Prawdziwe włoskie lato – Fattoria Zerbina

By środa, Wrzesień 20, 2017 0 , , , ,
Dawno dawno temu, przed wieloma tygodniami, niezliczonymi dniami, setkami kilometrów stąd żył sobie nasz urlop… Dziś chcielibyśmy rozpocząć tę przygodę od początku, ale udawanie, że wakacje jeszcze przed nami nijak ma się do dozwolonych wolnych dni w roku. No więc czas pogodzić się z rzeczywistością, do pracy choć nie było łatwo wróciliśmy na pełnych obrotach. Teraz pozostają przegadane wieczory i blog, dzięki któremu możemy podzielić się z Wami naszymi opowieściami z winnych szlaków.

To były jedne z piękniejszych wakacji, ciągle wracamy do każdego dnia z osobna. Mamy karty zapisanych zdjęć, kilka notesów notatek, wiele materiałów z miejsc, które odwiedziliśmy i win, które nas zachwyciły i zapisały się w pamięci.

Włochy to miejsce, w którym naprawdę dobrze się czujemy, stale poznajemy tam ciekawych ludzi, mamy już przyjaciół – dla nich zaczęliśmy nawet uczyć się włoskiego. Wyjazd był też dla nas kolejną edycją szkoły wina, planując trasę i wizyty, mocno się do nich przygotowujemy, ale dopiero na miejscu dostajemy prawdziwą dawkę wiedzy. Dziś chcielibyśmy podzielić się z Wami naszą oceną miejsca, które odwiedziliśmy czwartego dnia naszych wakacji.

Znaleźliśmy się w Romanii nieopodal Faenzy, w gościnnych progach jednego z najlepszych producentów tego regionu – Fattorii Zerbiny. Wszystko zaczęło się w 1966 roku, gdy Vincenzo Geminiani nabył posiadłość i postanowił obsadzić okoliczne wzniesienia winoroślami. W 1987 roku stery przejęła jego wnuczka Christina, w rękach której winnica szybko osiągnęła status kultowej w regionie. Mieliśmy dużo szczęścia, bo to właśnie Christina podjęła nas po przyjeździe, oprowadziła i towarzyszyła podczas degustacji.

W samej Romanii wina produkuje się na dość dużym obszarze począwszy od Imoli na zachodzie, aż niemal po samo Rimini na wchodzie. Jednak przez kilka dekad miejscowe Sangiovese (podstawowy czerwony szczep uprawiany w regionie) były kwaśnymi, rozwodnionymi, nieciekawymi winami, które okupowały głównie marketowe półki na całym obszarze Italii i wyraźnie przegrywały jakościowo z butelkami z Toskanii. Produkcja zdominowana przez duże spółdzielnie i dopuszczona absurdalnie wysoka wydajność z hektara nie sprzyjały podnoszeniu ich jakości. Sytuacja zaczęła się zmieniać kilkanaście lat temu. Najpierw w ramach Romanii wyodrębniono mniejsze strefy (Serra, Brisighella, Modigliana, Marzeno, Oriolo, Castrocaro-Terra del Sole, Predappio, Bertinoro, Medol, Cesena, San Vicinio, i Longiano), które można było umieszczać na etykietach produkowanych win. Kilka lat później butelki z poszczególnych miejsc zaczęły naprawdę się między sobą różnić i oddawać niuanse terroir.

Zmieniło się również postrzeganie flagowego białego szczepu, a więc Albany. W 1986 była to pierwsza apelacja dedykowana białym winom, którą podniesiono do rangi DOCG, co spotkało z zasłużoną krytyką. W zasadzie mieliśmy do czynienia z tymi samymi problemami jak przy Sangiovese – region produkował hektolitry anonimowych win bez wyrazu. Dziś wielu producentów wytwarza pozycje ciekawe, soczyście kwaskowe. Dodatkowo próbuje się starzenia odmiany w beczkach, a prawdziwą ciekawostką są butelki z podsuszanych gron, czasem dotkniętych również szlachetną pleśnią (!).

