocena – dobre.