Riecine – natura w rękach biznesu

By wtorek, Październik 2, 2018 0 , , ,

Zdradzę Wam pewien sekret – pasją Marty jest motoryzacja. Kto wiedział ręka w górę?

W tej kwestii interesuje się wszystkim tym, co mnie zupełnie nie ciekawi. Zna się też na rzeczy lepiej niż niejeden facet. No i na dodatek uwielbia prowadzić samochód. Muszę jej to oddać, że im bardziej kręta i górzysta droga, tym wiekszą jej to sprawia frajdę. Jak się pewnie domyślacie w związku z tym praktycznie całą Korsykę, Elbę, Gargano, Tyrol i parę innych kierunków (żeby nie było zmieniamy się też czasami na trasie) przesiedziałem na fotelu pasażera i w zasadzie to jak przypominam sobie tamte trasy, to zupełnie nie narzekam. Dzięki temu stałem się operatorem filmowym i poobserwowałem jej precyzję w milimetrowym wymijaniu się z innymi kierowcami – w tym miejscu przyznam, że jestem z niej bardzo dumny. A jak już opowiadam Wam tyle prywaty, to dodam, że jest ona „nieco” pedantyczna jeśli chodzi o czystość samochodu (piszę „nieco”, bo jej brat przebija ją pod tym względem o jakieś trzysta procent). No więc przyjmijmy, że delikatnie mówiąc lubi jak auto jest czyste, niezakurzone(!) i błyszczące. Możecie więc sobie tylko wyobrazić jakie targają nią sprzeczne uczucia za każdym razem, gdy wjeżdżamy do Toskanii – właśnie wpadłem na pomysł, że jej kontrowersyjne hasło „Toskania jest przereklamowana” może mieć z tym jakiś związek (śmiech). Wzgórza, doliny i wijące się po nich trasy to jej żywioł, ale prawda jest też taka, że po jednym podjeździe do lokalnego producenta nasz samochód wygląda jakby ostatnie kilka miesięcy spędził w kamieniołomie.

Nie inaczej było w Riecine (w Polsce wina w ofercie Wine Bureau), gdzie ostatnie kilka kilometrów do winiarni pokonaliśmy po utwardzonej, piaszczystej nawierzchni. Mimo iż Marta jechała może z 5 km/h, żeby nie wzburzać zalegającego na drodze pyłu, to na mecie mogliśmy wyrysować na masce i oknach auta rysunki nie gorsze niż na pustyni Nazca. Na szczęście jej tradycyjne załamanie nerwowe szybko zostało zażegnane, gdy do kieliszków trafiło pierwsze wino.

Zacznijmy jednak od początku. Posiadłość powstała w 1971, gdy Anglik John Dunkley wraz z żoną, rodowitą Włoszką Palminą Abbagnano zakupili 1,5 hektara winnic w gminie Gaiole, jednej z miejscowości stanowiących rdzeń apelacji Chianti Classico. Choć panujący wówczas trend i przepisy apelacyjne nie pozwalały na produkcję Chianti Classico w 100% z Sangiovese, to John od początku wierzył w potencjał tej odmiany i postanowił właśnie na niej skupić swoją uwagę. Był również stanowczo przeciwny używania do tych win domieszki Caberneta Sauvignon i zwykł mówić, że zasadzi go na swoich winnicach jedynie wtedy, gdy w Bordeaux zaczną uprawiać Sangiovese. Kilka lat temu licząca obecnie 22 hektary winnic posiadłość została zakupiona przez rosyjską rodzinę biznesmenów, którzy jednak podobno nadal nie wtrącają się w etap produkcji wina, pozostawiając winifikację w rękach Alessandro Campatelliego.

Uprawa prowadzona jest biodynamicznie i w dalszym ciągu skupia się na odmianie Sangiovese, choć zasadzono również niewielkie ilości Trebbiano, Malvasii, Canaiolo, Mamolo i Merlota. Winnica Riecine należą do jednych z najwyżej położonych w Chianti Classico (nawet do 600 m.n.p.m.) co sprawia, że styl produkowanych win jest bardzo subtelny, soczysty i zwiewny. Zwłaszcza w cieplejszych rocznikach (których ostatnio coraz więcej) zachowują one niebywałą elegancję i wdzięk. Nasi przyjaciele w bloga winniczek.eu opisali je kiedyś jako produkowane w burgundzkim stylu i podpisujemy się pod taką charakterystyką obiema rękami.

