Burgenlad – subiektywny przegląd po VieVinum

By wtorek, 30 sierpnia, 2022 0 , ,

Jadąc na tak potężny event jak VieVinum trzeba się do niego dobrze przygotować. Kilkuset wystawców to liczba, która potrafi przytłoczyć i powiedzmy sobie szczerze, nawet w ciągu trzech dni jesteśmy w stanie spróbować win od ledwie kilkunastu procent z nich. Moim celem na VieVinum 2022 było skupienie się na winiarzach z Burgenlandu i cel ten realizowałem bardzo konsekwentnie, często z bólem serca odmawiając sobie możliwości spróbowania ulubionych winiarzy z innych regionów. Ale za to dzisiaj mogę przedstawić Wam subiektywny przegląd najciekawszych producentów z tego regionu.


Tradycyjnie jednak zacznijmy najpierw od kilku zdań odnośnie samego regionu.

Burgenland – pogranicze

Burgenland to obszar położony we wschodniej części Austrii, bezpośrednio przy granicy z Węgrami. Przez długi czas należał on zresztą administracyjnie (a ramach monarchii Habsburgów) do tego drugiego kraju, a w granicach Austrii znalazł się dopiero po I wojnie światowej (poza Sopronem i okolicami, który na mocy plebiscytu przeprowadzonego w 1921 roku opowiedział się za przyłączeniem do Węgier). Po II wojnie światowej Burgenland znalazł się w sowieckiej strefie okupacyjnej, a później po ogłoszeniu niepodległości Austrii stanowił przez długi czas jedną z jej najsłabiej rozwiniętych części.

Również jeśli chodzi o nowoczesne winiarstwo, tak naprawdę coś więcej zaczęło się tutaj dziać dopiero od połowy lat 80-tych ubiegłego wieku. Wcześniej wielu miejscowych producentów było po prostu rolnikami, dla których uprawa winorośli (i zwykle sprzedawanie owoców większym przetwórnią) było tylko jedną z gałęzi prowadzonego gospodarstwa. Stopniowo jednak niektórzy z nich postanowili skupić się w 100% na winiarstwie, któremu sprzyja tutejszy łagodny klimat.

@www.austrianwine.com
Burgenland – klimat i ukształtowanie terenu

Położny w bezpośredniej bliskości Kotliny Węgierskiej, skąd przypływają ciepłe i susze masy powietrza, Burgenland to najcieplejszy region Austrii. Stąd też tak świetnie udają się tu czerwone wina, które w decydującej części odpowiadają za sławę regionu. Dla północnej części istotną rolę odgrywa również Jezioro Nezyderskie. Mimo rozległego obszaru jest ono wyjątkowo płytkie (maksymalnie 2 metry), stąd szybko się nagrzewa, odgrywając zwłaszcza wiosną i jesienią rolę naturalnego kaloryfera dla położonych nieopodal winnic. Dodatkowo powstające wokół niego mgły odpowiadają za możliwości produkcji nad jeziorem słodkich win z owoców pokrytych szlachetną pleśnią – ale o nich napiszemy jeszcze osoby tekst.

Burgenland to w przeważającej mierze delikatnie pofałdowany teren. Nie znajdziecie tu aż tak wybitnie stromych winnic jak te znane z Wachau, Kremstal, czy ze Styrii. Jedynie na zachodnim i północno-zachodnim brzegu jeziora teren wznosi się nieco bardziej, a winnice zajęły tutaj wapienne stoki Leithabergu (Gór Litawskich). Dla odmiany tereny na wschód od jeziora są niemal płaskie, stepowe, z piaskowo-żwirowym podłożem.

@www.austrianwine.com

Wyróżniający się producenci

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że poniższe zestawienie nie obejmuje wielu świetnych producentów, a to z tego powodu, że skupiłem się w tym poście na winiarzach, których win wcześniej nie próbowaliśmy (albo mieliśmy do czynienia z pojedynczymi etykietami), pomijając tych, których szerzej opisywaliśmy już wcześniej, jak na przykład – Krutzler, Anita und Hans Nittnaus, Kollwentz.

Poniżsi producenci nie są również uszeregowani jakościowo, czy regionalnie.

