SPOT. i Polskie wina vol. 6 – nie trzeba lekarza ;)

By wtorek, Lipiec 16, 2019 0 ,

Festiwal poświęcony polskim winom, który już od 6 lat odbywa się w poznańskiej restauracji SPOT. to impreza, którą warto wpisać sobie do kalendarza, gdy tylko w Internecie zobaczycie promujące ją posty. W tym roku mieliśmy przyjemność wziąć w niej udział po raz drugi, a dziś chcemy Wam przekazać garść wrażeń z tego dnia, skupiając się na porannych warsztatach. I uwaga – wbrew temu, co o polskich winach pisał niedawno znajomy bloger, zachwyty nad nimi nie powodują u nas konieczności natychmiastowej wizyty u lekarza 🙂


Pierwszym punktem tego rozbudowanego planu dnia był pięciodniowy obiad (!) podarowaliśmy sobie śniadanie, bo zaczął się już od 10:00. Jednak poranny post wart był poświęcenia, bo do wspaniałego menu zaproponowano sześć różnych polskich win. W tym roku w kuchni SPOT. zarządzał gościnnie szef łódzkiej kuchni w restauracji AfogatoJakub Hamankiewicz.

Niewątpliwą zaletą tak skonturowanych warsztatów były komentarze winiarzy, których większość obecna była na sali i mogła na bieżąco wprowadzać uczestników w szczegóły dotyczące zastosowanych metod produkcji czy trudności jakie napotkali w danym roczniku. Głos zabierali również obecni sommelierzy, którzy z drugiej strony przedstawiali swoje opinie, na temat tego jak wina radzą sobie w połączeniu z jedzeniem. Całą dyskusję prowadzili Maciej Nowicki i Sławek Sochaj.

Wędzona troć | sałatka ziemniaczana z kiszonym koprem | mus z maślanki z koperkiem

Do pierwszego dania spróbowaliśmy kilku polskich musiaków, która to kategoria rozwija się naprawdę dynamicznie, czego dowodem była choćby niedawna degustacja w ciemno podczas zlotu blogosfery.

Rozpoczęliśmy od dawno prze nas niepróbowanego Winnica Miłosz Grempler 2017, który powstaje z gron Pinot Blanc. Pachnie jabłkami (papierówki) i cytrynami, również na podniebieniu jest mocno kwaskowe, soczyste, świetnie wytrawne. Bardzo energetyczne, ale według nas niestety stało obok dania. Bardzo dobre+ (91/100).

Kochamy Pet-Naty (wina, które zostają zabutelkowane nim fermentacja ulegnie zakończeniu, a wytworzony w butelce osad drożdżowy nie jest z niej usuwany), dlatego cieszymy się, że również ten rodzaj musiaków pojawia się w naszym kraju. Winnice Wzgórz Trzebnickich Riesling Musujący 2014 produkowany właśnie tą metodą jest świetnie naftowy, podobnie jak poprzednik jabłkowo-cytrynowy, z miodowym tłem. Zdecydowanie owocowy, z pojawiającą się w finiszu delikatną goryczką, która z daniem stanowiła ciekawe połączenie. Bardzo dobre+ (91/100).

Kolejne wino testowaliśmy już podczas wspomnianej wyżej degustacji – było to Winnica Lorków Musujące 2015. Tym razem smakowało nam nawet bardziej, niż butelka próbowana wiosną. Wydało się bardziej owocowe, nie tak dzikie i przyjemnie ożywiło danie. Bardzo dobre+ (91/100).

Również kolejna pozycja to wino nam już znane, a więc Winnica Gostchorze Gostart 2018. Jest jeszcze młodziutkie, z nutami drożdży, gruszek, jabłek i dobrym balansem między cukrem a kwasowością. Ta jego młodzieńcza werwa nieco zdominowała połączenie z trocią. Znając wina od Guillaume Duboisa, zwyczajnie dalibyśmy tej pozycji więcej czasu (zresztą na razie winiarz zabutelkował jedynie niewielką partię najnowszego rocznika, a reszta wciąż dojrzewa w stalowych zbiornikach na osadzie). Bardzo dobre (90/100).

