Weingut Proidl – No. 1 w Kremstal

Punktualnie o 10:00 jako pierwsi goście stawiliśmy się u stóp przepięknych ruin zamku Senftenberg w Weingut Proidl. Na odbywającej się we wrześniu ubiegłego roku degustacji Erste Lagen te wina nas zachwyciły, dlatego drugiego dnia Tour de Vin postanowiliśmy przetestować resztę portfolio rodziny. Możecie sobie jednak wyobrazić nasze zaskoczenie, gdy po chwili jak gdyby nigdy nic, podszedł do nas Patrick Proidl (którego wcześniej nie znaliśmy) i z uśmiechem zagadnął – „Hej, pamiętam, że smakowały Wam nasze wina, dobrze je oceniliście, fajnie że przyjechaliście”. Szczęka opadła nam do samej podłogi, bo takiego przywitania zupełnie się nie spodziewaliśmy. Patrick dodał też, żebyśmy spokojnie dokończyli degustację, a potem ma dla nas niespodziankę.


Gdy winiarstwo jest walką

Już po spróbowaniu wszystkich win (w tym kilku starszych roczników, o których opowiemy za chwilę), Patrick wziął nas na przejażdżkę. Najpierw wspięliśmy się do samych ruin XII-wiecznego zamku Senftenberg, skąd rozpościerają się najlepsze, najbardziej spektakularne widoki na winnice rodziny. W tym miejscu doskonale widać ile wysiłku trzeba włożyć w samo utrzymanie stromych tarasów na których rosną winorośle, nie mówiąc już o pracach, które należy wykonać na krzewach. Dlatego gdy ojciec Patricka kilkadziesiąt lat temu postanowił przywrócić do życia leżące tutaj winnice, których historyczne miejsce zajął las, sąsiedzi pukali się w głowę. Jednak jak postanowił, tak też zrobił i dzięki temu rodzina może się pochwalić jednymi z najlepszych parceli w Kremstal.

Jesteśmy bowiem właśnie w tym regionie winiarskim skupionym w okolicach miasteczka Krems, pomiędzy Wachau za zachodzie i Kamptal na wschodzie. W przypadku Senftenbergu oddalamy się nieco na północ od Dunaju, do bocznej doliny, którą wyżłobiła niepozorna rzeczka Krems. Wygląda ona jak mały strumyczek, ale Patrick opowiadał nam, że kilka lat temu zamieniła się ona w rwącą, potężną rzekę, która zalała m.in. ich starą piwnicę, rozbijając sporo starszych butelek, a gdzieniegdzie woda sięgała do pierwszego piętra domów. Myślicie, że winiarstwo to piękna i łatwa praca? Słuchając Patricka to bardziej ciągła walka z naturą i trudne, choć niezwykle satysfakcjonujące zajęcie.

Sam Patrick to jednak osoba, której mimo tych trudności, uśmiech zdaje się nie schodzić z ust. W młodym wieku przejął już znaczą część bieżącej odpowiedzialności za rodzinną firmę. Jest osobą pełną pomysłów, ale przy tym wciąż twardo stąpa po ziemi i cały czas korzysta z wiedzy i doświadczenia ojca. Z dumą podkreśla zresztą, że dzięki temu, że jego ojciec budował tarasy, na których obecnie rosną winorośle, dokładnie wie jaka gleba jest na każdym metrze winnic, czy gdzie powinno się sadzić poszczególne odmiany. To połączenie spokoju starszego pokolenia i energii młodzieży może być kluczem do charakteru i klasy win powstających w tej rodzinnej winiarni.

Zmiany klimatyczne

Podczas wspomnianej wrześniowej wizyty w regionie wielu winiarzy powtarzało nam o ekstremalnie gorącym roczniku, jakim był 2018. Dlatego postanowiliśmy trochę podpytać o zmiany klimatyczne i wyzwania, które stoją w związku z nimi. Patrick przyznał, że rzeczywiście staje się to powoli problemem (choć okolice Senftenbergu to i tak jedno z chłodniejszych miejsc w Kremstal), dlatego rozgląda się on za nowymi parcelami, które teraz może jeszcze nie są atrakcyjne, ale w perspektywie kilku lat mogą stanowić ciekawą alternatywę dla cieplejszych siedlisk. Dodatkowo jeszcze kilka temu krzewy rosnące na winnicach znajdujące się na płaskich terenach nad doliną miały problem z dojrzewaniem, obecnie świetnie tam dają sobie radę nawet bardziej wymagające odmiany jak Merlot.

