Winny Wtorek – jaką odmianę chcielibyśmy ocalić

By wtorek, Październik 4, 2016 1 , , , ,

Nadszedł kolejny Winny Wtorek, tym razem wyjątkowy, bo nie będziemy skupiali się na konkretnej odmianie, czy regionie geograficznym. Sławek Sochaj (Enoeno) zaproponował temat oryginalny i jednocześnie zmuszający do refleksji. Naszym zadaniem było wyobrażenie sobie sytuacji, w której w obliczu nadciągającego kataklizmu możemy ocalić jeden jedyny szczep winorośli. Jaki byłby nasz wybór?

W naszym przypadku nie było wątpliwości, decyzja nie mogła być inna, jak nigdy byliśmy zgodni. Jeśli bowiem mamy możliwość uratowania jednej odmiany, to Riesling jest dla nas oczywistym, niepodważalnym wyborem. Nie chodzi bynajmniej o to, że sami jesteśmy bezkrytycznymi wyznawcami rieslingowej religii, że nasz wybór byłby ukłonem i potwierdzeniem naszych gustów. Oczywiście to jeden z argumentów, ale nawet nie decydujący… Trudno subiektywnym sformułowaniem uzasadnić tak doniosły „historycznie” wybór. Dlatego podejdźmy do sprawy bardziej racjonalnie (o ile w przypadku takiej „miłości” to możliwe) .

_dsc0368Po pierwsze, za Rieslingiem przemawia jego uniwersalność. Spróbujcie znaleźć odmianę, która może dawać wina tak różne w stylach. Od wytrwanych, przez te z delikatną ilością cukru aż po zupełnie słodkie w stylu Beerenauslese, czy wręcz Trockenbeerenauslese. Jednocześnie, co zwykle się nie zdarza, każda z tych kategorii za sprawą pięknej kwasowości zachowuje świeżość i rześkość. Musiaki? Żaden problem, Rieslingi świetnie odnajdują się również w takiej odsłonie.

Po drugie, popatrzmy również na zastosowanie kulinarne. Zwłaszcza do naszej, polskiej kuchni, Riesling stanowi nadzwyczaj wdzięcznego towarzysza. Kiszona kapusta, pierogi, drób, czy nawet tatar idealnie współgrają z winami z tej odmiany. Ale pomyślcie o świątecznych potrawach, takich jak śledź, ryba po grecku czy karp – przecież aż prosi się, aby towarzyszył im kieliszek kwaskowego Rieslinga. Nie możemy się jednak ograniczać jedynie do Polski, mało które wino tak dobrze pasuje do ostrych potraw z Dalekiego Wschodu czy sushi. Rieslinga warto spróbować z wiedeńskim sznyclem, szparagami, czy białymi niemieckimi kiełbaskami z grilla. O wszelakich rybach (poprzez te pieczone, po gotowane, czy też smażone), czy owocach morza nawet nie musimy wspominać.

Kolejna sprawa, która wyróżnia Rieslinga, to niespotykana umiejętność odwzorowania siedliska. Trywialne jest stwierdzenie, że inaczej smakują Rieslingi z Niemiec od tych z Austrii, północny Włoch, Alzacji, czy Nowego Świata. Jednak idąc dalej, wystarczy porównać sobie butelki znad Mozeli z tymi z Rheinhessen, wina z Wagram z tymi z Kamptalu czy Wiednia, by zobaczyć jak w poszczególnych miejscach dochodzą do głosu inne oblicza tej odmiany. Jakby tego było mało spróbujcie napić się mozelskich Rieslingów z różnych cru a zobaczycie, że zupełnie inaczej smakują wina z Wehlener Sonnenuhr od tych z Marienburga, Ürziger Würzgarten czy Bernkasteler Doctor. Tak samo różnią się od siebie poszczególne znane parcele nad Renem, Dunajem czy w Alzacji.

Te trzy elementy – różnorodność styli, plastyka kulinarna oraz odwzorowanie miejsca uprawy stanowią o klasie Rieslinga. To kilka z powodów, dzięki którym właśnie ten szczep ocalilibyśmy w obliczu kataklizmu. Ale tak naprawdę, w obliczu kataklizmu, zwyczajnie chcielibyśmy móc napić się wina, które sprawia nieopisaną przyjemność, jest nam tak bliskie i pasuje do każdego stanu ducha!

Żeby jednak nie być gołosłownymi na przykładzie kilku butelek, pokażemy Wam jak niezwykłe są to wina…

_dsc7992

Wbrew panującym stereotypom, Rieslingi to wina niemal na każdą kieszeń. Podstawowe i co ważne poprawne butelki dostępne są w Niemczech w cenach zaczynających się od 7-8 eur, a w Polsce coraz łatwiej znaleźć porządne wina z tej odmiany kosztujące ok. 40 zł. Właśnie z tych niższych rejestrów cenowych piliśmy całkiem niedawno Wittmann Riesling Trocken 2013 (13,50 eur, zakupione w Berlinie w sklepie Wein&Glas, w Polsce niektóre jego wina dostaniecie w Wine&You). Producent pochodzi z Palatynatu, a więc najcieplejszego niemieckiego regionu, gdzie Riesling (lubiący chłodniejsze miejsca) coraz cześciej przegrywa z odmianami burgundzkimi. Kilka lat temu Wittmann uchodził za dobrze rokująca lokalną gwiazdę, dziś jest to bez wątpienia jeden z wyróżniających się producentów w całych Niemczech. Rocznik 2013 był za Odrą trudny, w wielu miejscach owoce miały problem z osiągnięciem dojrzałości, a sporo powstałych win charakteryzowało się nadmiernie wysoką, niezintegrowaną kwasowością. Dlatego warto kupować Rieslingi z 2013 roku jedynie od najlepszych producentów, którzy potrafili wybrnąć z podniesionym czołem nawet z tak trudnych okoliczności.

