Summa 2022 – wina z Niemiec, Austrii i Alzacji

By wtorek, 7 czerwca, 2022 0 , , ,

W kolejnym wpisie poświęconym winom spróbowanym podczas Summy 2022, chcemy przyjrzeć się winom z Niemiec, Austrii i Alzacji. Tradycyjnie te miejsca (z uwagi na silne związki Alto Adige z germańską kulturą produkcji wina) są mocno reprezentowane podczas festiwalu, co daje szansę wyłuskać nowych, nieznanych wcześniej producentów.


Zillinger

Na tego producenta ostrzyliśmy sobie zęby od dawna i w końcu udało się spróbować jego win. Herbert Zillinger zlokalizowany jest w północnej części Austrii, w regionie Weinviertel, niedaleko granicy ze Słowacją. Swoje 16 ha winnic uprawia biodynamicznie (od 2017 roku posiada certyfikat), jest też członkiem stowarzyszenia respect-BIODYN.

Zillinger Neuland Welschriesling 2020 (90/100) pochodzi z młodych krzewów rosnących głównie na lessowej glebie. Pachnie cytrynami, ziołami i jabłkami. Mimo zaledwie 11,5% alkoholu ma dobrą budowę, owoc jest dojrzały, ale akompaniuje mu kwasowość i całkiem wyraźnie wyczuwalne garbniki (choć wino nie było macerowane, a jedynie podczas wytłaczania użyto pełnych kiści, bez odszypułkowania).

Zillinger Horizont Grüner Veltliner 2021 (91/100) to znów wino powstając z krzewów, których wiek to 10-25 lat i które rosną na gliniasto-piaszczystej glebie. Wita nas eksplozja soczystych jabłek, jabłkowej skórki, ale też nut rumiankowych. W ustach chrupkie, żywe, ale z mocnym, przyprawowym posmakiem.

Zillinger Hirschenreyn Grüner Veltliner 2020 (92/100) powstaje z pojedyczne parceli, która jest najwyżej położoną, najchłodniejszą z działek producenta. Wino dojrzewa przez rok na osadzie w dużych beczkach. Jest dymne, orzechowe, w tym momencie to akcenty pochodzące właśnie z dojrzewania w dębie znajdziemy na pierwszym planie, a dopiero w tle pojawiają się jabłka, zioła i siano. Struktura jest świetna, ale całość potrzebuje czasu.

Zillinger Radikal Grüner Veltliner 2020 (91/100) to wino pół-pomarańczowe, gdzie owoce z krzewów rosnących na wapiennej glebie były poddane delikatnej maceracji. Znajdziemy w nim zielone orzechy, pomarańczową skórkę, zioła i dym. Dzieje się tutaj naprawdę dużo i na wielu poziomach, ale podobnie jak z poprzednikiem, również z tą butelką poczekałbym jeszcze kilka miesięcy.

Zahel

Przenosimy się do samego Wiednia, Bio Weingut Zahel to bowiem jeden z tych producentów, którzy posiadają swoje winnice w obrębie austriackiej stolicy (jeśli jeszcze tego nie wiecie – Wiedeń jest unikatowym przykładem wielkiego miasta, w którego granicach znajdziecie 580 ha winnic i kilku naprawdę świetnych producentów). Rodzina Zahelów posiada 33 ha winnic, a obecnie za winiarnię odpowiada Alex, przedstawiciel czwartego pokolenia winiarzy.

Zahel Wiener Gemischter Satz 2021 (90/100) to podstawowych Gemischter Satz producenta, czyli unikatowe dla Wiednia wino (choć obecnie spotykane również w innych miejscach kraju), stanowiące mieszankę różnych odmian, które nie tylko są wspólnie winifikowane, ale również rosną przemieszane obok siebie w winnicy. Tutaj są to: grüner velltiner, riesling, chardonnay, gewürztraminer, pinot gris i pinot blanc. Po zebraniu owoce przechodzą 24-godzinną macerację, a moszcz po wytłoczeniu trafia do 600-litrowych beczek, gdzie wino fermentuje i dojrzewa na osadzie przez kilka miesięcy. Wino jest przyjemnie świeże i soczyste, z nutami jabłek, gruszek i cytryn. W ustach z przyjemnym ciężarem i dobrą materią. Nieskomplikowane, ale bardzo smaczne.