Degustacja bieżącego rocznika

Proidl Mercaz Rose 2018 (6,40 eur – podajemy ceny przy zakupie o winiarza)

Zaczynamy od różu, będącego mieszanką Zweigelta, Caberneta Sauvignon i Merlota. Jest to proste, owocowe wino o tonach wiśni, poziomek i truskawek. Nieskomplikowane, odświeżające, ładnie kwaskowe. Do popijania na tarasie, albo do podania ze słodkowodnymi rybami z grilla. Dobre+ (88/100).

Priodl Gelber Muskateller 2018 (10,40 eur)

Bardzo lubimy austriackie Muscaty, ale szczerze powiedziawszy pozycje ze Styrii wydają się nam ciekawe niż te pochodzące z Dolnej Austrii. To wino pachnie białymi kwiatami, ale i morelami czy brzoskwiniami. Na podniebieniu jest świeże, czyste, z ładnie mineralnym posmakiem. Wesołe, przyjemnie wytrawne, choć bez większej historii. Dobre+ (88/100).

Proidl Grüner Veltliner „Freiheit” 2018 (6,40 eur)

Winogrona używane do produkcji tego podstawowego Veltlinera rodziny pochodzą z pierwszej selekcji owoców z różnych parceli. To świetny przykład codziennego wina, przyjemnie ożywczego, ale i z odpowiednią kwasowością, nutami ziół i jabłek. Spodobała się nam żywotność i radość jaką znaleźliśmy w tym winie, ale też ciekawy, delikatnie słony finisz. Dobre+ (88/100).

Proidl Grüner Veltliner Rameln 2018 (7,90 eur)

Winnica Rameln leży obok siedziby innego świetnego producenta z Senftenbergu – Weingut Nigl, zlokalizowana jest nad cmentarzem, który dobrze widać z drogi prowadzącej do centrum miasteczka. Na dole, na nieco mniej stromym terenie rosną krzewy Grüner Veltlinera, zaś wyżej na tarasach znajdziemy Rieslinga. Mamy tu jabłka, melona, a nawet nieco cytryn. Ciała też jest więcej, ale wino jest wciąż ostre, czyste, wyraziste. Bardzo dobre- (89/100).

Proidl Grüner Veltliner Hausberg 2018 (10,40 eur)

Hausberg to znów siedlisko znajdująca się na płaskim terenie nad doliną rzeki Krems. Jest dość podobne do poprzednika, choć bardziej zaokrąglone, mięsiste. Owoce są delikatnie słodkawe, idące w kierunku czerwonych jabłek i gruszek. Kończy się długim, słonawym finiszem. Bardzo dobre (90/100).

Proidl Grüner Veltliner Pellingen 1ÖTW 2017 (16,50 eur)

Pierwsza ze spróbowanych win z parceli sklasyfikowanych jako Erste Lage przez stowarzyszenie Traditionsweingüter Österreich (ÖTW) pochodziła z Pellingen. To tarasowa winnica, która w wyższych partiach zbocza przechodzi w siedlisko Hochäcker (do której jeszcze wrócimy), przy czym Veltliner zajmuje najniższe partie, gdzie znajduje się więcej żwiru i iłu. Jest esencjonalne, bogate, ale jednocześnie bardzo świeże i elektryzujące. Faktura jest nieco oleista, ale całość nie popada w przesadę. Znajdziemy tu brzoskwinie, jabłka, pieprz i dymne tło. Bardzo dobre (90/100).

