Rudi Pichler – stonowana klasa

Zdarza się tak, że wiedzę o pewnych regionach winiarskich czerpiemy tylko z książek, internetu, czasopism i zdegustowanych butelek. Nie wszędzie można dojechać, liczba dni urlopu nie jest nieograniczona, a i nasza sakiewka nie jest bez dna. Są jednak takie miejsca, które od polskich granic dzieli zaledwie kilka godzin samochodem, więc siłą rzeczy bywamy tam częściej. Jednym z nich jest przepiękny, cudowny i majestatyczny przełom Dunaju – Wachau.


Wachau – jak magnez

Pamiętamy, jak trafiliśmy tu po raz pierwszy. Naładowani przeczytanymi artykułami, wówczas jeszcze słabo znający topografię regionu, poruszaliśmy się trochę po omacku, co chwila przystając, otwierając w Internecie mapę siedlisk i próbując dojść u stóp jakiej winnicy się znajdujemy. Z każdą kolejną wizytą było coraz lepiej. Niemal każda trasa przez Austrię do Włoch (a czasem i z powrotem) musiała jako obowiązkowy punkt programu zawierać przejazd przez Wachau. Nawet jeśli musieliśmy nadłożyć drogi, czy w planach nie mieliśmy odwiedzin któregoś z miejscowych winiarzy, tutejsze winnice przyciągały nas jak magnes. Zaczęliśmy pamietać nazwy wszystkich winiarskich miasteczek – od Spitzu na zachodzie, po Loiben na wschodzie, a w końcu nauczyliśmy się gdzie leżą poszczególne siedliska. Po zeszłorocznym VieVinum, gdzie na wina z Wachau poświęciliśmy kilka godzin, wybraliśmy pulę winiarzy, których musimy jak najszybciej odwiedzić. Powrót z Summy był pierwszą okazją, aby wcielić ten plan w życie.

Rudi Pichler – charakter i styl

W tak niewielkim regionie jakim jest Wachau (ok. 1100 hektarów winnic, z tego trzecia część należy do miejscowej spółdzielni Domäne Wachau), wyraźnie widać jak wielki wpływ na wino ma charakter danego winiarza. Bo choć wiele pozycji pochodzi z tych samych cru, to osobiste preferencje odciskają na nich niepodrabiane piętno. Jak więc na tle innych sław regionu (wymienić to można choćby Knolla, Pichler-Kreutzlera, Hirtzbergera, Pragera czy F.X. Pichlera), prezentuje się kolejnych z Pichlerów, Rudi? Chyba najlepszą charakterystykę zaprezentowała nam jego córka Theresa, którą podpytywaliśmy o to, jak pracuje się z tatą. Opowiadała, że oczywiście zdarzają się (jak w każdej rodzinie) spięcia, ale jej tata jest osobą, która zawsze wysłucha jej pomysłów, nie skreśla ich z góry, zamiast narzucenia swojej drugi, woli ją do niej przekonać, dyskutować o niej. Takie też spokojne, wypośrodkowane są produkowane przez niego wina. Stroni on zarówno od ich nadmiernego przesytu (stąd choćby unikanie używania gron dotkniętych szlachetną pleśnią), jak i zbyt ekstremalnej kwasowość, swoje wina maceruje nieco dłużej niż to się zwykle przyjmuje na skórkach (tak jego zdaniem najlepiej można wydobyć charakter danego siedliska). Mimo tej cichości i skromności, są one również świetnie skupione, precyzyjne i trafiające idealnie w punkt. Dodatkowo świetnie oddają charakter poszczególnych siedlisk, co zaraz Wam udowodnimy.

Co jednak ciekawe, w młodości Rudi wcale nie palił się do przejęcia rodzinnej winnicy. Zdanie zmienił dopiero po wycieczce do USA, gdzie odwiedził dolinę Napa. Postawił jednak swojemu ojcu jeden warunek – chciał robić wina po swojemu. Gdy okoliczni winiarze starali się zwiększać wydajność, on postawił na stare krzewy, za żadną cenę nie godząc się na zastąpienie ich nowymi, bardziej plennymi. Dodatkowo w 2004 roku wybudował nową winiarnię, w stylu dotychczas w Wachau niespotykanym. Budynek jest nowoczesny, zaprojektowany grawitacyjnie, ale jak opowiadała Theresa przekonanie miejscowych urzędników do zaakceptowania tego projektu nie było wówczas łatwym zadaniem. Na szczęście Rudiemy zdecydowania nie brakowało entuzjazmu.

Mieliśmy tę przyjemność, że oprócz przeglądu win z najnowszego rocznika, mogliśmy spróbować kilku starszych butelek, które we wspaniały sposób pokazały nam, jak te wina dojrzewają. Dlatego też część degustacyjną podzielimy na dwie części – najpierw opisujemy wina z 2018 roku, a później te starsze etykiety.


