„Co pić z… Hiszpanii” z Republiką Wina

By niedziela, 7 lutego, 2021 0 , , ,

Republika Wina to młodsza siostra obecnego już od lat na winnej scenie importersko-szkoleniowego projektu Wine rePublic. Dostosowując się do obecnej sytuacji – jej ekipa mocno stawia na degustacje i kursy on-line, których szeroką ofertę znajdziecie na stronie. Niedawno mieliśmy okazję wziąć udział w takim spotkaniu dotyczącym win z Hiszpanii, poprowadzonym jak zwykle energicznie, ale i merytorycznie przez Michała Stykowskiego.


Choć przez długi czas uważaliśmy, że winiarska Hiszpania jest dość monolityczna i po prostu nudna, to od kilku lat zdecydowanie zmieniamy zdanie.

No cóż, może zwyczajnie hiszpańskie wina coraz częściej do nas przemawiają, bo rzeczywiście dostrzegamy ten kraj jako niebywale różnorodny winiarsko. Zaczynając od win musujących, z których coraz więcej powstaje w świetnym, wytrawnym stylu bez dodatku cukru, przez mineralne, świeże butelki z atlantyckich wybrzeży, po pięknie owocowe, soczyste garnache z górzystego wnętrza kraju. Do tego można dodać wina z takich klasycznych regionów jak Rioja, Ribera del Duero czy Priorat.

Jeśli je wciąż macie, to czas wyzbyć się stereotypów, że Hiszpania to tylko beczkowe tempranillo.

Spróbowane wina:

Mas Xarot Gran Reserva Brut Nature (85 zł)

Hiszpańskie cavy to jedna z najbardziej popularnych alternatyw dla szampanów. Można by snuć długie akademickie dyskusje, czy najlepsze pozycje z Hiszpanii mogą dorównać tym z Szampanii, ale nie ulega wątpliwości, że na pewno znacznie łatwiej znaleźć niezłą cavę za rozsądne pieniądze. Tu w butelce znajdziemy klasyczny dla tych win kupaż macabeo, xarel-lo i parellady, które dojrzewały na osadzie przez pełne 2 lata. Dodatkowo jest to uwielbiana przez nas ultra wytrawna wersja (patrz oznaczenie Brut Nature). Mocno drożdżowa, z nutami chlebowej skórki, orzechów, ale również wyrazistą, strzelistą kwasowością. Pojawia się też dym, a przez cale usta przewija się mineralna skalistość zabarwiona jabłkowym owocem. Bardzo dobre (90/100).

Bodegas As Laxas Sensum Laxas Brut (78 zł)

Chyba pierwszy raz mieliśmy okazję spróbować musującego wina z Galicji, z tak lubianej przez nas odmiany albariño. Zresztą jak się okazało jest to jedno z pierwszych win z tego szczepu produkowanych „z bąbelkami” i bodajże pierwsze dostępne w Polsce. W nosie bardziej owocowe od poprzednika, tropikalne (marakuja, melon, brzoskwinie), na podniebieniu z maślaną fakturą i energetycznym, żywym wykończeniem. Ultra ciekawe, bo nie tracąc kwaskowego charakteru (i to pomimo 8 gram cukru) pokazuje nieco inne oblicze albariño. Bardzo dobre+ (91/100).

Bodegas As Laxas Albariño 2018 (59 zł)

Zostajemy przy tym samym producencie, ale sięgamy już po wino spokojne, pokazujące kwintesencję Galicji – tej zielonej, północno-zachodniej, pozostającej pod wyraźnymi wpływami atlantyckimi części Hiszpanii. Jest chrupkie, owocowe, z nutami jabłek i cytryn. W ustach soczyste, z wysoką kwasowością i surowym, ale i dość masywnym jak na albariño finiszem. Charakterne i niebanalne, w dobrej cenie za tyle radości. Znakomite- (92/100).

Avelino Vegas Group Esperanza Verdejo Viura 2018 (42 zł)

Produkowane w apelacji Rueda verdejo to najbardziej reprezentatywne hiszpańskie białe wina, odpowiadające za znakomitą większość tutejszego eksportu. Tutaj ta aromatyczna odmiana uzupełniona jest o viurę (czyli macabeo), odmianę bardziej neutralną, mającą dać winu wypełnienie, mocniejsze ciało. W efekcie owocowość jest słodkawa, tropikalna, nieco sorbetowa, z dodatkiem dość skąpych akcentów ziołowych. Proste, jednowymiarowe, ale sprawnie wykonane, idealne na słoneczne wiosenne popołudnia. Dobre (87/100).

Neleman Bobal 2018 (69 zł)

Bobal to czerwona odmiana będąca drugą pod względem upraw w całej Hiszpanii (ustępuje jedynie tempranillo). Spotkana jest głównie w okolicach Walencji, choć gwoli prawdy większość powstających z niego win sprzedanych jest luzem, bez butelkowania. Na szczęście są też winiarze, który potrafią z bobala zrobić wina bardziej poważne. U Nelemana owoce pochodzą ze starych, nawet 80-letnich krzewów, a wino spędza 14 miesięcy we francuskich beczkach. Jest intensywne, pachnie ciemnymi owocami (jeżyny, ciemne wiśnie, śliwki) z dodatkiem wanilii, pieprzu, palonego drewna i nut leśnej ściółki. Usta ze średnią kwasowością, z wyraźnym dotknięcie beczki i szorstkimi, jeszcze słabo zintegrowanymi taninami. Warto byłoby mu dać tak 2-3 lata, wtedy ta wystająca beczka powinna lepiej wtopić się w strukturę wina. Dobre (87/100).

Pagos del Moncayo Prados Coleccion Garnacha 2018 (85 zł)

Na koniec przeskakujemy do apelacji Campo de Borja leżącej w Kastylii, w dolinie rzeki Ebro, słynącej z win z lubianej przez nas odmiany garnacha. Tutaj otrzymujemy jednak znów wersję solidnie potraktowaną beczką (10 miesięcy), a osobiście wolimy wina utrzymane w stylu bardziej owocowym. To jest liściaste, ściółkowe, z dodatkiem przesmażonych malin i truskawek otulonych dymem. W ustach mocne, nabite tym słodkawym owoce, ale i pojawiającymi się akcentami suszonej mięty, oregano i pieprzu. Wino w stylistyce typowej dla Hiszpanii, ale brakuje mu oddechu. Dobre- (86/100).


Choć czerwienie to akurat wina nie w naszym stylu, pozycje z pierwszej części degustacji bardzo nam przypadły do gustu – zwłaszcza oba albariño polecamy Wam z całego serca.

To pierwsza z degustacji zorganizowanych przez Republikę Wina, ale na pewno nie ostatnia – już 25. lutego macie szansę posłuchać o winach z Włoch podczas webinaru prowadzonego tym razem przez Szymona Milonasa. Szczegóły znajdziecie na tej – stronie internetowej.