Weingut Bründlmayer – gwiazda Kamptal

By czwartek, Czerwiec 8, 2017 0 , ,

Po chwilowej przerwie wracamy do naszej opowieści o pobycie w Austrii. Przypomnimy Wam tylko, że opisujemy producentów, których odwiedziliśmy podczas festiwalu, który odbywał się w Kremstal, Kamptal i Traisental. Zrelacjonowaliśmy już butelki od Weingut Brigid Eichinger, Weingut Topf i Weingut Dolle, a dziś czas na największą gwiazdę regionu Kamptal.

Weingut Bründlmayer to nazwa, której nie trzeba przedstawiać. Od dawna był to dla nas „wzorzec metra” jeśli chodzi o wina z Kamptal, a kilka miesięcy temu w warszawskim Ed Redzie mogliśmy przyjrzeć się ich portfolio nieco bliżej. Producent co prawda nie uczestniczył w samym festiwalu, ale zgodził się zorganizować dla nas prywatną degustację swoich win w heurigerze (czyli karczmie, którą prowadzi wielu austriackich producentów, w których można spróbować ich butelek oraz zjeść jakieś proste, lokalne dania).  Do opisania mamy sporo pozycji, więc bez zbędnych wstępów przechodzimy do poszczególnych butelek.

Rozpoczęliśmy od win musujących, których producent wytwarza aż trzy rodzaje i które przez niektórych są uważane za najlepsze musujące wina w Austrii. Bründlmayer Brut Rosé (22,80 eur, podajemy ceny przy zakupie bezpośrednio u producenta, w Polsce część win jest dostępnych w Centrum Wina/Winezja oraz Austrovin) powstaje w oparciu o Pinot Noir, Zweigelta i St. Laurenta. Jest świeżutkie, lekkie, wiśniowe. W ustach odrobinę zbyt słodkie i brakuje mu nieco ciała. Dobre+. O wiele ciekawsze okazały się dwie kolejne pozycje. Bründlmayer Brut (22,80 eur) to kupaż 40% Pinot Noir, 30% Chardonnay z dodatkiem Weissburgundera, Grauburgundera i Grüner Veltlinera. Wino bazowe fermentuje w stalowych zbiornikach, a następnie dojrzewa na osadzie w używanych beczkach z austriackiego dębu. Następnie, po rozlaniu butelek i dodaniu drożdży, następuje wtórna fermentacja i kolejne 18 miesięcy dojrzewania. Dégorgement (usunięcie osadu) odbywa się bez zamrażania szyjki butelki. W efekcie wino jest drożdżowe, a nutami skórki chlebowej. Czujemy również owoc pod postacią słodkich jabłek. W ustach cukier ładnie zbalansowany przez wyczuwalną kwasowość i przyjemną, solidną strukturę. Bardzo dobre-. Jednak z tej serii win na łopatki rozłożył nas Bründlmayer Extra Brut (22,80 eur), czyli mieszanka (w równych proporcjach) Pinot Noir i Chardonnay. Sam proces produkcji jest analogiczny do poprzednika, jednak oczywiście przed ostatecznym zakorkowaniem, w tym przypadku nie dodaje się roztworu cukru, aby podnieść słodycz. Pierwsze skrzypce gra w tym winie mocna kwasowość. Jest surowe, nawet lekko ostre, soczyste, delikatnie mineralne. Czujemy ponownie sporo akcentów drożdżowych. Piękna pozycja, która spokojnie mogłaby stanąć w szranki z czołowymi Cavami, czy nawet Szampanami. Bardzo dobre+.

Kolejnym przystankiem były wina z serii Terassen, czyli kupaże z owoców pochodzących z młodszych krzewów, z różnych winnic producenta. Bründlmayer Grüner Veltliner Terassen Kamptal DAC 2015 (11,20 eur) jest przyjemnie owocowy, bardzo świeży i soczysty. Czujemy jabłka i melona, posypane pieprzem. Potoczyste, lekkie, może bez większej głębi, ale za to nadrabia żywotnością. Dobre+. Lepiej zaprezentował się Bründlmayer Riesling Terassen Kamptal DAC 2015 (11,70 eur). Mocna kwasowość, mineralność i czystość przywodzą na myśl górskie skały. Wydaje się, że w tym winie niewiele się dzieje, ale to napięcie, naprężenie, pokazuje jego klasę. Bardzo dobre-. Trochę z ciekawości spróbowaliśmy też Bründlmayer Gelber Muskateller Niederösterreich 2015 (18,90 eur). W nosie właśnie typowo muszkatowe, delikatnie miodowe i kwiatowe. W ustach z kwasowością wyraźnie niższą niż u poprzedników, jednak nie popada w banał, czy nudę. To po prostu coś innego, odskocznia od tych typowych dla Kamptal smaków. Dobre.

