Varsovino – ach gdyby Hiszpania mogła stać bielą

By środa, Listopad 8, 2017 0 , , , ,

Mniej więcej miesiąc temu w Warszawie odbyła się coroczna (już 13-ta) prezentacja win hiszpańskich – Varsovino. Na łamach naszego bloga już wielokrotnie wskazywaliśmy, że czerwone, solidnie potraktowane beczkę wina z Półwyspu Iberyjskiego to nie jest bajka, w której dobrze się czujemy. Jednak czytając zaproszenie na imprezę, zwróciliśmy uwagę, że gościem honorowym w tym roku miał być bardzo przez nas lubiany, produkujące soczyste, białe wina z odmiany Albariño region Rías Baixas. To przeważyło szalę… Możecie więc wyobrazić sobie zdumienie, gdy po pojawieniu się na miejscu degustacji zlokalizowaliśmy dokładnie cztery stoiska z tymi producentami (w tym jedynie dwóch producentów rzeczywiście skupiało się tylko na tym regionie). No cóż, nie tak to sobie wyobrażaliśmy…

Zacznijmy jednak od przeciwległego krańca Hiszpanii, tak burzliwej ostatnio Katalonii. Winnica Alta Alella powstała w 1991 roku, obecnie w rękach producenta znajduje się 60 hektarów winnic. Specjalizuje się on w produkcji win musujących w stylu Brut Nature, a więc bez dodawania przed ostatecznym zakorkowaniem specjalnego likieru zawierającego cukier. W efekcie powstają wina bardzo ładnie kwaskowe i soczyście wytrwane. Alta Alella Mirgin Reserva Cava Brut Nature 2015 jest drożdżowa z dodatkiem akcentów jabłkowych. Na podniebieniu delikatnie gorzkawa, owocu nie mamy tu zbyt wiele, ale w tej swojej surowej i wytrawnej wersji butelka się broni. Bardzo dobre. Lepszy balans i głębię ma za to Alta Alella Cava Mirgin Laietà 2013, gdzie go głosu dochodzi co prawda lekkie utelnienie, ale pokazuje się również solidna mineralność. Bardzo dobre. Całkiem niedawno w ramach apelacji Cava wyodrębniono kategorię Cava de Paraje Calificado, która ma zrzeszać najlepsze wina ze starannie wyselekcjonowanych siedlisk. Alta Alella dedykowała do niej swoją etykietę: Alta Alella Mirgin Opus Evolutium Cava Gran Reserva Brut Nature 2014, gdzie cześć wina bazowego (a dokładnie Chardonnay) dojrzewa w beczkach. W efekcie mamy wino delikatnie maślane z mocną kwasowością, fajnymi bąbelkami i przyjemnym jabłkowym posmakiem. Bardzo dobre.

Następne kroki skierowaliśmy do reprezentantów wspomnianego Rías Baixas. Już pierwszy stolik pokazał prawdziwą klasę. Winiarnia Granbazán posiada 18 hektarów winnic, które leżą w bezpośredniej bliskości morza (w linii prostej odległość wynosi 2 km). Została założona w 1980 roku i obsadzona starannie wyselekcjonowanymi klonami Albariño, czyli białej odmiany królującej w tym zakątku Galicji (znanej też choćby z portugalskiego Vinho Verde). Granbazán Etiqueta Verde 2016 to oczywiście 100% Albariño, które najpierw 2 tygodnie fermentuje w niskiej temperaturze i cztery miesiące dojrzewa na osadzie. Jest majestatyczne w swojej wyniosłej surowości i skalistej, kamiennej mineralności. Na podniebieniu z solidną strukturą, dobrą koncentracją i długim, cytrynowym finiszem. Bardzo dobre. W nieco wyższej temperaturze i dłużej, bo 5 tygodni fermentują owoce przeznaczone na Granbazán Etiqueta Ámbar 2016. Następnie 5 miesięcy wino spędza na osadzie. Jest delikatnie maślane, poważniejsze i jeszcze mocniej skoncentrowane od poprzednika. Jednak wszystko to skontrowane jest przez bardzo mocną, żywą kwasowość. Znakomite wino do owoców morza, ale i nawet bardziej tłustych ryb. Bardzo dobre+. Jeszcze dłużej, bo aż rok na osadzie przetrzymywane jest Granbazán Don Álvaro de Bazán 2014. Pojawiają się nuty naftowe, wino jest oleiste i bardzo gęste. Na języku wyraźnie czuć jego ciężar, ale i aksamitną fakturę obleczoną w silną kwasowość. Pięknie zbalansowane, mające przed sobą kilka lat ewolucji. Świetne pozycja. Bardzo dobre+.