Rudi Pichler – bieżący rocznik

Rudi Pichler Grüner Veltliner Federspiel 2018

Rozpoczęliśmy od środkowej półki hierachii Wachau. Przypomnijmy, że tutejsze wina klasyfikowane są według poziomu dojrzałości gron na etykiety o nazwach Steinfeder, Federspiel i Smaragd, przy czym tych pierwszych Rudi w ogóle nie produkuje. Owoce pochodzą z 25 różnych parceli, a wino przywitało się z nami akcentami gruszek i słodkawych jabłek okraszonych ładną mieneralnością. Na podniebieniu kwaskowe, świeże, z przyjemną pieprznością, choć nieco suche w finiszu (może daje o sobie znać gorący rocznik). Dobre+ (88/100).

Rudi Pichler Grüner Veltliner Smaragd Terrassen 2018

Wszystkie Smargady, które próbowaliśmy z najnowszego rocznika 2018 były jeszcze próbkami pochodzącymi ze stalowych zbiorników, przed zabutelkowaniem. W tym przypadku mamy dalej mieszankę różnych parceli, ale wszystkie z nich zlokalizowane są na charakterystycznych dla Wachau kamiennych tarasach. Gdy porównamy je z poprzednikiem, tu mamy pozycję pełniejszą, z większą koncentracją i dużo mocniejszą kwasowością. Podobała się nam soczystość tego wina, a także soczyście mineralny, stalowy finisz. Bardzo dobre- (89/100).

Rudi Pichler Grüner Veltliner Smaragd Kollmütz 2018

Winnica Kollmütz jest zlokalizowana w miasteczku Wösendorf (gdzie znajdują się zresztą sama winiarnia producenta) i jest dobrze widoczna z tarasu, przez który wchodzi się do sali degustacyjnej Rudiego. Siedlisko charakteryzuje się bogatą w minerały, skalistą glebą, znaną jako paragnejs, powstają w wyniku metamorfizacji uprzednio zalegających tu skał osadowych. Oczywiście wino jest w tym momencie bardzo zamknięte, ale można doszukać się z nim charakterystycznych nut dymnych oraz dojrzałych jabłek i gruszek. Z ładnym ciałem, ale też świetnie zarysowaną kwasowością. Warto odłożyć na co najmniej 5-6 lat. Bardzo dobre (90/100).

Rudi Pichler Grüner Veltliner Smaragd Hochrain 2018

W przypadku winnicy Hochrain, położonej bliżej kościółka pod wezwanem Św. Michała, w stronę Spitzu, gleba jest zupełnie inna. Bo chociaż w niższych partiach również znajdziemy skałę, to nad nią znajdują się również spore pokłady lessu. Przez to wino w aromacie jest cieplejsze, jakby lekko słodkawe, w ustach zaś masywniejsze, z dużym nasyceniem, nutami żółtych gruszek i długim, kwaskowym posmakiem. Bardzo dobre+ (91/100).

Rudi Pichler Grüner Veltliner Smaragd Achleiten 2018

Przechodzimy do najsłynniejszej winnicy całego Wachau. Parcele Rudiego zlokalizowane są w jej zachodniej części, która jest bardzo skalista, niemal bez warstwy humusu. Skład geologiczny jest niezwykle bogaty (może to jest klucz do tak pięknej ekspresji pochodzących stąd win), znajdziemy na Achleiten m.in. gnejs, amfibolit, granit, łupki – do wyboru, do koloru. Próbować tak młodziutkie wino z siedliska, które słynie z ekstremalnej długowieczności, to straszliwy grzech. Na razie jest czyściutkie, hiper mineralne, ale też ze słoneczną, ciepłą owocowością. Kompleksowe, żywe, piękne. Znakomite- (92/100).

Rudi Pichler Weissburgunder Smaragd Kollmütz 2018

Pinot Blanc nie jest najbardziej popularnym szczepem uprawianym w Wachau, ale Rudi lubi tę odmianę, a dodatkowo posiada stare krzewy, z których powstaje wino zupełnie nie odbiegające klasą od tych bardziej znanych w regionie odmian. Tu jest ono jeszcze delikatnie drożdżowe, z akcentami jabłek i cytryn. Bardziej miękkie od spróbowanych Veltlinerów, nie tak strzeliście kwaskowe, ale za ze świetnym ekstraktem. Znakomite (93/100).

Rudi Pichler Riesling Federspiel 2018

Tu znów przeskakujemy do kolejnej odmiany i na pierwszy ogień w przypadku Rieslingów idzie pozycja pochodząca z parceli leżących na płaskich terenach. Ma świetnie podkreślony jabłkowy owoc, z dodatkiem kilku kropel soku z cytryn i limonek. W tle zaś znajdziemy pokłady skalistej mineralności i typową dla Rieslinga charakterną kwasowość. Niby nieskomplikowane, ale niezwykle apetyczne. Bardzo dobre (90/100).

