Tokaj razy dwa z Wine&People

By środa, 23 grudnia, 2020 0 , , ,

Tokaj to miejsce, gdzie kobieca siła w winiarstwie jest wyjątkowo obecna. W wielu czołowych winiarniach to właśnie kobiety są odpowiedzialne za produkcję wina i bez wątpienia odciskają na nich swoje piętno. Było to bardzo widoczne podczas niedawnej degustacji zorganizowanej przez Wine&People.


Szóló – Tímea Éless

Pierwszy raz spotkaliśmy się z winami Tímei podczas degustacji win tokajskich w 2018 roku. Bardzo wyróżniały się one na tle i tak mocnej wówczas reprezentacji regionu, stając się dla nas najjaśniejszym punktem tego wydarzenia.

Tímea chciała robić wina od zawsze. Pierwszą parcelę odziedziczyła po swojej babci, a dalsze kroki ułatwił fakt, że jej mąż Tamás jest wziętym prawnikiem w Budapeszcie i małżeństwo mogło sobie pozwolić na nowe inwestycje. Wkrótce powstała więc nowa winiarnia, a także pojawiała się możliwość zakupu nowych parceli.

To, co urzekło nas w winach Szóló, to po pierwsze stawianie na naturalność, minimalną interwencję w proces winifikacji, a po drugie zabawy Tímei różnorakimi technikami (pet-naty, ceramika, beczki). Dzięki temu wina zachowując jednolity styl i charakter, wyrażają różnorakie pomysły na ich powstanie.

Co ciekawe Tímea (wielka fanka muzyki), do każdego ze swoich win dobrała pasującą ścieżkę dźwiękową, do jakiej link w formie QR kodu można znaleźć na kontretykiecie butelek. Do muzyki nawiązują również same nazwy win.

Szóló Frivolo Virgo 2019 (72 zł)

Wino powstaje z młodziutkich krzewów furminta (to był pierwszy zbiór z tych winorośli) rosnących na parceli Heteny, charakteryzującej się lessową glebą. Pachnie delikatnie poobijanymi jabłkami, gruszkami, jest świeżutkie, owocowe, energetyczne. Na podniebieniu znajdziemy również nieco nut siana i mirabelek (jakby owoce były delikatnie macerowane), oraz oczywiście nieodłączną dla furminta mocną kwasowość. Bazuje na swojej młodzieńczej energii, czy nawet lekkim rozchwianiu, które jednak nie przeszkadza w pozytywnym odbiorze zawartości butelki. Dobre+ (88/100).

Szóló Tempo 2019 (98 zł)

To już zupełnie inny furmint, bowiem owoce pochodzą z krzewów 40-letnich, a dodatkowo 1/3 wina była starzona w beczkach. Tu akcenty jabłek i gruszek są jeszcze intensywniejsze, a dodatkowo pojawiają się ciekawe i nieoczywiste nuty malinowe. W ustach surowe, krzemienne, z delikatnie goryczkową końcówką (albedo z grejpfruta). Jeszcze niepoukładane, potrzebuje czasu. Bardzo dobre (90/100).

Szóló Parlando 2017 (90 zł)

To chyba nasze ulubione wino Tímei, ponownie czysty furmint, ale tym razem winifikowany w ceramicznych jajkach. Dodatkowo owoce pochodzą z już wiekowych, nawet 80-letnich krzewów. Z jednej strony dymne i woskowe, z drugiej pełne cytrynowego owocu, jabłek i ziół. Eleganckie, potężnie kwaskowe, ale i świetnie strukturalne (czemu pomaga 8 gram cukru resztkowego). Warto odłożyć jeszcze na co najmniej rok na półkę. Bardzo dobre+ (91/100).