Weingut Juris

Ten producent ma swoją siedzibę w Gols, a więc na północ od Jeziora Nezyderskiego. Choć tradycje winiarskie w rodzinie Stiegelmar sięgają aż XVI wieku, to dopiero, gdy w 1995 roku stery posiadłości przejęli Axel i Herta, jakość win znacząco się poprawiła. Obecnie rodzina posiada ok. 20 ha winnic, a czerwone wina stanowią 80% produkcji. Spośród spróbowanych win producenta najbardziej przypadły mi do gustu pozycje bardziej podstawowe, wina z kategorii reserve prezentowały dość ciężki, beczkowy styl, a więc coś nie do końca wpisujące się w nasz gust.

Juris Rosé St. Laurent 2021 (89/100) to soczysty róż, z poziomkowo-malinowym nosem, a także żywymi ustami, które są pełne owocu i kwasowości. Dojrzewające w dużych beczkach Juris Chardonnay Alte Reben 2019 (90/100) jest kremowe, z maślaną fakturą, ale nie tracące przy tym jabłkowej werwy. Juris Golser Pinot Noir 2019 (90/100) to aksamitne taniny, którymi opleciony jest leśno-ziołowy rdzeń wina. W swoim wyrazie przypomina raczej kuzynów z Niemiec niż z Burgundii. Zachwycił mnie Juris Golser St. Laurent 2017 (92/100), który wprost wibrował od soczystej, wiśniowej owocowości, a do tego miał w sobie ciekawe nuty ziemiste i fantastyczną kwasowość.

Weingut Kerschbaum

Z tym producentem przeskakujemy nieco dalej na południe do Mittleburgenlandu, królestwa blaufränkischa. Winiarnia powstała dzięki wizji Paul Kerschbauma, który od 1989 roku postanowił butelkować wina pod własnym nazwiskiem. Dzisiaj wciąż jest on zaangażowany w firmę, ale bieżącą odpowiedzialność za gospodarowanie 30-hektarową posiadłością przekazał synowi Michaelowi. Zwłaszcza jego blaufränkische z pojedynczy parceli skradły moje serce.

Królujący w Dolnej Austrii grüner vetliner jest bardzo rzadko spotykany w południowej części Burgenlandu, tym bardziej zaskoczyła mnie więc jakość Kerschbaum Grüner Vetliner Reserve 2020 (90/100). Jest to pozycja esencjonalna, oleista, z woskowym ciałem, ale i odświeżającym cytrynowym finiszem. Jeszcze lepszy był Kerschbaum Chardonnay Reserve 2020 (91/100), gdzie mamy sporo rozpuszczonego masełka, gruszek, melona ale i ciekawy, rumiankowy posmak. Pierwszym z win czerwonych był Kerschbaum Zweigelt 2019 (90/100) pełen wiśniowego owocu, nut porzeczkowych, ale też dość nietypowych jak na odmianę mocnych garbników. Podobnie owocowym okazał się Kerschbaum Blaufräkisch 2019 (91/100), gdzie obok ciemnych wiśni znajdziemy sporo czereśni, czy nawet dojrzałych malin. Czuć użycie beczki, ale jest ona ładnie zintegrowana, dodając do wina elementy pieprzne, leśne i ziemiste. Kerschbaum Ried Hochäcker Blaufränkisch 2019 (92/100) to wino postające z owoców z parceli o ilasto-lessowym podłożu, niżej przechodzącym w żwir, dojrzewające przez 15 miesięcy w różnej wielkości beczkach. Wino jest poważne, ładnie ułożone, z nutami dojrzałych wiśni, czereśni i przesmażonych truskawek. Do tego pojawiają się wyraźne akcenty leśnej ściółki i opadłych z drzew jesiennych liści. Jeszcze lepiej prezentuje się Kerschbaum Ried Dürrau Blaufränkisch 2019 (92/100), aczkolwiek w związku z dojrzewaniem w nowych beczkach w tym momencie wino potrzebuje czasu. Na razie znajdziemy tutaj głównie nuty waniliowe, skoncentrowane ciemne owoce, trochę likierowości i drapiące (jeszcze dość suche) garbniki. W tym wszystkim czuć jednak elegancję i wyczucie, za kilka lat będzie to świetna pozycja.