Wino w w nosie szkliste, mineralne, skaliste, kamienne. Do tego mocne nuty cytryn i zielonych jabłek, a w tle również delikatne akcenty miodowe i naftowe. Usta wyraziście kwaskowe, dość szczupłe, ale za to z długim finiszem. Świetne, rześkie wino. Bardzo dobre.

_dsc0416Markus Molitor to winiarz znad Mozeli, którego nie trzeba przedstawiać (jego wino kupiliśmy nad Mozelą w cenie 15,80 eur, w Polsce butelki producenta są dostępne w Winkolekcji). Markus posiada ponad 40 hektarów upraw na takich słynnych zboczach jak Bernkasteler Badstube, Bernkasteler Lay, Ürziger Würzgarten, Zeltinger i Wehlener Sonnenuhr czy Erdener Trepchen. Już sama ta lista robi wrażenie. Jego wina mają charakterystyczny styl, który zostaje osiągnięty przez spontaniczną fermentację i długie leżakowanie na osadzie. Tę etykietę wybraliśmy, aby pokazać Wam styl Kabinett (nie mylić z Kabinett Trocken), a więc niegdyś typowego dla Mozeli Rieslinga z zachowanym cukrem resztkowym. Winogrona użyte to produkcji pochodzą z Zeltinger Sonnenuhr, winnicy bliźniaczej do Wehlener Sonnenuhr, których nazwa pochodzi od zegara słonecznego leżącego na granicy obu parceli i które uchodzą za jedne z najlepszych cru nad środkową Mozelą.

Nie do końca potrafimy rozgryźć styl w jakim produkowane są wina Markusa. Tutaj w zapachu mamy sporo akcentów ziołowych, czy nut aptecznych, natomiast mniej owocu. W ustach za to trochę więcej cytryn i słodkich jabłek. W pierwszej chwili pojawia się słodycz, ale niemal natychmiast zostaje ona skontrowana przez mocną kwasowość. Bardzo surowe, ma się wrażenie jakby polizało się stal. Wydaje się, że mogłoby jeszcze poczekać co najmniej rok, trochę się z nim pospieszyliśmy. Bardzo dobre-.

_dsc0420

Skoro mamy opowiadać o pięknie Rieslinga musimy też sięgnąć po przykład butelki z najwyższej niemieckiej kategorii jakościowej – Grosses Gewäsch. Tym mianem określa się wina pochodzące z najlepszych siedlisk sklasyfikowanych przez organizację VDP (Verband Deutscher Prädikats- und Qualitätsweingüter e.V.), której członkami jest ponad 200 najlepszych niemieckich winiarzy. Co ważne mogą one powstawać wyłącznie jako wina wytrawne. Jako przykład posłuży nam etykieta Peter Jakob Kühn Doosberg Riesling Grosses Gewächs 2013 (38,40 eur we wspomnianym sklepie w Berlinie). Wraz z tym winem przenosimy się do Rheingau do miejscowości Oestrich. Weingut Peter Jakob Kühn może poszczycić się historią, która sięga ponad 230 lat. Od 2004 roku uprawa jest prowadzona biodynamicznie. Parcela znana pod nazwą Doosberg obejmuje niewielkie wzniesienie leżące na wschodnim krańcu gminy, gdzie winorośle rosną na gliniastej glebie bogatej w szary kwarc.

Już sam złoty kolor jaki pojawia się w kieliszku pokazuje, że mamy wino zupełnie innej kategorii. W nosie przepiękne, bogate, słodkawe. Czujemy lipowy miód, morele, cytryny w cukrowej zalewie. W ustach gęste, delikatnie oleiste, maślane. Mocna kwasowość wyczuwalna jest w długim, kilkuminutowym finiszu a zarazem jest bardzo ładnie wkomponowana w całość. Piękne wino, niesamowite, wielowymiarowe a i tak będące jeszcze daleko przed swoim szczytem. Dla takich Rieslingów warto żyć. Arcydzieło.

Mamy nadzieję, że Was nie zanudziliśmy. No cóż, tak już mamy, że o Rieslingach możemy opowiadać godzinami. Przynajmniej teraz już wiecie, dlaczego to właśnie tę odmianę, musimy ocalić przed kataklizmem – dlatego sięgajcie po Rieslingi!


A jaką odmianę wybraliby inni blogerzy:

Enoeno – Pinot Noir

Blurppp – Primitivo

Winne przygody – również Riesling

Enowersytet – Garnacha

Winiacz – Tempranillo

Italinizzato – Gaga

Jongleur – który fantastycznie wykorzystał nasz tekst, aby pokazać zalety Pinot Noir

Czerwone czy białe – kolejna osoba wybiera Rieslinga

  • GrzegorzC

    Mimo, że lubię wina robione z wielu odmian winorośli, to jak zobaczyłem myśl przewodnią tego winnego wtorku również nie miałem wątpliwości. Jeżeli miałaby to być tylko jedna odmiana to mój wybór jest prosty: riesling. 🙂