Weingut Hiedler – zaczynamy Tour de Vin

By czwartek, Lipiec 25, 2019 0 , , ,

Początek maja obfituje w całej Austrii w różnorodne festiwale winiarskie. Dość powiedzieć, że w tym samym czasie takie imprezy odbywały się w Wachau, Burgenlandzie i trójkącie Kremstal, Traisental, Kamptal. Niestety, nie mogliśmy się rozdwoić, czy wręcz roztroić, więc postanowiliśmy wziąć udział w tym ostatnim wydarzeniu, którego organizatorem było stowarzyszenie Traditionsweingüter Österreich Region Donau (ÖTW).


Ten dwudniowy festiwal zatytułowany Tour de Vin pozwala poznać wszystkich 36 producentów producentów zrzeszonych w ÖTW Donau. Każdy z winiarzy otwiera swoje winiarnie i piwnice prezentując pełne portfolio win, a czasem i kilka starszych ciekawostek, czy pozycje od innych, zaprzyjaźnionych producentów. Na dziedzińcach winiarni rozkładają się również foodtrucki i stanowiska z lokalnymi smakołykami. Palce lizać… Jedynym minusem jest fakt, że winiarze z ÖTW są rozproszeni po stosunkowo sporym obszarze i poruszanie się pomiędzy ich siedzibami nie należy do najłatwiejszych zadań, zwłaszcza, że nie są uruchomione jakieś specjalnie linie autobusowe. Można więc zaopatrzyć się w rowery (co zrobiliśmy w tym roku, choć pogoda pokrzyżowała nam plany jednego dnia), bądź drogą losowania wybrać osobę, którą wina będzie jedynie wypluwała i wtedy skorzystać z samochodzu.

W związku z tym, że dobrze już znamy tutejsze wina, tym razem do wydarzenia podeszliśmy typowo „festiwalowo”, bez większego pośpiechu odwiedzając kilku ulubionych producentów, skupiając się bardziej na tym, by z nimi chwilę porozmawiać, wypytać o nowinki i plany, spróbować jakiś „specjalnych” pozycji. Stąd też łącznie odwiedziliśmy 8 winiarzy (co w sumie nie jest też małą liczbą), a dziś przedstawiamy Wam pierwszego z nich.

Weingut Hiedler – tradycja i nowoczesność

Gdy podczas wieczornej imprezy Magnum Party widzieliśmy Dietmara Hiedlera stojącego za didżejską konsolą i puszczającego nowe sety bawiącemu się tłumowi, trudno było uwierzyć, że tam sam chłopak tego samo dnia rano nalewał nam wina. Jednak właśnie bracia Dietmar i Ludwig III (którego poznałem podczas wrześniowej degustacji Erste Lagen) stanowią najmłodsze pokolenie rodziny, które powoli przejmuje stery w winiarni.

Wszystko zaczęło się pięć generacji wcześniej, gdy Josef Hiedler (zajmujący się wówczas garbowaniem skór) wziął ślub z Anną, która w posagu wniosła niewielką winnicę. Josef szybko odkrył pasję do winiarstwa i w 1856 roku małżeństwo oficjalnie założyło rodzinną winiarnię. W kolejnych dekadach stopniowo rosła ona i za sprawą kolejnych właścicieli zwiększała zarówno areał winnic jak i rozpoznawalność najpierw w Austrii, a potem na świecie. Będąc już jednym z czołowych i historycznie istotnych producentów, Weingut Hiedler (wówczas pod rządami ojca Dietmara i Ludwiga III – Ludwiga II) w 1992 roku znalazła się wśród założycieli powstającego wówczas stowarzyszenia ÖTW.

Dziś rodzina posiada 30 hektarów winnic, które są prowadzone organicznie. Swoje wina zwykle przez kilka miesięcy trzymają na osadzie, aby nabrały większej głębi i zrównoważenia. Chodź nie są wymieniani jednym tchem wśród czołowych winiarzy ÖTW, to po spróbowaniu całego portfolio uważamy, że warto zwrócić na ich wina uwagę.

