Winne Wizytówki w 6WIN

By czwartek, Wrzesień 17, 2015 0 , , , ,

FullSizeRender 10Kontynuujemy odwiedziny winnych miejsc, w których do tej pory nas nie było. Po Portugalskim Świecie oraz Italii dla Ciebie, w ubiegłym tygodniu znów udaliśmy się na Muranów, który okazuje się być dobrze nasyconym regionem jeśli chodzi o specjalistyczne sklepy z winami. Tym razem nasze kroki skierowaliśmy do 6WIN, które zorganizowało degustację pod nazwą „Winne Wizytówki”. Chodziło bowiem o zaprezentowanie win emblematycznych dla danego kraju.

Riesling Abtei Himmerod Alte Rebe Trocken 2014 (42 zł) – jedyne białe wino reprezentowane było przez nasz ulubiony szczep. Nie ma wątpliwości, że skoro wybór padł na Rieslinga, musieliśmy udać się do Niemiec. Winnica Abtei Himmerod znajduje się 40 kilometrów na północny-zachód od Trewiru. Winorośl rozpoczęto tam hodować już w XII wieku. W nosie wino było skaliste, górskie i mineralne. Wyczuwalny był melon i zielone jabłka. Niestety w ustach zabrakło nam trochę wyrazistej kwasowości, która tutaj początkowo była jakby przygaszona i dopiero w finiszu dochodziła do głosu. Ogólnie wino dobrze oddaje styl niemieckich Rieslingów, ale niestety nie wspina się na wyżyny. Dobre.

Domaine Bousquet Malbec 2014 (39 zł) – szybki przeskok do win czerwonych i lądujemy w Argentynie. Malbec to szczep wychodzący się oryginalnie z Francji i do tej pory stanowiący jeden z elementów bordoskiego kupażu. Rozpowszechnił się również w Argentynie, gdzie szybko stał się narodowym szczepem tego kraju. Znany jest z tego, że powstają z niego wina głębokie i najczęściej bardzo taniczne. Z tego powodu znakomicie pasuje do wołowiny, która stanowi główny składnik lokalnej kuchni. Wino w kieliszku ciemne, nietransparentne. W nosie początkowo rustykalne, wiejskie. Później nieco się otwiera i wychodzi wiśniowy owoc. Usta świeże, z dobrą kwasowością, ale niestety brakuje im materii i wypełnienia. Taniny również gdzieś się zagubiły. Średnie.

FullSizeRender 12Santa Ema Reserve Carmenere 2013 (58 zł) – pozostajemy w Ameryce Południowej i tym razem udajemy się do Chile. Carmenere to kolejna z odmian, która na ten kontynent przywędrowała z Francji. Santa Ema to miejscowy potentat, który szacuje, że 20% win w gastronomii w Chile pochodzi od niego. W kolorze ponownie ciemne, karminowe. Nos z jednej strony z wyraźnymi akcentami porzeczek, z drugiej mamy natomiast nuty apteczne, zioła i przyprawy. Niestety ponownie usta rozczarowują – są proste, z niską koncentracją, zbyt grzeczne. Średnie.

Bodegones Vineyard Select Tannat 2013 (44 zł) – Tannat to chyba najmniej popularnych ze szczepów stanowiących wizytówkę południowoamerykańskich krajów. Ta odmiana została zaadaptowana przez Urugwaj. Jak już wskazuje nazwa, jest ona znana ze swojego mocnego, tanicznego charakteru. To wino spędziło 6 miesięcy w beczce. W nosie z aromatami dojrzałych, ciemnych owoców. Usta o dobrze zarysowanej owocowości, ale niestety zagłaskane, delikatne jako kotek z przypiłowanymi pazurami. W ogóle nie dostrzegliśmy tam tej charakterystycznej dla Tannata taniny. Średnie+.

Entresuelos Tempranillo 2012 (54 zł) – powracamy do Europy i sięgamy po Tempranillo, czyli szczep kojarzony głównie z Hiszpanią. Kiedyś przez nas lubiany, ale ostatnio zmęczyło nad szczodre traktowanie tej odmiany beczką, co niestety w Hiszpanii jest częstym grzechem. Tutaj wino również pół roku spędziło w barriques z amerykańskiego dębu. Mamy tu z jednej strony wyraźne akcenty tytoniowe, skórzane oraz suszone liście. W ustach dochodzi również słodka owocowość i czekolada. Zarówno taniny jak i kwasowość utrzymane są w niskich rejestrach, ale wino nie męczy. Niestety z drugiej strony również nie zaciekawia, aby przystanąć nad nim na dłużej. Dobre-.

FullSizeRender 11Caparzo Rosso di Montalcino 2011 (78 zł) – z tą butelką wiązaliśmy duże nadzieje. Bardzo lubimy wina z kategorii Rosso di Montalcino. Te butelki z Toskanii, oparte o 100% Sangiovese są młodszym i mniej bogatym bratem słynnego Brunello. Wino spędziło 12 miesięcy w dużych beczkach ze slawońskiego dębu. Jaśniejsze od poprzedników, w kolorze dojrzałych czereśni. Ładnie się otwiera, początkowo ściśnięte, później mamy maliny, czereśnie i truskawki. Niestety w ustach widać, że wino ma już za sobą swój najlepszy czas i jest w fazie schyłkowej. Całość jest przygaszona. Dobre-.

Po tej degustacji mamy mieszane uczucia. Zaprezentowane wina były zbyt ugładzone. Pewnie trafiają do szerokiego kręgu odbiorców, ale niestety brakowało nam w nich pazura, czegoś charakterystycznego, co sprawiłoby, że mielibyśmy ochotę do nich wrócić w przyszłości. Biorąc jednak pod uwagę, że te butelki to jedynie drobny ułamek oferty 6WIN, liczymy, że na kolejnych degustacjach poznamy selekcję tego importera z jeszcze lepszej strony.