Weingut Topf i Weinfrühling Kamptal, Kremstal, Traisental 2017

Zabieramy się do relacjonowania naszego winiarskiego, majówkowego wyjazdu. Na pierwszy ogień idzie Austria, a dokładnie nasza wizyta na Weinfrühling Kamtal, Kremstal, Traisental 2017, który odbył się w dniach 29-30 kwietnia. Uwierzcie na słowo, że był to niezwykle intensywny ale i bardzo ciekawy czas. W związku z tym, że w zeszłym roku odwiedziliśmy podobną imprezę Mythos Mosel, możemy dokonać też pewnego porównania obu festiwali.

Na Dunajem dla wytrwałych (chcielibyśmy ich poznać) pojawiła się szansa by odwiedzić ponad 200 winiarzy. Z oczywistych (!) względów było to niewykonalne, a biorąc pod uwagę fakt, że siedziby producentów rozrzucone były po znacznym obszarze, planowanie i logistyka okazywały się często kluczowe. Dlatego postanowiliśmy skupić się na winiarzach zlokalizowanych w najważniejszych winiarskich miasteczkach jak Langelois, Strass, czy Krems (z małymi wyjątkami). Ostatecznie udało się nam spróbować win od Weingut Brigit Eichinger, Weingut Topf, Weingut Dolle, Weingut Bründlmayer (nie brali udziału w festiwalu, ale zorganizowali dla nas prywatną degustację), Weingut Nigl, Weingut Loimer, Weingut Sepp Moser, Vorspannhof Mayr oraz Weingut Buchegger. Wydaje się, że 9 winiarni w dwa dni to nie jest nadmierny wyczyn. Jednak festiwal w Austrii różnił się od tego znad Mozeli tym, że tutaj każdy winiarz prezentował praktycznie całe swoje portoflio (co zwykle oznaczało co najmniej min. 15 różnych win), a tam zwykle było to 5-6 butelek, a winiarze byłi skomasowani na mniejszym obszarze i w jednym miejscu wystawiało się 3-4 z nich. Zamiast więc ponad 200 lokalizacji, tam było ich jakieś 20.

Absolutnie do niczego nie można się przyczepić pod względem organizacji logistycznej na miejscu. U każdego winiarzy były dostępne bilety na imprezę (cena zaledwie 20 eur od osoby) oraz karty degustacyjne. Co najważniejsze producenci szczodrze otwierali również swoje czołowe etykiety, magnumy, nawet starsze roczniki. Olbrzymim plusem (czego nie ma nad Mozelą) była możliwość zakupu wina u każdego z winiarzy i to po cenach ex cellar.

Na marginesie warto też przyznać, że wiele czołowych winnic niestety nie brało udziału w festiwalu. Wśród tych nieobecnych warto wymienić choćby (poza wspomnianym już Weingut Bründlmayer) takie osobistości jak Weingut Schloss Gobelsburg, Weingut Markus Hüber czy Weingut Jurtschitsch. Ale i tak gwiazd oraz świetnych win nie zabrakło.

To tyle o samej imprezie, a dziś dodatkowo chcemy przybliżyć Wam winnicę ze Strass w Kamtalu – Weingut Topf. Podczas Wielkanocy piliśmy jedno z jego win i co by tu dużo mówić ostrzyliśmy sobie zęby na te butelki. Nie zawiedliśmy się… Sama winiarnia powstała już w 1751 roku i ciągle znajduje się w rodzinnych rękach. W latach 60-tych ubiegłego wieku był to jeden z pierwszych producentów ze Strass, który rozpoczął butelkowanie win z uprawianych winogron. Wówczas w posiadaniu rodziny znajdowało się 9 hektarów winnic, dziś jest to ponad pięć razy więcej.

Podczas degustacji poznaliśmy chyba całą rodzinę. Na początku spróbowaliśmy ciekawostki, białego wina wyprodukowanego z czerwonej odmiany, a więc blanc de noirWeingut Topf [W] 2016 (8,60 eur – wina nie są dostępne w Polsce, podajemy ceny detaliczne przy zakupie bezpośrednio u importera). Litera „W” oznacza, że jest to „white pressed Zweigelt”. Zapach jest bardzo świeży, czysty, owocowy. W ustach ładnie kwaskowe, proste, ale też potoczyste i rześkie. Butelka „tarasowa”, z przeznaczeniem na aperitif. Dobre+.

Przypomnijmy tylko, że w regionach, w których odbywał się festiwal, dla białych win z odmian Riesling oraz Grüner Veltliner wprowadzono klasyfikację win według modelu burgundzkiego (po raz pierwszy obejmuje ona właśnie wina z najnowszego rocznika 2016). Na samym dole piramidy mamy więc wina regionalne, Gebeitswein, oznaczane po prostu jako przykładowo Riesling Kamptal. Dalej są wina z poszczególnych miejscowości, a więc Ortswein – Riesling Stassertal, a na samym szczycie Riedenwein, czyli wina z poszczególnych winnic. Dla tych ostatnich wyodrębniono wina z parceli oznaczonych jako Erste Lage i Grosse Lage. Jako, że większość najlepszych win pochodziła z roczników 2015 lub starszych, będą one jeszcze oznaczane jak dotychczas jako pozycje 1ÖTW (Erste Lage) Kamtal Reserve DAC.

