St. Michael-Eppan – Alto Adige z Vinoteka 13

By wtorek, Czerwiec 27, 2017 0 , , ,

W naszych notatnikach pęcznieją kolejne tematy wpisów. Na opisie wizyty w Weingut Loimer skończyliśmy relację z podróży po Kamptal i Kremstal, powoli zbieramy myśli i sortujemy zapisane kartki z odwiedzin w Piemoncie, a przecież dopiero co wróciliśmy z Rheingau i znad Mozeli (i jak pewnie się domyślacie nie byliśmy tam jedynie podziwiać skądinąd przepiękne krajobrazy)… Na razie jednak robimy sobie małą odskocznię i chcemy przybliżyć Wam kilka pozycji od producenta z kolejnego z regionów, który darzymy serdecznym uczuciem, a więc St. Michael-Eppan z Alto Adige. Wina spróbowaliśmy podczas degustacji zorganizowanej przez Vinotekę 13.

St. Michael-Eppan to założona w 1907 roku spółdzielnia (ta forma produkcji win jest wciąż bardzo popularna w Górnej Adydze, nawet wśród czołowych producentów). W chwili obecnej liczy około 300 członków, którzy łącznie posiadają ponad 380 hektarów winnic. Mniej więcej 70% powierzchni zajmują białe odmiany winorośli, choć jak opowiadał nam prowadzący degustację Hans Terzer (umiejscowiony w 1997 roku przez Gambero Rosso w dziesiątce najlepszych winemakerów na świecie), jeszcze 40 lat temu w regionie uprawiano głównie czerwone szczepy. Zaś jeszcze dawniej, w czasach, gdy miejsce to nazywane było wyłącznie Dolnym Tyrolem i stanowiło jedną z prowincji imperium Habsburgów, powstające tu czerwone wina szeroką strugą lały się do kieliszków w wiedeńskich pałacach.

Producent wypuszcza swoje w trzech liniach. Najprostsza z nich Classic grupuje wina jednoszczepowe z odmian uprawianych przez spółdzielnię i stanowił ok. 50% całej produkcji. St. Michael-Eppan Pinot Grigio Classic 2016 dojrzewa jedynie w stali, a mniej więcej 20% wina przechodzi fermentację malolaktyczną. Pachnie bardzo przyjemnie, dominują aromaty melona i papierówek wzbogaconych o szczyptę pieprzu. Usta lekkie, kwaskowe, bardzo czyste, choć równocześnie dość proste. Całość nieskomplikowana, ale wyróżnia się przyjemny, ponownie pieprzny finisz. Co ciekawe, to właśnie na etykieta zajmuje pierwsze miejsce jeśli chodzi o eksport producenta. Dobre+. Przypadł nam do gustu St. Michael-Eppan Pinot Nero Classic 2016 (59 zł), który pochodzi z młodych krzewów i dojrzewa w dużych beczkach. Pachnie soczystymi, chrupkimi wiśniami z dodatkiem nut ziemistych i dymnych. W tle plącze się nieco zieloności, ale na szczęście nie wpływa to na ogólny odbiór wina. W smaku słodkawe, truskawkowe, z przyjemnymi, soczystymi taninami. Patrząc całościowo mamy tu świetnie pijalne, świeże wino. Bardzo dobre-.

