Winnica Lidla – dyskont wchodzi do sieci

Już samo zaproszenie na kolejną degustację zorganizowaną przez Lidl Polska zdradzało, że szykuje się jakaś „bomba”. W spotkaniu miał bowiem wziąć udział sam prezes Maksymilian Braniecki i jakby tego było mało zagraniczny gość Richard Bampfield MW (Master of Wine). Okazało, się, że rzeczywiście niemiecki dyskont odpalił przyspieszenie, wskakując na kolejny poziom jeśli chodzi o swoją winną ofertę.

Od dzisiaj rusza bowiem strona www.winnicalidla.pl, a więc coś na kształt sklepu internetowego (choć ze względu na wciąż zagmatwaną sytuację prawną w zakresie sprzedaży wina na odległość Lidl unika tej nazwy). Zamiast tego mowa jest o usłudze rezerwacji określonych butelek, które można będzie odebrać w wybranym sklepie sieci. Generalnie więc wszystko sprowadza się do tego samego. Zakładamy konto na stronie, wybieramy wina, które nas interesują (w czym pomagają różnego rodzaju filtry) oraz sklep w którym chcemy odebrać zamówienie, zatwierdzamy je i czekamy na sms i maila z informacją o możliwości odbioru. Co istotne i ważne dla rozwoju świadomości winiarskiej Polaków, wspomniana strona nie będzie jedynie platformą do zamawiania, ale będzie również zawierała podstawowe informacje dotyczące podawania win, przechowywania butelek i dobierania win do jedzenia. Całość opakowana jest w naprawdę ładny graficznie i intuicyjny layout.

Nie odważymy się prognozować jak ta nowa inicjatywa zostanie przyjęta przez klientów. Na pierwszy rzut oka wydaje się co najmniej interesująca, zwłaszcza z perspektywy mieszkańców mniejszych miast, do których czasem nie docierały najlepsze butelki aktualnych ofert. Przy tej okazji Lidl rozszerzył swoją portoflio o wina z dotychczas nie prezentowanych regionów, czy wybieranych szczepów, takich jak Arneis, Falanghina, Cabernet Franc, czy Brunello. W założeniu w serwisie mają być dostępne wina, których nie będzie można dostać w sprzedaży stacjonarnej. Dodatkowo wszystkie będą oceniane w skali 100-punktowej (przez Richarda Bampfield MW i współpracującego od lat z dyskontem sommeliera Michał Jancika), co ma pozwolić konsumentom na łatwiejszy wybór szczególnie godnych uwagi pozycji. W pierwszym rozdaniu będzie można rezerwować ponad 80 win, z tego połowę mieliśmy okazję spróbować podczas degustacji. Poniżej prezentujmy butelki, które warto naszym zdaniem zamówić.

Całkiem niedawno piliśmy Franciacortę Saten od Barone dell’Isola, która nie skradła naszego serca. Tym razem inna etykieta tego producenta pokazała zupełnie inne oblicze. Barone dell’Isola Franciacorta Brut (44,99 zł) smakuje kwaskowymi jabłkami z delikatnie mineralnym posmakiem. Ma ładne musowanie i maślaną fakturę. Może nie są to szczyty możliwości tej apelacji, ale wino jest przyjemnie świeże i orzeźwiające. Bardzo dobre-.

Jeśli chcecie pójść krok wyżej, to warto sięgnąć po Champagne Leval-Clément Grande Réserve Brut (89,99 zł). Znajdziecie tu nuty chlebowe oraz aromaty jabłkowe w połączeniu z niezłą strukturą i długim kwaskowym finiszem. Podobnie jak w przypadku Franciacorty można by oczekiwać czegoś więcej, ale też ta butelka jest po prostu smaczna. Bardzo dobre.

Saubaudia to region Francji leżący na granicy z Włochami i Szwajcarią. Tutejsze białe wina z odmiany Jacquère niosą w sobie charakterystyczną dla etykiet pochodzących z regionów podgórskich rześkość. W takiej tonacji utrzymany jest również Le Cellier Savoyard Vin de Savoie Apremont 2016 (27,99 zł). Co prawda nie ma za dużo owocowości, a zamiast niej znajdziemy nieco szałwii, ale wino rozpięte jest na kwaskowej nucie i lekkiej (czy nie za wątłej?) strukturze. Warto spróbować jako coś nowego, choć nie oczekujcie fajerwerków. Dobre.

Gdy mówimy o winach w podobnej stylistyce, to ciut lepszy był Viticultori Caldaro Weissburgunder 2016 (29,99 zł). Struktura jest odrobinę pełniejsza niż w przypadku pozycji z Francji, zbudowana w oparciu o nuty kwaskowych jabłek i czystość kamieni wyciągniętych z górskiego potoku. Dobre+.