Proidl Grüner Veltliner Ehrenfels 1ÖTW 2017 (22,50 eur)

To wino było dla nas najlepszą pozycją wrześniowej degustacji Erste Lagen. Pochodzi ze stromej parceli (nachylenie dochodzi do 35°) położonej pod wspomnianym zamkiem Senftenberg, którą porastał las i dopiero ojciec Patricka słuchając starszych sąsiadów, którzy opowiadali mu, że kiedyś pochodziły stamtąd piękne wina, ponownie przekształcił teren w winnicę, która obecnie porastają 40-letnie krzewy. Ehrenfels charakteryzuje się ciepłym, suchem mikroklimatem, a pod cienką warstwą humusu znajdziemy tam twardą skałą, miejscami z domieszką wapieni. Ponoć ojciec Patricka musiał używać dynamitu, aby wyrównać ten teren pod tarasy (dziś takie metody nie są już dozwolone). Jest delikatnie woskowe, z nutami miodu, cytryn i jabłek. Na języku wspaniale esencjonalne, z przpięknie zarysowanym ciałem, świetną równowagą i długim, mineralnym finiszem. Wciąż to ekstremalnie młode wino, ale jego potencjał jest oszałamiający. Znakomite (93/100).

Proidl Grüner Veltliner Generation X 2017 (30 eur)

To autorskie wino Patricka (przedstawiciela 10 pokolenia rodziny Proidl). Chciał on spróbować czegoś nowego i owoce pochodzące ze starych (55-letnich) krzewów z Pellingen umieścił w 500-litrowych beczkach z akacjowego dębu, gdzie przechodzą one spontaniczną fermentację i dojrzewają przez kilkanaście miesięcy. W tym momencie beczka jest mocno wyczuwalna pod postacią akcentów wanilii i delikatnych tonów orzechowych. Wino wydaje się jeszcze młodsze od poprzednika, ale już teraz widać dobry balans i masywne ciało. Najlepiej byłoby dać mu kilka lat spokoju na półkach. Znakomite- (92/100).

Prodil Riesling „Steilheit” 2018 (8,50 eur)

Przechodzimy do Rieslingów i znów zaczynamy od wina z różnych parceli, przym podkreślić należy fakt, że rodzina w ogóle nie uprawia Rieslinga na płaskich terenach. Jest kwaskowe, mineralne, bardzo soczyste, jabłkowo-cytrynowe, z brzoskwiniowym niuansem. Fantastycznie pijalne. Bardzo dobre- (89/100).

Proidl Riesling Rameln 2018 (11 eur)

Wyższa część Rameln, gdzie na tarasach dojrzewają Rieslingi stanowi jedną z chłodniejszych parceli w okolicy. Dominuje na niej amfibolit, a więc bardzo masywna, twarda skała metamorficzna. Fermentowało w stali, a potem długo dojrzewało na osadzie. Wino jest przyjemnie skoncentrowane, jabłkowo-gruszkowe, z bardzo długim, stalowym finiszem, ale i mgnieniem nieco słodszego owocu. Bardzo dobre (90/100).

Proidl Riesling Hochäcker 1ÖTW 2017 (25 eur)

Parcela Hochäcker leży  jeszcze wyżej od bardziej docenianego siedliska Pellingen. Tutejsze pokłady lessu zostały niemal w całości wypłukane na położone niżej tereny, bliżej rzeki Krems, pozostawiając całkowicie odsłoniętą krystaliczną skałę. Wino jest strasznie ciekawe, mineralne, prochowe, ale mające również przyjemne, woskowe tło. Na podniebieniu za to lekko oleiste, z piękną mineralnością i długim, potężnym finiszem. Ma świetny balans, idealną równowagę, po prostu wszystko jest tu na swoim miejscu. Znakomite- (92/100).

Prodil Riesling Hochäcker Raritat 1ÖTW 2015 (25 eur)

Próbowane z butelki magnum wino z rocznik 2015 (był on ciepły, ale nie tak gorący jest 2017 czy 2018), miało też okazję dojrzeć, dlatego zaczyna się dojrzałymi morelami i roztopionym masłem, do którego dochodzą nuty woskowe i petrolowe. Na podniebieniu rozwijają się również jabłka, gruszki, cytryny i przepiękny miodowy posmak. Wspaniała jest ekstraktywność tego wina i kwasowość, która spina całość stalową klamrą. Arcydzieło (95/100).

Proidl Riesling Generation X 2017 (40 eur)

Tu znów mamy wino dojrzewające w beczkach, choć tym razem nie jest to już akacja, a francuski dąb (używany już 3-4 raz, a więc już praktycznie neutralny). Pachnie słodkimi jabłkami, brzoskwiniami i mirabelkami. Na podniebieniu o delikatnie maślanej fakturze, przepięknej koncentracji, ale i kwasowością, która przecina wszystko jak brzytwa. Znakomite+ (94/100).

