Co słychać w Winnym Garażu?

Tarzający się po podłodze labrador bawiący się z małym szczeniaczkiem. Jego siostrzyczka leżąca i przysypiająca na naszych kolanach. Właściciel, choć zabiegamy w ferworze restauracyjnego popołudnia, zawsze znajdzie chwilę, aby przysiąść się i porozmawiać z gośćmi. Otwarta kuchnia pozwalająca podglądać pracę kucharzy. Minimalistyczne, ale urządzone z klasą wnętrze. W takich miejscach zatrzymuje się czas. Siedzimy, jemy, pijemy wino, rozmawiamy, znów sięgamy po sztućce, pijemy kawę, jemy deser choć nie mamy na niego wcale miejsca, a potem wychodząc zastanawiamy się kiedy minęły cztery godziny?! Wydaje się, że stworzenie takiego miejsca to żadna sztuka. Ale choć pozornie recepta ...