Volpaia – pocztówkowa Toskania

By środa, 24 lutego, 2021 0 , , ,

Chcecie się przekonać, że Toskania jest piękna nie tylko na internetowych zdjęciach i pocztówkach? To mamy dla Was idealny plan. Gwarantujemy, że wystarczy do tego krótka wycieczka z miasteczka Radda in Chianti do Castello di Volpaia. Widoki zapierają dech w piersiach, na plenerowe zdjęcia można zatrzymywać się dosłownie co minutę, a dodatkowo (a może przede wszystkim) po przyjeździe do miejsca docelowego, znajdziecie jedne z najlepszych Chianti Classico.


Urocze miasteczko

Castello di Volpaia wygląda jak skansen, żywcem przeniesiony z czasów renesansowej Toskanii. Wąskie uliczki, odrestaurowane kamienne budynki, spokojna, nieco senna atmosfera sprawiają niesamowite wrażenie. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby zza roku wyjechał nagle jakiś rycerz w lśniącej zbroi.

Początki miejscowości są datowane na XI wiek, gdy na pograniczu terenów Sienny i Florencji postanowiono zbudować terra murata, będące połączeniem warownego obozu i niewielkiego miasteczka. W XV wieku stało się ono własnością rodziny Volpaia, a w 1966 roku posiadłość została nabyta przez Raffaelolo Stianti, które następnie przekazał je swojej córce Giovannelli oraz jej mężowi Carlo. Już wtedy produkowano tutaj wina, ale małżeństwo postanowiło w latach 70-tych zmodernizować winiarnię, adaptując na jej potrzeby wnętrza niektórych średniowiecznych budynków (część beczek przechowywana jest m.in. w piwnicach jednego z czterech kościołów, które znajdziecie w miasteczku). Pod ulicami puszczono zaś rury, którymi pomiędzy poszczególnymi pomieszczeniami wino może być transportowane przy pomocy sił grawitacji.

Volpaia to sporej wielkości przedsięwzięcie. Niemal 50-hektarów winnic, do tego gaje oliwne, winiarnia, restauracje znajdujące się w miasteczku – wszystko to robi wrażenie i widać, że stoi za tym sporo pieniędzy. Jakie było więc nasze zaskoczenie, gdy zobaczyliśmy, że już dość wiekowa, ale wciąż bardzo dziarska właścicielka Giovannella Mascheroni Stianti osobiście stała za ladą w sali degustacyjnej i witała gości, a także nalewała swoje wina. Choć dla nas przygotowano osobiste oprowadzenie po całej posiadłości i indywidualną degustację, to Giovannella i tak złapała nas przy wyjściu, wyciągnęła spod lady kilka dodatkowych butelek i serdecznie porozmawiała nie tylko o swoich winach, ale także o winiarstwie i kulturze wina w Polsce.

Chianti na wyżynach

Najważniejszym faktorem, który wpływa na unikatowość win powstających w Castello di Volpaia jest położenie winnic na poziomie 450-600 metrów. Jest to jedno z najwyższych siedlisk w całej apelacji Chianti Classico. Dzięki temu nawet w gorących rocznikach (a takich przecież ostatnio bywa coraz więcej) owoce zachowują odpowiedni poziom kwasowości i świeżość.

Całość z 46-hektarów winnic podzielonych jest na kilkanaście parceli, winifikowanych osobno. Tutejsza gleba jest dość lekka, zbudowana głównie w oparciu o dobrze przepuszczalny piaskowiec. Dzięki kombinacji takiego podłoża oraz wspomnianej wysokości, wina z Castello di Volpaia są owocowe, świeże, lekkie i powietrzne. Dlatego też ten styl jest nam tak bliski, zupełnie inny od przebeczkowanych sangiovese, których w Toskanii znajdziecie wciąż za dużo.

W Polsce wina od Castello di Volpaia znajdziecie w ofercie Vininovy.

Spróbowane wina:

Prelius Vermentino 2019

To wino wymaga wprowadzenia, bo przecież vermentino nie bywa spotykane tak daleko w głąb lądu (to odmiana wybitnie lubiąca morskie wybrzeża). Okazuje się, że rodzina posiada również winnice w Maremmie, nieopodal miasteczka Castiglione della Pescaia i to właśnie tam rosną winorośle, z których owoców powstaje to wino. Pachnie jabłkami i cytrynami, a wraz ze wzrostem temperatury również delikatnie masłem. O kwaskowym kręgosłupie, ale i ciekawej teksturze (mimo braku użycia beczki) oraz ładnej koncentracji. Z dugim, oczyszczającym posmakiem. Będzie świetne zwłaszcza do tłustszych ryb. Bardzo dobre+ (91/100).