Kamptal – zarys terroir

Winnice w Kamptal położone są zasadniczo wokół stolicy regionu – miasteczka Langenlois. Na miejscowy klimat wpływa przede wszystkim rzeka Kamp (od której region wziął nazwę), która może nie imponuje szerokością, ale wpływa łagodząco na okolicę, niwelując różnice temperatur między dniem a nocą. Drugim istotnym faktorem są ciepłe masy powietrza, które napływają w ciągu dnia ze wschodu, znad Wiednia i dalej Kotliny Panońskiej, a które w nocy są zastępowane przez chłodniejsze powietrze spływające w dolinę z północny i zachodu. Średnia roczna temperatura niewiele przekracza 9°C, co pozwala sobie uzmysłowić, że mamy do czynienia tak naprawdę z chłodnym klimatem (w Polsce w gorących lata średnie roczne temperatury oscylują wokół 9,5°C).

Spróbowane wina

Hiedler Löss Grüner Veltliner 2018 (8,50 eur – podajemy ceny przy zakupie u producenta)

Pierwsze wino pochodzi z różnych parceli, które łączy lessowa gleba, tak lubiana przez winorośle Grüner Veltlinera. Fermentacja alkoholowa odbywała się w kontrolowanej temperaturze, a cześć wina przeszła też fermentację malolaktyczą. Następnie zaś całość dojrzewała jeszcze przez kilka miesięcy na osadzie. Jest nieco mineralne, ale ma też ładny owoc, choć na podniebieniu brakuje mu nieco lepszego wypełnienia. Dobre (87/100).

Hiedler Grüner Veltliner Langenlois 2018 (10 eur)

Tu mamy już pozycję kategorii Ortswein, a więc wino z pojedynczej gminy. Winifikacja przebiega tak samo, jak u poprzednika, ale ten Veltliner jest od razu mocniejszy, bardziej skoncentrowany. Nos już chłodniejszy, ale za to usta delikatnie kremowe, z nutami jabłek i gruszek. To dalej początek selekcji producenta, ale pozwala dobrze poznać charakter Kamptal. Dobre+ (88/100).

Hiedler Thal Grüner Veltliner 2017 (15,50 eur)

Siedlisko Thal ma dla Hiedlerów wyjątkowe znaczenie, tu bowiem znajdowały się pierwsze parcele, które rodzina posiadała w 1856 roku. Na tej dość płaskiej winnicy, położonej na południowy-zaachód od Langenlois, głębokie pokłady lessu ukształtowano rozległe tarasy, na których rosną winorośle. Rodzina posiada tu stare krzewy, których wiek dochodzi do 80-lat. Wino pochodzi z ciepłego rocznika, choć nie tak ekstremalnie gorącego jak 2018. Przyjemnie obserwuje się jak z każdą kolejną etykietą idziemy krok wyżej w stronę kompleksowości i koncentracji. Obok akcentów jabłek i cytryn pojawiają się również tony maślane i delikatnie oleista faktura. Spokojnie można podać je do tłustszych ryb i drobiu, ale koniecznie w śmietanowo-maślanych sosach. Bardzo dobre (90/100).

Hiedler Kittmannsberg Grüner Veltliner 1ÖTW 2017 (21 eur)

Winnica Kittmannsberg (sklasyfikowana przez ÖTW jako jedno z Erste Lagen), położona zaraz na zachód od miasteczka Langenlois, ukształtowana jest w wielki łuk otwierający się w kierunku wspomnianych ciepłych mas powietrza płynących ze wschodu, znad Dunaju i Węgier. Dzięki temu rosnące tu ponownie na lessowej glebie winorośle korzystają z przedłużonego okresu dojrzewania owoców. W zestawieniu z Valtlinerem z Thal, ta etykieta jest cięższa, obok wosku i masła są tu również nuty moreli i gruszek. Całość nasycona, trochę zbyt masywna, brakuje mocniejszej kwasowości i żywszej energii. Bardzo dobre- (89/100).

Hiedler Schenkenbilch Grüner Veltliner 1ÖTW 2017 (22,50 eur)

Przenosimy się tym razem na północ od Langenlois, gdzie na ciemnej, metamorficznej glebie (głównie amfibolit) rosną krzewy Grüner Veltlinerów, z których owoców powstaje kolejne wino. Warto w tym miejscu dodać, że zarówno poprzednik, jak i obecnie opisywana etykieta fermentują w akacjowych beczkach, a następnie kilka miesięcy dojrzewają w nich na osadzie. Schenkenbilch jest dymny, chłodniejszy i bardziej mroczny od poprzednika. Koncentracja wydaje się być nawet większa, ale tutaj w parze z nią idzie już również wyższa kwasowość. Bardzo dobre+ (91/100).