Zahel Nussberg Wiener Gemischter Satz 2020 (92/100) to tym razem mieszanka głównie odmian burgundzkich (chardonnay, pinot blanc i pinot gris), z niewielkim dodatkiem gewürztraminera. Maceracja w niskiej temperaturze trwa tutaj dwie doby, po czym znów wino trafia do beczek. W porównaniu do poprzednika mamy tu jeszcze więcej kremowości, nut woskowych i rozpuszczonego masła. Do tego sporo jabłek, ale też tropilanych owoców (melon i odrobina mango) oraz wyraźne nuty przyprawowe. Świetnie zbudowane i całkiem poważne.

Zahel Ried Goldberg Laaerberg Wiener Gemischter Satz 2019 (92/100) to jeszcze inne odmiany, a więc grüner veltliner, roter veltliner, riesling, chardonnay, pinot blanc, frühroter veltliner, grüner sylvaner, neuburger, gewürztraminer. Tym razem maceracja trwała aż 72 godziny, a dojrzewanie odbywało się w 1200-litrowych beczkach. Winnica Goldberg leży w południowo-wschodniej części Wiednia, na trenerach niegdyś zajmowanych przez Dunaj, gdzie znajdziemy aluwialne, żwirowe podłoże. Jest tutaj zdecydowanie chłodniej niż na Nussbergu, stąd i wino przedstawia bardziej szczupłe, kwaskowe, pieprzne oblicze. Do tego ma soczystą kwasowość i przyjemnie mineralne wykończenie.

Beurer

Spośród wszystkich winiarskich regionów Niemiec, to Wirtembergia jest tym najmniej przez nas poznanym, stąd wykorzystujemy każdą okazję by spróbować tamtejszych win. Jochen Beurer to jeden z najlepszych tamtejszych producentów, zlokalizowany kilka kilometrów na wschód od Stuttgartu. Do 1997 roku rodzina sprzedawała winogrona lokalnej spółdzielni, ale od tego czasu postanowiła rozpocząć butelkowanie win pod własnym nazwiskiem. Kolejnym krokiem było przejście w 2003 na uprawę ekologiczną, a dzisiaj jest ona już nawet biodynamiczna, certyfikowana przez Demeter. Producent jest członkiem VDP.

Beurer Riesling Schilfsandstein 2019 (91/100) pochodzi z krzewów rosnących na miękkim piaskowcu, owoce przechodzą 2-3 dniową macerację w niskiej temperaturze, a potem wino dojrzewa przez 12 miesięcy na osadzie w dużych beczkach, gdzie przeszło też fermentację malolaktyczną. Taka winifikacja dała mu delikatną maślaność, sporo koncentracji i materii. Oczywiście nie brak tutaj typowej dla odmiany kwasowości, ale operuje ona na kremowy, woskowym tle. Ciekawa, w sumie dość nietypowa, ale jakże smaczna ekspresja szczepu.

Beurer Riesling Kieselsandstein -unfiltriert- 2019 (92/100) to dalej riesling z piaskowca, ale tutaj już twardego, owoce dojrzewają na nim powoli i są zbierane późno, a po długiej maceracji również to wino dojrzewa w dużych beczkach. Jest bardziej mineralne, mniej skoncentrowane od poprzednika, ale z mocną strukturą i przepiękną jabłkowo-cytrynową owocowością. Czyściutkie, rześkie jak morska bryza i słone jak morska woda.

Beurer Stettener Pulvermächer Riesling GG 2019 (93/100) to przedstawiciel najwyższej klasy win VDP, a więc Grosses Gewächs. Na parceli Pulvermächer znajdziemy skalistą glebę, na której rosną 40-letnie krewy rieslinga. Wino dojrzewa w 500-litrowych neutralnych beczkach. Jest jeszcze mocniej stalowe od poprzednika, w tym momencie oczywiście bardzo młodziutkie i jeszcze zamknięte, ale widać drzemiący w nim potencjał. Ten mineralny szkielet na którym zbudowany jest ten riesling jest niesamowicie mocny, a oplatające go delikatne nici cytrynowej owocowości dodają dodatkowej energii.

