Winkolekcja i podróż przez „białe bezdroża”

By sobota, Sierpień 22, 2015 6 , , , ,

IMG_5443Podróż bezdrożami daleko od „Autostrad Chardonnay”, „Tras szybkiego ruchu Sauvignon Blanc”, czy „Asfaltowych szlaków Rieslinga”. Już sama zapowiedź najnowszej degustacji zorganizowanej przez Winkolekcję była intrygująca. Rzeczywiście Sławek Chrzczonowicz zabrał nas w wyprawę daleko od najczęściej uczęszczanych szlaków białych win. Skupiliśmy się na butelkach mniej znanych, odrobinę niszowych, mniej rozpoznawalnych, ale przez to wcale nie mniej ciekawych.

Passa Douro 2014 (52 zł) – rozpoczęliśmy od Portugalii. Tym razem nie pijemy porto, czy nawet czerwonej wytrawnej butelki, z których to rodzajów win słynie Dolina Douro. Zamiast tego próbujemy butelki od Quinta do Passadouro, stanowiącej kupaż dwóch lokalnych odmian: Rabigato (50%) oraz Codega do Larinho (50%) – oba szczepy używane są również do produkcji Vinho Verde. Pierwszy z nich znany jest z aromatów przypominających Muscata, drugi zaś z bardzo żywej, wysokiej kwasowości. Sama winnica prowadzona jest przez Jorge Serodia Borgesa, będącego kiedyś winemakerem Dirka Niepoorta, a od kilku lat gospodarującego na swoim. W nosie faktycznie można doszukać się słodkich reminiscencji Muscata, ale obok tego mamy trochę świeżych jabłek i owoców tropikalnych. Usta o bardzo wyraźniej kwasowości. Eleganckie i bardzo czyste. Dobre+.

Villa Calcinaia Comitale 2014 (59 zł) – przenosimy się z Douro do samego serca Chianti (Grave-in-Chianti). Jednak nie próbujemy Chianti Classico, ale sięgamy po białą butelkę złożoną głównie z Grechetto (90%) z dodatkiem Vernacci. Grechetto to szczep uprawiany głównie w Umbrii, stanowiący jeden z podstawowych składników win z OrvieIMG_5449tto, a charakteryzującym się orzechowymi nutami. Dodatkowo winogrona dzięki grubej skórce są odporne na wiele chorób, a za to podatne na „szlachetną pleśń”. Winnica Villa Calcinaia jest posiadłością należącą do hrabiów Capponi. Wino ma więcej ciała od poprzednika. W nosie wyczuwalne są aromaty przywodzące na myśl Botrytis (wosk, miód). Usta gęste, lekko oleiste, choć wciąż o dobrej kwasowości. Dobre+.

Château Viranel Traditian Saint-Chinan 2014 (49 zł) – bohaterem tego wina jest szczep Grenache Blanc. O ile znacznie bardziej rozpowszechniona jest czerwona odmiana Grenache, to jej biały mutant również zwiększa swoją popularność (jest już piątym białym szczepem we Francji po względem liczby upraw). Odmiana charakteryzuje się niską kwasowością i podobnie jak wersja czerwona dużą plennością. Tutaj obok Grenache blanc mamy również Vermentino, Roussanne oraz Bourboulenc. W nosie nieco schowane, mamy jedynie trochę melona, ziół, cytryn i kwiatów. O wiele ciekawsze w ustach. Choć kwasowość jest niższa niż u poprzedników, zaskakuje długi mineralny i gorzkawy finisz. Bardzo dobre.

Marramiero Abruzzo Pecorino (75 zł) – Pecorino to szczep znany głównie z regionów Marche i Abruzji. Ta wdzięczna odmiana, w której wysoki poziom cukru idzie w parze z wysoką kwasowością, była przez wiele lat zapomniana. Na szczęście dzięki staraniom lokalnych producentów powoli zaczyna się odbudowywać. W nosie zupełnie odmienne od poprzedników. Apteczno-lekarskie z akcentami farby olejnej. Usta dla odmiany warzywne, z ostrą, szarpiącą kwasowością. Drapiące i nieokrzesane. Dobre.

IMG_5446Domaine de Nalys Châteauneuf-du-Pape 2012 (119 zł) – wino z apelacji zdominowanej przez wina czerwone. Teoretyczną analizę przedstawił ostatnio na swoim blogu Sebastian (Zdegustowany).Wspominał on, że białe wina stanowią 6% produkcji, Sławek Chrzczonowicz mówił nawet o 3%. W tym winie dominuje Roussanne (50%) z dodatkiem Clairette oraz Grenache. Domaine de Nalys to producent, który w dokumentach katastralnych wspomniany jest już w XVII wieku. W nosie początkowo dominują akcenty kwiatowe. Stopniowo zaczynają się pojawiać owoce (przeleżałe na słońcu jabłka), żywica i przyprawy. Usta choć o łagodnej kwasowości są nadzwyczaj soczyste. Całość ładnie zbudowana i bardzo elegancka. Bardzo dobre+.

Acústic Celler Acústic Montsant 2011 (75 zł) – Montsant to katalońska apelacja okalająca nieco bardziej renomowany Priorat. Szczepy tu użyte są znane choćby z produkcji cavy – Macabeo i Pansal (Xarel-lo). Pierwszy z nich charakteryzuje się kwiatowymi nutami, kwaskowością oraz odpornością na utlenianie. Pansal jest za to bardziej aromatyczny, ale w nurcie owocowym. W charakterze jest odmienne od poprzednio próbowanych butelek. yraźnie czuć użycie beczki. Pojawiają się gęste nuty likierowe, wino jest poważniejsze, oleiste. Stopniowo wychodzi więcej owocu i mineralności. Usta o długim, ziołowym posmaku. Trochę nie w naszym stylu, ale mimo wszystko dobre+.

Alvear PX 1927 (85 zł) – na koniec prawdziwa słodka bomba. Nie dajcie się zwieść sprynemIMG_5447u zabiegowi marketinowemu producenta. Wino wcale nie pochodzi z rocznika 1927. Jego produkcja odbywa się bowiem w systemie solera, który przybliżyliśmy  Wam przy naszym poprzednim spotkaniu z Pedro Ximenez. Jedynie najstarsza z użytych beczek pochodzi z 1927 roku, więc fizycznie wina z tego rocznika jest zapewne jedynie śladowa ilość. To wino nie ma prawa smakować. Ma ponad 200 gramów cukru na litr (dla lepszej świadomości oznacza to szklankę cukru na litr wina) i nie ma za grosz kwasowości. Co z tego, skoro jest po prostu obezwładniające. Z nutami figi, czekolady, żywicy, lukrecji, kandyzowanych owoców. Raczej nie da się go wypić więcej niż kieliszek na raz, ale wino jest naprawdę bardzo dobre+.

Degustacja pokazała, że czasem warto zejść z utartych szlaków. Zaraz bowiem za zakrętem może czaić się wino o którym nie mieliście do tej pory pojęcia, a które może się stać Waszym najlepszym przyjacielem.