Weingut Ernst Triebaumer

Protestancka rodzina Triebaumerów dotarła do miasteczka Rust położonego bezpośrednio nad zachodnim brzegiem Jeziora Nezyderskiego pod koniec XVII wieku, uciekając przed prześladowaniami kontrreformacji. Już wtedy Rust słynęło z wytwarzania słodkich win z winogron dotkniętych szlachetną pleśnią, nic więc dziwnego, że jego nowi mieszkańcy szybko zajęli się winiarstwem. Już bliżej naszych czasów, bo w latach 80-tych ubiegłego wieku ich blaufränkisch z działki Mariental był jednym z pierwszych nowoczesnych czerwonych win w regionie. Co ciekawe, rodzina oprócz winogrodnictwa dalej zajmuje się tradycyjnie rozumianym rolnictwem, a także hodowlą świń. Są oni także nastawieni bardzo ekologicznie, podkreślając przywiązanie do natury i chęć produkcji win w zgodzie z nią.

Tutaj degustację zacząłem od aromatycznego, winogronowego Ernst Triebaumer Greiner Gelber Muskateller Rust 2021 (90/100) – to wino bardzo typowe dla odmiany, kwiatowo-melonowe, choć mające też więcej ciała niż jego kuzyni ze Styrii czy Dolnej Austrii. Ernst Triebaumer Chardonnay Rust 2019 (91/100) spędził 16 miesięcy w dębie i w tym momencie obok dojrzałych jabłek i gruszek mamy tutaj jeszcze trochę wanilii, orzechów i ziół. Do odłożenia jeszcze na chwilę na półkę. Kolejna z aromatycznych odmian, a więc Ernst Triebaumer Ganze Traube Traminer 2019 (90/100) to wino delikatnie macerowane na skórkach, bez dodatki siarki. Mamy tutaj charakterystyczne dla szczepu akcenty płatków róży i liczi, ale maceracja dodaje też ciekawe nuty miodowo-żywiczne i kremowe ciało. Ernst Triebaumer Blaufränkisch Gemärk 2019 (90/100) to dobrze zbudowana czerwień z nutami kwaskowych wiśni, ale też solidnym, garbnikowym finiszem. Za to Ernst Triebaumer Blaufränkisch Gemärk Rust 2019 (92/100) to mieszanka 75% blaufränkischa uzupełnionego o caberneta sauvignon i merlota. Te dwa ostatnie szczepy dodają mu więcej akcentów porzeczkowych, a także ziemistości. Oprócz tego jest tutaj sporo przypalonego drewna, pieprzu i przypraw, a w posmaku mnóstwo super żywych tanin. Ernst Triebaumer Ried Oberer Wald Blaufränkisch Rust 2019 (93/100) dojrzewał przez 16 miesięcy w 300-litrowych beczkach. Owoc jest niesamowicie soczysty, lekko konfiturowy, ale wciąż pełen energii i werwy. Do tego po raz kolejny wyróżniają się charakterne, świetnie zarysowane garbniki. Na koniec przyszła kolej na flagowe wino rodziny, a więc Ernst Triebaumer Ried Mariental Blaufränkisch Rust 2019 (93/100) – tutaj na razie wyraźniej czuć nuty beczkowe (22 miesiące dojrzewania), ale w tle wciąż wibruje ten wiśniowy, kwaskowy owoc. Do odłożenia na kilka lat, aby całość okrzepła i poukładał się w butelce.

Weingut Wachter-Wiesler

Tak przeskakując pomiędzy różnymi subregionami Burgenlandu tym razem zatrzymujemy się w położonym najdalej na południe Eisenbergu, który słynie z mineralnych czerwonych win powstających na miejscowej łupkowej glebie. Gdy kilka lat temu stery posiadłości przejął Christoph Wachter postanowił on przestawić rodzinne przedsięwzięcie na produkcję soczystych, pełnych owocu win, w opozycji od królującego wówczas bogatego, beczkowego stylu. Choć pojedyczne etykiety producenta mieliśmy okazję pić już wcześniej, to pełny przegląd jego portfolio utwierdził mnie w przekonaniu, że to jedna ze wschodzących gwiazd Eisenbergu.

