O dwóch niemieckich Rieslingach

Można powiedzieć, że dla Rieslinga każda pora roku jest idealna, ale nam ta odmiana najbardziej kojarzy się z wiosną. To w maju nastawał sezon szparagów, w planach majaczyła już jakaś nieodległa wyprawa do Niemiec, a słońce za oknem wybitnie wpływało na chęć wyboru butelek z tej odmiany. W tym roku również nie zamierzamy zmieniać przyzwyczajeń. Był weekend, wiosna, słońce, a więc to również najlepszy czas na Rieslinga.


Rheingau

Pierwsza pozycja pochodzi z Hochheim, miasteczka słynnego z produkcji win do tego stopnia, że w Anglii słowo „hock” stało się synonimem niemieckich Rieslingów w ogóle. Geograficznie Hochheim zaliczane jest to Rheingau, choć winnice zlokalizowane są tutaj nie nad Renem, a nad jego dopływem Menem. Jadąc w 2017 roku na festiwal Mythos Mosel zrobiliśmy sobie krótki postój, aby odwiedzić najlepszego miejscowego producenta – Weingut Künstler. Rodzina wywodzi się z terenów dzisiejszych Czech, a dokładniej południowych Moraw, skąd zostali wysiedleni po II wojnie światowej. Stamtąd trafili nad Men, a jako, że już wcześniej zajmowali się produkcją win, postanowili kontynuować tradycję w nowym miejscu zamieszania.

W posiadaniu rodziny jest nieco ponad 48 hektarów winnic, na prawie wszystkich czołowych winnicach Hochheim, tj. Hölle, Steilweg, Stein, Herrenberg, Kirchenstück, Domdechaney. Dodatkowo posiada ona niewielkie działki już nad samym Renem, w Rüdesheim (niecały 1 hektar) oraz na zachodnim krańcu Rheingau w Assmannhausen (3 hektary).

Künstler Hochheimer Stielweg Alte Reben Riesling Erste Lage 2016 (17,50 eur przy zakupie u producenta)

Winnica Steilweg jest klasyfikowana jako Erste Lage, a ponad 50-letnie krzewy rosną tu na lekkiej, aluwialnej glebie. Dzięki temu korzenie mogą wnikać bardzo głęboko, penetrując kolejne metry w poszukiwaniu składników odżywczych. Najbardziej charakterystycznym elementem tego Rieslinga jest mineralny chłód przenikający całą strukturę wina. Całość jest szklista, cytrynowo-jabłkowa, dość surowa, bardzo precyzyjna. Owocowość nie jest rozbuchana, skupia się wzdłuż tej stalowej struny przeciągniętej przez butelkę. Niesamowicie eleganckie, wciąż młode, mogące leżakować przez kolejne lata, a nawet i dekady. Znakomite (93/100).

Rheinhessen

Przy drugim winie przenosimy się zaledwie kilka kilometrów na południe, ale to już Rheinhessen (Hesja Nadreńska). Przez długi czas region słynął głównie ze słodkich potworków, wybitnie przyczyniając się do negatywnego wizerunku, z jakim musiało walczyć niemieckie winiarstwo. Jednak za sprawą takich winiarzy jak niestety nieżyjący już Fritz Hasselbach, Rheinhessen stało się jednym z pionierów produkcji wytrawnych Rieslingów. Dzisiaj Weingut Gunderloch prowadzony jest przez syna Fritza, Johannesa, który kontynuuje styl zapoczątkowany przez ojca.

zdjęcie ze strony producenta

Fritz dwukrotnie powiększył areał winnic posiadanych przez rodzinę. Na pewno perełką jest ponad 25 hektarów na słynnym czerwonym wzgórzu, majestatycznie zlokalizowanym nad Renem pomiędzy Nackenheim i Nierstein. Nazwa nawiązuje oczywiście to lokalnej gleby, a więc sprasowanego przez miliony lat czerwonego piaskowca (czasem błędnie utożsamianego z czerwonym łupkiem).

Gunderloch Nackenheim Riesling 2018 (17,10 eur, zakupione w Wein&Glass w Berlinie)

Choć jest to wino kategorii Ortswein, to tak naprawdę grona pochodzą ze sklasyfikowanych jako Erste Lage parceli na Rothebergu. Jest cytrynowe, dość surowe, rześkie, morskie. Na podniebieniu bardzo soczyste, mocno kwaskowe (ta kwasowość zostaje przede wszystkim w długim finiszu). Hiper wytrawne, świetnie orzeźwiające, ale też o imponującej strukturze. Można było poczekać z otwarciem tej butelki, bo wino jest jeszcze bardzo młodziutkie. Znakomite- (92/100).


Obie butelki łączy charakterystyczna, przenikliwie mineralna nuta, którą tak lubimy w Rieslingach. Spróbujcie sobie wyobrazić zimną wodę z górskiego potoku, do której doda się sok z cytryny albo kwaskowych jabłek. To przepiękne butelki pokazujące klasę niemieckiego winiarstwa w najlepszej wersji.