[recenzja] „Korek czy zakrętka” M. Bardel

By czwartek, Wrzesień 20, 2018 0 ,
W Polsce – niesłusznie zresztą – wino nadal jest przez wielu uważane za trunek może już nie snobistyczny, ale wymagający posiadania określonej wiedzy, a kultura jego picia postrzegana jest jako niebezpieczeństwo pełne różnego rodzaju raf i mielizn czyhających na nowicjuszy. Oczywiście w tym miejscu, zauważycie że nasza wiedza i obejście z piciem wina bardzo się zmieniła na przestrzeni ostatnich lat i w tym pokładać możemy nadzieję, i trzymać kciuki za poszerzające się horyzonty Polaków. Pełna zgoda, nie zapominajmy jednak, że każdy z nas jest na innym etapie, szuka różnych informacji, jedne wiadomości są dla niego ważniejsze od innych. Ten proces rządzi się też określonymi prawami; normalne więc że mamy pytania i wątpliwość, a kto chce poznać głębiej świat wina i poszukać swoich smaków ma prawo do ich formułowania.

A teraz do rzeczy – bo nie byłabym sobą, gdybym nie wytłumaczyła się, z jakiej codziennej inspiracji wynika cały ten wstęp. Otóż u jego źródeł leżą dwie kwestie: pierwsza to felieton Szymona Majewskiego pt. „Jestem niewinny” w 9/2018 numerze – Zwierciadła, druga to książka Michała Bardela „Korek czy zakrętka” –  żeby nie było wątpliwości obie pozycje przeczytałam.

„Chce mi się wskakiwać pod stół, kiedy ktoś kwestionuje wino w restauracji, mówiąc: >>Za długo stało, zwietrzało, dostało słońca<<„ – trafiam podczas lektury na słowa Majewskiego, siedzę i tak sobie myślę, czy sommelierzy mają wówczas pozwolić takiemu klientowi pić złe wino? Autor dodaje dalej, że nie czuje wniebowzięcia, gdy łyka wino, hmm… mi zdarzają się różne reakcje, jednak go drażnią nawet znawcy trunków, którzy takich emocji doświadczają na co dzień. Zaraz jednak dochodzę do kolejnych jego słów, że to może wynikać z jego niemocy i niewiedzy – trochę odetchnęłam, że nie jest ze mną tak źle. „A tu jeszcze trzeba badać rozciągłość smaku i jego odcienie: >>W pierwszym tonie maślane, w drugim posmaku czuć wiatr i goryczkę wapienną Toskanii Północnej!>>. Siedzę, wytężam się, ciumkam i czuję, że… piję wino” – podsuwa mi pod nos Majewski, zaraz zaraz czyli o to chodzi: Pan Dziennikarz-Wodzirej lubi mimo wszystko pić wino. Przebrnęłam przez jego wypociny, pożegnał się na koniec z salonowymi sommelierami, jakby przeczuwał, że poruszał się po niepewnym gruncie i poszedł wbijać gwoździa, podobno ze sklepu z gwoździami – „Z kolei gwóźdź jest ze sklepu z gwoździami. Pospolity, podły, niezacny” – Majewski; a ja zastanawiam się czy to przypadkiem nie ten sam, którym zabita jest beczka ze stereotypami na temat wina? Panie Szymonie, w sklepie z gwoździami są też zapewne jakieś śrubki, ale mam nadzieję, że młotkiem Pan ich nie wbija?

Ten felieton w moim odczuciu pokazuje, że wino chcemy i lubimy pić, niekoniecznie jednak potrzebujemy do niego wielkiego i zbytecznego dla wielu anturażu. Dzięki temu mogę nie zgodzić się z opinią, że wino albo się lubi, zna i pije, albo nie zna, nie lubi i nie pije i wszystko w takiej koniunkcji. Otóż tutaj swoje miejsce ma jeszcze tak zwana strefa hedonistów: wino lubię i piję, nie muszę o nim wiedzieć wszystko, warto bym jednak wiedział co nieco. Najważniejsze nie wstydzę się pytać i szukam odpowiedzi na najprostsze i najnormalniejsze pytania. Powiedziała co wiedziała, teraz jeśli zaliczasz się do grupy reprezentowanej przez zacnego dziennikarza (o tym że przydzieliłam mu taką honorową rolę sam nawet nie wie), to miło Cię widzieć na naszym blogu, a idąc dalej mam dziś dla Ciebie ciekawą propozycję.

Michał Bardel – redaktor magazynu „Czas Wina” operując sporym doświadczeniem i życiową obserwacją właśnie wydał swoją książkę pt. „Korek czy zakrętka”. Pozycja jest napisana bardzo przyjaznym dla początkujących fanów wina językiem. Michał nie nadużywa skomplikowanej winiarskiej terminologii, ani licznych w winnej gwarze wyrazów obcojęzycznych – więc nie straszy, nie nudzi i nie gloryfikuje wina. Na ponad 250 stronach autor przybliża podstawy winiarskiej wiedzy odpowiadając na pytania, które pewnie każdy z nas na którymś etapie swojej winnej i „niewinnej” przygody zadawał. Jeśli więc zastanawiacie się czym jest wino korkowe, dlaczego nie każde wino musujące jest szampanem, czy wino rzeczywiście zawsze jest im starsze tym lepsze, to będzie to pozycja idealna dla Was. Poza kwestiami zupełnie podstawowymi, Michał podnosi poprzeczkę i opisuje również te bardziej skomplikowane zagadnienia, którymi są chociażby kwestie lokalizacji winnic, gleby, czy odpowiedniego klimatu. W odpowiedzi wplecione są również anegdoty, odniesienia historyczne czy kulturowe, które jednak nie przesłaniają samego merytorycznego aspektu wydania. Czyta się szybko, lekko a co najważniejsze przyjemnie. Panie Szymonie, nikt nie zadziera nosa, a kelner nie stoi wyprostowany i nie czeka na werdykt, czy wino jest zacne albo znośne – dlatego polecam!

Książka jest adresowana głównie do osób, które dopiero zaprzyjaźniają się z winem, ale napisana jest na tyle sprawnie i ciekawie, że nawet bardziej zaawansowani winofani przeczytają ją z przyjemnością. To wręcz idealny prezent dla osób, które chcą się o winach dowiedzieć się więcej, ale nie uśmiecha się im szukać odpowiednich treści w kilku miejscach w internecie – sami mamy już na celowniku kilku członków rodziny, którym przy najbliższej okazji będziemy chcieli ją sprezentować.

Jeśli mielibyśmy doszukiwać się jakiś słabszych stron, to ja przyłapałam jedno zdanie o piciu win do jedzenia – ale to moja subiektywna opinia. Nie dam zrujnować sobie świata, że nie mogę wypijać kieliszek za kieliszkiem solo 🙂

Robert dostrzegł, że warstwa wizualna książki mogłaby być nieco bardziej dopracowana. Aż prosiłoby się w niektórych miejscach dodać małą mapkę, schemat, czy obrazek. Nie jesteśmy fanami tak bardzo obrazkowego przewodnika, jak popularne „Wine Folly”, ale jeśli autor chciałby dotrzeć również do młodszych ludzi, to obawiamy się, że pozycja może być nieco mało „kolorowa” – świat powrócił do zaszłości i teraz czytają pismo obrazkowe.

Jednak reasumując, nam osobiście książka bardzo się podoba i z czystym sercem ją polecamy. Nawet, jeśli sami uznacie, że taka wiedza nie jest Wam potrzebna, to świetnie sprawdzi się jako prezent dla osób, które chcą poznać winny świat.

P.S. Książkę otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.