Testujemy trzy wina z Tesco

By piątek, Styczeń 1, 2016 0 , ,

_DSC3141Spokojny, jeśli chodzi o nasycenie degustacjami i eventami okres świąteczno-noworoczny, to okazja do przyjrzenia się ofercie różnych marketów, do których rzadziej zaglądamy. Przyjeżdżając w rodzinne strony staramy się sprawdzać co nowego słychać na przykład w Tesco. Musimy przyznać, że pod względem winnej oferty zielonogórski sklep znacznie wyprzedza choćby Tesco z Kabat. Na półkach możemy znaleźć kilkanaście etykiet serii Tesco Finest, a wśród nich nie tylko takie pozycje jak Nero d’Avola, wspomnianego przez nas Rieslinga znad Mozeli, nowozelandzkie Sauvignon Blanc i Pinot Noir, Chablis czy Chianti Classico (które przy okazji nie polecamy), ale i Barolo czy Châteauneuf-du-Pape. Do tego co najmniej drugie tyle butelek jest dostępnych jako wina selected by Tesco, które różnią się od poprzedniej kategorii niższą ceną i najczęściej brakiem apelacji kontrolowanego pochodzenia.

_DSC3120To właśnie dwie nieapelacyjne butelki z Burgundii postanowiliśmy wziąć na nasz warsztat. Świeży i lekki Pinot Noir to wino, które bardzo lubimy popijać sobie do preferowanej przez nas kolacji na którą składają się różne rodzaje wędlin i sera, bagietka i oliwa. Dla takiej kompozycji lżejsze, czerwone wina spisują się idealnie. Oprócz niebeczkowanych Pinot Noir powinny zagrać również  butelki jak Dolcetto, Valpolicella („podstawowa”, Ripasso będzie już zbyt ciężkie), czy owocowe, lżejsze pozycje z Nowego Świata. A jak prezentuje się Tesco Red Burgundy Pinot Noir 2014 (24,99 zł)? W kieliszku ma ładny, soczyście wiśniowy kolor. W nosie pachnie wiśniami oraz odrobiną ziół i roztartą w dłoniach ziemią. Do tego jest nieco zielone, niedojrzałe. Usta soczyste, owocowe, pod dyktando truskawek, poziomek i ponownie wiśni. Z wyraźną kwasowością, a w finiszu pojawiają się zielone taniny. Nie ma za dużo ciała, całość jest lekka, niezobowiązująca. Dobre.

Drugą butelką z Burgundii było zaś Tesco White Burgundy Chardonnay 2014 (24,99 zł). W nosie dość chłodne, z akcentami cytrynowymi, ale i odrobiną masła, biszkoptu. Usta z wysoką kwasowością, świeże, lekkie. Ponownie dominują akcenty cytrynowe. Proste i dobre. To wino domaga się na przykład lekkiej sałatki z tuńczykiem, albo pieczonej ryby.

_DSC3116Jeśli zaś po Świętach wciąż dojadacie ostatnie kawałki ciast, możecie spróbować do nich Tesco Finest Tokaji Szamorodni 2011 (29,99 zł). Warto przy okazji zauważyć, że nie jest to pozycja od nieznanego nikomu producenta, gdyż na kontretykiecie przyznaje się do niej Patricius, czyli jedna z bardziej znanych i docenianych posiadłości z Tokaju (w portoflio Interwinu). Tutaj mamy do czynienia z ładnymi nutami miodu, kwiatów i moreli. Zapach jest dość lekki. Usta zaś nie za mocno skoncentrowane, z przyjemną kwasowością. Dominują nuty miodowe i ponownie owoce. Brakuje ciała, koncentracji i drugiego dna. Dobre-. Niestety okazało się za lekkie do sernika, za to znacznie lepiej spisało się w duecie z orzechowcem.

Spróbowane przez nas trzy pozycje nie są butelkami, które na swoich skrzydłach wniosą nas na wyżyny smaku. Bronią się jednak  umiarkowanymi cenami, pijalnością i czystym wykonaniem.