Riesling Grand Cru Engelberg 2011 z niemieckiego Lidla

By niedziela, 3 maja, 2015 1 , , , ,

DSC_0568Podczas cyklicznych wizyt u zachodnich sąsiadów, zaglądamy czasem do Lidla, aby porównać ich winną ofertę, z tą dostępną w Polsce. Wiele butelek się powtarza (i zazwyczaj wcale nie odbiegają cenowo od naszych półek), ale jest też sporo unikatów. Ostatnim razem trafiliśmy na ofertę win z Francji i zakupiliśmy m.in. alzackiego Riesling Grand Cru Engelberg 2011 (niemiecka cena – 9,99 eur).

Co ciekawe w Polsce, w czerwcu zeszłego roku Lidl zaprezentował podstawową butelkę tego brandu (J.P. Muller nie jest bowiem oznaczeniem producenta) w cenie 17,99 zł. Tutaj mamy zaś wino z jednego z 51 grand cru z Alzacji. Engelberg to cru o powierzchni 14 hektarów, które do tej listy dołączyło w 1992 roku. Uprawiane są tutaj winogrona Gewurztraminer, Riesling oraz Pinot Blanc oraz Muscat (czyli cztery charakterystyczne dla Alzacji odmiany). Wielu winnych krytyków uważa, że niektórym parcelom w Alzacji statut grand cru przyznany jest na wyrost. Zobaczmy więc jak prezentuje się ta dyskontowa butelka.

Ładny złotawy kolor. Zaraz po zanurzeniu nosa w kieliszku, wyczuwamy to co uwielbiamy w Rieslingach – przepiękny naftowy zapach. Do tego w tle znajdujemy odrobinę miodu, ziół i melona. Niestety w ustach czar pryska. Wino jest bardzo płytkie. Po początkowym, zresztą niezbyt wyraźnym, kwaskowym ataku, wino przepływa niemal niezauważenie. Szkoda, bo nos zapowiadał o wiele lepsze wrażenia.

Robert: Wino rozczarowuje. Najpierw rozbudza duże nadzieje, bo benzynowy nos zaprasza do zanurkowania w głąb tej wydawałoby się barwnej butelki. Ale już w ustach zasłona opada i z bliska widzimy, że te kolory są wyblakłe i szare. Szkoda, bo wydaje mi się, że to niezrealizowany potencjał na bardzo przyjemne wino. A tak jest jedynie poprawne.


Podsumowanie:

ZaBardzo fajny, naftowy nos.

PrzeciwPłaskie usta bez emocji.

Ocena – średnie+.