Winnice Zerbiny zlokalizowane są we wspomnianej podstrefie Marzeno. Dolne partie wzgórz przeznaczono pod uprawę Trebbiano oraz Alabany. Tu tutaj jesienią jest najbardziej wilgotno, dzięki czemu ma szansę rozwijać się szlachetna pleść. Christina gospodaruje na około 40 hektarach i widać, że bardzo dużo uwagi poświęca pracy na winnicy. Długo tłumaczyła nam dlaczego postanowiła część parceli obsadzić winoroślami poprowadzonymi w stylu „bush vines”, gdzie każdy krzew posiada własne umocowanie na drewnianym palu i rośnie w górę wzdłuż niego. Pozwala to na bardzo dobre nasłonecznienie liści, a dodatkowo daje lepszą przewiewność owoców. Do tego Christina przez długi czas starała się dobrać odpowiedni klon Sangiovese do poszczególne parceli (eksperymentowała m.in. z Sangiovese Grosso z Montalcino, ale akurat ono nie przyjęło się tu zbyt dobrze, miejscowa gleba jest zdaniem producentki za żyzna, co nie sprzyjało produkcji skoncentrowanych owoców). Jakby tego było mało, pokazała nam krzewy, gdzie eksperymentuje się z nową metodę cięcia łóz, mniej bolesną dla winorośli.

Zerbina Bianco di Caperano Albana Romagna 2016 (7 eur przy zakupie w winiarni) dojrzewa jedynie w stali i pachnie bardzo intensywnie: kwiatowo i jabłkowo. Na podniebieniu z ekstremalnie wysoką kwasowością, która nawet dla nas była dosłownie na granicy akceptowalności. Warto dać jej nieco więcej czasu, aby lepiej poukładała się w butelce. Dobre+.
Zerbina Rossa di Caperano 2016 to kupaż 60% Sangiovese i 40% Syrah, które były macerowane przez 2 godziny, a później na 4 miesiące trafiły do stalowych zbiorników. W efekcie powstało wino o bardzo ładnym, łososiowym kolorze. W zapachu malinowe, z ustami zdominowanymi przez nuty młodziutkich wiśni. Kwasowość jest ponownie bardzo silna, a wino świetnie sprawdziłoby się do nawet tłustszej ryby. Dobre.

Zerbina Torre di Caperano Romagna Sangiovese Superiore Riserva 2013 (10 eur) dojrzewa przez 12-14 miesięcy w baryłkach, z których większość ma 3-4 lata. Zapach jest głęboki, wiśniowy, z dodatkiem akcentów dymnych, dębowych, wzbogaconych dodatkowo o nuty liścia laurowego. Kwasowość jest tym razem ładnie ułożona, znajdziemy też trochę ziemistości, leśnej ściółki, a w finiszu nieco zbyt suche garbniki. Bardzo dobre-.
Zerbina Marzieno Ravenna Rosso IGT 2010 (20 eur) to coś na kształt „SuperRomana”, kupaż Sangiovese z dodatkiem odmian międzynarodowych (Cabernet Sauvignon, Merlot i Syrah), które dojrzewają przez 12 miesięcy w barriques. To właśnie Merlot i Cabernet grają tu pierwszoplanowe role, wino pachnie bowiem czarnymi porzeczkami i dojrzałymi wiśniami. Usta są soczyste, nie czuć zupełnie zmęczenia, taniny są bardzo żywe, drobnoziarniste. Do tego mamy solidną strukturę i ładną koncentrację. Poważne, ale przy tym elegancko zbudowane. Bardzo dobre+.
Zerbina Pietramora Romagna Sangiovese Riserva Marzeno 2013 (23 eur) powstaje z gron z pojedynczej parceli, połowa wina fermentuje w otwartych beczkach tonneaux, a następnie dojrzewa w 1-2 letnich małych i średnich beczkach. W tym momencie swojego życia jest jeszcze schowane, owoc jest wycofany, a na pierwszym planie znajdują się pochodzące od starzenia w dębie akcenty dymne, wędzone czy wręcz grzybowe. Nieco rozczarowujące, choć może po prostu trzeba na nie poczekać. Dobre+.

