Wszystkie oblicza różu na Summie 2019

By wtorek, Maj 28, 2019 0 , , ,

Pamiętacie może, jak w filmiku nagrywanym na Korsyce prawie rok temu opowiadałem, że nie jestem fanem różowych win. Przez kilka miesięcy wiele się jednak może zmienić, również jeśli chodzi o winne gusta. Dzisiaj może nie jestem miłośnikiem różu, ale na pewno na ten rodzaj win spoglądam z większym zainteresowaniem i częściej znajduję go w kieliszku (choć w tym też duża zasługa Marty, która wina różowe uwielbia). Marta też zaciągnęła mnie (no dobrze, nie opierałem się zbyt mocno) na przekrojową degustację różowych win, którą podczas Summy poprowadziła Christine Mayr, prezeska Stowarzyszenia Sommelierów Południowego Tyrolu.


Róż różowi nierówny

Choć w teorii produkcja wina różowego wydaje się prosta, to już po nalaniu do kieliszków pierwszych próbek można było z łatwością zobaczyć jak różne są to pozycje. Na początek przypomnijmy tylko, że większość jakościowych różów powstaje z ciemnych odmian winorośli, których sok pozostaje w kontakcie ze skórkami jedynie przez kilka godzin, aby „złapały” one charakterystycznego koloru, a dalsza winifikacja przeprowadzana jest w sposób bardziej typowy dla win białych (już po oddzieleniu skórek od pozostałego moszczu). Na ostateczny kształt ma jednak wpływ szereg dodatkowych elementów. Począwszy od tych najbardziej oczywistych jak klimat, gleba, czy użyta odmiana winorośli, aż po te bardziej subtelne jak choćby siła z jaką dochodzi do wyciskania soku, długość kontaktu ze skórkami, temperatura w jakiej ta szybciutka maceracja się odbywa, czy ewentualne użycie beczek (tak, wina różowe również mogą do nich trafiać). Suma tych zmiennych sprawia, że ostatecznie pozycje te mogą być zarówno eterycznymi trunkami o delikatnym łososiowym kolorze, zwiewnych aromatach jak i winami nasyconymi kolorem i aromatem, które od czerwieni dzieli zaledwie niewielki kroczek. Podczas wspomnianej degustacji mogliśmy spróbować win, które czasem różniły się od siebie jak ogień i woda, a my chyba pierwszy raz tak dogłębnie zrozumieliśmy bogactwo jakie kryją w sobie rosé.

Spróbowane wina

Poggio Cagnano Nebula Rosa 2018

Na pierwszy ogień poszła spróbowana już wcześniej przy stoliku butelka z toskańskiej Maremmy. W składzie znajdziemy 100% Sangiovese pochodzących z piaszczystej gleby. Podczas winifikacji kontakt ze skórkami trwał 4-5 godzin, a fermentacja obywała się w stalowych zbiornikach w temperaturze 12-15°C. Po jej zakończeniu wino dojrzewało na osadzie przez 6 miesięcy. Kolor jest bardzo delikatny, przywodzi na myśl rosé z Prowansji. Pachnie odrobinę warzywnie, ale po chwili wychodzi więcej czereśni, śródziemnomorskiej makii i ziół. Świetnie kwaskowe ciało, żywe i soczyste, z pojawiającymi się w finiszu delikatnymi taninami. Podalibyśmy je do pstrąga pieczonego z ziołami, czy sałatki z nowalijek. Bardzo dobre- (89/100).

Il Borro Rose’ Del Borro 2018

Pozostajemy w Toskanii, ale udajemy się do doliny Valdarno, na północ od Arezzo. Również jest to 100% Sangiovese, które jednak na osadzie dojrzewało jedynie przez 2 miesiące. W kolorze podobne do poprzednika, a w smaku idące bardziej w kierunku malin i kwiatów. Do tego można wychwycić rozmaryn, kwaskowe wiśnie i poziomki. Na podniebieniu pełniejsze, mocniej zbudowane (i również z wyższym alkoholem). Jest młodziutkie, dlatego początkowo jeszcze ściśnięte, trzeba dać mu w kieliszku nieco ruchu, wtedy otwiera się pełnią owocowej świeżości. Bardzo dobre- (89/100).