Następne wino okazało się sporym zaskoczeniem. Winnica Dworu Sanna Różowe Musujące 2017, to bowiem musiak wykonany z Regenta (!). Z uwagi na trudne warunki pogodowe producent postanowił przeznaczyć całość zbiorów tej hybrydy właśnie na wino musujące. W efekcie otrzymał pozycję z nutami malin, truskawek, świetną kwasowością i lekko ziemistym tłem, a w finiszu pojawia się również odrobina pieprzu i przypraw. Zaskakująco smaczne, poza tym naprawdę przyjemnie komponowało się z rybą. Bardzo dobre+ (91/100).

Ostanim winem tego zestawu była pozycja już beż musowania – Winnica Moderna Johanniter Późny Zbiór 2018. Choć samo wino jest ciekawe, z nutami tropikalnych owoców (melon, marakuja) i kwiatów, to niestety przeszło niezauważalnie obok talerza. Dobre+ (88/100).

Veloute z białych szparagów | zielony szparag z kruszoną z czarnego chleba | czarnuszka | konfitowany biały szparag

Festiwal obywał się w szczycie sezonu szparagowego, nic więc dziwnego, że na stole pojawiło się danie oparte o to warzywo. Do niego zaproponowano oczywiście set białych propozycji.

Spod Krakowa do pierwszego z kieliszków trafił Winnica Wieliczka Riesling 2017, który jak wszystkie wina Agnieszki Wyrobek-Rousseau jest ekstremalnie wytrawne (0,4 grama cukru resztkowego), szczupłe, oparte na mineralnej, surowej nucie, z jedynie subtelnym dodatkiem jabłek. Choć bardzo przyjemne solo, to w duecie ze szparagami okazało się zbyt wytrawne i przesłoniło danie. Bardzo dobre+ (91/100).

Dalej szło Winnica Equus Passage Cuvee 2017, a więc dojrzewający na osadzie przez 3-4 miesiące kupaż Chardonnay i Solarisa. Pachnie słodkimi jabłkami i kwiatami, z dobrym balansem między kremowym ciałem i energiczną kwasowością. Faktura wina dobrze zgrywała się zwłaszcza z białymi szparagami. Znakomite- (92/100).

Kolejna pozycja to wino, na które ostrzyliśmy sobie zęby od dłuższego czasu. Winnica Kojder Souvignier Gris Premium 2017 pochodzi z okolic Szczecina, a powstaje z odmiany stworzonej w latach 80-tych w Niemczech (krzyżówka szczepów Bronner i co ciekawe Caberneta Sauvignon). Pachnie ananasem, ale też suszonymi ziołami, majerankiem. W ustach można dostrzec akcenty orzechowe i mocną, cytrynową kwasowość, a w finiszu przyprawową pikantność. Ten ostatni element przyjemnie współgrał ze szparagami i czarnuszką. Znakomite- (92/100).

Polscy winiarze wciąż nieśmiało korzystają z możliwości dojrzewania wina w beczkach. Jednak pojawiają się coraz ciekawsze wyjątki, jak choćby Winnica Dworu Sanna Lasy Roztocza 2016. W składzie znajdziemy 80% Johannitera uzupełnionego o Solarisa, które przez 8 miesięcy dojrzewają w beczce. Jest woskowe, pachnie brzoskwiniami, gruszkami, wanilią i orzechami. Użycie beczki jest naprawdę świetne, a równowaga pomiędzy nutami dębu i owocowością wzorcowa. Bardzo dobre+ (91/100).

