Rasowe wina z Andaluzji w El Catadorze

By wtorek, 21 czerwca, 2022 0 , , ,

Wina z Andaluzji nie cieszą się w Polsce popularnością. Nie jesteśmy Anglią, gdzie kieliszkiem wytrawnego sherry często zaczyna się obiad. Jednak mimo wszystko o sherry słyszało przynajmniej kilka osób, a już wytrawne wina z Andaluzji to prawdziwe unikaty. Czas to zmienić, bo obecnie to jedne z najciekawszych białych win na całym Półwyspie Iberyjskim.


Andaluzja – wina z białej kredy

Andaluzja leży w południowo-zachodniej Hiszpanii, a większość winnic zlokalizowanych jest tam w trójkącie pomiędzy Kadyksem, Sewillą i Malagą. Za czasów Maurów była to najlepiej prosperująca część półwyspu, ale sytuacja drastycznie zmieniła się w erze wypraw kolonialnych, podczas których większość najbardziej przedsiębiorczych mieszkańców wypłynęła za ocean, a region wyludnił się i bardzo zubożał.

Miejscowy klimat sprawia, że winogrona osiągają tutaj na tyle wysoki cukier, że nawet bez wzmacniania są w stanie wyfermentować do 14-18% alkoholu. Dominującą odmianą jest palomino, a więc szczep mało aromatyczny, stąd też znakomicie nadających się do utlenionego stylu sherry. Jednocześnie sprawia to, że zwykłe, wytrawne wina nigdy nie były mocną stroną regionu.

Typowa gleba dla Andaluzji (zwłaszcza okolic Jerez) to albariza, o niemal idealnie białym, kredowym kolorze. Jej atutem jest to, że bardzo słabo się nagrzewa, co jest niezwykle istotne w miejscowym upalnym klimacie, gdzie latem temperatura dzień w dzień przekracza 40 stopni. Jednocześnie znakomicie gromadzi wodę, co jest o tyle istotne, że za sprawą bliskości oceanu Andaluzja jest stosunkowo deszczowa. Jednak w związku z tym, że ulewy zwykle mają miejsce zimą, dlla korzeni winorośli kluczowe jest więc zatrzymanie wody przed glebę aż do bardziej suchych letnich miesięcy.

Choć oczywiście Andaluzja przez wieki była utożsamiana z sherry, w ostatnich latach kilku ambitnych miejscowych winiarzy dostrzegło, że przy niskich zbiorach palomino potrafi wyciągnąć z albarizy mnóstwo mineralności i przepięknej struktury.

Muchada-Léclapart

Niewiele osób obeznanych z winem potrafi przejść spokojnie obok nazwiska Léclapart. David Léclapart to bowiem jeden z najbardziej znanych producentów nowej, biodynamicznej fali w Szampanii. Można tylko zadać sobie pytanie – co ma on wspólnego z winami z Andaluzji? Otóż 2011 roku spotkał on Alejandro Muchadę, z którą łączyło go wspólne podejście do produkcji wina w sposób możliwie nieinterwencyjny, z poszanowaniem dla owoców i miejscowego terroir. Tak narodził się ten wspólny hiszpańsko-francuski projekt, a obecnie Panowie działają nieopodal miasteczka Sanlúcar de Barrameda na trzech małych działkach, łącznie obejmujących niecałe 3,5 ha.

Muchada-Léclapart Universe 2020 (El Catador, 149 zł)

To czyste palomino powstaje z 15-letnich krzewów, a owoce są wyciskane bardzo delikatnie na szampańską modłę. Fermentacja odbywa się na naturalnych drożdżach w stalowych (ale emaliowanych od wewnątrz) zbiornikach, gdzie wino spędza na osadzie 11 miesięcy. Do butelek trafia bez filtracji i z minimalnym siarkowaniem. Pachnie dość delikatnie, jedynie nieco ziołami i cytrynową skórką, za to pełnię klasy pokazuje na podniebieniu. Jest niesamowicie zbudowane, ze stalową strukturą, dość pełne, lekko kremowe, ale też z pięknymi akcentami siana i soli. Niesamowicie esencjonalne i wielowątkowe. Znakomite (93/100).