Szóló „1945” 2017 (143 zł)

Nazwa nawiązuje oczywiście do starej winnicy, którą jej równie wiekowy właściciel przez długi czas nie chciał sprzedać i zdecydował się to zrobić dopiero na rzecz Tímei, w ten sposób doceniając jej pracę i pasję. Wino znów ma 8 gram cukru, ale dzięki 6 gramom kwasowości praktycznie nie jest on wyczuwalny. Sporo w nim za to utlenienia, nut orzechowych, oleistości i akcentów ziołowych (mięta). Chyba najbardziej tradycyjne z win posiadłości, któremu trochę brakuje energetyczności. Bardzo dobre- (89/100).

Bott Pince – Judit Bodó

Judit nie poznaliśmy osobiście, więc tutaj musimy się zdać na relacje zasłyszane od innych osób. Ich elementem charakterystycznym jest podkreślany przez wszystkich wizurek Judit jako kobiety konkretnej, twardo stąpającej po ziemi. Raczej nie ulega wątpliwości, kto w jej małżeństwie z Józefem (z którym wspólnie prowadzą winiarnię) ma ostatnie słowo. (uśmiech)

Małżeństwo zaczynało od zaledwie kilku arów, a dzisiaj posiada 7 hektarów winnic. Co zresztą ciekawe drogi naszych głównych bohaterek nigdyś się spotkały, bowiem Tímea pracowała u Judit.

Wina od Judit są na świecie niezwykle szanowane, stąd nie ma co się dziwić, że przydział jaki otrzymuje Wine&People jest wręcz aptekarski – musicie się spieszyć, jeśli chcecie się w te świetne wina zaopatrzyć.

Bott Előhegy Furmint 2017 (95 zł)

Podróż poprzez wina Judit rozpoczęliśmy od furminta z parceli Előhegy, która była winnicą, otrzymaną przez Judit w prezencie ślubnym. O stalowej budowie, bardzo eleganckie, soczyste, z głębokim smakiem pełnym cytryn, jabłek i jaśminu. Świetnie naprężony, ale jednocześnie z ciepłą, słoneczną owocowością. Znakomite- (92/100).

Bott Csontos 2018 (157 zł)

Tu mamy już inną parcelę i wino dojrzewające w dębie przez 10 miesięcy (to zresztą znak charakterystyczny Judit, która wszystkie swoje wina umieszcza na jakiś czas w beczkach). Zupełnie inne od poprzednika, również za sprawa wyjątkowo gorącego roku, który daje o sobie znać odrobinę zbyt wysokim, gryzącym alkoholem (według etykiety 14,5%, ale ponoć jest go nawet więcej) i niską kwasowością (zaledwie 4 gramy). Wino jest pełne, z nutami brzoskwiń, moreli, gruszek, słodkich jabłek, bardzo esencjonalne, wręcz maślane. Gdy się ociepla pojawia się jeszcze więcej tropikalnych owoców (ananas, papaja). Pełne, hedonistyczne, ale traci ten mineralny rys, który lubimy w wytrawnych furmintach. Bardzo dobre+ (91/100).

Bott Szamorodni Száraz 2017 (86 zł)

Wytrawne wina klasy szamorodni to ginący gatunek, a szkoda, bo są to pozycje naprawdę arcyciekawe. Około 1/3 owoców była dotknięta szlachetną pleśnią, wino ma również 9 gram cukru resztkowego przy ponad 7 gramach kwasowości i niemal 16% alkoholu. Niesztampowe, pachnące czerwoną herbatą, mirabelkami, owocowym suszem i orzechami. W ustach mocno kwaskowe, z wyczuwalnym alkoholem i nutami rumiankowymi. Jesteśmy bardzo ciekawi w którą stronę będzie ewoluowało, a wydaje się mieć spory potencjał dojrzewania. Znakomite- (92/100).


Styl obu producentek jest od siebie zasadniczo różny. Wina od Szóló są bardziej nieokiełznane, wymykając się szablonowi, te od Bott Pince wydaja się być elegantsze, nie tak ekspresyjne, bazujące na równowadze i strukturze. Jednak zarówno Tímea jak i Judit stawiają na nich swoją pieczątkę, znak rozpoznawczy, a to jest w winiarstwie największa sztuka.