Beurer Stettener Möchberg Lemberger GG 2017 (94/100), a więc blaufränkisch w niemieckiem wydaniu (bo pod nazwą lemberger ukrywa się właśnie ten szczep). Owoce rosną w dolnej części wzgórza na którym znajduje się winnica Möchberg, a podczas winifikacji miała miejsce maceracja karboniczna pełnych gron. Dzięki temu wino jest świetnie owocowe, z pięknymi nutami żurawiny, kwaskowych wiśni i świeżych poziomek. Dalece inne od często zabitych beczką lembergerów, prezentujące radosne oblicze odmiany, ale nie zapominające o odpowiedniej porcji garbników i mocnej kwasowości. Świetny flow i mnóstwo przyjemności.

Prinz Salm

Książęca rodzina Salm-Salm szczyci się zarządzaniem najstarszą prywatną winiarnią w Niemczech, o której pierwsze wzmianki sięgają 1219 roku. Dzisiaj jest ona zarządzana przez już 32 (!) pokolenie, Feliksa i Victorię, którzy pomimo szlacheckiego pochodzenia są bardzo sympatycznymi, otwartymi ludźmi. Posiadają oni swoje winnice (łącznie 18 ha) głównie w Nahe, ale również w Rheinhessen, a dwie trzecie z nich jest dedykowanych dla upraw rieslinga. Są one prowadzone w zrównoważony sposób, producent jest też członkiem VDP.

Prinz Salm Grünschiefer Riesling 2020 (90/100) to podstawowe wino z owoców z różnych parceli producenta na których znajdziemy zielony łupek. To dobry wstęp do bardziej zaawansowanych pozycji, z chrupkimi papierówkami, cytrynami i sokiem z limonki. Klasyczny riesling.

Prinz Salm Bingen Riesling 2021 (91/100) czyli pozycja kategorii Orstwein, wino gminne z północnej części regionu Nahe – Bingen leży bowiem nad samym Renem, z widokiem na majestatyczne winnice Rheingau po drugiej stronie rzeki. Owoce pochodzą z krzewów z dwóch parceli: Kirchberg i Scharlachberg, gdzie znajdziemy kwarcową glebę. W tym momencie buzuje młodzieńczą energią, pełną jabłkowej owocowości, sprężystą kwasowością i mineralnym, czy wręcz słonawym finiszem.

Prizn Salm Bingen Scharlachberg Riesling GG 2018 (93/100) – przy tym winie wskakujemy na poziom GG i zostajemy na wspomnianej już kwarcowej glebie o dużej zawartości żelaza. Oprócz tego, że miasteczko Bingen spogląda na Rheingau, samo leży na granicy dwóch innych regionów, a więc Nahe i Rheinhessen, które oddziela od siebie właśnie rzeka Nahe. Winnica Scharlachberg leży już w Rheinhessen. Jedna trzecia wina dojrzewa w dużych beczkach, pozostała część w stalowych zbiornikach. Przez gorący rocznik cukru resztkowego jego sporo (7 gram), co jest wyczuwalne nawet mimo niemal równie wysokiej kwasowości. Owoc jest więc nasycony, idący w stronę słodkich gruszek i moreli, a całość dość miękka, delikatnie maślana, gęsta. W żadnym wypadku jednak wino nie jest ociężałe, to wciąż rasowy, charakterny riesling.

Prinz Salm Wallhausen Felseneck Riesling GG 2015 (94/100) to już wino nieco bardziej dojrzałe, co jest niezwykle istotne przy rieslingach z poziomu GG, które po prostu potrzebują czasu, by pokazać swoją prawdziwą wielkość. Felseneck to parcela o nachyleniu 40o, na której znajdziemy unikatowy zielony łupek, spotykany w całych Niemczech tylko w miasteczkach Wallhausen i Dalberg. Czuć, jak to wino zaczyna się układać, pojawiają się delikatne tony maślane, ale też cytrynowa skórka, miód i wosk. Za to w ustach przepięknie skrzące się, słoneczne, bardzo żywe mimo sporego nasycenia. Przepiękne wino.

