Weingut Leitz – z wizytą w Rheingau

By środa, Wrzesień 6, 2017 0 , , ,
Nie lubimy się spóźniać… Wiemy jednak, że dla naszych najbliższych, którzy dobrze nas znają, taka deklaracja właśnie może się wydać żartem, bo uderzamy się w pierś, niestety rzadko udaje się nam przyjść w umówione miejsce na czas (!), tym niemniej przyznajemy, że nie znosimy tej naszej cechy charakterystycznej i naprawdę (uwierzcie nam) staramy się z nią walczyć. Na swoje usprawiedliwienie zdarza się, przytaczać względy naprawdę obiektywne. Tak było w przypadku umówionej wizyty w producenta w Rheingau – Weingut Leitz. To naprawdę nie nasza wina, że wcześniejsza wizyta w innej winnicy nieco się przeciągnęła, a zamiast spodziewanych kilku pozycji w Weingut Künstler podano nam piętnaście dodatkowych pozycji. Na dodatek zrobiliśmy sobie nadprogramowy spacer po sąsiedniej winnicy aby zrobić kilka pamiątkowych zdjęć, zaczął padać deszcz, droga wydała się dłuższa niż zakładaliśmy, no i wyszło jak zawsze… Jak się domyślacie do Rüdesheim dotarliśmy nieco później niż zaplanowaliśmy, ale na szczęście powitano nas ze „zrozumieniem” (urokiem osobistym nadrobiliśmy pierwsze złe wrażenie) i przystąpiliśmy do rozmowy połączonej z degustacją poszczególnych win.

Producent, którego dziś Wam przedstawiamy ze wszech miar nie jest anonimowy, dość powiedzieć, że w 2011 roku Johannes Leitz został wybrany przez Gault Millau winiarzem roku. Po przejęciu sterów w rodzinnej winiarni w 1985 roku poszerzył obszar uprawianych winnic; niecałych 3 hektarów do obecnych 43 hektarów i to zlokalizowanych na takich słynnych wzgórzach jak Berg Roseneck, Berg Schlossberg, Berg Rosengarten czy Berg Rottland.

Podstawową pozycją producenta jest Leitz Riesling Eins-Zwei-Dry 2016 (w Polsce butelki od Leitza dostępne są w ofercie Winemates) i to od niego rozpoczęliśmy degustację. Winogrona użyte do jego produkcji pochodzą z różnych parceli spoza gminy Rüdesheim. Wino jest lekkie, świeże, mineralne i radosne, z ładną kwasowością i przyjemną soczystością. Czuć również nieco akcentów maślanych i mirabelek. Dość proste, ale równocześnie pijalne, codzienne wino. Dobre.

Z winnic zlokalizowanych już w samym miasteczku Rüdesheim pochodzi Leitz Rüdesheim Rieslign Trocken 2016. Tu mamy do czynienia z wyższą mineralnością, wzbogaconą o nuty świeżych jabłek i ziół. Całość wydaje się odrobinę słodsza i mocniej owocowa, ale wciąż jesteśmy na początku winnej drogi. Dobre+.

Jak wskazuje nazwa Leitz Magic Mountain Rüdesheim Riesling Trocken 2016 – do tej butelki trafiają owoce z krzewów nieużywanych zarówno do prostszych poprzedników, jak i do win z wyższych kategorii. Jak nam powiedziano jest to swojego rodzaju „stepp slope cuvee”. Wino jest niesamowicie świeże, subtelne i delikatne. Czujemy w nim spory ładunek radości i lekkości. Czyste niczym górski potok, z długim kwaskowym finiszem, zrobiło na nas bardzo pozytywne wrażenie. Bardzo dobre-.

Drachestein to winnica zlokalizowana w górnych partiach wzgórza opadającego majestatycznym zboczem rozpoczynającym się zaraz na zachód od zabudowań Rüdesheim. Leitz Rüdesheimer Drachestein Riesling Trocken 2015 jest w nosie nieco wycofane, pachnące delikatnie zielonymi ogórkami. Za to na podniebieniu nieco pieprzne, ze znakomicie zarysowaną kwasowością i intrygującym bazyliowym posmakiem. Chyba pierwsza z butelek, która wydała się zdecydowanie za młoda, do odłożenia na 1-2 lata. Bardzo dobre-.

Z nachyleniem sięgającym niemal 40%, leżąca nieco wyżej niż słynny Schlossberg, winnica Kaisersteinfels zdominowana jest przez czerwone łupki znane choćby znad Mozeli, z niewielką domieszką kwarcu. Swój charakterystyczny kolor zawdzięczają one związkom żelaza. Zwykle czerwone łupki odznaczają się jednak niższą zawartością minerałów niż łupki szare, ale znów mają ich więcej niż czysty kwarc. Cienka warstwa gleby nie jest w stanie zatrzymać wody, a korzeniom winorośli trudno jest przebijać się w poszukiwaniu składników odżywczych przez rozciągającą się niżej skałę. Jakby tego było mało, takie podłoże bardzo szybko nagrzewa się, co w efekcie prowadzi do stresu wodnego dla rosnących tu krzewów. Stąd tutejsze winorośle charakteryzują się mniejszymi owocami, mającymi grubą skórkę i stosunkowo mało soku. Leitz Rüdesheimer Kaisersteinfels Riesling Grosses Gewächs 2015 jest czyste, wręcz ascetyczne, z mignięciem delikatnych postfermentacyjnych nut drożdżowych. W ustach surowe jak gotycka świątynia, chwytające usta w potężny kwaskowy uścisk i zamknięte akcentami ziołowymi. Bardzo dobre+.