Hiedler Grüner Veltliner Maximum 2017 (32 eur)

Powstaje z najstarszych krzewów rosnących na różnych siedliskach, a winogrona są zbierane kilka tygodni później, gdy są już bardzo dojrzałe. Dużo w tym winie różnych pojedynczych elementów – masła, pszczelego wosku, brzoskwini, gruszek, słodkich jabłek, które jednak pięknie komponują się ze sobą, tworząc jednolitą, uzupełniającą się całość. Niewiarygodnej koncentracji towarzyszy mocna kwasowość, która pozwala zachować balans i równowagę. Będzie zdolne przetrwać dekady. Znakomite (93/100).

Hiedler Riesling Langenlois 2018 (12 eur)

Przeskakujemy do Rieslinga i ponownie jesteśmy w kategorii win „gminnych”, przym owoce pochodzą głównie z parceli leżących na północ od Langenlois. Jest jeszcze młodziutki, pachnie postfermentacyjnie (drożdże), z dodatkiem cytryn i jabłek, choć (pewnie przez gorący rocznik) brakuje mu lepszej kwasowości. Dobre (87/100).

Hiedler Steinhaus Riesling 2017 (17 eur)

Steinhaus należy do najbardziej stromych parceli w Kamptal, przez co miejscowe tarasy są bardzo wąskie, a wierzchnia warstwa gleby bardzo cienka. Zaledwie po kilku centymetrach korzenie winorośli natykają na gnejsowo-kwarcowo-amfibolitowe podłoże, które dobrze gromadzi ciepło w ciągu dnia i oddaje je winoroślom wieczorami. Samo wino jest dość ciepłe, z akcentami miodu i cytryn w syropie, umiarkowaną kwasowością i rozlewającą się w finiszu mineralnością. Bardzo dobre+ (91/100).

Hiedler Gaisberg Riesling 1ÖTW 2017 (22 eur)

Wracamy na poziom Erste Lagen, do rozłożystej parceli Gaisberg, która jest jedną z najsłynniejszy miejscowych winnic. Znajduje się ona we wschodniej części regionu, gdzie najszybciej docierają ciepłe masy powietrza, a winorośle rosną na gnejsowej i granitowej glebie. Jest tutaj dużo skrzącej się limonkowej kwasowości, wino jest żywe, radosne, z piękną kwasowością i długim, mocnym finiszem. Jeszcze na początku swojej drogi, ale już w tym momencie dające dużo frajdy. Znakomite (93/100).

Hiedler Kogelberg Riesling 1ÖTW 2017 (24 eur)

Siedlisko Kogelberg to najdalej na północ wysunięta parcela Erste Lagen w Kamptal. W tym miejscu do okolic Langenlois spływają chłodniejsze masy powietrza z północy, przez co odnotowuję się tu duże różnice temperatur pomiędzy dniem, a nocą. Na Kogelbergu dominuje krystaliczna, łupkowa gleba. W porównaniu do Gaisberga jest tu więcej stonowania, chłodniejszej, bardziej subtelnej ekspresji. Dominuje mocna mineralność, cytrynowy owoc i ciekawy anyżowy twist. Znakomite (92/100).

Hiedler Hieligenstein Riesling 1ÖTW 2017 (30 eur)

Heiligenstein to najsłynniejsze siedlisko dla Rieslinga w Kamptal, gdzie też powstają pozycje będące jednymi z najlepszych wcieleń tej odmiany na świecie. Nazwa pochodzi od słowa „Hellenstein” (piekielna skała) i nawiązuje do południowej ekspozycji oraz wyjątkowego ciepła, które jest tutaj rejestrowane. Uwielbiamy wina z Heiligenstein przez tą skrzącą się, mocną, strzelistą kwasowość, w której nie ma za grosz wulgarności, jest ona zawsze elegancka, dostojna i niebywale intensywna. Mamy tutaj też jabłka, cytryny, limonki i morele, choć te nuty owocowe są dopiero na początku swojego rozwoju. Znakomite+ (94/100).

Hiedler Riesling Maximum 2017 (32 eur)

Tutaj znów mamy selekcję gron z najstarszych krzewów z różnych siedlisk producenta. W charakterze jest słodsze od poprzedników, bardziej miękkie, barokowe. Obok akcentów dojrzałych moreli, znad kieliszka wyskakują cytrynu w syropie, gruszki i słodkie jabłka. Na szczęście kwasowość trzyma całość w garści, choć szczerze powiedziawszy nie jesteśmy fanami tak ciężkich Rieslingów. Znakomite (93/100).

