Vininova – przegląd portfolio

Jeśli mielibyśmy obecnie wskazać importera, którego oferta rozwija się najbardziej dynamicznie, to bez wątpienia byłaby to Vininova. Po zmianach właścicielskich w ciągu ostatnich lat jej portfolio wyraźnie się powiększyło, ale też przeobraziło ze stosunkowo nudnego w całkiem awangardowe i bardzo zróżnicowane.


Okazją by poznać bliżej te nowinki (ale też odświeżyć sobie kilku producentów, których wina już znaliśmy) była zorganizowana ze sporym rozmachem degustacja nowego portfolio importera, na którą otrzymaliśmy zaproszenie. Dzisiaj prezentujemy wina, które z tego dnia najbardziej zapadły nam w pamięć.

Niedogodnością (poza cenami, które nie należą do niskich) jest słaba dostępność tych świetnych butelek. Importer nie prowadzi sprzedaży wysyłkowej, a ilość sklepów stacjonarnych choć stopniowo się powiększa, dalej jest niewielka (w Warszawie są to dwa punkty i położone raczej na obrzeżach miasta). Na szczęście, Vininova współpracuje również z innymi sklepami winiarskimi, a także z licznymi restauracjami, więc mamy nadzieje, że prędzej, czy później będziecie mieli okazję spróbować opisywanych win.

Szampany

Ze sporej oferty producentów z Szampanii skupiliśmy się na mniejszych producentach, odpuszczając (skądinąd naprawdę solidne) butelki Lansona. Zamiast tego spróbowaliśmy pozycji od Laurent Benarda oraz Champagne Augustin. Pierwszy z producentów to rodzinna posiadłość położona w Dolinie Marny datująca swoje początki na 1878 rok. Obecnie rodzina posiada 2,5 ha winnic, które są podzielone na 6 osobnych parceli. Rodzina Augustin to znowu biodynamiczni przedstawiciele regionu Montagne de Reims.

Laurent Benard La Clé des Sept Arpents Champagne Extra Brut (252 zł)

Ten szampan stanowi mieszankę 66% meuniera, 17% pinot noir i tyle samo chardonnay. Owoce pochodzą z gminy Mareuil-sur-Ay (premier cru), wino dojrzewa na osadzie przez 48 miesięcy, a dosage to ledwie 2 g. Mamy tutaj sporo soku z jabłek, mocne uderzenie cytryn, ale też odrobinę twardych, niedojrzałych jeszcze gruszek i wyraźnie mineralne podbicie. Na podniebieniu za to z owocem schowanym za nutami drożdżowymi, świetną kwasowością i stalowa strukturą. Znakomite- (92/100).

Laurent Benard Vendange Champagne Extra Brut 2017 (322 zł)

Drugim szampan tego producenta był winem rocznikowym o składzie 40% meuniera i 60% pinot noir. Tutaj dojrzewanie na osadzie trwa 36 miesięcy, a dosage jest jeszcze niższy, bo zaledwie na poziomie 1 g cukru. Pachnie marcepanem, gruszkami, w nosie jest całkiem intensywne (wręcz wydaje się nieco oranżadowe). Za to na podniebieniu sycące, mocno skoncentrowane, wyraźnie jabłkowe, z pięknie mineralnym, wyciągniętym finiszem. Duża klasa, ale też świetna energia. Znakomite+ (94/100).

Champagne Augustin Cuvée Air Brut Nature (375 zł)

Przy drugim winiarzu rozpoczęliśmy od mieszanki pinot noir i chardonnay. W warstwie aromatycznej dzieje się naprawdę sporo, owoc jest bardzo ekspresyjny, gruszkowo-cytrusowy, ale pojawiają się też nieco jabłkowej skórki. W ustach mocne, charakterne, z niesamowicie oczyszczającym, długim posmakiem (wychodzi tutaj sok z cytryn i limonek). Koronkowa robota. Znakomite+ (94/100).

Champagne Augustin Feu Blancs de Noir Brut Nature (425 zł)

W przypadku tego szampana producent nazwą nawiązuje do innego żywiołu, a więc ognia. W składzie znajduje się 100% pinot noir, ale winifikowanego na biało. Aromat jest bardzo czyściutki, mamy tu jabłka, ale też poziomki i lekkie akcenty wiśniowe (daje o sobie znać użycie czerwonej odmiany winorośli). Kwasowość zdaje się być nawet wyższa niż u poprzednika, a do tego dochodzi świetna soczystość i elegancki, mineralny szkielet. Znakomite (93/100).

