Toskania 2008 – Chianti Classico i Brunello

W 2008 roku nasza wiedza i doświadczenie jeśli chodzi o wina kończyły się na pozycjach, o których dzisiaj najchętniej byśmy woleli zapomnieć. Tymczasem niedawno mieliśmy okazję cofnąć się do tego rocznika, przy butelkach nie byle jakich, ba patrząc na etykiety można było oczekiwać wielkich doznań. Czy jednak nie macie czasem tak, że otwieracie wino na które czekacie już kilka, kilkanaście lat, oczekujecie, że w kieliszku objawi się Wam magia, doznacie transcedentalnego przejścia między wymiarami, a rezultat jest… No może nie rozczarowujący, ale jakby niepełny, nie tak wielki i wspaniały, jak mieliście nadzieję? Jak to więc jest z tymi wielkimi winami, na które ciągle czekamy?


Chianti Classico i Brunello di Montalcino

Podczas tego wieczoru spróbowaliśmy pięć win z Chianti Classico i drugie tyle Brunello di Montalcino z rocznika 2008. No dobrze, jedno wino nie było formalnie Chianti Classico (od razu to zaznaczmy, żeby nie kłuć w oczy purystów), ale Fontalloro od Fèlsiny to czyste Sangiovese z parceli leżącej cześciowo poza granicą apelacji i choć w związku z tym nie może być oznaczane słynnym gallo nero, to stylistycznie jesteśmy dalej w tej samej  tonacji.

Gdyby pokusić się o porównanie win pochodzących z tych dwóch miejsc, to zacząć należy od tego, że Montalcino leży około 40 kilometrów na południe od rubieży Chianti Classico. Jest tu cieplej i bardzo sucho. O ile przejeżdżając słynną trasą Chiantigiana (Strada Regionale 222) pomiędzy Florencją, a Sieną co chwilą wjeżdżamy w zielone lasy, to w kierunku Montalcino pojawiają się głównie spieczone słońcem, pożółkłe wzgórza. W związku z tym Brunello to wina pełniejsze, mocniej zbudowane, zwykle z wyższym alkoholem i cieplejszymi, słodszymi nutami. Również obowiązek leżakowania ich w beczkach przez no najmniej dwa lata (w Chianti Classico takiego wymogu nie ma, choć najlepsi producenci zwykle na kilkanaście miesięcy umieszczają wino w dębie), sprawia, że nabierają one dodatkowych niuansów i głębi.


Sangiovese

Jeśli w kieliszkach mamy wina z Chianti Classico i Montalcino to wiemy, że będziemy smakować najlepsze wcielenia tego królewskiego szczep środkowych Włoch. W przypadku Brunello di Montalcino musi on odpowiadać za 100% wina, a w Chianti Classico choć obowiązkowo powinno go być 80%, to najlepsze wina zwykle są czystą ekspresją Sangiovese. Czego można oczekiwać od odmiany? Przede wszystkim pięknej, soczystej, wiśniowej owocowości, mocnych tanin i charakternej kwasowości. Dochodzą do tego również nuty ziołowe, suszone pomidory, a z wiekiem również akcenty skórzane i balsamiczne. Mało jest odmian, które tak świetnie radzą sobie z włoską kuchnią, a połączenie wołowego steka i kieliszka Sangiovese zwykle wznosi nas do winiarskiego siódmego nieba.


Rocznik 2008

Wróćmy jeszcze na chwilę do wspomnianego już rocznika, z którego pochodziły wszystkie spróbowane tego wieczoru wina. Nie był to rok łatwy dla winiarzy, którym doskwierała zwłaszcza długa zima i deszczowa wiosna. Na szczęście im bliżej zbiorów, tym pogoda okazała się być lepsza, choć odznaczała się dużymi różnicami temperatur pomiędzy dniem, a nocą. W związku z tym powstałe wina miały zwykle mocną kwasowość i silne, czasem aż zbyt odstające taniny. Nazywany klasycznym rocznikiem, jest doceniany przez krytyków i smakoszy, zwłaszcza w kontraście do gorącego i suchego 2007.


San Giusto a Rettennano La Baroncole Chianti Classico Riserva 2008

Rozpoczęliśmy od pozycji, w którym Sangiovese jest uzupełnione o zaledwie 3% Canaiolo. Owoce zostają zebrane ręcznie, a fermentacja odbywa się w cementowych i stalowych zbiornikach. Następnie wino dojrzewa przez 16-20 miesięcy w małych francuskich beczkach. Nos nasycony dojrzałym, mocnym owocem spod znaku wiśni i jeżyn. Owocowość jest delikatnie konfiturowa, słodkawa, ale skontrowana przez wciąż wysoką, intensywną kwasowość. W finiszu do głosu dochodzi również szeroka, zbita ława mocnych tanin. Wciąż bardzo żywe i soczyste, czuć nieco ewolucji, ale na pewno wino nie powiedziało ostatniego słowa. Znakomite- (92/100).