Najbardziej stromą winnicą producenta jest natomiast Berg Rosenec, gdzie nachylenie sięga ponad 60% (!). Tu znów dominuje kwarc z którego zbudowane są Góry Taunus, które przed wiekami zmusiły Ren do wykonania tego gwałtowanego skrętu, który ukształtował przepiękne zbocza obecnie obsadzone przez winorośle. W efekcie Leitz Rüdesheimer Berg Roseneck Riesling Grosses Gewächs 2015 jest słodszy od poprzedników i nieco bardziej otwarty. Znajdziemy tu cytryny, dojrzałe jabłka ale i nieco nut tropikalnych oraz dużo bogatego, gęstego ciała. Całość jest miękka, ciepła i odrobinę mniej ciekawa niż butelka z Kaisersteinfels. Bardzo dobre.

Zaraz za ostatnimi domami Rüdesheim leży winnica Berg Rotland. Skoro tyle mówimy o geologii, tu tutaj dominują wspomniane już szare łupki. Są one bardzo bogate w potas, magnes, sód i minerały, które w naturalny sposób przenikają do korzeni winorośli. Owoce z tego wzgórza zbierane są zwykle jako pierwsze, gdyż najszybciej osiągają optymalną dojrzałość. Leitz Rüdesheimer Berg Rotland 2015 jest maślane, bardzo bogate, barokowe. Czujemy nuty woskowe i miodowe, moc oraz spory ciężar wina. Nic nie dzieje się przez przypadek, struktura jest przepiękna, a ożywcza kwasowość przedłuża i tak pięknie rozwinięty mineralny finisz. Znakomite.

Rheingau jest obok Mozeli miejscem, gdzie powstają najpiękniejsze Rieslingi z zachowanym cukrem resztkowym. Osobiście uwielbiamy lekkie, subtelne, eleganckie Kabinetty, stąd z zaciekawieniem pochyliliśmy się nad Leitz Rüdesheimer Kirchenpfad Riesling Kabinett feinherb 2016. Tu mamy do czynienia z winem pochodzącym dla odmiany z dość płaskiej (jak na Rheingau) winnicy, gdzie dominują gleby lessowe. Jest bardzo typowe dla swojej klasy, z dobry balansem świeżej, jabłkowej kwasowości i cukru (15 gram/litr). Soczyste, może niezbyt skomplikowane, ale znakomicie orzeźwiające. Dobre+.

Idąc dalej w stronę większej słodyczy przyszedł czas na Leitz Rüdesheimer Magdalenkreuz Riesling Spätlese 2016. Struktura gleby jest podobna jak w przypadku poprzednika, a wino ma sobie większy ładunek słodyczy. Co jednak istotne, ponownie mamy do czynienia ze świetną strukturą, która utrzymuje cukier w ryzach. Wyczuwamy słodkiego melona i morele, a finisz jest długi, choć na tym etapie swojego rozwoju wino jest jeszcze zbite, młodziutkie. Wcześniej niż za 5 lat szkoda je otwierać. Bardzo dobre-.

Z opisywanej już winnicy Berg Roseneck oprócz wina wytrawnego producent wytwarza też słodkie – Leitz Rüdesheimer Berg Roseneck Riesling Spätlese 2013. Ponownie potwierdza się święta prawda, że Rieslingom dobrze robią choćby 3-4 lata w butelce. Wino jest fenomenalne, pachnie lipowym miodem, jeszcze ciepłym woskiem, morelową konfiturą. Na podniebieniu rozpływa się mięciutką strugą, wypełniając całe usta. Po chwili zaś kwasowość zrywa się galopem do długiego finiszu. Już teraz przepiękne wino, a jego potencjał to spokojnie kilka dekad. Znakomite.

Po takim winie trudno było się nam skupić nad ostatnią próbowaną pozycją – Leitz Eins-Zwei-Dry Rose 2016. Mamy tu oczywiście Spätburgundera w nieco zielonkawym, nie do końca dojrzałym stylu. W ustach owocowość jest już lepsza, pojawia się więcej truskawek i malin. To butelka z tych, które najlepiej sprawdzą się podczas pikniku, czy na leżaku na tarasie. Dobre+.

Uwielbiamy Rieslingi z Rheingau i niesamowicie cieszymy się, że mieliśmy okazję odwiedzić ten region, przejść się po winnicach, pod własnymi stopami poczuć miejscową glebę, zobaczyć słynne strome zbocza i tarasy. Inaczej wówczas próbuje się pochodzących stąd win, a szacunek do winiarzy prowadzących walkę z pogodą, w tak czasem ekstremalnych warunkach jest tym większy. O winach Leitza powiedzieliśmy zaś już wszystko, to po prostu klasa sama w sobie.