Kolejne wina z Rías Baixas pochodziły z katalogu sporego producenta HGA Bodegas (w Polsce w ofercie Winnych pól). Pazo de Villarei 2016 to czyste Albariño, które z jednej strony jest dość aromatyczne (zwykle wina z tej odmiany są raczej skąpe w tym aspekcie), jabłkowe, a nawet nieco tropikalne. W ustach dość pełne, z ładnym ciałem, uwieńczone delikatnie słonawym finiszem. Bardziej techniczne od win Granbazán, ale autentycznie smacznie. Bardzo dobre-. Altos de Torona Albariño 2016 jest bardziej surowe, nieco wycofane, ale przy kwaskowe i mineralne. Bez większej głębi, ale nadrabia soczystością i bezkompromisowym orzeźwieniem. Bardzo dobre-. Ciekawostką było Altos de Torona Godello 2016, bowiem odmiana ta jest kojarzona raczej z leżącym dalej w głąb lądu regionem Bierzo. Już zupełnie inne od poprzedników, delikatnie słodkawe, z mgnieniem mirabelkowej owocowości. W ustach delikatnie maślane, ale wciąż rześkie i świeże. Duże pozytywne zaskoczenie. Bardzo dobre.

Apelacja Getariako Txakolina jest tak niszowa, że już chyba bardziej się nie da. Leży na północy Hiszpanii, a kraju Basków, a jakby tego było mało najpopularniejszy szczep nosi orientalnie brzmiącą nazwę Hondarrabi Zuri. Jednak każdemu, kto w tym momencie zaczyna się uśmiechać polecamy spróbować powstających tu win. Już raz z nimi się zetknęliśmy i przeżyliśmy olśnienie, a tym razem Hika 2016 ponownie rozłożyło nas na łopatki. Jeśli ktoś lubi mineralność jaką można spotkać choćby we wspomnianych hiszpańskich Albariño, to tutaj mamy jej co najmniej dwa razy więcej. Do tego dochodzi potoczystość i krystaliczną czystość górskiego potoku, kwasowość niedojrzałych papierówek i niesamowicie długi posmak. Bardzo dobre+.

Po tej serii naprawdę ciekawych białych win pojawił się problem, bo gdy wspólnie z Sebastianem „Zdegustowanym” Bazylakiem (tu znajdziecie jego relację) udaliśmy się szukać jakiś ciekawych czerwieni, znad kieliszków zaczęły się ukazywać typowe hiszpańskie upiory. Większość pozycji było tak przebeczkowanych, że pod tonami dębowych aromatów ginęła wszelka owocowość i radość. Po długich poszukiwaniach i kilkukrotnym wydłubywaniu sobie dębowych drzazg spomiędzy zębów znaleźliśmy jednak kilka niezłych pozycji.

Klasę potwierdził znany już z Polski producent Bodegas Franco-Españolas (w ofercie 13Win, Ambra, Rafa Wino). W krótkiej pionowej degustacji dwóch win klasy Gran Reserva zwyciężył młodszy rocznik Rioja Bordon Gran Reserva 2007 jest przyjemnie pełna, z nutami suszonych śliwek i skóry. Wciąż dość świeża, z ładną kwasowością i powoli wtapiającymi się taninami. Bardzo dobre+Rioja Bordon Gran Reserva 2005 choć ledwie dwa lata starsza była znacznie bardziej ewoluowana, owoc zaczyna już blednąć, wino staje się matowe i po prostu odchodzi już na drugą stronę. Dobre+.

Drugim z producentów, którzy w segmencie czerwonych win przykuł nasza uwagę była Bodegas Grupo Yllera. Choć etykiety z apelacji Ribera del Duero słyną z pełnym, mocnych win produkowanych z odmiany Tempranillo, to tutaj zobaczyliśmy je w zaskakująco lekkim wcieleniu. Boada Roble 2015 jest świeżutkie, wiśniowe i wręcz różane. Bardzo radosne, czyste, przyjemnie kwaskowe. Świetni spisałoby się do makaronu z pomidorowym sosem. Bardzo dobre-. Mocniejszy, truskawkowo-wiśniowy owoc zaprezentowała Boada Crianza 2012. Choć jest to wino już 5-letnie, to dalej w szczycie swoich możliwości. Do tego dochodzą całkiem mocne, zadziorne taniny. Lubimy takie operowanie beczką, która wzbogaca strukturę wina, ale jej nie przykrywa. Bardzo dobre.

Co ciekawe najlepiej na degustacji wypadły obrzeża – północo-zachodnia Galicja, północno-wschodni Kraj Basków i południowo-wschodnia Katalonia. Zresztą to był bez wątpienia dzień białych win, a czerwone pozycje z Hiszpanii potwierdziły wszystkie bolączki jakie komentujemy na naszym blogu przy każdym podejściu do win z tego kraju. Szczerze powiedziawszy nie wierzymy aby poza pojedynczymi przypadkami miało się to zmienić w najbliższej przyszłości.