Po butelkach z linii Classic przyszła kolej na sygnowane nazwą St. Valentin, pod którą kryją się wina z pojedynczych winnic wyselekcjonowanych przez producenta.  St. Michael-Eppan Pinot Bianco Schutlthauser 2016 (65 zł) pochodzi z owoców z krzewów rosnących na wapiennej glebie na wysokości 400-600 metrów. Jedynie mała część wina dojrzewa w dużych beczkach. Zapach jest chłodny, dość mało ekspresyjny. Kwaskowe, bardzo świeże, czujemy w nim przede wszystkim surową kamienność, owoc czai się dopiero na drugim planie. Jest to wino górskie, skaliste i trzeba polubić to niezbyt nachalne oblicze, aby je w pełni docenić. Bardzo dobre-. Winnica Anger leży wokół siedziby firmy, na wysokości ok. 450 metrów. Produkowany z niej St. Michael-Eppan Pinot Grigio Anger 2016 (65 zł) fermentuje w 50% w beczkach i ta część wina przechodzi również fermentacja malolaktyczną. Choć pachnie przyjemnie: melonem, gruszkami i białym pieprzem, to w ustach gdzieś się urywa. W efekcie całość jest płaska i płytka. Dobre-. Wokół ukrytego w lesie Lago di Monticolo rozłożone są winnice, które obsadzono Rieslingiem i z którego powstaje St. Michael-Eppan Riesling Montiggl 2016. W tym winie zabrakło werwy, bo choć ziołowo-bazyliowy nos jest przyjemny, to na podniebieniu poza rzeczywiście silną kwasowością niewiele więcej się dzieje. Dobre+. Podobny dysonans wywołuje St. Michael-Eppan Lagrein Riserva 2013 (85 zł). Pachnie dojrzałymi, lekko konfiturowymi owocami (truskawki, a nawet trochę śliwek). Za to w ustach brakuje koncentracji i wino gdzieś się rozchodzi. Dobre+.

Najwyższa linia producenta, to powstała w 1986 roku St. Valentin. Winogrona do jej produkcji dostarcza około 70 winiarzy, a od rocznika 2016 wprowadzono nową, charakterystyczną, pękatą butelkę w której będą sprzedawane te wina. Przegląd tych pozycji rozpoczęliśmy od St. Michael-Eppan Sauvignon Blanc St. Valentin 2016 (109 zł). Skoszona trawa, zieloność, świeżość i kwasowość sumują się do przyjemnego (ale nie wybitnego) przykładu staro-światowego wina z tej odmiany. Dobre+.  St. Michael-Eppan Pinot Bianco St. Valentin 2015 (109 zł) dojrzewa przez 11 miesięcy w tonneaux (60%), i w barriques (średnio wypalanych). Z tego 1/3 beczek to nowy dąb, kolejna 1/3 roczne, a pozostała część 2-letnie. Na razie zapach jest zdominowany przez akcenty maślane i waniliowe. W ustach skoncentrowane, z dobrym ciałem. Warto na nie poczekać, bo choć początkowo wygrywa w nim beczkowa ekspresja to ma potencjał, żeby za kilka lat pokazać naprawdę przyjemne, eleganckie oblicze. Bardzo dobre-. Jeszcze więcej beczki czuć było w St. Michael-Eppan Chardonnay St. Valentin 2015, gdzie 100% wina dojrzewa w nowych baryłkach. Na razie trudno cokolwiek więcej powiedzieć, bo przez pokłady wanilii nic nie jest w stanie się przebić. Dobre-. Najciekawszym winem tego dnia okazała się ostatnia pozycja – St. Michael-Eppan Cabernet Merlot St. Valentin Riserva 2013. W składzie mamy 60% Cabernetów (większość Sauvignon, ale jest też niewielką ilość Franca), uzupełnionego o Merlota. Ta etykieta powstaje jedynie w najlepszych rocznikach i dojrzewa w dębie przez dwa lata (rok barriques i rok duże beczki). Zapach jest bardzo elegancki i wyważony. Czujemy czarną porzeczkę z dodatkiem papryki i odrobiny pieprzu. Pojawiają się również akcenty liścia laurowego i mięsa. Na podniebieniu mocne, ale jednocześnie niewysuszające taniny. Całość klasowa i mająca przed sobą jeszcze co najmniej 5 lat ładnego rozwoju. Bardzo dobre.

Liczyliśmy jednak na nieco więcej. Tak można by najkrócej podsumować nasze wrażenie z odbytej degustacji. Bo choć średnia ocena spróbowanych win wypada całkiem w porządku, to jednak po Górnej Adydze spodziewaliśmy większej dawki emocji i zachwytów.