Różowe bąble dobre na wszystko

By wtorek, 9 czerwca, 2020 0 , , , ,

Tak, jak najlepsze restauracje w różnych miesiącach wprowadzają do menu dania oparte o sezonowe produkty, tak nasze kubki smakowe mają ulubione „sezonowe wina”. Późna wiosna i lato to czas bąbelków, win różowych i ostrych, kwaskowych bieli. Dziś chcemy Wam pokazać dwa świetne musiaki, które umilą niejedno popołudnie na tarasie.


Mleko od Korába

Zaczynamy od zwariowanego Pét-Nata z (jakżeby inaczej) Moraw. Mamy nadzieję, że tej kategorii win nie musimy Wam już specjalnie przedstawiać. Pétillant-naturale to określenie win musujących powstających najprostszą metodą jaką wymyślili winiarze (stąd inna jej nazwa – metoda pradawna). Polega ona po prostu na zabutelkowaniu wina, nim fermentacja dobiegnie końca. Ostatni jej etap odbywa się już więc w zamkniętej butelce, przez co samoczynnie wytarzane są bąbelki.

Od dobrych 2-3 lat winny świat opanowała „moda” na Pét-Naty. Dziś już nawet polscy, wciąż przecież raczkujący winiarze, coraz śmielej decydują się na wypuszczanie na rynek takich win. Jednym z bastionów, protoplastów tego odrodzenia metody pradawnej są Morawy. Jeśli zaś mielibyśmy wybrać tamtejszego mistrza Pét-Natów byłbym nim bez wątpienia Petr Koráb, który już dwa lata temu olśnił nas swoimi fenomenalnymi bąbelkami.

Petr Koráb Milk? (pi)Not Today Pét-Nat Brut 2019 (54 zł, Wino z Moraw)

Już etykieta i nazwa wskazuje, że mamy do czynienia z freakowym winem. Jest to bladoróżowa mieszanka dwóch Pinotów – Blanc i Noir, bardzo wytrawna, cukier resztkowy jest na niemal niezauważalnym poziomie (dokładnie 0,8 grama). Pachnie dość zielono, niedojrzałymi truskawkami, białym bzem, szparagami, zielonym pieprzem. Usta mocniej owocowe, poziomkowe i wiśniowe. Leciuchne, zgrabne, bardzo uwodzicielskie. Tarasowe wino w najlepszym znaczeniu tego zwrotu. Bardzo dobre+ (91/100).

Czy może jednak Cava?

Jeśli jednak zamiast takich „hipsterskich” win wolicie klasykę, to na ratunek może Wam pospieszyć różowa Cava. Te pochodzące z Hiszpanii wina (warto bowiem zaznaczyć, że choć Cava utożsamiana jest z Katalonią, to może powstawać w wielu regionach, nawet w Rioja) powstają metodą klasyczną. W dużym skrócie polega ona na wyprodukowaniu najpierw wina spokojnego, rozlaniu go do butelek, dodaniu drożdży, zakapslowaniu i dopuszczeniu do wtórej fermentacji (stąd biorą się bąbelki), a następnie usunięciu pozostałego osadu i ostatecznym zakorkowania wina.

Família Oliveda Cava Rose Brut (36 zł, El Catador)

Nasza pozycja to mieszanka Garnachy i Pinot Noir, które na wspomnianym drożdżowym osadzie dojrzewały 15 miesięcy. Pachnie delikatnie, nienachalnie, można wyłowić akcenty wiśniowe i malinowe. Na podniebieniu bardzo ożywcza, odświeżająca, z mocną (wręcz cytrusową) kwasowością i grejpfrutowym, delikatnie gorzkawym wykończeniem. Do tego dość cielista i długa. W tej cenie świetny wybór (jak zresztą większość pozycji tego importera). Bardzo dobre (90/100).


Gdy tak siedzimy sobie na osłonecznionym balkonie z kieliszkiem różowego musiaka w ręku, wydaje się, że naprawdę do szczęścia niewiele potrzeba. Wykorzystajcie te kilka tygodni, nim nad Wisłę zawitają prawdziwe upały, bo chyba nie ma lepszego momentu w roku, by delektować się takimi winami jak opisywane przez nas dzisiaj butelki.