Partyzanci z Varsovino

Cykl Degusta España to mająca dobre kilka lat inicjatywa ambasady Hiszpanii, mająca na cel promowanie win z tego kraju. Jednym z jej elementów są regularne degustacje, przybliżające wina z danego regionu, pojedynczego szczepu czy apelacji. Kolejne wydarzenie z serii było niezwykłe pod kilkoma względami. Po pierwsze odbywało się wieczorem, a nie jak do tej pory rano (co dla nas, łączących blogowanie z pracą w zupełnie „niewinnych” branżach jest zmianą zdecydowanie na plus), miała miejsce na naszym Ursynowie (a degustacji tu ze świecą szukać) oraz obejmowała wina z różnych części kraju, a łączących je elementem był fakt, że kilka tygodni wcześniej wystawiano je podczas Varsovino, corocznej wielkiej prezentacji hiszpańskiego winiarstwa.

Stąd tytuł spotkania – „Partyzanci z Varsovino”, które poprowadził niezmordowany promotor win z Półwyspu Iberyjskiego Julio César Sobrino.


Terras Gauda Etiqueta Negra Rías Baixas 2016 (niedostępne w Polsce, cena w Hiszpanii ok. 20 eur)

Rozpoczęliśmy od nadmorskiej części Galicji, a więc z dużym prawdopodobieństwem można było obstawiać, że w składzie wina znajdziemy Albariño. Tym razem zostało ono uzupełnione o 20% Caiño oraz 10% Loureiro. Po fermentacji całości przez 4 miesiące leżakuje w beczkach.

W nosie głośne, intensywne i mocne. Znajdziemy tu morze tropikalnych owoców – melona, marakui, grejpfruta i ananasa. W tle pojawia się również delikatne muśnięcie beczki. Więcej akcentów maślano-waniliowych lokuje się za to na podniebieniu. Struktura i ciało są mocno zarysowane, ale jak przystało na Albariño, nie brakuje również kwasowości. Znacznie bardziej lubimy wina z Rías Baixas bez beczki, tutaj w ogólnym rozrachunku jest jej nieco za dużo. Dobre+ (88/100).


Grupo Valdecuevas Rosé Rueda 2017 (ok. 8 eur)

Rueda słynie głównie z produkcji białych win z odmiany Verdejo i ostatnio również Sauvignon Blanc. Tu mamy ciekawy przykład różu, w którym znajdziemy właśnie pierwszą ze wspomnianych odmian uzupełnioną o Tempranillo (mieszanie białych i  odmian do produkcji win różowych jest ewenementem, może poza Szampanią). Jakby tego było mało, po 8-godzinnej maceracji, wino spędza jeszcze 3 miesiące w dębowych beczkach.

Początkowo smakuje oranżadowo, ale po chwili pojawia się więcej wiśni i poziomek. W ustach delikatnie słodkawe, potem dochodzi również kwasowość. W efekcie całkiem świeże, z ładną koncentracją i goryczkowym finiszem. Wydaje się plastyczne kulinarnie – z chęcią spróbowalibyśmy je z grillowanym stekiem z tuńczyka. Dobre- (86/100).


Más Llunes Margada Empordà 2017 (ok. 5 eur)

Tu znów przeskakujemy do Katalonii, a dokładnie na jej północno-wschodnie krańce, pod samą francuską granicę. Panuje tu dość wietrzny, śródziemnomorski klimat, który niweluje ryzyko chorób grzybowych. W butelce dominuje Garnatxa (44%), zwana lokalnie Rancios, w tym przypadku uzupełniona o Syrah (29%) i Merlota (27%). Całość winifikowana jest jedynie w stali, bez udziału beczki.

Choć wino nie zaznało dębu, to w nosie jest duszne, zwierzęco-ziołowe, z nutami garigue, czarnego pieprzu i liścia laurowego. Dopiero w ustach pojawia się więcej owoców, wiśni i świeżych śliwek. Całość soczysta, kwaskowa, przyjemnie poukładana. Niby nic wielkiego, ale urocze w tej swojej radosnej świeżości. Bardzo dobre- (89/100).


Grupo RM Paulus Rioja 2016 (ok. 6 eur)

Ach ta Rioja, obiekt nieustannych westchnień setek Polaków i jednocześnie jedno z win, które zwykle omijamy szerokim łukiem. Tym razem w składzie znajdziemy czyste Tempranillo, a wino nie posiada oznaczenia crianza, reserva, czy gran reserva, więc udział beczki musiał być minimalny.

Aromat jest dość dziwny, z nutami mięty i szałwii, zielonych liści i niedojrzałych truskawek. Usta co prawda ładnie kwaskowe, ale bez konkretnej, charakterystycznej nuty. Całość niezborna i bez wyrazu. Średnie- (83/100).


Pago de Tharsys ‚Tharsys City” Utiel-Requena 2016 

Na scenę wchodzi Bobal, a więc obecnie trzeci pod względem nasadzeń szczep w Hiszpanii. Region jego uprawy znajduje się głównie w południowo-wschodniej części kraju, w regionie Levante. Odmiana jest wyjątkowo odporna na suszę, ale zwykle produkuje się z niej nieciekawe, masowe wina. Dopiero w ostatnich kilku latach można zaobserwować rosnącą ilość producentów, którzy z Bobala produkują poważne, sensowe wina. Ich matecznikiem jest apelacja Utiel-Requena, leżąca na wzgórzach na wschód od Walencji, gdzie stosunkowo chłodny (jak na region) klimat bardzo korzystanie wpływa na styl powstających tu win, które zachowują sporo elegancji i kwasowości.

Beczkowego makijażu (wino spędziło 5 miesięcy w amerykańskich i francuskich beczkach) jest to sporo. Wędzonka i tytoń zderzają się z nutami wanilii, świeżo palonej kawy i dymu. W aromacie praktycznie nie znajdziemy w ogóle owoców. Na języku pojawia się dziwny miks jodyny, jeżyn, jagód i leśnej ściółki. Nie jest to wino ciężkie, nie ma też jakiejś oszałamiającej koncentracji, ale jednak ekspresja beczki jest zbyt mocna. Średnie (84/100).


Bodegas Nodus Capellana Tinta de Autor Utiel-Requena 2015

Mamy tę samą apelację, ale co ciekawe butelkę opartą o dwa inne szczepy – Tempranillo i Cabernet Sauvignon. Wino oczywiście dojrzewa w dębie, ale tym razem jest to 7 miesięcy amerykańskich baryłek.

W pierwszej chwili wydaje się nieco ściśnięte, ale po kilku chwilach zaczynają się nieśmiało pojawiać nuty śliwek, ciemnych wiśni i jagód. W ustach za to sporo beczki, akcentów kokosa, czekolady, masła orzechowego, ale znajdziemy też sos sojowy, balsamiczność i lukrecję. Całość jest co prawda dość elegancka, ale też pluszowa, bez większej kwasowości i zarysowanych tanin. Dla fanów łatwych, beczkowych win. Dobre- (86/100).


Abanico De Haan Altes Selection Las Colinas del Elbro Terra Alta 2014 (49 zł, Wine4You)

Terra Alta to katalońska apelacja, która w ostatnim czasie zaczyna zyskiwać na popularności. Położona jest na południowy-wschód od bardziej znanych braci: Prioratu i Montsant. Również w Terra Alta dominuje Garnatxa, jak sama nazwa wskazuje rosnąca na dużych wysokościach, dochodzących do 950 metrów. Nieopodal przepływa Ebro, do czego nawiązuje nazwa tej butelki i która to rzeka ma również łagodzący wpływa na miejscowy klimat. Obok Garnatxy w kieliszku znajdziemy również Syrah i Cariñenę. Całość przez 2 miesiące dojrzewa we francuskich beczkach.

Takie delikatne użycie beczki wyszło winu na dobre, czujemy co prawda delikatne tony waniliowe, ale już po chwili pojawia się więcej śliwek i wiśni. Jest lekko bulionowe, z dodatkiem ziela angielskiego, skóry i suszonych ziół. Kwasowość ładnie zarysowana, a w finiszu pojawiają się żywe, mocne taniny i przyjemna mineralność. Całość soczysta i elegancka. Bardzo dobre (90/100).


Nie jesteśmy już tak absolutnie krytyczni wobec hiszpańskich win, jak zdarzało się nam być kilka lat temu. Coraz częściej trafiamy na butelki, które nam bardzo smakują (choć może to też kwestia naszego lepszego wyedukowania i mądrzejszego dobierania win). Zwłaszcza katalońska Garnatxa to ostatnio jeden z naszych koników. Wkrótce opowiemy Wam więcej o naszym ukochanym hiszpańskim regionie winiarskim…