Schodzimy do piwniczki

Gdy tylko skończyliśmy degustację bieżących roczników, Patrick zgarnął nas i po szybkim spacerze stanęliśmy przed niepozornymi drzwiami. Wygrzebał z kieszeni klucz pamiętający zdaje się czasy Habsburgów i zaprosił nas do starej rodzinnej piwnicy. Początkowo wydawało się nam, że po prostu chce on nam pokazać jak rodzina przechowuje starsze wina, ale przeżyliśmy koleją tego dnia niespodziankę…

Proidl Riesling Ehrenfels 1ÖTW 2010

Zaczęliśmy z „wysokiego C”. Fantastyczne wino, pachnące pszczelim woskiem, roztopionym miodem, mirabelkami, jabłkami smażonymi na szarlotkę. Zdaniem Patricka był to ciekawy rocznik, bardzo chłodny i dający wina, których kwasowość za młodu (w naszym przypadku na poziomie 10 gram) była naprawdę agresywna, ale z wiekiem wspaniale wtapia się w strukturę wina. Dzięki niej wino jest niesamowicie świeże, radosne i potężnie strzeliste. Jeden z najlepszych Rieslingów, jakie mieliśmy okazję próbować. Absolut- (97/100).

Proidl Riesling Ehrenfels 1ÖTW 2006

Tutaj mogliśmy spróbować jeszcze starszego wina, ale dla odmiany pochodzącego z gorącego rocznika. Odmienne warunki można łatwo wyłowić, gdyż jest bardziej ekstraktywne, słodsze, z nutami miodu, słodkich żółtych gruszek. Na podniebieniu pojawia się również nieco wosku i lakieru do paznokci. Mimo tej masy, równowaga jest dalej świetna i wino ma potencjał do dalszego starzenia. Arcydzieło+ (96/100).

Proidl Riesling von Urgestein Hochäcker 2005

Patrick żartował, że gdyby jego ojciec zobaczył, że otwiera to wino, musiałby się ostro tłumaczyć, bo w rodzinnej piwniczne zostało już tylko kilka butelek z tego rocznika. W konkursie organizowanym przez bodajże Falstaffa zajął on drugie miejsce wsród wszystkich europejskich Rieslingów z 2005 roku. Gdy tylko wino trafiło do naszych kieliszków przenieśliśmy się w inny wymiar. Absolutnie wszystko jest na swoim miejscu i zlewa się w przepiękną, jednolitą, kompletną całość. Kwasowość jest już ładnie wtopiona, akompaniują ją nuty miodowe, woskowe. Wino dotyka wszystkich naszych zmysłów, a jest to doznanie daleko wykraczające poza zwykłą degustację. Pełne, ale i świeże; bogate, ale i mocno strzeliste. Fascynujące. Absolut (98/100).

Proidl Riesling Rameln Auslese 2014

Trudno uwierzyć, że ma 180 gram cukru, gdyż równowaga pomiędzy kwasowością, a owocem jest pierwszorzędna. Mamy tu sok z cytryny, miód lipowy, morele. Na podniebieniu słodkawe, ale zaraz też uderza w nas potężna, mocna kwasowość, ciągnąca się w długim, kilkuminutowym finiszu. Znakomite (93/100).

Proidl Riesling Trockenbeerenauslese 2015

Na koniec spróbowaliśmy wina o rok młodszego, ale za to pochodzącego z jeszcze późniejszego zbioru i winogron dotkniętych szlachetną pleśnią. Patrick wspominał, że jakość tych owoców była wprost fantastyczna. W aromacie można odnaleźć nieco jodyny, mnóstwo moreli i owocowej esencji. Wino jest niemal półpłynne, oleiste, ale też mocno kwaskowe i wciąż soczyste. Szkoda otwierać wcześniej niż za 20-30 lat. Arcydzieło- (94/100).


Rodzina Proidl wytwarza wina, które stanowią absolutną czołówkę Kremstal. Przez ostatnie lata numerem jeden tutejszego winiarstwa był dla nas Weingut Nigl (którego winiarnia zlokalizowana jest zresztą zaledwie kilkaset metrów dalej), ale musimy przyznać, że wina Patricka zachwyciły nas jeszcze bardziej. W tym momencie to dla nas numer jeden w Kremstal.