Wachau – migawki z VieVinum #4

By wtorek, Wrzesień 11, 2018 0 , , ,
Wachau to region do którego mamy osobiście duży sentyment. To właśnie tamtejsze Grüner Velblinery i Rieslingi otworzyły nam oczy na austriackie winiarstwo i sprawiły, że postanowiliśmy dokładniej się je poznać. Droga, na którą wówczas wkroczyliśmy doprowadziła nam w tym roku do Wiednia na festiwal VieVinum. Tak się złożyło, że Wachau był również regionem, którego stoiska jako pierwsze odwiedziliśmy podczas naszego udziału w tym wydarzeniu.

Problem, na który się natknęliśmy podczas degustacji spowodowany jest niebywałą popularnością win z Wachau. Mimo cen, które należą do najwyższych w całej Austrii, butelki te sprzedają się na pniu. Stąd winiarze prezentujący swoje portoflio w Wiedniu, mogli przedstawić jedynie wina z najnowszych roczników, które w tym momencie są ekstremalnie młode, zamknięte i bardzo trudne do oceny. Przebijanie się przez potężną kwasowość Smaragdów wymagało naprawdę silnej woli, która nam skończyła się po jakiś dwóch godzinach. W międzyczasie udało się nam jednak wyłowić kilka perełek.


Weingut Nikolaihof

Posiadłość od końcówki XIX wieku należy do rodziny Saahs, a już od 1971 roku jest ona prowadzona biodynamicznie. Większość winnic leży w zachodniej części regionu, na południowym brzegu Dunaju, wokół miasteczka Mautern. Producent słynie z długiego dojrzewania win przed wypuszczaniem ich na rynek i rzeczywiście był to jeden z niewielu winiarzy, którzy zaprezentowali nieco bardziej dojrzałe pozycje.

Nikolaihof Im Weingebridge Grüner Veltliner Federspiel 2015 – jest wciąż pozamykany, dopiero po chwili zaczynają nieśmiało przebijać się akcenty ziół i kwaskowych jabłek. W ustach z mocną kwasowością, ale jeszcze trudno wyłowić jakieś konkretne smaki. Bardzo dobre (90/100).

Nikolaihof Im Weingebridge Grüner Veltliner Federspiel 201o – przed zabutelkowaniem przez 7 lat dojrzewał w dużych beczkach. W pierwszej chwili można wyczuć nieco utlenienia, ale już za moment na pierwszy plan wysuwają się mirabelki oraz pigwa. Jest tu sporo ciała, a w finiszu znajdziemy ciekawy słony posmak. Tak długie dojrzewanie w beczkach sprawiło, że ta dawka tlenu, które przyjęło już wino, dobrze je zakonserwowało i dalsze utlenianie nie powinno nadmiernie postępować. Znakomite (93/100).

Nikolaihof vom Stein Riesling Smaragd 2014 – to wino dojrzewało znów na osadzie przez 30 miesięcy. Wydaje się bardzo dzikie, a przy tym świetnie soczyste. Pachnie jabłkami, brzoskwiniami i morelami. Na języku ze skrzącą się kwasowością i mineralnością, która przepływa przez całe usta i mknie do długiego finiszu. Znakomite (93/100).

Nikolaihof Steinriesler Riesling 2004 – kolejny ewenement, który w beczce spędził 12 lat. Tu owoc nie jest w stanie zamaskować postępującego utlenienia. Dlatego gruszki i słodkie jabłka stoją gdzieś w dalszych rzędach, a na scenie znajdziemy głównie nuty orzechowe i drewnianie. Dziwne i trudne do sklasyfikowania. Bardzo dobre- (89/100).

Nikolaihof Vinothek Riesling 2002 – ta pozycja nie jest jeszcze zabutelkowana, próbowaliśmy próbkę z beczki. Co ciekawe, w tym przypadku o żadnym utlenieniu nie ma mowy. Wino jest świeże, ma bardzo mocną mineralność, smakuje górką, czyściutką wodą, a kwasowość wydaje się wwiercać w szkliwo. Przepiękna struktura. Znakomite (93/100).

Etykiety od Nikolaihof to pozycje nietuzinkowe, a przy tym prezentujące styl, który wymaga przystanięcia przy nich na dłużej. Nie ma tu za grosz nowoczesności, wina zdają się mówić – nie obchodzi nas, czy się wam podobamy, jesteśmy takie i już.


Weingut Franz Hirtzberger

Rodzina Hirtzberger od lat uważana jest za jednego z najlepszych producentów z Wachau, a Franz Hirztberger był jednym z założycieli miejscowego stowarzyszenia winiarzy Vinea Wachau.. Siedziba producenta zlokalizowana jest w miasteczku Spitz, w chłodniejszej zachodniej części doliny. Na 25 hektarach winnic (wśród nich parcele na takich słynnych zboczach jak Axpoint, Hochrain czy Kirchberg) uprawiane są jedynie białe odmiany winorośli.

Hirtzberger Grüner Veltliner Rotes Tor Federspiel 2017 – jest ekstremalnie młode, z nutami zielonych jabłek, solidnie podlanych sokiem z cytryny. Na podniebieniu pozamykane, czuć spory potencjał, ale w tym momencie kwasowość przykrywa wszystkie inne elementy. Bardzo dobre+ (91/100).

Hirtzberger Grüner Veltliner Axpoint Smaragd 2017 – ma świetny nos, w którym przeplatają się akcenty maślane, dymne, jabłkowe i ziołowe. W porównaniu do poprzednika, mineralność jest bardziej przenikliwa, a wino kończy się grejpfrutowym twistem. Znakomite- (92/100).