Burgundia (w tym Beaujolais)

Spośród sporej ilości win z Burgundii i historycznie przynależnego do niej Beaujolais, skupiliśmy się głównie na selekcji producentów idących mniej lub bardziej wyraźnie w naturalizującą stronę (choć spróbowaliśmy tez kilku innych pozycji).

Francois de Nicolay Chardonnay VdF 2020 (104 zł)

Zaczęliśmy od tego pełnego owocu (melon, słodkie jabłka) wina sygnowanego jako proste Vin de France, ale odznaczającego się całkiem solidną strukturą i pełnym, delikatnie kremowym ciałem. Takie chardonnay stojące po owocowej stronie bardzo lubimy. Bardzo dobre- (89/100).

Julien Guillot Mâcon Villages 2018 (169,90 zł)

Kolejne wino z tej odmiany to zupełnie inny obraz szczepu, ale odpowiada za to 30 miesięcy dojrzewania na osadzie. Początkowo dużo tutaj dymu, ale stopniowo wino się oczyszcza, pokazując więcej jabłek, gruszek, ale też orzechów. Na podniebieniu delikatnie kremowe i maślane, ale wciąż z dobrze owocowym tłem. Bardzo dobre- (89/100).

Maison En Belles Lies Bourgogne Chardonnay 2020 (176 zł)

Za tym projektem stoi Pierre Fenals, który po przygodzie w przemyśle odzieżowym tak zafascynował się biodynamicznym winiarstwem, że postanowił sam produkować wina (oczywiście w ten sam sposób). Tutaj mamy selekcję owoców ze starych krzewów, fermentacja i dojrzewanie (14 miesięcy) odbywało się tradycyjnie w beczkach, ale bez battonage (wzburzania osadu). Wydaje się być lekko utlenione, orzechowe, ale rozkwita też ładnym, jabłkowo-melonowym owocem. W ustach dobrze zbudowane, a przy tym soczyste, z zaznaczoną w posmaku mineralnością. Chyba odrobinę za młode, bo poszczególne elementy nie tworzą jeszcze zgrabnej całości. Bardzo dobre+ (91/100).

La Maison Romane Hautes Cotes de Nuits Rouge 2020 (209 zł)

Hautes Cotes de Nuits to apelacja mająca w swej definicji dawać dość proste wersje pinot noir i tak jest również w tym przypadku. Mamy tutaj typowe dla pinota aromaty nie do końca dojrzałych wiśni, nieco ziemistości i ziół. Na podniebieniu brakuje trochę lepszej materii, ale mogą się podobać zarówno mocna kwasowość jak i całkiem zgrabnie zarysowane garbniki. Bardzo dobre- (89/100).

Maison En Belles Lies L`Etrange VdF 2020 (173 zł)

W tym winie znajdziemy rzadko spotykany kupaż trzech burgundzkich odmian – głównie gamay, ale uzupełnione o pinot noir i (co jeszcze ciekawsze) chardonnay, przy czym całość dojrzewa w 18-miesięcznych beczkach. W efekcie mamy sporo wiśni, ale też porzeczki, pobrudzone ziemią truskawki, odrobinę dymu. Na podniebieniu jeszcze mocniej porzeczkowe, ale i liściaste, z wyraźnym garbnikiem i wybijającą się kwasowością. Nieoszlifowane, ale intrygujące. Bardzo dobre+ (91/100).

Vignes de Maynes MegaMix 2018 (176 zł)

Pomysł na mieszankę użytych odmiany jest tutaj taki sam jak w poprzednim winie, ale proporcje są już równe, po 1/3 każdego szczepu. Owoc tym razem jest słodszy, pełniejszy, ale kwasowość jest wciąż zlokalizowana w wysokich rejestrach. To, co nam się najbardziej spodobało to świetny flow i energia jakie ma to wino mimo swojej względnej prostoty. Bardzo dobre+ (91/100).

Francois de Nicolay Beaujolais Cuvee Les Beaux Jours 2019 (97 zł)

To dość typowe Beaujolais z charakterystycznymi nutami wiśni i wyraźną kwasowością. Trochę na jedną nutę, ale ten chrupki, pestkowy owoc będzie się podobał fanom regionu (do których sami należymy). Bardzo dobre- (89/100).