Michał Pajdosz z Winnicy Jakubów to jeden z naszych ulubionych rodzimych winiarzy, jednak jego zwariowane podejście do produkcji sprawia również, że czasem jego wina bywają mało konsekwentne w wyrazie. Tak stało się w przypadku Winnica Jakubów Hibernal 2018, który w tym roku ma kilkanaście gram cukru resztkowego i dla nas wydał się zbyt pełny, mocno tropikalny, choć o dziwo ten jego bogaty ton nieźle pasował do szparagów. Bardzo dobre (90/100).

Na koniec ponownie wracamy do Krzysztofa Fedorowicza i jego Winnica Miłosz Lauda 2018. Jest to przyjemnie zbalansowane wino, prezentujące równowagę pomiędzy owocami (jabłka, gruszki), kwasowością i cukrem resztkowym. Smaczne i bardzo zgodnie prezentowało się z daniem. Bardzo dobre+ (91/100).

Kulbin gotowany w palonym maśle | risotto z selera | infuzja szalotek i cytryn

Kolejny zestaw win został zatytulowany jako „wina specjalne”. A miał akompaniować gotowanemu w palonym maśle kulbinowi podanemu z delikatnym selerowym risotto.

Pierwsze z tych win, a więc Winnice Wzgórz Trzebnickich Pinot Gris 2018 pokazał problemy jakie winiarze mieli w tym wyjątkowo ciepłym roczniku, gdzie bardzo dojrzałe owoce przełożyły się na często zbyt wysoki poziom alkoholu. Maceracja trwająca 10 dni pozostawiła po sobie nuty kwiatów, porzeczek i przypraw, ale właśnie wychodzi również sporo gryzącego alkoholu. Z rybą zabrakło nam niestety synergii. Dobre (87/100).

Winnica Miłosz Pinot Blanc Orange 2018 maceracja gron ze skórkami trwała jeszcze dłużej, bo 3 tygodnie. W warstwie zapachowej jest schowany, za to na podniebieniu z mocnymi, drapiącymi taninami i słonawym posmakiem umami. Choć samo w sobie bardzo ciekawe, to znów z jedzeniem coś nie zagrało. Bardzo dobre- (89/100).

Sauvignier Gris powoli wyrasta na jedną z gwiazd rodzimego winiarstwa, a na obsadzenie tą odmianą swoich winnic decyduje się coraz większa liczba producentów. Winnica Półtorak Souvignier Gris 2017 nim trafił na 9 miesięcy do beczek, był przez 16 dni macerowany na skórkach. Pachnie politurą, lakierem do paznokci i suszonymi śliwkami, w ustach pojawia się również wanilia, przyjemny ciężar i dodatek przypraw. Świetnie pasowało zwłaszcza do znajdującego się w daniu selera. Znakomite (93/100).

Wino spod Ślęży to nowy projekt na naszej scenie winiarskiej, któremu doradza Michał Pajdosz. Wino Spod Ślęży Gewurztraminer 2018 zaczyna się nutami kiszonki i zielonych ogórków. Ciekawiej robi się po jego spróbowaniu, tu mamy susz herbaciany, typowe dla odmiany płatki róży i liczi. Brakuje trochę kwasowości, ale weźmy też pod uwagę, że Gewürztraminer nie jest szczepem z niej słynącym. Natmiast połączenie z daniem było jednak nieudane, wino stało obok kulbina. Dobre+ (88/100).

Małżeństwo Płochockich to weterani naszego winiarstwa, a ich Winnica Płochockich Kvevri 2015 jak wskazuje nazwa jest produkowane na modłę gruzińską, w glinianej, dużej amforze przywiezionej specjalnie z Kaukazu. Pachnie kwiatami, smakuje zaś sosem sojowym i selerem (dlatego świetnie komponowało się z daniem). Osobiście brakowało nam trochę mocniejszego ciała i bardziej wyrazistych tanin, których oczekiwalibyśmy po winie z qvevri. Dobre+ (88/100).