Jednak najlepsze wrażenie wśród białych win zrobiła Mastroberardio Falanghina del Sannio 2016 (44,99 zł). Pochodzi z apelacji leżącej w Kampanii, na północny-wschód od Neapolu i prezentuje się jako mieszanka aromatów jabłek, cytryn, ale i siana. Na języku lekka, nieprzesadnie kwaskowa, z ciekawym słonym finiszem. Warto spróbować jej do owoców morza, albo lżejszych ryb. Dobre+.

Spośród czerwieni zwróćcie uwagę na Chevalier de La Varière Anjou-Villages Brissac 2015 (34,99 zł). Wino pochodzi z niewielkiej apelacji z Doliny Loary obejmującej obszar 10 gmin i ledwie 80 hektarów winnic. Mamy tu tak lubiane przez nas w Cabernetach Franc z tego francuskiego regionu nuty grafitowe i liście czarnej porzeczki. Szczpułe, wręcz zbyt ascetyczne, ale domknięte drapiącymi taninami. To zaledwie wstęp do tego, co oferuje Dolina Loary, ale na początek wystarczy. Dobre+.

Spośród kilku win z Doliny Rodanu numerem jeden jest Puech Morny Gigondas 2016 (49,99 zł). Czujemy w nim dojrzałe wiśnie i lekko przesmażone śliwki, a po chwili więcej malin i truskawek. W ustach jeszcze młodziutkie, przesłonięte przez mocne taniny. Warto dać mu rok spokoju na domowej półce, powinno nieco złagodnieć. Dobre.

Przechodząc do Langwedocji i Roussilion, zatrzymaliśmy się dłużej przy Bernard Megrez Jamais Renoncer Côtes du Roussillion 2015 (24,99 zł). Mimo, że jesteśmy tak daleko na południu, wino nie jest przeładowane. Można w nim odnaleźć czerwone porzeczki, wiśnie i nieco śliwek. Na podniebieniu braki w koncentracji rekompensuje niezła kwasowość i dobre, żywe taniny. Dobre+.

Z naszej kochanej Toskanii zawitały dwa wina. Odradzamy pokuszenie się o Brunello od Fattoria dei Barbi, które mimo stosunkowo niskiej jak na apelację ceny (129,99 zł) jest nie tylko zbyt młode, ale ma nieco zieloną owocowość, która naszym zdaniem nie rokuje dobrze jeśli chodzi o dalsze dojrzewanie. Zamiast tego polecamy Geografico Ferraiolo 2013 (79,99 zł), czyli kupaż Sangiovese (70%) i Caberneta Sauvignon. Wino dojrzewa przez 12 miesięcy w beczkach, z tego 40% to nowe baryłki. Nuty pochodzące od starzenia w dębie są wyczuwalne, ale jedynie wzbogacają one słodkawą owocowość spod znaku śliwek, nie przesłaniając jednak jej ekspresji. Obok niej rozwijają się nuty opadłych z drzew jesiennych liści, ziół i żwiru. Całość soczysta, z niezłą koncentracją, choć kwasowość mogłaby być odrobinę bardziej wyrazista. Najlepsze po około dwóch godzinach od otwarcia. Bardzo dobre-.

Najdroższym winem oferty jest Château de Valandraud Virgine de Valandraud Saint-Émilion Grand Cru 2015 (149,99 zł). To kolejna z butelek, którą warto odłożyć na kilka lat na półkę, W tym momencie wino jest jeszcze dosyć zamknięte, z nutami czarnych porzeczek, wiśni i ziemi. Owoc jest szczodry (pomaga ciepły rocznik), ciało skoncentrowane, a taniny w tym momencie bardzo silne. Potencjał niewątpliwy, ale cena jednak odrobinę za wysoka. Bardzo dobre.

Powoli zbliżają się święta, a więc można już upełniać zasoby słodkich win. Lidl prezentuje m.in Sauternes za niemal 100 zł, ale nie warto przepłacać, a zamiast kupić dwie butelki Pacherenc du Vic-Bilh Tradition Blanc Doux 2014 (34,99 zł). Wino ma przyjemną, maślaną strukturę, wyraźnie zarysowaną słodycz spod znaku lipowego miodu i słodkich gruszek. Delikatnie doskwiera niska kwasowość, ale do deseru będzie w sam raz. Dobre+.

Z północnego krańca Peloponezu pochodzi ostatnia z polecanych przez nas pozycji – Cavino Patras Mavrodaphne Reserve (34,99 zł za 0,5 litrową butelkę). Czujemy delikatne utlenienie, nuty różanej konfitury i śliwek. W ustach dość świeże, na pewno nie jest to przesłodzony ulepek. Dobre+.

Czy nowy projekt Lidla odniesie sukces? Wszystko będzie zależało od atrakcyjności i rotacji w ofercie oraz kwestii logistycznych, zwłaszcza, gdy butelki będzie trzeba dostarczyć gdzieś dalej od większych miast. Mamy natomiast nadzieję, że dzięki takim pomysłom systematycznie będzie rósł poziom konsumpcji wina w Polsce i świadomość naszych rodaków.

P.S. Niedawno ruszył nasz kanał na YouTube, zachęcany do obejrzenia naszego pierwszego filmu.