La Maison Romane Longeroies Marsennay 2020 (297 zł)

Marsennay to zlokalizowana najbardziej na północy, najbliżej Dijon gminna apelacja Côte de Nuits, sklasyfikowana zresztą całkiem niedawno (jak na burgundzkie standardy), bo w 1987 roku. Powstające tutaj wina nie są aż tak cenione jak z innych gmin leżących dalej na południe, ale przy horrendalnie rosnących cenach burgundów, mogą stanowić ciekawą alternatywę dla bardziej szanowanych siedlisk. Ten pinot noir ma piękną owocowość spod znaku dojrzałych (ale wciąż lekko kwaskowych) wiśni, mnóstwo soczystości i dużo żywych tanin. Wyraźnie naturalizujące, lekko ziemiste, z odrobiną lotnej kwasowości, ale przy tym świetnie sprężyste i żywe. Znakomite- (92/100).

La Maison Romane Justice Gevrey-Chambertin 2020 (533 zł)

Dla najbardziej konserwatywnych fanów burgundzkich pinotów „prawdziwe” Côte de Nuits zaczyna się właśnie w gminie Gevrey-Chambertin, gdzie znajdziemy pierwsze (jadąc od Dijon) winnice klasy premier cru. Mamy tu wino na pewno elegantsze od poprzednika, owoc jest bardziej dojrzały (wiśnie i słodkie maliny), a struktura mocniej zarysowana i nie tak rozchwiana. Całkiem pełne jak na burgundzkie standardy, mocne, ale z zachowanym wdziękiem i nutką uroczej zawadiackości. Znakomite (93/100).

Domaine Chandon de Briailles „Les Vergelesses” Pernand Vergelesses Premier Cru 2019 (333 zł)

Przechodzimy do Côte-d’Or, do winnicy klasy premier cru Les Vergelesses zlokalizowanej w gminie Pernand Vergelesses. Koniecznie trzeba też dodać, że jedynie niewielka dolina dzieli ją od słynnego wzgórza Corton. To wino imponuje niesamowitą owocowością (wiśnie i czereśnie), która w swojej nieskazitelnej dojrzałości jest też fantastycznie soczysta, elegancka i powabna. Na podniebieniu pięknie skoncentrowane, gładziutkie, bez żadnej chropowatości, ale też przestrzenne. Znakomite+ (94/100).

Dario Prinčič

Tego winiarza nie trzeba przedstawiać wszystkim tym, którzy choć trochę zanurzyli się w świat win pomarańczowych. W wiosce Oslavia, kilka kilometrów na północ od Gorycji, gdzie narodził się renesans tego stylu win, jest to (obok Radikona i Gravnera) jedno z najgłośniejszych nazwisk. Dzisiaj Dario, który swoją winiarską karierę rozpoczął w 1993 roku, posiada dalej stosunkowo niewielką, bo 10-hektarową posiadłość. Trzeba dodać, że jego wina świetnie się starzeją, niedawno piliśmy pinot grigio z 2012 i było on nadal w świetnej formie.

Dario Prinčič Bianco (158 zł)

Wino stanowi mieszankę dwóch roczników, 2019 oraz 2020. W składzie mamy zaś miks chardonnay, sauvignon blanc oraz pinot grigio, a owoce były macerowane przez 5-6 dni. Jest super owocowe, pachnące gruszkami, brzoskwiniami, słodkimi jabłkami. Na podniebieniu z całkiem solidną budową, ale też soczystością i energią. Poza nadaniem lepszej struktury i delikatnych garbników maceracja nie wyżyłowała wina, które zachowało energetyczny obraz. Bardzo dobre+ (91/100).

Dario Prinčič Pinot Grigio 2019 (222 zł)

Wiele razy powtarzaliśmy już, że przemacerowanie owoców pinot grigio (pinot gris) ze skórkami, to chyba najlepsze, co można zrobić z tą odmianą, która w zwykłej, białej wersji często daje wina nudne i anonimowe. Tutaj nabrała ona aromatów płatków kwiatów, gruszek i mirabelek. W ustach z ponownie zachowaną świetną soczystością i potoczystością. Bardzo dobre (90/100).