Wachter-Wiesler Handgemenge Weiss N.V (89/100) to ciekawy pomysł połączenia welschrieslinga, traminera i chardonnay z dwóch roczników (głównie 2021, z niewielkim dodatkiem 2020), przy czym całość dojrzewa jedynie w stali. W efekcie mamy świetnie żywe, radosne wino pełne jabłek i cytryn, proste ale jakże smaczne. Jego różowy odpowiednik Wachter-Wiesler Handgemenge Rosa 2021 (91/100) to znów miks zweigelta, blaufränkischa i merlota, typowe wino glu-glu. Mamy tu kwaskowe wisienki, maliny, radość, soczystość i lato w kieliszku. Uwielbiamy taką bezpretensjonalność. Nieco odstawał za to Wachter-Wiesler Handgemenge Rotes 2021 (87/100), gdzie mieszance zweigelta i blaufräkischa zaszkodził zbyt mocny brett. Dalej było jednak tylko lepiej. Najpierw Wachter-Wiesler Bela-Joska Blaufräkisch Eisenberg 2019 (91/100), wino dojrzewające przez 16 miesięcy w różnej wielkości beczkach, które sam Christian określa jako wizytówkę swojej winiarni. Jest pełne czerwonego owocu (truskawki, czereśnie), soczyste, chrupkie, kwaskowe, ale też odpowiednio garbnikowe. Chwilę po nim przyszła kolej na wina kategorii Orstwein (wina gminne). Najpierw Wachter-Wiesler Deutsch Schutzen Blaufränkisch Eisenberg Reserve 2019 (93/100, próbka beczkowa), gdzie dominuje ciężka, ilasta gleba. Wino jest świetnie zbudowane, owocowość jest głęboka, nasycona, do tego mamy tu drapiące garbniki i sporo kwaskowej świeżości. Dla odmiany powstającej na łupkowej, bogatej w żelazo glebie Wachter-Wiesler Eisenberg Reserve 2019 (92/100) jest wyraźnie chłodniejsze, mineralne, wyciągnięte przez jeszcze wyższą kwasowość. Nie był to koniec atrakcji, bo degustacje zakończyłem winami z pojedynczych siedlisk. Wachter-Wiesler Ried Weinberg 2018 (94/100) powstaje z owoców z parceli zlokalizowanej w Deutsch Schutzen i dojrzewa w dużych beczkach przez 22 miesiące. Ma w sobie potężny ładunek wiśniowo-jeżynowego owocu, do tego sporo ziemistości, ziół i świeżo zmielonego pieprzu. Na podniebieniu chłodne, wielowarstwowe, z mocnymi, potrzebującymi jeszcze czasu taninami. Wachter-Wiesler Ried Saybritz 2018 (95/100) powstaje z najstarszych, niemal 100-letnich krzewów producenta i podobnie jak poprzednik dojrzewa w beczkach przez niemal dwa lata. Jest zupełnie inne w wyrazie, bo ze swoim mirabelkowo-gruszkowym owocem próbowane w ciemnym kieliszku mogłoby spokojnie udawać białe wino. Dopiero gdzieś na drugim planie mamy więcej wiśni i malin, również kwasowość jest niesamowicie intensywna, gdy myślimy o niej w kontekście czerwonego wina. Niesamowite, jedyne w swoim rodzaju.

Weingut Andreas Gsellmann

Andreas Gesellmann to pochodzący z Gols kolejny młody winiarz, którego od dawna mamy na radarze. Zwykle jednak mieliśmy okazję próbować jego pozycji z bardziej klasycznej linii, na VieVinum zaś przywiózł on solidną baterię bardziej naturalnych pozycji, z których niemal każda zmuszała do zatrzymania się na chwilę nad kieliszkiem.