Ostatnim winem w tym zestawie był „klasyczny” już róż – Winnica Skarpa Dobrska Adonis Rose 2018. Od razu zdradzimy Wam, że to jedno z naszych ukochanych polskich win, choć niestety połączeniem z rybą nie było zbyt udane. Natomiast próbowany solo ten Zweigelt ma w sobie mnóstwo wiśniowego owocu uzupełnionego o akcenty poziomek, czerwonych porzeczek i malin. Super soczyste, żywe, radosne i uwodzicielskie. Znakomite- (92/100).

Polędwica cielęca | dym z grilla | młoda marchew z emulsji maślanej z cytrusami i anyżem | ziemniak

Zwykle gdy na stół trafia mięso nasze myśli kierują się ku czerwieniom. Tu zaproponowany zestaw zdominowany rzeczywiście przez czerwone wina miał niełatwe zadanie, bo przygotowana polędwica była bardzo delikatna, ale też mocno wyczuwalne były akcenty dymne.

Pomostem pomiędzy poprzednim setem był Winnica Jakubów Rose 2017. Michał Pajdosz opowiadał, że obawiał się zaprezentować to wino, gdyż nie wiedział czy dalej będzie świeże, ale na szczęście jego obawy były nieuzasadnione. Ten Regent był truskawkowo-śmietankowy, miał spore ciało i cały czas zachowaną kwasowość. Przyjemnie też zgral się z delikatnym mięsem. Bardzo dobre (90/100).

Winnica Płochockich Geltus 2017 to ponownie Zweigelt, tym razem już zrobiony na „czerwono” i idący pod dyktando akcentów ziemistych i liściastych. Trochę mało w nim owoców, ale za to pojawiają się przyjemnie drapiące taniny i pikantność. W zestawieniu z winem był jednak odrobinę zbyt szorstki. Bardzo dobre+ (91/100).

Jeszcze jedno wino z tej odmiany to Winnica Skarpa Dobrska Zweigelt 2016. Piliśmy je wkrótce po zabutelkowaniu i musimy przyznać, że ten czas w butelce wyszedł mu zdecydowanie na plus. Zamiast buzującego, nieposkromionego owocu jest tu obecnie znacznie więcej powagi. Truskawki i wiśnie są już bardziej dojrzałe, ale całość wciąż kwaskowa i żywa. Z jedzeniem było jednak nieco zbyt intensywne. Znakomite- (92/100).

Kolejny raz zaskoczyło nas Podkarpacie w wykonaniu Winnica Spotkaniówka Regent 2016. Wino dojrzewało chyba przez jakiś czas w beczkach, bo wyczuwamy wyraźne akcenty dymu, czy nawet węgla. Dochodzą do nich również nuty porzeczek, śliwek i pieprzu. Ten dym dobrze komponował się z identycznymi akcentami w potrawie. Znakomite- (92/100).

Winnica Equus Cabernetis 2018 miał w sobie sporo nut zielonych i pieprznych. Obok nich na podniebieniu pojawiają się również dojrzałe maliny i soczyste śliwki, a całość jest przyjemnie żywa i lekko taniczna. Z próbowaną cielęciną wyszło poprawie, ale bez większych emocji. Bardzo dobre- (89/100).

Na sam koniec zostawiono najlepsze wino tego zestawu, a więc Winnica Turnau Pinot Noir 2016. Tak się złożyło, że dzień wcześniej próbowaliśmy niemieckiego Spätburgundera z Ahr od Wiengut Burggarten i w ciemno mielibyśmy problem, aby te wina od siebie odróżnić. Ten Pinot dojrzewał przez 18 miesięcy w używanych beczkach, w efekcie mamy tu żurawinę, dym i wędzonkę. Na podniebieniu królują dojrzałe wiśnie, ale też tak lubiany przez nas w winach z tej odmiany akcent leśny, ściółka, pieprz i zioła. Świetnie zgrało się z cielęciną stanowiąc najlepsze połączenie w tym secie. Znakomite (93/100).