Zwykle po zbiorach i wytłoczeniu soku jego część (nawet do 20%) jest odlewana, aby zwiększyć procent skórek, a w konsekwencji zintensyfikować smak i koncentrację wina. Przed rozpoczęciem fermentacji następuje jeszcze 3-4 dniowa maceracja w niskiej temperaturze. Fermentacja trwająca około 25 dni przeprowadzana jest na naturalnych drożdżach w cementowych zbiornikach i otwartych drewnianych kadziach. Każda parcela winifikowana jest osobno, a wina dojrzewają w żależności od rocznika w baryłkach (częściowo nowych), tonneaux, dużych beczkach i cemencie.

Chianti Classico to podstawowe i flagowe wino Riecine (ok. 40 tysięcy butelek rocznie), zgodnie z wizją założyciela posiadłości powstające w 100% z Sangiovese. Dojrzewanie we wspomnianym miksie różnych zbiorników trwa 18 miesięcy. Riecine Chianti Classico 2016 ma świetny zapach z nutami kwaskowych wiśni, fiołków i delikatnym mgnieniem ziół. Super soczyste, bardzo powietrzne, ale też imponujące zaznaczoną kwasowością i spięte mocnymi, żywymi taninami. Świetna struktura, lekka, wymykająca się zbadaniu, ale też nie dające o sobie zapomnieć. Tak właśnie powinno dla nas smakować Chianti Classico, epatujące owocowością, bez beczkowe makijażu, jaki serwuje mu wielu producentów. Znakomite (93/100).

Kolejna etykieta producenta to po prostu Riecine 2013. Powstaje ze starych, nawet 45-letnich krzewów, a dojrzewanie odbywa się w cementowych zbiornikach i 500-litrowych beczkach tonneaux przez 3 lata. Rocznik przyniósł sporo deszczu zwłaszcza wiosną, a dopiero kolejne ciepłe i słoneczne miesiące poprawiły sytuację. W efekcie powstały w nim wina „klasyczne”, lekkie i niezbyt mocno skoncentrowane. Tu zapach jest mocniejszy, zbudowany w oparciu o żurawinę i fiołki. Na podniebieniu wydaje się jeszcze zamknięte, kwasowość początkowo zdaje się być nieobecna, ale w finiszu pokazuje swoje znacznie poważniejsze, mocne oblicze. Potrzebuje jeszcze czasu, zwłaszcza, że nie można odmówić mu poważnej, wielowątkowej struktury. Znakomite- (92/100).

Selekcja najlepszych owoców Sangiovese używana jest to produkcji Riecine La Gioia 2014. Po trwającej do 45 dni maceracji, wino trafia na dwa lata do baryłek (dwurocznych). Przy tej pozycji idziemy kolejny krok w kierunku większej koncentracji i nasycenia. Również owoce są bardziej dojrzałe, spod znaku ciemnych wiśni, słodkich malin, aronii i czerwonej porzeczki. Po raz pierwszy w ustach na pierwszym miejscu odnajdziemy akcenty beczkowe – wanilię, dym i wędzonkę. Taniny są ostrzejsze, mocne i współgrające z przyprawowym finiszem. Bardzo dobre+ (91/100).

Portfolio Riecine nie jest skomplikowane, bo oprócz spróbowanych win obejmuje jeszcze produkowane w niewielkich ilościach słodkie wino z podsuszanych gron Trebbiano i Malvasii oraz róż z Sangiovese, ale obu tych pozycji nie było już na początku sierpnia na stanie. Pozostałe etykiety też powoli się kończyły, tak że musieliśmy sporo się nagimnastykować, aby móc zakupić kilka butelek. Taka sprzedaż mówi wiele o klasie tego producenta, dla nas Chianti Classico było prawdziwym objawieniem  i jednogłośnie trafiło do pierwszej dziesiątki ulubionych win z apelacji.

Wróciliśmy do auta z kartonem win, ale już nie pomogło, gdy zobaczyła jak kurz artystycznie ostał się na aucie…