Zacząłem od dwóch pet-natów. Andreas Gsellmann Pet Nat Weiss 2021 (88/100) to mieszanka scheurebe i muscata, a połączenie dwóch tak aromatycznych odmian dało wino pełne nut kwiatowych, jabłkowych, ale też cytrusowych. Świeże, rześkie, mogłoby być tylko odrobinę bardziej kwasowe. Andreas Gsellmann Pet Nat Rosé 2021 (89/100) to czysty st. laurent o nutach poziomek, wiśni i malin oraz przyjemnej kremowości. Idealne wino na lato. Białe wina Andreasa to prawdziwy miks różnorodnych technik winifikacji, zaczynając od Andreas Gsellmann Welschriesling 2021 (90/100), gdzie wino po wyciśnięciu soku (bez maceracji) dojrzało przez 3 miesiące w glinianych amforach. Aromatycznie nie dzieje się tutaj wiele, ale w ustach pokazuje się zaokrąglone ciało, pełne nut melona, ziół i kwaskowych jabłek. Z kolei Andreas Gsellmann Grauburgunder 2021 (90/100) był macerowany na skórkach przez 5 godzin, fermentacja miała miejsce w beczkach, ale dalsze dojrzewanie już w stali. Na razie jest jeszcze bardzo młody, ale ma przyjemny ziołowo-jabłkowy charakter, a także delikatnie maślane ciało. Andreas Gsellmann Zu Tisch Weiss 2021 (91/100) to wybuchowa mieszanka sauvignon blanc, scheurebe, neuburgera, traminera oraz weissburgundera, przy czym jedynie scheurebe było macerowane na skórach. Jest bardzo pieprzne, pomimo użytych aromatycznych odmian dość skryte w nosie, ale na podniebieniu świetnie skoncentrowane, kwaskowe i całkiem poważne. W przypadku Andreas Gsellmann Chardonnay Exempel 2018 (91/100) owoce macerowano 14 dni, a fermentacja i dojrzewanie miało miejsce w baryłkach. Maceracja ze skórkami przełożyła się na chropowatą, ładnie garbnikową fakturę tego wina, w którym dominuje pomarańczowa skórka i mocne tony ziołowe. Niesztampowe i interesujące. Andreas Gsellmann Weissburgunder Pannobile 2020 (91/100, próba beczkowa) jest bardziej klasyczny, kremowy, ziołowo-pieprzny, z mocnym cytrynowym finiszem. Kolejnym winem pomarańczowym był Andreas Gsellmann Traminer 2019 (92/100), gdzie maceracja na skórkach trwała 14 dni w dużych beczkach. Aromat w tym przypadku jest świetny, kwiatowy (płatki róży), ale i ziołowy oraz korzenny. W ustach intensywnie kwaskowe, świeżutkie, z lekko słonym posmakiem. Różowe wino powstaje z czystego st. laurenta dojrzewającego w amforach. W Andreas Gsellmann Rosé 2021 (90/100) mamy więc przyjemne nuty wiśni i porzeczek, ale też jak na tę kategorię całkiem mocne, stalowe ciało. Najlepszą pijalność (a to dla nas zawsze ważna cecha) miał jednak Andreas Gsellmann Cuvée Speciale 2021 (91/100), w wiec mieszka różnych fermentowanych wspólnie odmian białych i czerwonych (Andreas nie chciał zdradzić szczegółowego składu). Całość łączy w sobie kwasowość i świeżość białego wina z nieco mocniejszym kręgosłupem czerwieni, na co nakłada się jeszcze soczysta, wiśniowo-porzeczkowa owocowość. Jedna uwaga – przed otwarciem należy je bezwględnie schłodzić. Podobnie pięknym owocem (choć oczywiście bardziej nasyconym, zdecydowanie wiśniowym) imponował dojrzewany w amforach Andreas Gsellmann Blaufränkisch Astral 2020 (92/100).

Weingut Hans Igler

Hans Igler to kolejny przedstawiciel Mittleburgenlandu w moim zestawieniu, gdzie na gliniasto-żwirowej glebie na południowych zboczach Gór Soprońskich (Ödenburger Gebirge) króluje nam blaufränkich. Rodzina Iglerów zajmuje się winiarstwem od półwiecza, ale w 2021 roku posiadłość przeszła w zarządzanie przez najnowsze pokolenie: Clemensa i jego żonę Annę, którzy obecnie posiadają 36 ha winnic.