Rocca di Montegrossi San Marcellino Chianti Classico Riserva 2008

Tę etykietę, ale w dwa lata młodszym roczniku próbowaliśmy również podczas degustacji Chianti Classico Gran Selezione, bowiem zostało ono przez producenta podniesione do tej kategorii. Powstaje z winogron z pojedynczej, 7-hektarowej winnicy, w której ewenementem jest 1-hektarowa parcela obsadzona starą, praktycznie już nie używaną odmianą o nazwie Pugnitella. Jej 5% dodatek znajdziemy również w samym winie (pozostała cześć to Sangiovese, z czego część pochodzi ze starych, ponad 50-letnich krzewów). Wino przez dwa lata dojrzewa we francuskich baryłkach, a do butelek trafia bez filtracji. W pierwszej chwili zdominowane przez nuty czarnej porzeczki, tak intensywne, że próbując wino w ciemno wzięliśmy je za dodatek Caberneta Sauvignon. Obok nich rozwija się wiśnia, mentol, a po chwili również balsamico, roztarta w dłoniach ziemia, sos sojowy i świeże figi. Na podniebieniu dość ciepłe, nawet lekko pluszowe, dopiero w finiszu zamknięte taninami pochodzącymi raczej z beczki, niż owocu. Bardzo dobre+ (91/100).

Col d’Orcia Brunello di Montalcino 2008

Producent operuje w regionie miasteczka Sant’Angelo, położonego na południu apelacji Montalcino, gdzie klimat jest najbardziej gorący i suchy. To właśnie tutaj zlokalizowanych jest większość dużych, komercyjnych firm, do których zalicza się również Col d’Orcia dysponująca 544 hektarami winnic (trzeci co do wielkości producent w apelacji), z których nieco ponad 80 hektarów jest przeznaczona pod Sangiovese używane do ich Brunello. Co jednak warto podreślić przy tej skali jest to wino, który odznacza się dobrą, równą jakością w kolejnych rocznikach. Próbowana przez nas podstawowa pozycja dojrzewa jedynie w dużych beczkach. Mamy tu spory kontrast pomiędzy zapachem, a smakiem. W tym pierwszym dużo jest popiołu, dumy, tytoniu, cedru. Za to na podniebieniu z przyjemną soczystością, suszonymi pomidorami i czerwonymi porzeczkami. Całość elegancka, zatrzymana w czasie, nieprzesadzona. Jeśli szukacie niezłego (choć nie wielkiego) Brunello w atrakcyjnej jak na apelację cenie, to będzie dobry wybór. Znakomite (93/100).

Argiano Brunello di Montalcino 2008

To kolejny ze sporych producentów, posiadający ponad 125 hektarów winnic, zlokalizowanych w okolicach Sant’Angelo. W winie znajdziemy sporo zieloności, nut warzywnych i ziołowych (bazylia), a do tego mnóstwo skóry i suszonych śliwek. Bardzo ewoluowane, wydaje się, że wino dotarło już do swoich granic. Trochę lepiej w ustach, gdzie wychodzi również odrobina czarnych porzeczek, ale też malin i słodkich wiśni. Całość jednak rozczarowująca, choć też nie jest to producent, od którego oczekiwać można fajerwerków. Bardzo dobre- (89/100).

Fattoria Fèlsina Fontalloro 2008

Fèlsina to nasz ukochany producent z Chianti Classico, jeśli chcecie przeczytać o nim więcej, zapraszamy do tego posta. Mamy tu czyste Sangiovese, jednakże (jak już wspominaliśmy) używane krzewy rosną zarówno w strefie Chianti Classico jak i Chianti Colli Senesi, stąd jest ono butelkowane jako IGT Toscana. Starzenie w beczce trwa do 22 miesięcy, ale używane są wyłącznie nowe baryłki. Dziwno to było wino (zastanawialiśmy się, czy nie wadliwe), z mocnymi nutami mentolowymi, które przesłaniały niemal zupełnie owocowość. Potężnie kwaskowe (na granicy sztuczności), ale za to przyjemnie mineralne, z wygładzonymi taninami. Zupełnie inne od próbowanych do tej pory przez nas innych roczników. Nie przyznamy oceny, bo nie mamy pewności, czy jednak z butelką nie było coś nie w porządku.

