Słodkie Chile z Biedronki – Luis Felipe Edwards Late Harvest 2013

DSC_0845Wracamy do słodkich butelek z Biedronki. W naszej świadomości wina z tej kategorii kojarzą się najczęściej ze Starym Światem. Na dyskontowej półce można jednak znaleźć nowoświatowy przykład słodyczy – Luis Felipe Edwards Late Harvest Viognier Sauvignon Blanc 2013. Dostępny w cenie 19,99 zł za butelkę 0,375 l.

Producent swoją historię datuje od 1976 roku, gdy Luis Felipe Edwards zakupił winnicę w Dolinie Colchagua. Dziś jest największą firmą w Chile, która wciąż znajduje się w rodzinnych rękach. Od tamtego czasu oryginalna winnica z 60 hektarów rozrosła się do 360 hektarów. Ogółem w posiadaniu rodziny znajduje się imponująca liczba 1850 hektarów winorośli. W naszym winie prym wiedzie Viognier (75%), uzupełniony o Sauvignon Blanc. Winogrona użyte do produkcji pochodzą z późnego zbioru, gdzie poziom cukru i dojrzałości owoców sięgnął zenitu. Część z nich jest dodatkowo zarażonych szlachetną pleśnią. Wino przez 4 miesiące dojrzewało we francuskich beczkach.

W kieliszku mamy wino o ładnym, eleganckim, złotym kolorze. W nosie bardzo bogate: kandyzowane owoce (zwłaszcza morele i marakuja), ale i nuty kwiatowe, miodowe, lipę. Usta zdecydowanie pod dyktando słodyczy. Na szczęście nie jest ona męcząca. Kwasowość pojawia się dosłownie na mgnienie oka, ale i ta minimalna dawka tchnęła w butelkę odrobinę życia.

Robert: Butelka „łatwiejsza w obyciu” od ocenianego wcześniej Tokaja. Tutaj wszystko podane jest nam wprost na tacy. Nos gęsty, bogaty w słodkie nuty. Usta również utrzymane w tym słodziakowym klimacie. Całość na szczęście nie ociera się o banalność, jest zrobiona bardzo przyzwoicie i popija się je ze smakiem.

Marta: Mam nadzieję, że takie proste, krótkie notki zachęcają, a nie zniechęcają, bo w końcu są takie butelki, o których nie trzeba pisać elaboratów, by przekonać do ich skosztowania. Ostatnio przeczytałam, że rola blogowego wpisu sprawdza się do sytuacji, kiedy w każdym miejscu potrafimy łatwo przejść przez gąszcz całego opowiadania i otrzymać jego sedno. Przyjaciele, moje dziś brzmi jednoznacznie: marakui nie zrymuję, ale taką słodyczą zawsze Was chętnie poczęstuję!


Podsumowanie:

Za Bogate, ale nie męczy.

PrzeciwPrzydałoby się trochę więcej kwasowości.

Ocena – dobre+.


Butelka otrzymana od importera.