Prinz Salm Langen Cuvee 2015 (95/100) pochodzi z czterech parceli GG producenta i dojrzewało aż przez 2 lata w 600-litrowych używanych beczkach. Jest bardzo kompleksowe, z wciąż mocnym owocem, dojrzałymi jabłkami, cytrynami w miodowo-cukrowym syropie, ale też strzelistą kwasowością. Wszystko ładnie się zazębia, pozostawiając wyczuwalne napięcie i sporo życia. Dostojne, eleganckie, a do tego arcysmaczne.

Prinz Salm Bingen Pinot Noir 2019 (93/100) to rzadko spotykany w tej części Niemiec przedstawiciel czerwieni dojrzewający przez 18 miesięcy w baryłkach (ze sporym udziałem nowych beczek). Dojrzewanie w dębie jest w tym momencie wyczuwalne, bo wino jest dość mocno dymne, ale mamy też wiśnie i truskawki. Pociągłe, żywe, radosne, nieco leśne, zaskakująco pełne jak na ten chłodny klimat.

Prinz Salm Merlot 2020 (91/100) było sporym zaskoczeniem, bo czego jak czego ale merlota to w ogóle się nie spodziewałem. To przykład wina z chłodnego klimatu, wiśniowo-porzeczkowe, ale też bez jakiś nut niedojrzałych, czy zielonych. Podobać się zwłaszcza może kwasowość, ładnie wypolerowane taniny i chrupki charakter.

Domaine Léon Boesch

Po ubiegłorocznej wyprawie do Alzacji mamy wciąż niedosyt tamtejszych win. Tym razem udało się nam spróbować pozycji od Léon Boesch, producenta położonego bezpośrednio na południe od Colmaru. Rodzina posiada tam 14,5 ha, z tego niemal 3 ha na winnicy klasy Grand Cru – Zinnkoepfle. Winnice są prowadzone biodynamicznie.

Léon Boesch Luss Riesling 2020 (91/100) pochodzi z krzewów rosnących na wapiennej glebie. Ma przyjemną soczystość, pachnie i smakuje cytrynami oraz jabłkami. Struktura jest całkiem mocna, nawet lekko kremowa, ale niemal natychmiast skontrowana przez wysoką kwasowość.

Léon Boesch Breitenberg Riesling 2020 (93/100) to znów riesling z piaskowca o zupełnie innym charakterze od poprzednika. Jest bardziej wyciągnięty, wyraźnie cytrynowy i limonkowy, o pionowej strukturze. Po przełknięciu mineralny, kwaskowy finisz zostaje z nami na kilkadziesiąt sekund.

Léon Boesch Gewurztraminer Zinnkoepflé Alsace Grand Cru 2019 (91/100) wąchany w ciemno spokojnie mógłby uchodzić za kolejnego przedstawiciela rieslinga. Niemal nie wykazuje bowiem typowych dla odmiany nut różanych, czy liczi, a zamiast tego wita się jabłkami. Dopiero w ustach nieco bardziej typowy, choć dalej z mocnym kwasem i przyjemnie przyprawowym charakterze. Zaskakujący.

Léon Boesch Luss Riesling 2020 (91/100) dojrzewał przez rok w używanych beczkach. Obok kwaskowych wiśni wino jest krzemienne, wyraźnie mineralne, soczyste. Na podniebieniu z przyjemną soczystością, ponownie wyraźnie wiśniowe, ale też poziomkowe i nieco żurawinowe.


Podobnie jak przy okazji naszego wpisu o spróbowanych podczas Summy winach z Włoch, także i tym razem wartych wspomnienia producentów z Niemiec i Austrii było znacznie więcej.

Szczególnie chcemy wyróżnić następujących z nich, dając im od jednej do trzech gwiazdek: Weingut am Stein (**), Weingut Sander (*), Battenfeld Spanier & Kühling-Gillot (**), Frank John (**), Ökonomierat Rebholz (***), Weingut Odinstal (**), Weingut von Winning (**), Weingut Tinhof (***), Weingut Berhnard Ott (**), Clemens Strobl (*), Weingut Jurtschitsch (**), Schloss Gobelsburg (***), Weninger (*), Weingut Anita und Hans Nittnaus (**), Umathum (**), Moric (***).