Kolejne wino to właśnie pozycja z kategorii Ortswein – Weingut Topf Grüner Veltliner Strassertal Kamptal DAC 2016 (8 eur). Mamy tu dość surowy nos z nutami jabłek i melona. Wino jest bardzo świeże i soczyście, wyraziście kwaskowe. Na razie jeszcze młodziutki, trochę drożdżowe i oranżadowe, powinno dać się mu kilka miesięcy na ułożenie się. Ale potencjał, mocna struktura, czystość i mineralność są na wysokim poziomie. Bardzo dobre-. Co ciekawe Weingut Topf Riesling Strassertal Kamptal DAC 2016 (9,80 eur) początkowo wydał się nam mniej kwaskowy. Ale to wino po prostu potrzebowało chwili, by się przed nami otworzyć, Po chwili kwasowość wzięła nas w stalowy uścisk w potężnym, bardzo długim finiszu. Do tego można było doszukać się akcentów jabłkowych, cytryn i delikatne mgnienie gruszek. Bardzo dobre-.

Po tym wstępie przeszliśmy do jeszcze poważniejszych pozycji. Weingut Topf Grüner Veltliner Offenberg Erste Lage Kamptal Reserve DAC 2015 (25,20 eur) pochodzi z winogron z parceli leżącej na północno-zachodnich obrzeżach miasteczka Strass, która tak naprawdę jest wyodrębnioną, niższą częścią słynnego Gaisbergu. Winorośle mają tu 40 lat, a rosną na krystalicznej glebie pokrytej cienką warstwą lessu. Wino na razie zamknięte, pachnące dymem (!), nutami maślanymi i ziołami. W ustach jeszcze trudniejsze do oceny, z pojawiającymi się w finiszu nutami przypalonymi masła, ale poza tym bardzo zamglone, choć naprawdę potężnie kwaskowe. Bardzo dobre-.

Ze wspomnianego Gaisbergu pochodziło następne wino Weingut Topf Grüner Veltliner Gaisberg Erste Lage Kamptal Reserve DAC 2011 (25,20 eur). Ta parcela jest dość młoda, została obsadzona w 2008 roku, na zboczu o południowej ekspozycji. Dodatkowo 20% wina dojrzewa przez 10 miesięcy w nowych 600-litrowych beczkach. Mamy tu sporo nut kiszonych, ale podbudowanych przez naprawdę solidną, charakterną mineralność. Za to w ustach delikatnie się ulteniające, jakby już w schodzącej fazie. Dopiero po chwili pojawia się ciekawa pieprzność. Może wino potrzebuje więcej czasu, aby się otworzyć (otrzymaliśmy je nalane ze świeżo otwartej butelki). Przelalibyśmy je choćby do dekantera. Bardzo dobre-.

Przy dwóch ostatnich butelkach powróciliśmy do Rieslinga. Weingut Topf Grüner Veltliner Heiligenstein Erste Lage Kamptal Reserve DAC 2013 (24,10 eur) to wino z bodajże najsłynniejszej winnicy w Kamptalu, potężnego zbocza górującego nad miasteczkiem Langelois. Najlepsze parcele, zlokalizowane blisko szczytu wzgórza posiadają wulkaniczną glebę z domieszką piaskowca. Wino jest zachwycające, z ładnie mieszającymi się nutami mineralnymi, moreli, wosku, soczystych jabłek i świeżych, kwaśnych cytryn. W ustach z piękną koncentracją i harmonią. Wszystko w tym Rieslingu jest na swoim miejscu, spina się w kompletną, nieskazitelną całość, a wino jest i tak zaledwie na początku swojej drogi. Znakomite.

Ostatnia z białych pozycji to Weingut Topf Riesling Wechselber Spiegel Erste Lage Kamptal Reserve DAC 2015 (25,20 eur). Jest to zdaniem producenta najciekawsza z jego winnic, na której są oni jedynym właścicielem. Dzięki odpowiednim ukształtowaniu tarasów na którym rosną winorośle, zmieniono naturalną południowo-zachodnią ekspozycję wzgórza na bardziej południową. Ponownie mamy tu wino młodziutkie, pachnące skruszoną skałą i górską, krystaliczną wodą. Kwasowość jest potężna, jeszcze nieugładzona, nieco odstająca. Zdecydowanie potrzebuje kilku lat dojrzewania, choć struktura jest bez wątpienia obiecująca. Bardzo dobre-.

Degustacje zamknęliśmy Weingut Topf Zweigelt Strassertal 2013 (8,50 eur). Wino dojrzewało w dużych beczkach jedynie przez trzy miesiące, aby zachować radosną owocowość z której słynie odmiana. Jest lekkie, kwaskowe, bardzo wiśniowe. Brakuje nieco koncentracji, a owocowść jest delikatnie niedojrzała, ale w zestawieniu z kiełbaską z grilla byłoby świetne. Dobre+.

Spośród wszystkich producentów spróbowanych na festiwalu wina z Weingut Topf były bez wątpienia tymi najbardziej czystymi, z wyraźnie wyczuwalną mineralnością. Zamiast owocowości dominowały w nich akcenty stalowe, czy kamieniste. Przy tym ich budowa i struktura były fenomenalne i kompletnie bez zarzutu. Światowa klasa!