Muchada-Léclapart Lumiére 2020 (El Catador, 249 zł)

W tym przypadku mamy z jednej strony starsze, bo 60-letnie krzewy, a z drugiej fermentację i dojrzewanie w używanych, 4-letnich baryłkach. Niby jest to już prawie neutralny dąb, ale jego muśnięcie czuć w tym winie pod postacią delikatnych akcentów orzechowych, migdałowych. Obok tego mamy znów znakomitą strukturę, esencjonalność i niesamowity, słony, arcydługi finisz. To wino z gatunku tych, które nie potrzebują ferii aromatów by pokazać swoją wielkość, tutaj wszystko rozgrywa się na półsłówkach. Znakomite+ (94/100).

Bodegas Forlong

To drugi z nowych nabytków El Catadora, trochę większy ale daje klasowy producent. Jego historia zaczęła się w 2007 roku, od nabycia starej posiadłości zarządzanej wcześniej przez Brytyjczyka Petera Furlonga, którego nieco zmodyfikowane nazwisko dobrze oddaje marzenie właścicieli, którzy od dawna (for long) chcieli produkować wina.

Forlong Blanco 2021 (El Catador, 75 zł)

Po zbiorach winogrona palomino są schładzane przez nawet dwie doby aby osiągnęły temperaturę ok. 6 stopni. Po tym czasie jest z nich wytłaczany sok, który trafia do stalowych zbiorników, gdzie przechodzi spontaniczną fermentację w kontrolowanej, niskiej temperaturze, a następnie dojrzewa na osadzie przez 6 miesięcy. Wino ma bardzo delikatny, jabłkowy aromat, ulotny i zwiewny. Na podniebieniu soczyste, cytrynowe, z mocnym, wyraźnie kwaskowym finiszem. Całość w porównaniu do win Muchada-Léclapart zdecydowanie bardziej ugładzona i choć prostsza, to dalej jest to świetnie wykonana pozycja. Bardzo dobre+ (91/100).

Forlong 80/20 2021 (El Catador, 99 zł)

Bardzo ciekawa jest winifikacja tego wina, bo mamy tu ponownie palomino, ale macerowane ze skórkami z odmiany pedro ximenez (dającej zwykle esencjonalne, bardzo słodkie, rodzynkowe wina) w amforach. Aromat jest herbaciany, ale znajdziemy również typowe dla pedro ximenez nuty fig i rodzynek. Usta znowu mirabelkowe, soczyste, ale też z przyjemnie drapiącymi taninami. Zaskakujące i bardzo smaczne. Znakomite- (92/100).

Forlong Ánfora Tintilla de Rota 2018 (El Catador, 119 zł)

Tintilla de Rota to inna z jaśniejących coraz mocniejszym blaskiem gwiazd Andaluzji. Odmiana choć genetycznie tożsama z graciano i posiadająca podobne cechy (wysoka kwasowość, wysoki alkohol), to na południu daje wina nieco bardziej zaokrąglone. Stąd o ile na przykład w regionie Rioja graciano jest wykorzystywane głównie by dodać finalnemu kupażowi kwasowości, w Andaluzji powstają z niej wina jednoodmianowe, w różnych stylach, od lekkich po mocniej zbudowane, a nawet słodkie. Tutaj mamy wersję dojrzewającą przez 12 miesięcy w glinianej amforze. W aromacie znajdziemy przyjemne nuty kwiatowe, ale też przemacerowane wiśnie, porzeczki i truskawki. Owoc wydaje się nieco nieokiełznany, buzujący, bardzo chrupki i świeży. Finisz upływa zaś pod znakiem drapiących, żywych tanin. Bardzo radosne, soczyste wino. Znakomite- (92/100).


Na dwóch dłoni mógłbym policzyć dotychczas spróbowane wina z palomino niebędące sherry. Po tej degustacji liczba ta znacząco więc wzrosła i już teraz mogę powiedzieć, że chciałbym próbować ich więcej.