Róż niejedno ma imię

By środa, 10 lutego, 2021 0 , , ,

Czy rzeczywiście zima to czas jedynie na czerwone, ciężkie wina? Zawsze było nam daleko do tego stereotypu, bo o tej porze roku równie często sięgamy po lekkie, soczyste biele, ale i wina różowe. Na potwierdzenie tego wraz z Kasią, Grześkiem i Romkiem (sprawdźcie koniecznie profile chłopaków na Intagramie) postanowiliśmy on-line przetestować wybrany przez nas zestaw różowych win.


Już po przetestowaniu wszystkich pozycji pozostali uczestniczy zdradzili nam, że gdy zaproponowaliśmy jako temat spotkania właśnie wina różowe, byli nieco sceptycznie nastawieni – dyplomaci, nie dali tego po sobie poznać. Powód jest dość oczywisty, bo bardzo często wina różowe są postrzegane jako dość zachowawcze, czy nawet anonimowe, stanowiące przyjemnego kompana na przysłowiowym słonecznym tarasie, ale nie dające większych emocji.

Na szczęście, wybierając wina, poszukaliśmy (w swoich zasobach i u importerów) butelek niesztampowych, pokazujących, że ekspresja różowego wina jest ograniczona jedynie wyobraźnią producenta.

Wybrane wina:

Celler del Roure Les Prunes Blanc de Mandó 2018 (59,99 zł, El Catador)

Ręka w górę, kto z Was pił wino z odmiany mandó? Dla całej naszej czwórki to było pierwsze spotkanie z tym szczepem, jak dodatkowo wyczytaliśmy bliskim wyginięcia. Mandó można spotkać jeszcze we wschodniej części Hiszpanii, głównie w regionie Walencja. Winorośle z naszego wina rosną na 600 metrach, więc mimo tego, że miejscowy klimat jest dość upalny, utrzymują odpowiednią świeżość owoców. Po wyciśnięciu soku, ale bez maceracji, fermentacja zaczyna się w stalowych zbiornikach, a kontynuowana jest w glinianych amforach, gdzie wino spędza 6 miesięcy. Pachnie poziomkami i sokiem z jabłek. Jest chrupkie, mocno kwaskowe, z żywym i soczystym owocem. W ciemno nie sposób domyśleć się, że to wino z Hiszpanii. Bardzo dobre- (89/100).

Colbacco Maracaibo Rosato 2019 (niedostępne w Polsce – przywieźliśmy je z Włoch, tu znajdziecie opis wina, było jednym z ciekawszych win degustacji)

Istine Rosato d’Istine 2019 (przywiezione z Włoch, niedostępne w Polsce)

Tego rewelacyjnego producenta również odwiedziliśmy podczas wakacji, ale jeszcze nie zdążyliśmy opisać całości naszej relacji. Dlatego póki co możemy przybliżymy Wam tylko ten róż. Jest to czyste sangiovese, które było macerowane dość krótko, do 6 godzin. Niestety, wino okazało się słabsze w stosunku do zapamiętanego wrażenia z wakacji. Było mocno kwaskowe, soczyste, ale brakowało mu jakiegoś bardziej charakterystycznego elementu. Dobre (87/100).

Barranco Oscuro Salmónido 2019 (89 zł, El Catador)

To największe zaskoczenie degustacji, jest to bowiem pinot noir uprawiany na samym południu Hiszpanii, w okolicach Grenady, ale na wysokości ponad 1300 metrów (są to jedne z najwyżej położonych winnic w Europie). Wino pachnie malinami, leśną ściółką, ale i roztartą w dłoniach ziemią, pestkami i podsuszanymi wiśniami. Na podniebieniu jest kwaskowe, żywe, nieco ciemne, z jeszcze mocniejszą dawką ziemistości. Nie do pomyślenia, że to wino z południowego krańca Półwyspu Iberyjskiego. Bardzo dobre+ (91/100).

Weninger Rózsa Petsovits 2019 (Rymarczyk&Białobrocki Import)

Uwielbiamy wina Franza Weningera, producenta z pogranicza Burgenland oraz Sopronu. Tutaj w składzie znajduje się syrah z winnicy zlokalizowanej na Węgrzech oraz st. laurent i pinot noir z Austrii. W pierwszej chwili znad kieliszka unosił się wyraźny brett, ale wywietrzał po kilku minutach. Wino stało się owocowe (maliny i porzeczki), z dodatkiem wiśniowej pestki i wyraźnie pieprznym wykończeniem. Zdecydowanie naturalizujące, ale diabelnie smacznie. Bardzo dobre+ (91/100).

La Distesa Meticcio 2019 (niedostępne w Polsce – przywieźliśmy je z z Włoch, tu znajdziecie opis, choć wino wypadło gorzej, niż próbowane w sierpniu)


Nie bójcie się pić różu, jest wiele stereotypów jeśli chodzi o te wina, ale jak widzicie są one na tyle różnorodne i produkowane w tak odmienny sposób, że nietrudno znaleźć butelkę, która wpadnie w Wasze gusta.