Tenuta di Biserno Sof 2018

Ten zlokalizowany w Bolgheri producent należy do rodziny Antinorich. Wracamy więc nad toskańskie wybrzeże, ale lądujemy na północ od Maremmy. Wino otrzymało nazwę na część Sofii, córki Ludovico Antinoriego i stanowi mieszankę Sagiovese oraz Caberneta Franc i Syrah. Grona zbierane były w połowie sierpnia, a po krótkiej maceracji na skórkach trafiły na kilka miesięcy do stalowych zbiorników. W kieliszku błyszczące, z ładnie nasyconą kolorystyką. W pierwszej chwili pachnie intensywnie ziołowo, ale po chwili wychodzi więcej poziomek i wiśni. Ciała jest jeszcze więcej niż u poprzednika, ale w ustach znajdziemy również nieprzyjemne nuty acetonowe. Dobre (87/100).

Azienda Agricola Biodynamica Le Sincette Chiaretto 2018

Od potężnego producenta przeskakujemy do winiarza o zupełnie innej skali. To niewielkie przedsięwzięcie (11 hektarów winnic) zlokalizowane jest na zachód od Jeziora Garda i stawia na uprawę biodynamiczną. W butelce znajdziemy Groppello, Marzemino i Barberę, które przeszły króciutką macerację, a następnie przez 3 miesiące dojrzewały na osadzie w stalowych zbiornikach i częściowo w amforach. Nos jest dość zielony, szparagowy, ziołowy. Usta znów znacznie bardziej owoce, bardzo soczyste, z nutami niedojrzałych wiśni i szalenie mocną kwasowością. Indywidualistyczne, charakterne i charakterystyczne. Bardzo nam się spodobało. Znakomite (93/100).

Weingut Umathum Rosa 2018

Ten jeden z najbardziej rozpoznawalnych producentów znad Jeziora Nezyderskiego do swojego kupażu używa Blaufränkischa, Zweigleta i St. Laurenta. Początkowo wino jest mocno zredukowane, ale po kilku mocniejszych ruchach kieliszka oczyszcza się, idąc w stronę wiśni i poziomek, rozkwitających na ładnie ziołowym tle. Na podniebieniu ugładzone, soczyste, ale brakuje mocniej zarysowanej kwasowości. Dobre (87/100).

Weingut Stigler Erste Lagen Freiburger Schlossberg Pinot Noir Rosé 2017

Producent zlokalizowany jest w Badenii, a sama parcela Freiburger Schlossberg znajduje się rzut kamieniem od starówki tegoż Fryburga. Co ciekawe, choć zwykle winogrona na wina różowe zbierane są dość wcześnie, to tutaj mamy do czynienia z późnym zbiorem, a dodatkowo dojrzewanie odbywa się w starych beczkach. Pachnie truskawkami, wiśniami, jest mocne, precyzyjne, bardzo ukierunkowane. Na podniebieniu wręcz oleiste, choć w finiszu wychodzi trochę za dużo alkoholu. To wino zdecydowanie predestynowane do jedzenia niż popijania solo, spróbowalibyśmy je do makaronu w pomidorowym sosie. Dobre+ (88/100).

Weingut Jurtschitsch Belle Naturelle Rosé 2017

Wina Alwina Jurtschitscha kochamy miłością od pierwszego z nimi kontaktu, zwłaszcza zaś podobają się nam te jego pozycje, które idą w kierunku win naturalnych. Tak jest również w przypadku tego różu, gdzie całe grona Pinot Noir, Zweigelt i Cabernet Sauvignon fermentują spontanicznie przez chwilę na skórkach, a następnie trafiają na kilka miesięcy do dużych 600-litrowych beczek. W nosie wydaje się dość „trudne”, kiszone i warzywne. Ale za to w ustach zachwyca przepiękną truskawką i porzeczkową kwasowością. To, co w tym winie najpiękniejsze to właśnie ta owocowo soczystość, powab i żywotność. Zachwycające i fenomenalnie potoczyste. Znakomite- (92/100).

Duemani Si 2018

Na koniec wracamy do Toskanii, na wybrzeże nieco na północ od Bolgheri. W składzie znajdziemy Syrah, które winifikowane było w amforach, a do butelek trafiło bez filtracji. Piękna owocowość przywodzi na myśl nuty mandarynek i klementynek. W ustach ta tonacja odrobinę się zmienia, idąc w kierunku ciemniejszych owoców – wiśnie, czy nawet delikatne śliwki. Ponownie imponuje kwasowość i świetna, ostra wytrawność. Znakomite-(92/100).


Wina różowe są nudne? Już chyba nigdy nie podpiszę się pod takim stwierdzaniem. Rosé to pełnoprawna kategoria win, wśród których znajdują się pozycje, które potrafią nie tylko mi smakować, ale nawet skraść serce.

Psss tylko nie mówcie Marcie, bo będzie, że to jej zasługa 🙂