Tutto Bene Italian Bistro – włoska świeżynka na Mokotowie

Czekaliśmy na takie miejsce w Warszawie. Paulino, Robercie nawet nie wiecie jak mocno Wam kibicujemy! Kiedy tylko w ostatni czwartek dotarły do nas wieści, że nasza ukochana „włoska para” z Bazarku na Olkuskiej (prowadzą tam swój sklep z najlepszymi w stolicy włoskimi, świeżymi produktami) wchodzi ze swoim nowym projektem na restauracyjną scenę, to momentalnie się do nich wybraliśmy. Po wizycie już w 100% przekonani do ich pomysłu, zasiedliśmy w pierwszym rzędzie i będziemy mocno trzymać kciuki, by wystrzelili z nim w kosmos u warszawskich poszukiwaczy dobrych smaków.


Mamy też dla Was dobre wieści – smaczna, autentyczna, nieprzekombinowana, czyli taka jak prawdziwa włoska kuchnia, do tego przygotowana przez sympatycznego kucharza Adriana Lelenia – czeka na Was w Tutto Bene Italian Bistro przy ulicy Kazimierzowskiej 43 lok C. Koniec gadania, czas na dobre jedzenie i wino!

Prosta karta, kluczem do sukcesu?

Wiadomo nie od dziś, że jesteśmy wielkimi miłośnikami włoskiej kuchni i uważamy ją za najlepszą na świecie. Zresztą, by nie być gołosłownym, sami najczęściej wybieramy ją w domowym zaciszu, a podczas podróży uwielbiamy eksplorować włoskie osterie i trattorie. Stąd jesteśmy przyzwyczajeni do jednostronicowych menu, z długaśną listą win. Paulina i Robert pokazali, że z takim stanem włoskich rzeczy też są „za pan brat”, zresztą dla nas są zwyczajnie autorytetami we włoskich smakach. Jeśli tylko przyjrzycie się ile podróżują i jak mocno otwarci są na włoską kulturę, to przyznacie nam rację.

Możecie więc wybierać spośród kilku przystawek, tradycyjnych włoskich makaronów i risotto, zup i dań głównych. Spory nacisk położono na dania warzywne, ale i te z ryb i owoców morza (co nas bardzo cieszy). Nie martwcie się jednak, fani mięsa również znajdą coś dla siebie.

Karta win zawiera pozycje, które znamy z odwiedzin ich stoiska na Olkuskiej, pochodzące z oferty Magia del Vino i La Barbatelle. Nieskromnie możemy powiedzieć, że o jakości selekcji dobrze świadczy fakt, że wielu z tych producentów sami odwiedziliśmy podczas naszych winnych wypraw. Z czystym sercem polecamy więc świetne pozycje od Cantina Lunae (niesamowite Vermentino!), fenomenalne górskie wina od Cantiny Terlano, czy spróbowane podczas wizyty świetne Dolcetto od Francesco Boschis. Co cieszy dodatkowo, około 10 win jest dostępnych na kieliszki, których cena oscyluje w okolicach uczciwych 20 zł.

Co zjedliśmy?

Z przystawek skusiłam się na bruscettę di manzo, a więc przypieczone kromki natarte czosnkiem, z mięciutką wołowiną i ukochaną przeze mnie rukolą. Wszystko w tym daniu się zgadzało, a porcja jak na przystawkę była naprawdę solidna (więc i Robert spróbował drugą część). On zaś postawił na zuppa di pesce, a więc esencjonalną, intensywną zupę rybną. Pływały w niej kawałki tuńczyka, a także sporo owoców morza. Nad wszystkim zaś unosił się aromat szafranu, którego nie jestem fanką, ale w tym zestawieniu zupełnie mi nie przeszkadzał. Wiosłując łyżką Robert mówił niewiele, ale po tempie opróżnienia talerza domyśliłam się, że jest zadowolony.

Następnie przyszedł czas na makarony. Spróbowałam ravioli melanzane e pomodoro, z cieniutkim ciastem i pysznym, wilgotnym farszem. Dodatek chili jeszcze bardziej podkręcił to danie. Robert pozostał w klimatach rybnych, testując linguine bottarga di muggine, a więc makaron z ikrą z cefala. Dla mnie jej smak jest zbyt intensywny, ale on uwielbia to danie i próbuje je niemal wszędzie, gdzie znajdzie w karcie. Po skończeniu przyznał, że tak właśnie to danie smakuje we Włoszech.

Kolację zakończyliśmy zaś tiramisu. Było intensywnie kawowe, niezbyt słodkie (dla nas to plus), może chciałoby się, aby kremu było ciut więcej w proporcji do biszkoptu, ale do samego smaku nie mamy absolutnie żadnych zastrzeżeń.


W zasadzie to nie powinniśmy głośno mówić o tym miejscu, bo coś czujemy, że wkrótce trudno będzie tam o rezerwacje. Ale też nie chcemy trzymać takiego skarbu tylko dla siebie. Tutto Bene Italian Bistro to już teraz dla nas włoski numer jeden na kulinarnej mapie stolicy, a słuchając o planach Pauliny i Roberta, czujemy, że wkrótce będzie o nich naprawdę głośno. Do boju nasi Włosi!