Hiedler Wiessburgunder Langenlois 2018 (12 eur)

Pierwsze krzewy Pinot Blanc zostały przez rodzinę zasadzone w latach 50-tych ubiegłego wieku. Zebrane owoce trafiają do akacjowych beczek, gdzie fermentują na naturalnych drożdżach i dojrzewają przez kilka miesięcy na osadzie. Testowane wino jest dość proste, ale fachowo wykonane. Pełne jabłek i cytryn, które moszczą się na ziołowym tle. Soczyste, kwaskowe, przyjemne. Dobre+ (88/100).

Hiedler Rosé 2018 (8 eur)

Mamy tu sporą ciekawostkę, gdyż skład tego opartego głównie na Zweigelcie różu uzupełnia Sangiovese (!). Te niewielkie nasadzenia tej włoskiej odmiany to jedne z najdalej na północ wysuniętych stanowisk Sangiovese w Europie. Wino powstaje metodą „samocieku” – winogrona są jedynie kruszone, aby sok spłynął naturalnie do kadzi fermentacyjnych, bez jego wyciskania z gron. Pachnie kwaskowymi wiśniami i truskawkami, a na podniebieniu dochodzi również nieco przypraw i pestek. Kwaskowe, zwiewne, lekkie. Dobre+ (88/100).

Hiedler Pinot Noir Langenlois 2016 (14 eur)

W stosunkowo chodnym klimacie Kamptal wielu producentów decyduje się na uprawę Pinot Noir i trzeba przyznać, że często efekty są bardzo interesujące. Tutaj maceracja trwa 2 tygodnie, a po spontanicznej fermentacji malolaktycznej, wino dojrzewa jeszcze przez 27 miesięcy w różnej wielkości beczkach. Obok akcentów wiśni i porzeczek znajdziemy w nim również akcenty ziołowe i liściaste. W ustach wyraźnie kwaskowe, choć również dość proste, brak tu jakiegoś drugiego tła. Bardzo dobre- (89/100).

Hiedler Pinot Noir Reserve 2015 (30 eur)

Do produkcji tej etykiety używane są najlepsze winogrona odmiany. Częściowo fermentacja odbywa się również przy udziale całych gron, a wino dojrzewa przez 20 miesięcy w baryłkach. Porównując je do poprzednika, ta pozycja idzie w stronę leśnej ściółki, jeżyn, suszonych żurawin. Warstwa zapachowa przypomina bardziej Pinoty z Niemiec, niż te z Burgundii. Do tego dochodzi również mocna kwasowość i eleganckie, drapiące taniny. Bardzo dobre+ (91/100).

Hiedler Pinot Noir G-Stück 2016 (39 eur)

To bardzo wyjątkowe wino, którego powstała zaledwie jedna beczka. Trafiły do niej pełne grona owoców, pod wpływem ciężaru puściły sok i naturalnie rozpoczęła się fermentacja. W efekcie z jednej strony wino jest delikatnie warzywne, zielone, mamy tu też niedojrzałe wiśnie, czerwone porzeczki i rustykalne taniny. Niewątpliwie ciekawe, ale jednak niewarte swojej ceny. Bardzo dobre+ (91/100).

Hiedler Experiment No. 1 (24 eur)

Na koniec przyszła jeszcze jedna ciekawostka, a więc Grüner Veltliner dojrzewający w beczce nieuzupełnionej do końca, aby wino się utleniło i powstało „żółte wino” na wzór butelek z francuskiej Jury. Jest sojowe, selerowe, rosołowe, z akcentami umami. Do tego dochodzi mocna kwasowość, ale też delikatna słodycz w finiszu. Interesujące, choć nie wybitne. Bardzo dobre+ (91/100).


Sowa, która znajduje się w logo, dobrze oddaje charakter tej rodzinnej winiarni. Wydaje się, że wszystko jest tu przemyślane, a nowinki wprowadzane powoli i z rozmysłem (mimo, że młode pokolenie zaczyna włączać się w proces produkcji win). Nie są to wina strasznie ekspresyjne, czy natychmiastowo zapadajcie w pamięć i chwytające za serce, ale ich wykonanie jest pierwszorzędne i warto je bliżej poznać.

A na koniec tradycyjny już filmik: