Pierre&Matt Wine Selection – nowy winny projekt

_DSC9236Warszawski rynek winny przypomina buzujący garnek. Wiele się dzieje, powstaje wciąż sporo nowych miejsc, inicjatyw, pomysłów. Praktycznie co miesiąc obserwujemy otwarcie kolejnego wine baru, czy start następnego importera. Czy w stolicy znajdzie się miejsce dla nich wszystkich? Zweryfikuje to wolny rynek.

W obiegłym tygodniu obserwowaliśmy inaugurację projektu Pierre&Matt Wine Selection. To nowy pomysł współtworzony przez Piotra Klimczyka, który po spędzeniu trzydziestu lat we Francji, wrócił do kraju i zaangażował się w branżę winiarską otwierając sklep Vins de France. Oferta nowej firmy ma być skierowana na rynek HoReCa (stąd też podane w dalszej części wpisu ceny to wartości netto i hurtowe).

Rozpoczęliśmy od wina „tarasowego”. Cave Cecilia Vin de Pays de Vaucluse 2014 (24 zł) to wino z Doliny Rodanu, kupaż Chardonnay, Viognier, Sauvignon Blanc oraz Rousanne. W nosie lekko landrynkowe, bardzo aromatyczne (owoce tropikalne i cytrusowe). Usta z ładną kwasowością, co prawda niezbyt rozbudowane, ale czyste i przyjemnie soczyste. Powinno pasować do wiosennej, lekkiej sałatki, albo po prostu jako aperitif. Dobre. Mniej ciekawe było Domaine Bernard Côtes-du-Rhône Blanc 2014 (29 zł). Tutaj przeważa Roussane (70%) uzupełnione o Grenache Blanc. Mamy mniej kwasowości, co w połączeniu ze średnim ciałem sprawia mdłe wrażenie. Nie zachwyca również schowany, wątły nos. Średnie.

IMG_7986Ciekawe okazało się Domaine Mathias Mâcon Chaintré (39 zł). Przenieśliśmy się do Burgundii, a kieliszku mamy 100% Chardonnay. Wino bardzo schludne, chłodne. Delikatny nos w tonacji melona z domieszką cytryny i ziół. Usta kwaskowe, szczupłe, ale eleganckie. Bardzo ładnie skomponowane wino, które można podać do ryby z grilla. Dobre+. Idące za nim Dampt Frères Chablis Vieilles Vignes 2014, a więc wino, które powinno być jeszcze bardziej chłodne, skaliste, czy mineralne, okazało się o dziwo bardziej krągłe. Zabrakło tego typowego dla Chardonnay z Chablis kamiennego rysu. Mamy za to kiszonkę, zioła, jabłka. Przyjemne, ale nie klasyczne. Dobre.

Przechodząc do degustacji czerwieni nie opuściliśmy Burgundii. Domaine Machard de Gramont Bourgogne Pinot Noir 2014 (42 zł) w nosie bogactwem wiśniowego i porzeczkowego owocu przypominał bardziej Bordeaux z któregoś z cieplejszych lat. Nadrabiało za to ustami – wyraźnie kwaskowymi, chrupkimi, z delikatnie zielonymi taninami. Bardzo pijalne, soczyście owocowe, chyba najlepsze wino wieczoru. Bardzo dobre-.

IMG_7988Nie dane nam było zbyt długo medytować nad tym kieliszkiem, bowiem w kolejce czekały kolejne wina, tym razem z Doliny Rodanu. Zaczęliśmy od Domaine Bernard Les Terroris de François 2014 (18 zł). Wino oparte o Caladoc, rzadko spotykanym szczepie będący powstałą w 1958 roku krzyżówką Malbeca oraz Grenache. Drugim składnikiem kupażu jest zaś Syrah (40%). Proste, szczere, niczego nie udaje. Jest soczyście wiśniowe, balansując na lekkiej, owocowej nucie. Bez większych wrażeń, ale jako podstawowe, codzienne wino w sam raz. Średnie+. Domaine Bernard Côtes-du-Rhône Rouge 2014 (27 zł) to 60% Grenache, 25% Syrah oraz 15% Marselan. Ta ostatnia, kolejna z rzadko spotykanych odmian to znów krzyżówka Grenache z Cabernetem Sauvignon. Nos lekko landrynkowy, początkowo wydaje się sztuczny. Po chwili się oczyszcza, pojawia się ładny owoc pod postacią malin i niedojrzałych wiśni. Usta z ładną kwasowością, wyczuwalnymi taninami. Wszystko jest na swoim miejscu, a na plus trzeba zaliczyć nieprzemęczony owoc (co nam w winach z Doliny Rodanu często przeszkadza). Dobre+. Ostatnim z trójki win z tego obszaru było Château Juvenal Côtes du Ventoux 2014 (28 zł). Ta mieszanka Grenache, Syrah i Carignan była bardzo podobna do poprzednika. Pojawiło się nieco więcej nut zielonych, a owoc był lekko niedojrzały. Całość soczysta i lekka. Dobre.

IMG_7991Następnie udaliśmy się na południowy-zachód, nad samą granicę z Hiszpanią, skąd przybyła etykieta Thunevin-Calvet L’Amourette Côtes du Roussillon Villages 2009 (40 zł). Nos już wyraźnie ewoluowany, z nutami suszonych śliwek, bardzo dojrzałych wiśni. Niezła koncentracja, wciąż obecna kwasowość i wysuszające taniny. Trudno nie zauważyć, że wino już w fazie schodzącej, przydałoby się podać je do jedzenia, które by trochę je wyciągnęło na wyższy poziom. Dobre. W ofercie win z Francji nie mogło też zabraknąć Bordeaux. Tutaj reprezentantem regionu było Château Tour Labatut Montagne Saint-Émilion 2012 (39 zł). Mamy więc typowe nuty żwiru, porzeczek, podbite nieco ziołami i podsmażonym owocem. Usta szczupłe, z niską koncentracją i lekkimi taninami. Dobre-.

Widać, że zaprezentowane wina zostały dobrane pod potrzeby szerszej rzeszy konsumentów, są w pewien sposób zachowawcze, uśrednione. Na polskim rynku, gdzie wciąż niewiele osób zamawia wina do restauracyjnego posiłku, potrzeba takich nieskomplikowanych, ale po prostu smacznych butelek, które winnym bakcylem mogą zarazić szersze rzesze odbiorców.