Dario Prinčič Jakot 2018 (222 zł)

Jakot to często stosowana przez włoskich winiarzy z Friuli nazwa wina produkowanego z odmiany friulano (kiedyś lokalnie zwanej „tokaj”, co oczywiście skończyło się zakazaniem takiego oznaczenia na wniosek Węgrów, więc obecnie winiarze piszą tę nazwę wspak). Maceracja trwała już słuszne 22 dni, przez co wino nabrało bardziej ziołowo-herbacianego charakteru. Pojawia się również lotna kwasowość (na szczęście na akceptowalnym poziomie), nuty mirabelek, gruszek i suszonego oregano. Ładnie złożone i nieprzerysowane. Bardzo dobre+ (91/100).

Dario Prinčič Ribolla 2018 (222 zł)

Ribolla gialla to aromatyczna odmiana, którą szczególnie upodobali sobie mistrzowie macerowanego stylu z pograniczna włosko-słoweńskiego. Dario poddał owoce długiej, bo ponad 40-dniowej maceracji, po czym wino trafiło na 30 miesięcy do beczek. Efekt jest świetny, bo ta ribolla jest bardzo kompleksowa, wciąż z jednej strony pełna dojrzałych, żółtych owoców, ale z drugiej smakująca sosem sojowym, grzybami, ziołami. Do tego tutaj taniny są już całkiej solidne, chociaż nie można powiedzieć, by były zbyt suche, czy za agresywne. Znakomite- (92/100).

Dario Prinčič Trebez Bianco 2014 (222 zł)

W tym winie znajdziemy mieszanką chardonnay, sauvignon blanc oraz pinot grigio, gdzie po maceracji (trwała ona różny okres w zależności od odmiany) wino dojrzewało w beczkach 36 miesięcy. Dziś jest tu już sporo utlenienia, pachnie mocno orzechami włoskimi i suszonymi morelami, ale w ustach nie straciło mocnego, znacznie świeższego kręgosłupa. Bardzo dobre (90/100).

Dario Prinčič Rosso 2019 (158 zł)

Czerwony rodzynek Dario to mieszanka merlota oraz caberneta sauvignon, które dojrzewają przez 24 miesiące w beczkach, ale prezentują zaskakująco świeży, owocowy styl. Mamy tutaj przede wszystkim mnóstwo kwaskowych wiśni, czereśni, ale nawet poziomek. Kwasowość jest wysoka, tanina dość gładka, a całość apetyczna i soczysta. Bardzo dobre+ (91/100).

Amós Bañeres

To było jedno z największych zaskoczeń wieczoru, bowiem zupełnie nieznany producent z katalońskiego regionu Penedès zaprezentował świetnie skrojone wina. Winiarnia powstała w 2011 roku jako wspólny projekt byłego farmeceuty Amósa Bañeresa i winiarza Alexa Ruiza. Przyświeca im wizja produkcji win naturalnych, wydajność krzewów jest bardzo niska, fermentacja odbywa się spontanicznie, bez kontroli temperatury i prawie zawsze przeprowadzana jest maceracja semi-karboniczna.

Amós Bañeres Missatge En Una Ampolla 2018 (129 zł)

To pomarańczowe macabeo, które było macerowane nie tylko ze skórkami, ale też z szypułkami. Mamy tutaj sporo marcepanu, ale też suszonej herbaty, słodkich gruszek i jabłek. Jak na wino pomarańczowe dość łagodne, nieco zbyt gładkie, ale też przyjemnie soczyste i super żywe. Bardzo dobre (90/100).

Amós Bañeres Vinya Oculta 2020 (169 zł)

To znów macerowane xarel-lo, a więc odmiana, która ostatnio przeżywa w Katalonii prawdziwy renesans. W porównaniu do poprzednika owocowość jest tutaj pełniejsza, idące w stronę słodkich brzoskwiń, ale i jabłkowej skórki. Słoneczne, energetyczne i po prostu smaczne. Znakomite- (92/100).

M. Chapoutier

Rodzina Chapoutier to obecni prawdziwi giganci jeśli chodzi o Dolinę Rodanu. Produkują oni bowiem wina we wszystkich najważniejszych tamtejszych apelacjach – Cornas, Côte-Rôtie, Hermitage, Saint-Joseph, czy Châteauneuf-du-Pape – nie wspominając już o całej gamie bardziej podstawowych win. Mimo jednak tak szerokiego portfolio, uczciwie trzeba im oddać, że (zwłaszcza ich droższe etykiety) prezentują zawsze co najmniej solidny poziom.