Rudi Pichler Riesling Terrassen Smaragd 2018

Ten tarasowy Smaragd ma w sobie sporo akcentów postfermentacyjnych, drożdżowych. Owocowość zaś zbudowana jest znów w oparciu o kwaskowe papierówki. W zasadzie nie czujemy w nim jakiejś nadmiernej koncentracji, czy ciężaru, ale potężnie mineralny, ciągnący się w nieskończoność finisz nie pozwala o tym winie zapomnieć. Znakomite- (92/100).


Rudi Pichler – starsze wina

Rudi Pichler Grüner Veltliner Smaragd Kollmütz 2017

To tylko o rok starsze wino, niż pozycja wcześniej spróbowana z tego siedliska, ale już znacznie lepiej widać w którą stronę będzie zmierzać z wiekiem. Mamy tu ekstremalną czystość górskiego powietrza, ale i morskiego jodu – mineralność co się zowie. Dopiero w ustach pojawia się odrobina jabłek, ale można je wyłuskać dosłownie na kilka sekund, a zaraz giną one pod tonami minerałów. Znakomite- (92/100).

Rudi Pichler Grüner Veltliner Smaragd Hochrain 2017

Porównując Veltlinery z Hochrain i Kollmütz pisaliśmy, że ten pierwszy wydaje się cieplejszym, mocniej zbudowany. Potwierdza się to w o rok starszym winie, które ma słodkawy nos spod znaku cytryn zanurzonych w syropie i czerwonych, dojrzałych jabłek. Usta również bogatsze, mniej strzeliste, pełniejsze, rozchodzące się na boki. Wydaje się aż zbyt nasycone, nawet biorąc pod uwagę jego wysoką kwasowość. Bardzo dobre+ (91/100).

Rudi Pichler Grüner Veltliner Smaragd Achleiten 2017

Achleiten potwierdza swoją klasę, pokazują ekspresyjne oblicze z akcentami dojrzałych gruszek, ale i moreli, marakui czy mango. Ciało jest piękne, bo z jednej strony duże, prawie barokowe, ale z drugiej ogniście mineralne, kwaskowe i szalenie eleganckie. Arcydzieło- (95/100).

Rudi Pichler Grüner Veltliner Smaragd Hochrain 2013

Rocznik 2013 był stosunkowo ciepły, przynajmniej jeśli biorąc pod uwagę poprzednie lata, bo nijak nie można go porównywać z ekstremalnym 2018 czy 2017. Sporo w nim jabłek (zarówno tych bardziej dojrzałych, jak i zielonych), ale pojawiają się również mandarynki i morele. Choć kwasowość wydaje się być schowana, to pojawia się w pełnej okazałości w długim posmaku. Pełne i bogate, ale jeszcze przed swoim szczytem. Znakomite+ (94/100).

Rudi Pichler Grüner Veltliner Smaragd Achleiten 2011

Wino wydaje się być zatrzymane w czasie, jakby zapadło w sen zimowy. Pachnie sproszkowaną skałą, dymem i krzemieniem. Jest bardzo zbite i zamknięte. Theresa wspominała, że wina z  Achleiten mają taki okres, gdy stają się ospałe, mało ekspresyjne. Trzeba ten moment przeczekać, bo potem zyskują drugi oddech. Na pewno brak w nim oznak zmęczenia, bo kwasowość jest świetna, ale rzeczywiście nie warto budzić je jeszcze ze snu. Znakomite- (92/100).

Rudi Pichler Grüner Veltliner Smaragd Kollmütz 2008

To wino pochodziło z chłodnego, klasycznego rocznika, a próbowaliśmy je z butelki magnum. Jest hedonistyczne, pełne miodu, wosku, moreli, rozpuszczonego masa, cytryn w słodkim syropie, anansów. Ciało oleiste, maślane, ale i kwaskowe. Wspaniale kompleksowe, wciąż pełne energii i żywotności. Prawdziwa klasa czołowych butelek Wachau. Arcydzieło (96/100).

Rudi Pichler Weissburgunder Smaragd Kollmütz 2017

Idzie w chłodną, stonowaną, mineralną ścieżkę. Usta kwaskowe, soczyste, z mocnym akcentem jabłek, ale znów w finiszu odpływające w skalistą, górską stronę. W zasadzie spodziewalibyśmy się nieco silniejszych nut owocowych, ale wino jest klasowe i precyzyjne. Znakomite- (92/100).