Hans Igler Blaufränkisch Sekt Brut (90/100) to ciekawa interpretacja tej odmiany, niezwykle rzadko wykorzystywanej do produkcji musiaków. Kolor jest bardzo delikatny, łososiowy, a w ustach wiśniowa owocowość współgra z akcentami mineralnymi i chlebową skórką. Odświeżający i soczysty. Podstawowa czerwień producenta to Hans Igler Blaufränkisch Classic Mittleburgenland 2018 (91/100), wino niewiarygodnie świeże mimo gorącego rocznika, z owocowością idącą wręcz w tony brzoskwiń czy nektarynek, a typowe dla odmiany wiśnie znajdziemy dopiero na dalszym planie. Hans Igler Ried Hochberg Blaufränkisch Mittleburgenland 2018 (91/100) pochodzi z owoców rosnących na działce o zachodniej ekspozycji i nachyleniu dochodzącym do 25o. Mimo mocniej zarysowanej struktury i napięcia, dalej mamy tu przede wszystkim przestrzeń, radość chrupkiej owocowości i przyjemnie zarysowane, żywe garbniki. W tę samą stronę zmierza Hans Igler Ried Birri Blaufränkisch Mittleburgenland Reserve 2018 (93/100), a dojrzewanie w beczkach dodaje tej pozycji większej powagi i złożoności – obok kwaskowych wiśni i porzeczek mamy tutaj sporo przypraw, leśnego poszycia i suszonych ziół. Klasowe i świetnie wykonane. Jeszcze więcej beczki (3 lata dojrzewania w nowym dębie) znajdziemy w Hans Igler C11 Blaufränkisch Mittleburgenland Reserve 2014 (93/100). Na szczęście fakt, iż mamy do czynienia z winem 8-letnim sprawia, że dąb jest już świetnie zintegrowany, łącząc się z tonami ciemnych owoców, ziemistością i dymem w jedną, spójną całość.

Weingut Birgit Braunstein

Birgit Braunstein od pierwszego momentu sprawia niezwykle sympatyczne wrażenie. Ciepło i troska bijące z jej postaci sprawiają, że degustując jej wina nawet podczas tłumnego VieVinum miało się wrażenie spotkania z dawno niewidzianą ciocią, która prezentuje skarby swojej piwnicy. Birgit już w 2006 przeszła na uprawę organiczną, a trzy lata później dokonała konwersji na biodynamikę. Jej parcele leżą w apelacji Leithaberg, a więc na wzgórzach położonych wzdłuż zachodniego brzegu Jeziora Nezyderskiego, gdzie dominuje wapienna gleba.

Degustację zacząłem od Birgit Braunstein Chardonnay Felsenstein 2021 (89/100). Wino dojrzewa jedynie w stalowych zbiornikach i pokazuje świeże, jabłkowe oblicze odmiany. Birgit Braunstein Ried Guttenberg Chardonnay 2019 (91/100) pochodzi z łupkowej gleby i dojrzewa w dębie, przez co nabrało kremowej struktury, ale też solidnego, mineralnego kręgosłupa. W przypadku Birgit Braunstein Niume Sauvignon Blanc 2019 (91/100) ta aromatyczna odmiana fermentowała na skórkach, a następnie trafiła na rok do austriackich beczek. Mamy tutaj delikatną maślaność, czy wręcz oleistość, wyraźne nuty ziołowe, ale też mnóstwo orzeźwienia i cytrynowej kwasowości. Birgit Braunstein Birgit 2019 (91/100) to znów pinot blanc, który na skórkach spędził aż trzy tygodnie i (podobnie jak poprzednik) przez rok dojrzewał w beczkach. Zapach jest niesamowicie rozłożysty, od nut białej herbaty, przez jaśmin, suszone zioła, skórkę z cytryny i limonkę. Usta za to skupione, zwarte, z mineralnym rdzeniem. Pierwsza ze spróbowanych czerwieni to Birgit Braunstein Pinot vom Sonnenberg 2020 (91/100) – soczyste i nieskomplikowane wcielenie odmiany, pełne nut wiśni i żurawiny, delikatnie schłodzone byłoby świetnym winem na lato. Podobny klimat utrzymuje Birgit Braunstein Blaufränkisch Heide 2020 (91/100), z tym że owocowość jest tu mocniejsza, idąca w kierunku bardziej dojrzałych, aczkolwiek wciąż chrupkich wiśni. Również taniny dają o sobie mocniej znać, prosząc się o jakieś danie z grilla. Birgit Braunstein Ried Glawarinza Blaufränkisch Leithaberg 2018 (93/100) to już wino znacznie poważniejsze. Pochodzi z 45-letnich krzewów i przez 18 miesięcy dojrzewa w 500-litrowych beczkach z austriackiego dębu. Znajdziemy tu zarówno mocne uderzenie czereśniowego owocu jak i nieco liścia laurowego oraz ziela angielskiego. W ustach kwaskowe, wyciągnięte, z mineralnym podbiciem i drapiącymi taninami.