M. Chapoutier Chante-Alouette Hermitage Blanc 2018 (339 zł)

Bardzo rzadko mamy okazję próbować białego wina z apelacji Hermitage, więc to samo w sobie było już atrakcją. Jest to czyste marsanne o typowych dla siebie dość ciężkich aromatach wosku, gruszek, dojrzałych moreli, ale też zielonych orzechów. Pełne, tłustawe, wymaga czasu i dobrze dobranego jedzenia (sugerowałbym drób z maślano-śmietankowym sosie). Wino raczej kontemplacyjne, niż do radosnego popijania, ale w swojej stylistyce wysmakowane i eleganckie. Znakomite- (92/100).

M. Chapoutier Les Granilites Saint-Joseph 2020 (174 zł)

Jak wskazuje nazwa to syrah pochodzi z granitowych gleb apelacji Saint-Joseph i przez 12 miesięcy dojrzewało w beczkach. Jest pełne świeżych wiśni, malin i czereśni, ale też typowych dla syrah z Północnego Rodanu akcentów mięsnych. Na podniebieniu o średnim ciężarze, dobrze kwaskowe i zwieńczone drapiącymi, żywymi garbnikami. Znakomite- (92/100).

M. Chapoutier Les Arenes Cornas 2018 (215 zł)

Drugie syrah z Północnego Rodanu różniło się nie tylko rocznikiem (2018 był znacznie cieplejszy), ale też dojrzewaniem. W przypadku Cornas 80% wina trafiło na 14-16 miesięcy do beczek, ale pozostała część była starzona w cementowych zbiornikach. W efekcie powstało wino niesamowicie napakowane owocami (wiśnie i czereśnie), ale zachowujące soczysty, kwaskowy rdzeń. Koncentracja jest naprawdę spora, w smaku pojawiają się nuty bulionowe, sojowe, ale i mnóstwo malin oraz wiśni. Taniny powoli nabierają gładkości, ale wino potrzebuje jeszcze czasu. Znakomite+ (94/100).

Elvio Cogno

Od naszego ostatniego spotkania z etykietami tego świetnego producenta z apelacji Barolo minęło sporo czasu, stąd z tym większa przyjemnością je ponownie próbowaliśmy. Obecnie posiadłość zajmuje 15 ha winnic, z tego aż 11,5 ha na winnicy Ravera, której klasę wypromował właśnie Elivio Cogno.

Elvio Cogno Anas-Cëtta Langhe Nascetta 2020 (135 zł)

Nascetta do nieco zapomniana biała odmiana właśnie z okolic Novello, którą starają się wskrzesić miejscowi producenci. Szczerze powiedziawszy, przyglądamy się tym próbą od wielu lat i do tej pory nie trafiliśmy jeszcze na jakieś naprawdę świetne wino z tej odmiany. Tutaj mamy wersję, gdzie 30% wina fermentuje i przez kilka miesięcy dojrzewa w beczkach. Pojawia się sporo jabłek, gruszkowej skórki oraz świeżych ziół, ale w ustach brakuje jakiejś mocniejszej struktury. Wino jest dość krótkie i mało rozbudowane, ale też (co trzeba mu oddać) smaczne. Dobre+ (88/100).

Elvio Cogno Mandorlo Dolcetto d’Alba 2020 (88 zł)

Za to dolcetto to jedna z naszych ulubionych piemonckich odmian i nieodmiennie nie możemy przeboleć, że wielu producentów decyduje się na ograniczenie jej produkcji kosztem nowych nasadzeń nebbiolo. Na szczęście w przypadku Elvio Cogno taki problem na razie się nie pojawia. Mamy tutaj też nieprzekombinowaną wersję tego wina, dojrzewającą jedynie w stalowych zbiornikach. Obok chrupkich wiśni, malin i truskawek znajdziemy również akcenty pestkowe, mocną kwasowość, piękną energię i soczystość. Takie dolcetto kochamy. Bardzo dobre- (89/100).

Elvio Cogno Montegrilli Lagnhe Nebbiolo 2020 (129 zł)

Pierwsze ze spróbowanych nebbiolo to wersja dojrzewająca w stali. Charakter odmiany jest tutaj łatwy do namierzenia, dający o sobie znać nutami soczystych czerwonych owoców (wiśnie, maliny, truskawki, czereśnie), mocną kwasowością i charakternymi, żywymi garbnikami. Czyściutkie, bardzo świeże i energetyczne – czarujące. Bardzo dobre+ (91/100).