Costanti Brunello di Montalcino 2008

Costanti to jeden z najważniejszych, historycznych producentów w Montalcino. Tito Costanti już w 1870 roku na targach w Sienie prezentował wino nazwane Brunello. Przez długie dziesieciolecia rodzina produkowała wina jedynie dla siebie i przyjaciół, ale w 1963 roku jako pierwsi zabutelkowali Brunello przeznaczone do sprzedaży. Produkcja jest wciąż niewielka, Andrea Costanti posiada obecnie 12 hektarów winnic położonych bezpośrednio na południe od miasteczka Montalcino, na wysokości 400-450 metrów. Jego Brunello dojrzewa najpierw przez 18 miesięcy w beczkach o pojemności 350 i 500 litrów, a drugie tyle w dużych beczkach ze slawońskiego dębu. Efekt jest dziwny, gdyż wino wydało się nam najbardziej posunięte w czasie spośród wszystkich spróbowanych. Dominują akcenty liściaste, leśna ściółka, butwiejące drewno i grzyby. Na podniebieniu pojawia się nieco owocu, ale dalej jest on przesłonięty przez nuty trzeciorzędowe i potężne, silne, agresywne taniny. Wino jakby nie z tego wieku, raczej dla koneserów niż początkujących konsumentów. Bardzo dobre (90/100).

Fattoria Fèlsina Rancia Chianti Classico Riserva 2008

Ponownie wracamy do Fèlsiny, tym razem jednak do flagowego wina producenta, dla nas osobiście najlepszego Chianti Classico. Jest to wino powstające z gron Sangiovese wyselekcjonowane z pojedynczych parceli leżących wokół starego, benedyktyńskiego gospodarstwa. Dojrzewa przez 18-20 miesięcy w baryłkach (w większości używanych, czasem z małą domieszką nowych), a po tym okresie przez pół roku odpoczywa jeszcze w butelkach. Nie mogliśmy uwierzyć jak schowane, ściśnięte i młode jest to wino. Usta niesamowicie soczyste, z przepięknym wiśniowo-porzeczkowym owocem na balsamiczno-ziołowym tle. Bardzo energetyczne, żywe, z pięknie zarysowaną kwasowością. Świetne, ale do odłożenia na co najmniej 5 lat. Znakomite+ (94/100).

Gianni Brunelli Brunello di Montalcino 2008

To wino dla tej butikowej, rodzinnej posiadłości wyjątkowe, gdyż w 2008 roku odszedł Gianni Brunelli, a stery posiadłości przejęła jego córka Laura. Chętnych do zapoznania się z jej winiarską filozofią zapraszamy do posta Wojtka. Nasze Brunello witało się słodkim, apetycznym owocem spod znaku wiśni, jeżyn i suszonych truskawek. Świetnie nasycone, z delikatnie ziołowym i ziemistym tłem. Wciąż młodziutkie, zupełnie niezmęczone i bardzo eleganckie. Owoc w tym winie jest fantastycznie dojrzały i bardzo świeży, o pierwszorzędnej jakości – wspaniała pozycja. Arcydzieło (95/100).

Biondi Santi Brunello di Montalcino 2008

Nie sposób opowiadać o Brunello bez wspomnienia tej legendarnej winnicy. To przecież Franco Biondi Santi jako pierwszy nazwał powstające w Montalcino wino mianem Brunello, a rodzina produkuje je nieprzerwanie od połowy XIX wieku. Jak to jednak bywa z takimi historycznymi winnicami mają one swoje lepsze i gorsze lata, co widoczne jest zwłaszcza w momencie, gdy stery powinno przejąć nowe pokolenie, a nestor rodu niekoniecznie chce je przekazać. Dlatego więc tym razem Brunello od Biondi Santi nie było okazało się najlepszym winem wieczoru. Struktura jest potężna, ale gdy rozbierzmy ją na czynniki pierwsze, to widzimy, że brakuje mu owocowości. Jest zbudowane na kwasowości i taninach, ale przydałoby się lepsze wypełnienie. Finisz mocny, długi, ale też bardzo wysuszający. Znakomite (93/100).

Fontodi Vigna del Sorbo Chianti Classico Riserva 2008

Zakończyliśmy winem z Chianti Classico, w którym Sangiovese uzupełniono o 10% Caberneta Sauvignon (choć nowsze roczniki to już czyste Sangiovese). Dojrzewa przez 24 miesiące, a połowa wina spędza ten czas w baryłkach. Znów pojawia się sporo ewolucji, która tym razem daje o sobie znać akcentami włoszczyzny, wołowego bulionu, suszonych śliwek i wiśni. Na podniebieniu z mocnymi taninami i akcentami skórzanymi. Jest w nim sporo soczystości, ale jednak to garbniki odpowiadają za ostateczny kształt wina. Bardzo dobre+ (91/100).


Trudny rocznik odcisnął swoje piętno na spróbowanych butelkach. Różnice w stylistyce i ostatecznym szlifie były dość znaczące, a jednak wyłuskaliśmy z nich kilka perełek. Jednak degustację opuściliśmy zatroskani – zakupione przez nas egzemplarze Rancii są o kilka lat młodsze od tej spróbowanej – to ile jeszcze musimy na nie poczekać?