Creme patissiere | rabarbar | truskawka | rozmaryn

Wreszcie przyszedł czas na deser w wydaniu bardzo świeżym, gdzie słodki krem został wzięty w ryzy przez kwaskowe nuty rabarbaru i truskawek.

Rozpoczęliśmy jedynym trunkiem, który winem nie był, a więc Winnica Wieliczka Bzik 2018. Ten fantastyczny napój to bowiem cydr aromatyzowany kwiatami bzu. Pachnie kiszonymi cytrynami i soczystymi jabłkami. Jest żywy i kwaskowy, a charakterystyczny posmak bzu świetnie uzupełnia kwasowość ust. Jednak w zestawieniu z deserem wychodziła nieprzyjemna zieloność. Bardzo dobre+ (91/100).

Dalej wróciliśmy na Wzgórza Trzebnickie, aby tym razem spróbować Winnice Wzgórz Trzebnickich Riesling 2018. Owoce zebrano w pierwszym tygodniu października, a w winie zachowano 11 gram cukru. Pachnie kwiatami, morelami i brzoskwiniami, nad całością zaś unosi się delikatnie miodowy posmak. O ile gdy pijemy go solo, to słodycz i cukier przyjemnie się balansują, to już z daniem jednak tego cukru resztkowego było za mało. Bardzo dobre+ (91/100).

Następnie przyszła kolej na Winnice Kojder Reserve 2017, czyli Solaris z niewielkim dodatkiem Johannitera, przy czym grona były dotknięte szlachetną pleśnią, a wino spędziło pół roku w nowych baryłkach. O aromacie znajdziemy miód, cytryn w syropie, ale też korzenne przypraw i kwiaty. Mimo sporej dawki cukru resztkowego (ponad 100 gram) w finiszu to kwasowość zostaje na podniebieniu. Podobało się nam połączenie tej pozycji z deserem, choć czegoś zabrakło do osiągnięcia ideału. Znakomite- (92/100).

Winnice Płochockich Raisins to Hibernal z dodatkiem podsuszanego Solarisa. Jest mocno owocowe, pod dyktando gruszek, mirabelek i moreli, ale u utach trochę zbyt ugładzone, bez mocniej zarysowanej kwasowości. Nie porwało również z deserem. Dobre+ (88/100).

Za to Winnica Turnau Wino Lodowe 2017 to jeden z hitów degustacji, który też w naszej ocenie najlepiej zgodził się z deserem. Jak zdradza już nazwa, powstało ono metodą stosowaną u niemieckich Eisweinów, czyli przez zebranie w lutym 2018 roku (!) wymrożonych gron Johannitera. Jest obłędne, z nutami gruszek w słodkiej zalewie, miodu, wosku, kandyzowanej skórki pomarańczy. Przepiękny jest ten balans pomiędzy wciąż mocną kwasowością, a cukrem, którego jest tutaj 150 gram. Ta pozycja mogłaby spokojnie stawać w szranki z wieloma zagranicznymi słodkimi winami. Arcydzieło- (95/100).

Z ostatnim winem wracamy do Michała Pojdosza. Jego Winnica Jakubów Solaris 2018 to prawdziwy potwór o zawartości około 200 gram cukru, ale na szczęście zbalansowanego przez 10 gram kwasowości. Są tu zioła, morele, brzoskwinia i oleiste, bardzo gęste ciało, które okazało się właśnie zbyt potężne dla stosunkowo filigranowego deseru. Bardzo dobre+ (91/100).


To była prawdziwa uczta dla zmysłów. Praktycznie wszystkie zaprezentowane wina pokazały naprawdę wysoki, a czasem po prostu światowy poziom. Dopracowane dania Jakuba również zostały przygotowane z wyczuciem, tak aby podkreślić ich zalety. Od stołu odeszliśmy zwyczajnie zadowoleni.

P.S. Na festiwal zostaliśmy zaproszeni przez organizatorów, koszty dojazdu i noclegu ponieśliśmy samodzielnie.