Elvio Cogno Bricco dei Merli Barbera d’Alba 2020 (145 zł)

Nie mogło też zabraknąć ostatniego z trio czerwonych odmian Langhe, a więc barbery, którą spróbowaliśmy w dwóch wersjach. Pierwsza z nich to można powiedzieć klasyczne oblicze szczepu, dojrzewające przez 12 miesięcy w dużych beczkach ze slawońskiego dębu. Mamy więc wino o zdecydowanej, mocnej kwasowości, wypełnione wiśniowym, lekko konfiturowym owocem z dodatkiem akcentów migdałów i oregano. Jak przystało na barberę tanin nie ma prawie wcale, ale moc owocowości jest nie do podrobienia. Bardzo dobre- (89/100).

Elvio Cogno Pre-Phylloxera Barbera d’Alba 2020 (279 zł)

Druga barbera to prawdziwa gratka. Pochodzi ona z ponad 100-letnich krzewów z niewielkiej parceli (0,25 ha), którą rodzina znalazła w miasteczku Berri nieopodal La Morry. Co istotne, piaszczysta gleba pozwoliła zachować tutaj nieszczepione krzewy (atakujące winorośle larwy filoksery nie przeżywają w takim podłożu). Dojrzewanie trwało, podobnie jak u poprzednika, 12 miesięcy w dużych beczkach. Tutaj owoc jest jeszcze mocniej skoncentrowany, obok wiśni pojawiają się bardzo dojrzałe maliny, ale i trochę śliwek, leśnej ściółki i ziemistość. Na podniebieniu pełne, nasycone, ale nie tracące kwaskowego szkieletu, a ponadto w tym przypadku akopmaniują mu całkiem wyczuwalne, zadziorne garbniki. Znakomite- (92/100).

Elvio Cogno Bordini Barbaresco 2019 (215 zł)

Bordini to winnica zlokalizowana w gminie Neive w apelacji Barberesco. W porównaniu do nebbiolo z Barolo tutejsze wina są zwykle szybciej gotowe do picia i bardziej miękkie, co potwierdza się również w tym przypadku. Aromat jest piękny, zawiera w sobie zarówno akcenty kwiatowe, ale też truskawki, czereśnie, maliny i trochę ziół. W ustach soczyste, z mocnymi garbnikami, jeszcze oczywiście szalenie młode, ale w wielkim potencjałem. Na razie wyraźnie po owocowej stronie, z wiekiem nabierze głębi i złożoności. Znakomite (93/100).

Elvio Cogno Cascina Nuova Barolo 2018 (249 zł)

Cascina Nuova to najprostsze w czterech Barolo znajdującym się w portfolio producenta, do którego są używane owoce z młodych krzewów. Maceracja trwa tutaj 30 dni, a dojrzewanie 24 miesiące w dużych beczkach. W zapachu pojawiają się pięknie dojrzałe truskawki, kwaskowe wiśnie i czereśnie. Wino jest świetnie owocowe, delikatnie ziemiste, z typową dla odmiany, wysoką kwasowością i na razie jeszcze dość zbitymi garbnikami. Dobrze skoncentrowane, a przy tym dalej powietrzne i ładnie rozłożyste, co trzeba docenić zwłaszcza w tym gorącym roczniku. Znakomite+ (94/100).

Elvio Cogno Ravera Barolo 2015 (449 zł)

Nie można powiedzieć, że to 7-letnie Barolo jest już winem dojrzałym (Barolo to jedne z najbardziej długowiecznych czerwonym win na świecie), ale daje już pewne pojęcie o tym, w którą stronę będzie zmierzać. Aromat jest pełen czerwonych owoców w różnych odcieniach (dojrzałe truskawki, maliny, ale też bardziej kwaskowa żurawina, czereśnie czy wiśnie), do tego dochodzą akcenty leśne, suszone zioła, liść laurowy. Usta mocne, posadowione na solidnych, kwaskowych fundamentach, wsparte na delikatnie słodkawej owocowości i przykryte mocnymi, wyrazistymi, na razie wciąż wysuszającymi garbnikami. Już teraz wielowarstwowe, a przecież to ledwie osesek. Arcydzieło- (95/100).


Opisane powyżej 33 wina to jedynie mały wycinek znakomitego portfolio Vininovy, które spróbowaliśmy podczas tego wydarzenia. Ciekawy miks producentów klasycznych oraz tych bardziej awangardowych wydaje się kluczem do sukcesu i sprawia, że w tej ofercie każdy powinien znaleźć coś dla siebie.