Zerbina Arrocco Romagna Albana passito 2015 (16 eur) powstaje w połowie z gron dotkniętych szlachetną pleśnią, a w pozostałej części z owoców podsuszanych przez kilka miesięcy po zbiorach. W efekcie powstało wino ze 115-120 gramami cukru resztkowego. Zapach przywodzi na myśl miód spadziowo-lipowy i suszone morele. Za to na języku z dobrym balansem, gdzie kwasowość dobrze równoważy spory cukier. Aksamitne, ożywcze i zupełnie nie męczy. Bardzo dobre+.
Zerbina Scaccomatto Romagna Albana passito 2015 (33 eur) to wino od którego zaczęła się przygoda Christiny ze szlachetną pleśnią. Pierwszy rocznik powstał w 1987 roku i była to wówczas absolutna nowość w regionie. Wino jest przepiękne, ożywczo miodowe, ale przy tym niesamowicie świeże, choć bardzo gęste, oleiste. Szkoda je pić już teraz, bo jest zaledwie na początku swojej drogi, a ma przed sobą spokojnie kilkadziesiąt lat. Znakomite.
Zerbina AR Romagna Albana Passito Riserva 2012 (60 eur) to kolejny krok w stronę jeszcze większej koncentracji (choć wydawałoby się, że to jest już niemożliwe). Powstaje z gron zbieranych ręcznie, owoc po owocu, pod koniec października. Cukier jest już na poziomie 300 gram i jest rzeczywiście mocno wyczuwalny, ale wino nie wydaje się ociężałe. Czujemy nuty siana, dojrzałe, słodkie jabłka i bardzo delikatne utlenienie. Podobnie jak w przypadku poprzednika, do odłożenia na co najmniej kilka lat. Znakomite-.

Nie sądziliśmy, że w tym zakątku Włoch trafimy na wina wyprodukowane w stylu znanym z Tokaju. Możecie więc wyobrazić sobie naszą radość, gdy Cristina zaproponowała nam spróbowanie Scaccomatto z kilku starszych roczników.

Zerbina Scaccomatto Romagna Albana passito 1994 powstało w roku, który obfitował w grona z botrytisem, ale też sporo owoców porażonych zostało innymi rodzajami pleśni, które w żaden sposób nie nadają się do produkcji wina. To również dopiero ósmy rocznik w historii producenta, stąd Cristina zastrzegła, że wówczas jeszcze dużo musieli się uczyć. Tej skromności zupełnie nie widać poprzez pryzmat samego wina, które mimo nut utlenienia (suszone śliwki, orzechy) jest wciąż świeże. Cukier jest wtopiony, a całość bardzo kompleksowa. Bardzo dobre+.
Zerbina Scaccomatto Romagna Albana passito 1996 jest dla odmiany jeszcze mocniej owocowe, obok suszonych moreli znajdziemy tu wyraźne akcenty miodowe i nuty zielonych orzechów włoskich. Kwasowość jest wyraźna, cukier przyjemnie schowany. Ta butelka ma przed sobą jeszcze co najmniej kilka lat życia. Znakomite-.
Zerbina Scaccomatto Romagna Albana passito 2007 to wino jeszcze bardziej świeże, wyraziście miodowo-lipowe. W 2007 roku zbiory były bardzo niskie i również szlachetnej pleśni nie było zbyt wiele, stąd jak wskazywała Cristina akurat w tej butelce jest to bardziej wino z późnego zbioru niż z botrytisem. Można w nim wyczuć cytryny w syropie i mocną kwasowowość. Aż trudno uwierzyć, że ma na karku już dekadę. Znakomite+.
Zerbina Scaccomatto Romagna Albana passito 2009 jest jeszcze młode i w tym momencie nieco zamknięte. Czujemy nieco nut ziołowych i kwiatowych, sporo ciężaru i mocy, ale brakuje równowagi. Na podniebieniu czuć na razie sporo cukru resztkowego, który jeszcze nie jest wtopiony w materię wina. Należy dać mu więcej czasu. Bardzo dobre.
Na sam koniec degustacji spróbowaliśmy jeszcze destylatu, a więc Zerbina Grappa di Scaccomatto. Jest bardzo przyjemna, delikatnie słodkawa, dość miękka i nieagresywna. Może być dobrym wprowadzeniem w świat grappy dla osób, które nie lubią jej „ostrzejszych” wersji. Bardzo dobra+.

Choć przed przyjazdem do Zerbiny nastawialiśmy się bardziej na cmokanie nad Sangiovese, okazało się, że znacznie większe wrażenie zrobiła na nas Albana. Starsze roczniki Scaccomatto pokazały zaś, jak wielki potencjał drzemie w tym winie. Żal tylko, że pozycje od tego producenta wciąż nie są dostępne w Polsce…