Birgit ma dwóch synów (bliźniaków) Felixa i Maxa, którzy produkują już pierwsze wina „na własny rachunek”. Jak wspomniała ich mama, daje im zupełnie wolną rękę w tym zakresie i choć efekt nie do końca odpowiada jej stylowi, to jest z nich niesamowicie dumna. Braunstein Brothers M 2021 (91/100) to mieszanka pinot blanc i grüner veltlinera ze świetnymi nutami jabłek i gruszek, delikatnie kremowym ciałem i wibrującą kwasowością. Natomiast Braunstein Brothers F 2021 (91/100) to dojrzewający częściowo w amforach blaufränkisch, prezentujący się od strony dojrzałych wiśni, śliwek, ale też kwiatów i pomarańczowej skórki.

Weingut Gesellmann

Na koniec czas na jeszcze jednego przedstawiciela Mittleburgenlandu. Choć pierwsze wzmianki o posiadłości sięgają 1719 roku, to stała się ona słynna w latach 80-tych ubiegłego wieku, gdy prowadzący ją wówczas Engelbert Gesellmann zdecydował się na posadzenie międzynarodowych odmian i zakup francuskich baryłek, w których miały dojrzewać jego wina. Oczywiście od tego czasu styl produkowanych pozycji się zmienił i dzisiaj rodzina na powrót zwróciła się ku lokalnym odmianom, a zarządzający winiarnią Albert Gesellmann uchodzi za jednego z najlepszych miejscowych winiarzy. Od 2015 roku uprawy są prowadzone biodynamicznie.