Tak naprawdę to wszystko było jedynie przygrywką to symfonii smaków, która została przed nami odegrana przy kolejnych kieliszkach. Najpierw spróbowaliśmy Bründlmayer Langeloiser Loiser Berg Erste Lage Grüner Veltliner Kamptal DAC 2015 (14,20 eur), czyli wino pochodzące ze skalistej winnicy Laiser Berg, która jest chroniona przed wiatrem i posiada południowo-wschodnią ekspozycję. Jest w chwili obecnej nieco wycofane, ale zapach jest też bardzo czysty, z nutami gruszek, jabłek, melona i ziół. Usta ze średnią kwasowością, ale brakuje drugiego tła. Bardzo dobre-. Kolejne z siedlisk – Käferberg, zbudowane jest z ze skał osadowych, które przez wieki skruszały i zamieniły się w gliniasty piasek. Bründlmayer Langeloiser Käferberg Erste Lage Grüner Veltliner Kamptal Reserve DAC 2015 (37,20 eur) to wino, w którym mamy sporo słodkiego owocu pod postacią gruszek i prażonych jabłek. W ustach bardziej zamknięte, ale na pewno jeszcze się rozwinie, bo koncentracja jest naprawdę solidna. Bardzo dobre. Nazwa Spiegel oznacza lustro i prawdopodobnie nawiązuje do faktu, że z tego 300-metrowego wzgórza rzymscy legioniści obserwowali tereny barbarzyńców. Bründlmayer Langeloiser Vincents Spiegel Erste Lage Grüner Veltliner Kamptal Reserve DAC 2015 (37,20 eur) jest bardziej schowane od poprzednika, dopiero daleko w posmaku dochodzą do głosu nuty słodkawych owoców. Do tego można wyczuć mocną koncentrację i ładną kwasowość. Warto odłożyć je na co najmniej 2-3 lata. Bardzo dobre-. Ostatnim z Grüner Veltlinerów producenta był Bründlmayer Kammerner Lamm Erste Lage Grüner Veltliner Kamptal Reserve DAC 2015 (42,50 eur). Lamm to najcieplejsza z parceli producenta, na której najlepsze rezultaty osiągają odmiany burgundskie, ale i zbierane stąd owoce Grüner Veltlinerów mają zwykle monumentalną dojrzałość. Ma to bezpośrednie przełożenia na wino, które jest bardzo nasycone, bogate, miodowe i akacjowe. Dopiero gdzieś dalej w tle można doszukać się subtelnego muśnięcia mineralności i leśno-ziołowy posmaku. Przepięknie, bardzo zniuansowane wino. Bardzo dobre+.

Pierwszym z Rieslingów Erste Lage okazał się Bründlmayer Zöblinger Heiligenstein Erste Lage Riesling Kamptal DAC (19,40 eur). Rodzina posiada sporą, bo liczącą aż 12 hektarów parcelę na tym najsłynniejszym wzgórzu w Kamptal. Gleba zdominowana jest przez mający 270 milionów lat pustynny piaskowiec, ale i skały pochodzenia wulkanicznego. W połączeniu z południową ekspozycją, ciepłymi wiatrami wiejącymi znad Dunaju w ciągu dnia i chłodnymi, które podążają doliną rzeki Kamp w nocy, tworzy to idealne terroir do uprawy winorośli. Czujemy chłodną, surową mineralność, ale wzmocnioną przez odrobinę owocowej słodyczy. Również w ustach przepięknie rozpięte pomiędzy owocem i kwasowością. Całość jest trafiona w punkt, wszystko w tym winie jest na swoim miejscu. Koncentracja oszałamiająca, a przecież to wino jest ekstremalnie młode. Bardzo dobre+. Część winorośli porastających Heiligenstein jest prowadzących w systemie „lira”, który z jednej strony sprawia, że krzewy są lepiej przewietrzane (co pozwala uniknąć choćby chorób grzybowych), z drugiej zaś pędy otwierają się ku górze, sprawiając, że owoce mogą korzystać z jeszcze lepszego nasłonecznienia. Z takich właśnie winogron produkowany jest Bründlmayer Zöblinger Heiligenstein Erste Lage Riesling Lyra Reserve Kamptal DAC (37,20 eur). Jeśli wydawało się nam, że poprzednie wino było piękne, to przy tej pozycji wprost zabrakło nam słów. Nie pamiętamy Rieslinga, który byłby tak kompleksowy, idealnie zbudowany. Kwasowość wprost wwierca się w zęby, jest mocna, potężna, ale przy tym w jakiś sposób utrzymana w ryzach. Szkoda otwierać teraz, bo za kilka lat to będzie arcydzieło. Dziś znakomite. Nie zwalnialiśmy tempa i w dalszej kolejności do kieliszków trafił Bründlmayer Zöblinger Heiligenstein Erste Lage Riesling Alte Reben Reserve Kamptal DAC (42,50 eur). W tym przypadku wykorzystano winogrona ze starszych krzewów, których średni wiek sięga 50 lat, a najstarsze egzemplarze mają lat ponad 70. Kompozycja tego wina jest pełniejsza, a struktura bardziej kremowa, maślana. Przy tym zachowany został ten kwaskowy kręgosłup, stalowy, mineralny nerw charakterystyczny dla wszystkich Rieslingów, które wyszły spod ręki tego producenta. Po chwili pojawia się też nieco słodszego owocu i akcenty cytryn w syropie. Znakomite.