Hirtzberger Grüner Veltliner Honivogl Smaragd 2017 – pochodzi z najwyższych parceli słynnego wzgórza Singerriedel, górującego nad miasteczkiem Spitz. Dominującą glebę jest tu paragnejs, a nachylenie dochodzi do 70%. Tu mamy więcej słodyczy, pojawiają się morele, gruszki i słodkie jabłka. Również w ustach jest sporo ciężaru, ale maślana szata jest momentalnie skontrowana przez silną kwasowość. Ile dalibyśmy, żeby wrócić do tego wina za dekadę. Znakomite+ (94/100).

Hirtzberger Riesling Steinterrassen Federspiel 2017 – jak wskazuje nazwa pochodzi z różnych tarasowych parceli nad miasteczkiem Stein. Tu idziemy znów w ekspresję opartą o kamienną siłę i mineralną soczystość. Wino jest bardzo żywe, od kwasowości bolą zęby, ale też brakuje jeszcze równowagi. Bardzo dobre (90/100).

Hirtzberger Riesling Hochrain Smaragd 2017 – tu mamy zaś wino z parceli zlokalizowanej poniżej Singerriedel, będącej częścią znacznie większego zbocza Axpoint. Jak na Wachau jest tu stosunkowo płasko, a gleba to głównie less. Ten Smaragd jest w wieku niemowlęcym, bo choć czuć w nim napięcie, kwasowość i strukturę wielkiego wina, to obecnie jest najbardziej schowanym ze wszystkim win tego producenta. Choć przepowiadamy mu wielkość, to na razie nie jesteśmy w stanie go ocenić, choć na pewno będzie miało >90 pkt.  

Potężna mineralność, silna kwasowość i niesamowite skupienie – tym charakteryzują się wina Hirtzbergera. Ich potencjał dojrzewania jest świetny, o czym nie raz przekonaliśmy się próbując starsze roczniki. Kupujcie, odkładajcie na półkę i wracające do nich za 5-10 lat.


Weingut Prager

Na wina od dr Toniego Bodensteina ostrzyliśmy sobie zęby od dawna. Owszem, zdarzało się nam pić pojedyncze butelki wcześniej, ale w końcu mieliśmy okazję porównać kilka win z portoflio. W porównaniu do innych czołowych winiarzy z Wachau, producent na swoich 16,5 hektarach ma wyjątkowo dużą proporcję Rieslinga który odpowiada za 60% nasadzeń.

Prager Grüner Veltliner Hinter der Burg Federspiel 2017 – to czysty nos spod znaku jabłek, delikatnie jedynie okraszonych o akcent ziołowy. W ustach dość lekkie, orzeźwiające, z długim, kwaskowym finiszem. Bardzo dobre (90/100).

Prager Grüner Veltliner Wachstum Bodenstein Smaragd 2017 – tu mamy już więcej koncentracji, jak to na Smaragda przystało. Więc choć na jabłkowo-cytrynową owocowość nie można narzekać, to pojawia się również nieco wosku i moreli. Na podniebieniu eleganckie, subtelne. Stawia na soczystość, a nie nadmierne skupienie. Bardzo dobre+ (91/100).

Prager Riesling Steinriegl Federspiel 2017 – powstaje z owoców ze sporych rozmiarów, 20-hektarowego wzgórza nad miasteczkiem Stein. Kwasowość wzbija się tutaj na takie poziomy, że balansuje na granicy tego, co jest akceptowalne dla „szarego człowieka”. Nie każdemu takie ekstremum może się podobać, ale ten cytrynowy sok jest naprawdę najwyższej próby. A gdy dodacie do niego pokłady mineralnej soczystości, to jest to przepis na kolejną świetną pozycję. Bardzo dobre+ (91/100).

Prager Riesling Achleiten Smaragd 2017 – przechodzimy do wina z jednego z najsłynniejszych, najbardziej docenianych zboczy regionu Wachau. Przepiękne tarasy porośnięte winoroślami rozciągają się w półksiężycu wybrzuszonym w kierunku południowym nad miasteczkiem Weissenkirschen. Od razu można dostrzec znacznie lepszą koncentrację i solidniejszą budowę. Mineralny, górski szkielet wypełniają jabłka, gruszki, morele i cytryny. Wina z takiej parceli jak Achleiten potrzebują czasu, aby pokazać pełnię swojej klasy. Tutaj możemy co najwyżej wyrobić sobie bardzo wstępne zdanie o poniekąd wielkim przecież potencjalne tej butelki. Znakomite (93/100).

Prager Riesling Klaus Smaragd 2017 – winnica Klaus stanowi przedłużenie Achleiten w kierunku północnym. Gdy zaś spojrzymy na samo wino, to okazuje się, że od swojego brata odróżnia się słodszym owocem. Do tego na języku mamy kolejny raz mineralny uścisk i długi, kwaskowy finisz. Znakomite- (92/100).  

Prager nas zachwycił. Równowaga pomiędzy owocowością, stalową strukturą i kwasowością przywodziła nam na myśl wina od Schloss Gobelsburg, ulubionego producenta z Kamptal. Oczywiście tu mamy wina nieco chłodniejsze w wyrazie (jak to na Wachau przystało), ale dla nas to niedościgniony wzór.


Choć mieliśmy nadzieję na spróbowanie większej ilości win ze starszych roczników, w przypadku Wachau musieliśmy zadowolić się szeroką reprezentacją win z 2017 roku. Z drugiej strony pozwoliło nam to na wyrobie sobie zdania na temat najnowszego rocznika, który mimo bardzo wysokich temperatur jak na ten raczej chłodny region, nie stracił również nic ze świeżości i solidnego, kwasowego rysu. Niedosyt starszych win odbiliśmy sobie natomiast u producentów zrzeszonych w ÖTW. Ale o tym w następnym poście…

Pozostałe posty o VieVinum – Leithaberg, Styria, Thermenregion.