Prelius Prile 2015

Kolejne z win z wybrzeża to mieszanka 60% sangiovese, uzupełniona równymi proporcjami merlota i caberneta sauvignon. Każda odmiana winifikowana jest osobno i leżakuje ponad 12 miesięcy w baryłkach, a ostateczny kupaż układa się przez kolejny rok w butelkach. Jest mocno nasycone, wręcz atramentowe w kolorze, ale i smaku. Do tego dochodzą śliwki, jeżyny i ciemne wiśnie. Przy tej solidnej strukturze utrzymana jest również mocna kwasowość, a finisz wieńczą drapiące podniebienie taniny. Pełniejsze niż typowe wina z Chianti Classico, ale wciąż świeże. Znakomite- (92/100).

Volpaia Chianti Classico 2018

Podstawowe Chianti Classico producenta to 90% sangiovese uzupełnione o merlota. Całość dojrzewa przez rok w dużych beczkach ze slawońskiego dębu. Aromat jest dość mocny, pod dyktando wiśni i malin posypanych szczyptą pieprzu. Usta zdecydowanie kwaskowe, ze sporym jak na Chianti Classico nasyceniem i przyprawowym, ostrym wykończeniem. Soczyste i radosne. Znakomite- (92/100).

Volpaia Chianti Classico Riserva 2017

Do Chianti Classico w wersji riserva trafiają specjalnie wyselekcjonowane grona sangiovese. Wino dojrzewa głównie w dużych beczkach, ale z użyciem 20% baryłek. Jest poważniejsze od poprzednika, bo obok akcentów owocowych (żurawina i wiśnia) pojawia się lukrecja, suszone zioła, leśna ściółka, nieco sosu sojowego, dymu i wędzonki. Na podniebieniu jeszcze mocno taniczne i intensywnie kwaskowe, potrzebuje czasu na lepsze ułożenie się. Znakomite (93/100).

Volpaia Coltassala Chianti Classico Gran Selezione 2016

O kontrowersjach związanych z utworzeniem kategorii Gran Selezione możecie przeczytać w naszym poście z przekrojowej degustacji tych win. W przypadku Coltassala winogrona pochodzą z pojedynczej parceli, obsadzonej najstarszymi krzewami sangiovese z dodatkiem 5% lokalnej odmiany mammolo, wino dojrzewa zaś przez 24 miesiące w baryłkach. Tu kontrowersji nie ma absolutnie żadnych. To Gran Selezione jest przepięknie ułożone, pachnie wiśniami, czereśniami i śliwkami. W smaku do owoców dochodzi liść laurowy, ziemistość i oregano. Taniny są mocne, osadzone głęboko w strukturze wina, pojawiają się również dość wyraźne nuty dębowe. Arcypoważne i wymagające odłożenia na półkę na 3-4 lata. Znakomite (93/100).

Volpaia Il Puro Casanova Chianti Classico 2016

To ponownie czyste sangiovese, ale pochodzące ze starych, nieszczepionych krzewów sadzonych nawet w latach 40-tych ubiegłego wieku. Dojrzewanie ponownie odbywa się w baryłkach, ale trwa trochę krócej niż u poprzednika, bo 18 miesięcy. Wino jest też lżejsze w wyrazie, kwiatowe, z chrupkim, wiśniowym owocem. W ustach dochodzą również przyprawy, ciemne oliwki, a owocowość staje się bardziej konfiturowa. Całość jest jednak świetnie żywa, z mocną kwasowością i eleganckim, garbnikowym wykończeniem. Wielkie wino. Znakomite+ (94/100).

Volpaia Balifico 2017

Ostatnie z czerwonych win to 65% sangiovese uzupełnione o caberneta sauvignon. Całość dojrzewa przez 18 miesięcy w baryłkach (od nowych przez dwu i trzy-letnie). Wiśniowość sangiovese łączy się tutaj z porzeczkami od caberneta tworząc apetyczną, ale i mocno zbudowaną całość. Nie brakuje również kwasowości i odpowiednich tanin, choć jest trochę bez charakterystycznego rysu, obecnego w innych winach producenta. Bardzo dobre+ (91/100).

Volpaia Vinsanto del Chianti Classico 2014

Produkowane w niewielkich ilościach słodkie wino z podsuszanych gron to historyczny element tradycyjnych toskańskich winiarni. Tutaj w składzie znajdziemy trebbiano i malvasię, które są suszone ma słomianych matach do lutego, a następnie wytłoczony, gęsty od cukru sok trafia do malutkich beczek, gdzie dojrzewa nawet 5 lat. Wino pachnie orzechami, figami, suszonymi morelami i miodem. Dość mocno utlenione, z cukrem na poziomie 100 gram, ale wciąż świeże. Idealne na deser do twardych cantucci. Znakomite- (92/100).


Nie można powiedzieć, że Volpaia to niewielki producent, ale próbując tych win nie mieliśmy też wrażenia, że jesteśmy w jakimś komercyjnym, przemysłowym przedsiębiorstwie. To po prostu butelki świetnie oddające charakter Chianti Classico, bez wątpienia lokujące się dla nas w TOP 10 apelacji.