Rudi Pichler Weissburgunder Smaragd Kollmütz 2013

Jeśli po poprzednim Pinot Blanc mogliśmy czuć drobny niedosyt, to kolejna pozycja zupełnie nas z tego wyleczyła. Była niemożliwie elegancka, przeplatały się w niej cytryny, miód, wosk, masło i słodkawe jabłka. Na podniebieniu z aksamitną, bogatą fakturą, pełnym ciałem, ale podrasowanym odpowiednią dawką kwasowości. Wszystko jest tu na swoim miejscu, niczego nie brakuje. Arcydzieło (96/100).

Rudi Pichler Riesling Smaragd Kirchweg 2017

Nim mieszkańcy Wösendorfu doczekali się kościoła w swojej miejscowości, zmuszeni było spacerować do nieodległego kościoła św. Michała. Ścieżką, którą wędrowali biegła właśnie przez dzisiejszą winnicę Kirchweg, która leży u stóp parceli Hochrain. To usytuowanie sprawia, że z jednej strony podczas wieków zsuwała się na Kirchweg gleba z Hochrain, a z drugiej wylewający Dunaj nanosił tu swoje osady. W efekcie powstający stąd Riesling jest dość aromatyczny i pełny, pachnący jabłkami i ananasem, ale za to na języku zaskakujący ciekawym słonawym niuansem. Ma się wrażenie, jakby do wino trafiło kilka kropli morskiej wody. Theresa podpowiadała nam, że Rieslingi z Kirchweg potrzebują naprawdę dużo czasu, by pokazać pełnię swojej klasy. Znakomite- (92/100).

Rudi Pichler Riesling Smaragd Hochrain 2017

Opuszczamy więc Kirchweg i ruszamy w stronę górującego nad nim zbocza i tarasów Hochrain. Odległość jest przecież tak niewielka, ale jak zupełnie inne jest próbowane wino. Wydaje się bardziej otwarte, nieco miększa kwasowość zaprasza do poznania się z nim bliżej już teraz, nie odpycha, kieruje w stronę cytryn i kwaskowych jabłek. W finiszu dochodzi ponadto ciemniejsze, dymne tło. Przyjemne już teraz, ale wyraźnie widać, jak wiele będzie miało do zaoferowania za 5 czy 10 lat. Znakomite (93/100).

Rudi Pichler Riesling Smaragd Achleiten 2017

W zasadzie po spróbowaniu takiego wina (a przypomnijmy jak ono jest młode), nie powinniście mieć wątpliwości dlaczego Achleiten uchodzi za najlepsze siedlisko w Wachau. W tym winie wszystko jest poniesione do n-tej potęgi. Zarówno miodowo-jabłkowe aromaty, jak i ciało, które mimo masywności i solidnej budowy nie traci absolutnie nic ze swojej sprężystości, powabu i blasku. Gdy dodamy do tego nuty moreli, brzoskwini, cytryn i posypiemy garścią mineralnego pyłu, to mamy przepis na wino, które za dekadę będzie dochodziło do 100 punktów. Arcydzieło- (95/100).

Rudi Pichler Riesling Smaragd Achleiten 2013

Na dowód tego, o czym mówimy przy poprzedniku, spróbowaliśmy jeszcze Achleiten o 4 lata starszego, pochodzącego z butelki magnum. Choć ma wspaniałą koncentrację z nutami wosku, masła i miodu, to imponuje potężną kwasowością, która wydaje się być wciąż młodziutka, ożywcza i rześka. To jedno z tych win, przy których nasz zasób winiarskiego słownictwa wydaje się żałośnie niewystarczający. Mamy tu zanurzone w syropie cytryny, kapkę miodu, moreli, brzoskwiń i słodkich jabłek. Jest piękne, dostojne, eleganckie, trwa w posmaku w nieskończoność. Arcydzieło+ (97/100).

Rudi Pichler Riesling Smaragd Hochrain 2012

Ta znów pozycja wydała się nam jeszcze zamknięta, czekająca na swój czas. Sporo w nim minerałów, chłodu, skalistej kwasowości, ekspresja jest bardzo czysta, ale też owocowość wydaje się jeszcze przytłumiona. Wino nie ma żadnych oznak zmęczenia, ale wydaje się, że jak jeden z poprzedników weszło w zamkniętą fazę i należy dać mu kilka lat spokoju. Znakomite- (92/100).

Rudi Pichler Riesling Smaragd Kirchweg 2005

Za to ostatnie wino jest zdecydowanie gotowe do otwarcia. Jest już nieco ewoluowane, w rejestrach miodowych pojawia się nieco gryki i orzechów, ale też wciąż mnóstwo tu cytryn w słodkim syropie, a kwasowość wydaje się być wręcz niedostrojona do wieku wina, idąca w kierunku limonki i papierówek. Dzięki temu całość jest żywa, mocna i radośnie świeża. Piękny przykład tego, jak powoli starzeją się wina Rudiego. Arcydzieło (97/100).