Wbrew pozorom nie był to koniec degustacji, bowiem przed nami pozostały jeszcze wina czerwone i słodkie. Najpierw w kieliszkach pojawił się Bründlmayer Zweigelt Niederösterreich 2015 (11,20 eur), bardzo świeży, mocno owocowy, chrupki. Czuć kwaskowe wiśnie i delikatną śliwkę. Całość prosta, ale przy tym bardzo żywa. Bardzo dobre-. Nieco słodszy był Bründlmayer St. Laurent Niederösterreich 2015 (15,50 eur), który dojrzewa przez 18 miesięcy w dużych, używanych beczkach. Czujemy tu maliny, czereśnie i truskawki. To tego mamy dobrą kwasowość i delikatne akcenty ziemiste. Lekkie, soczyste, utrzymane w niezobowiązującym, trochę rustykalnym stylu. Bardzo dobre-. Jeszcze dłużej, bo 30 miesięcy w małych beczkach dojrzewa Bründlmayer Dechant Blauburgunder Niederösterreich 2014 (16,90 eur). Co prawda garbniki są mniej wyraźne niż u poprzednika, ale owocowość jest gęstsza, trochę przesmażona, utrzymana w tonacji dojrzałych wiśni i śliwek. Jest też odrobina nuty różanych, wino jest eleganckie, pukładane, ma dobrą strukturę. Bardzo dobre. Z najbardziej dojrzałych gron z winnic Dechant i Käferberg powstaje Bründlmayer Blauburgunder Niederösterreich 2013 (29,90 eur). Maceracja trwa dwa tygodnie, a następnie przez 12-18 miesięcy wino dojrzewa w 300-letnich nowych i dwuletnich beczkach. Ekspresja tego wina jest już zupełnie inna. Zamiast świeżych owoców mamy tu nuty suszonych płatków kwiatów, leśnego poszycia, jeżyn, śliwek i ziemii. W tego pojawia się odrobina dymu i wędzonki. Przy tym wino zdaje się do nas szeptać, nie jest nadmiernie efektowne, czy efekciarskie. Bardzo dobre+. Nie porwał nas za to Bründlmayer Cabernet Franc & Merlot, Willi & Vincent Niederösterreich 2012 (27,90 eur). Choć w ustach jest dość świeże, to w nosie dominują nuty waniliowe. Mamy też śliwki i czerwone porzeczki. Poprawne, ale bez błysku. Dobre+.

Przegląd słodkości rozpoczęliśmy od Bründlmayer Langelosier Spiegel Grüner Veltliner Beerenauslese 2013. W nosie przeplatają się nuty moreli, miodu i ziół. Na podniebieniu dalej świeże, ładnie kwaskowe, nie męczy ale nie jest to jakieś wielkie wino. Bardzo dobre-. Podobnych rzeczy nie śmiemy mówić przy  Bründlmayer Zöblinger Heiligenstein Riesling Beerenauslese 2013. Po pierwsze mamy tu jeszcze mocniejszą, bardziej wyrazistą kwasowość. W ustach czujemy wspaniałą ambrozję, przepiękną słodycz lipowego miodu, ale i lekkość. Wspaniałe wino, które wytrzyma dziesięciolecia. Bardzo dobre+. A przy Bründlmayer Steinmassel Trockenbeerenauslese 2009 to praktycznie moglibyśmy paść na kolana. To było jak dotknięcie magii, która przeniosła nas w inny wymiar słodkości. Są tu wyczuwalne figi i suszone morele w połączeniu z niesamowitą koncentracją, ale i owcowością i świeżością. Kieliszek w zupełności wystarczy jako deser, a przy tym zupełnie nie zmęczy. Znakomite.

Ze względu na ilość spróbowanych win (a przypomnijmy, że byliśmy już po wizycie w trzech innych winnicach), degustacja nie należała do łatwych. Jednak nasze zmęczenie zostało w zupełności zrekompensowane przez zaprezentowane nam wina. Nie mamy  absolutnie żadnych wątpliwości, że Weingut Bründlmayer to prawdziwa gwiazda Kamptal.