Gesellmann Blaufränkisch Rosé Brut 2013 (92/100) dojrzewa na osadzie aż 4 lata, w efekcie dając wino o malinowej owocowości, delikatnych bąbelkach i kremowej strukturze, w której miesza się kwasowość i wyraźne nuty chlebowe. Choć w regionie dominują czerwienie, ten producent słynie również ze świetnych bieli. Pierwszą z nich był Gesellmann Chardonnay Classic 2021 (90/100), gdzie jabłkowo-cytrynowy owoc jest jedynie delikatnie muśnięty beczką. Gesellmann hochberc Weiss 2020 (90/100) to nic innego jak Gemischter Satz, a więc mieszanka różnych odmian rosnących razem na jednej parceli, wspólnie zbieranych i winifikowanych. Skład to między innymi grüner veltliner, pinot gris, pinot blanc, riesling, welschriesling, traminer i gelber muskateller, a całość fermentowała i dojrzewała przez 12 miesięcy w 300-litrowych beczkach. W tym przypadku nut dębowych jest na razie zbyt wiele i całość potrzebuje czasu, by lepiej się poukładać, ale na pewno warto zwrócić uwagę na przyjemne akcenty przypraw, a także jabłkowo-gruszkowy owoc. Najlepszym białem winem producenta jest Gesellmann Ried Steinriegel Chardonnay 2020 (93/100) o wyraźnie burgundzkim charakterze, z nutami orzechów, wanilii, maślanym ciałem, ale i dobrze pociągniętą kwasowością. W finiszu wyraźnie słone i mineralne (daje o sobie znać skaliste podłoże na którym rosną winorośle). Gesellmann Blaufränkisch vom Lehm 2020 (91/100) jak wskazuje nazwa pochodzi z ciężkiej, gliniastej gleby i pokazuje pieprzno-przyprawowe oblicze, pełne wiśni i dojrzałych malin. W lokalnym dialekcie mieszkańcy okolic Deutschkreuz nazywają siebie Creitzer, do czego nawiązuje nazwa wina Gesellmann Blaufränkisch Creitzer Reserve Mittelburgenland 2019 (92/100). Powstaje on z wyselekcjonwanych owoców z różnych parceli producenta, dojrzewa 12 miesięcy w dębie i znakomicie odzwierciedla esencję miejscowych blaufränkischów – kwaśne wiśnie, pestka, trochę nut leśnych i pieprznych, bogactwo ale i stalowa struktura. Gesellmann Ried Siglos Pinot Noir 2019 (92/100) pochodzi z owoców z winnicy o północnej ekspozycji, a więc teoretycznie chłodniejszej, dającej w zamierzeniu bardziej świeże, owocowe wina. Sprawdza się to w tym przypadku, bo rzeczywiście mamy tutaj chrupkie wiśnie, poziomki i świeże maliny, całość jest bardzo żywa, apetyczna, ale też pełna powagi i złożoności. Następnie przyszedł czas na Gesellmann Opus Eximium No 32 2019 (92/100), a więc jedną z flagowych etykiet posiadłości. Numer „32” wskazuję na ilość roczników tego wina, ale wartym odnotowania jest fakt, że choć początkowo był to kupaż caberneta sauvignon i pinot noir, to od 2000 roku w składzie znajdziemy odmiany lokalne: blaufränkischa, zweigelta i st. laurenta. Każda z nich fermentowała w stali, następnie na 18 miesięcy trafiła do nowych beczek, a po ustaleniu finalnego blendu przez kilka miesięcy układał się on jeszcze w dużych, już używanych beczkach. Takie zabiegi dały wino o mocnym, ciemnym owocu (śliwki i ciemne wiśnie), a także zwartej, lekko mięsistej strukturze, w której znajdziemy również akcenty umami i leśnej ściółki. Odmiany międzynarodowe znajdziemy za to w Gesellmann Bela Rex 2018 (92/100), które stanowi mieszankę caberneta sauvignon i merlota fermentujących, a następnie dojrzewających w baryłkach. Tu już oczywiście nie uciekniemy od typowych dla użytych szczepów akcentów porzeczek, ciemnych wiśni, śliwek, ale też mocnego uderzenie dymu i ziemistości. Nie jest to styl wina, którego poszukuję w Austrii, ale trzeba oddać mu klasę. Gesellmann Syrah 2019 (92/100) to znów ukłon w stronę międzynarodowych odmian, ale w tym przypadku mamy tu przyjemny pazur, zadziorność, a owocowość jest bardziej chrupka, radosna. Największe wrażenie z czerwieni zrobił za to na mnie Gesellmann hochberc Blaufränkisch 2019 (94/100), w którym fermentacja miała miejsce w otwartych kadziach, z częstym mieszaniem moszczu, a następnie wino trafiło na 14 miesiecych do nowych 500-litrowych beczek. Jest bardzo pieprzne, przyprawowe, ale połączone z niesamowicie świeżym owocem spod znaku czereśni, malin i dojrzałych brzoskwiń. Do tego mamy też mocną kwasowość i w tym momencie bardzo drapiące garbniki. Do odłożenia na kilka lat, ale już teraz pokazuje klasę. Na koniec przyszedł czas na Gesellmann „G” 2018 (94/100, próbka beczkowa), a więc mieszankę blaufränkischa i 15% st. laurenta ze starych krzewów i dojrzewających przez 40 miesięcy w nowych beczkach. Imponuje przede wszystkim niesamowitą koncentracją i potężną, wiśniową owocowością, do tego jest tutaj sporo przypraw, leśnej ściółki, pieprzu i roztartej ziemii. Wielkie, złożone, ale wybitnie potrzebujące czasu.


Burgenland to niezwykle bogaty region winiarski. Mimo, że łączy je ten wspomniany ciepły, słoneczny klimat, to różnorodność ukształtowania terenu, gleb i lokalnych mikroklimatów sprawiają, że znajdziemy tutaj zarówno wina świeże, tryskające owoce, ale też takie mocniej zbudowane, eleganckie i długowieczne. Burgenland uzależnia.