Niezapomniany Mythos Mosel

By czwartek, Wrzesień 14, 2017 0 , ,

Mythos Mosel, to impreza, która po raz drugi zagościła w naszym winnym kalendarzu. Po zeszłorocznych doświadczeniach festiwal spodobał nam się na tyle, że w tym roku już z większym wyprzedzeniem zaczęliśmy planować wyjazd, winiarzy i miejscowości, które chcemy odwiedzić. Zależało nam na większej organizacji i oczywiście przyniosła ona oczekiwane efekty, ale pojawiło się również wiele spontanicznych pomysłów…

Festiwal to świetna okazja by poznać wiele win, prezentowanych w kilku miejscach, porozmawiać z winiarzami, podpytać ich o nadchodzący rocznik, plany, oczekiwania. To też niewiarygodna szansa by napatrzeć się na widoki, jakie rozpościera wokół siebie wijąca się Mosela. Nas ten region zahipnotyzował, dlatego z wielkim oczekiwaniem wypatrywaliśmy kolejnej okazji, by odwiedzić to miejsce. Co ważne, Mythos Mozel „migruje” wzdłuż rzeki. Rok temu został zorganizowany pomiędzy miasteczkami Ürzig a Pünderich, a w tym roku przenieśliśmy się nieco w górę nurtu i wylądowaliśmy między Detzem a Piesportem. Nadarzyła się więc okazja, by zawitać do siedzib kolejnych producentów, a po drugie nasycić oczy nieco innymi, choć równie pięknymi widokami. No i do naszej „małej” ekipy tym razem dołączył Piotr Wdowiak (Z winem do kina).

Ponownie się nie zawiedliśmy, nasze szkliwa zostały naruszone przez reslingową kwasowość, notatniki zapisane do ostatniej kartki, auto sprostało czasem gubionym nawet przez GPS destynacjom a pogoda dopisała, tak jak sobie tego zwyczajnie życzyliśmy. To były naprawdę miło spędzone dni, ale i potwierdziła się teoria, że brakowało czasu by sprostać wyzwaniom, jakie postawiliśmy sobie przed wyprawą.

Dziś chcielibyśmy zabrać Was na pierwszą odsłonę naszej relacji. Przedstawimy pierwszy dzień festiwalu według prostego klucza, czyli wizerunku butelek, które szczególnie przypadły nam do gustu, jakie nas zachwyciły i zatrzymały przy degustacyjnych stołach na dłużej. Już na wstępie możemy jednak zasygnalizować, że zdecydowanie lepiej smakowały wina z rocznika 2015. To nie tylko kwestia najlepszego rocznika w ciągu ostatnich lat, ale po prostu wina miały więcej czasu na ułożenie się w butelkach.

Rozpoczęliśmy z przytupem, bo od wizyty u stolika z winami jednej z największych gwiazd Mozeli – Weingut Dr. Loosen (w Polsce w ofercie Vininova). Ten słynny producent z Bernkastel posiada parcele na praktycznie wszystkich liczących się cru pomiędzy miasteczkiem (gdzie ma swoją siedzibę) a Erden. Jeśli ktoś ma odpowiednio zasobny portfel, może wybierać pomiędzy butelkami z tak słynnych siedlisk jak chociażby Wehlenner Sonnenuhr, Ürziger Würzgarten, Erdener Treppchen czy Bernkasteler Lay. Dr. Loosen Grauschiefer feinherb 2016 miał w sobie miły dla podniebienia ładunek owocowości wzmocnionej przez delikatne nuty ziołowe. Kwasowość ładnie przemknęła nad wyczuwalnym cukrem i swoją pełnię mocy i klasy pokazała w długim finiszu. Bardzo dobre-. Naftowy i krzemienny był Dr. Loosen Graacher Riesling Trocken 2015. Tutaj nieco lepszy rocznik i dłuższy czas w butelce robią swoje, bo wino jest bardzo mineralne, skaliste i lepiej ułożone. Całość podsumowana przez ciekawe słone nuty  Bardzo dobre. Spośród dwóch win z najwyższej jakościowo niemieckiej klasy Grosses Gewächs (Graacher Domprobst oraz Erdener Treppchen), lepsze wrażenie zrobiła butelka Dr. Loosen Graacher Domprobst GG 2015. Graacher to niewielkie miasteczko położone pomiędzy Wehlen, a Bernkastel. Obecność niebieskich łupków sprawia, że pochodzące stąd wina łączą w sobie elegancję butelek z Wehlen, z siłą tych z Bernkastel. W próbowanej pozycji wyczuliśmy najpierw melona i nuty ziołowe, choć całość wydała się nam nieco zamknięta i nieprzyjazna. Ale mocniejsze zakręcenie kieliszkiem sprawiło, że pojawiły się akcenty mineralne, czystość kamieni zanurzonych w górskim potoku, a wszystko zakończył potężny, kwaskowy finisz. Przepiękne wino o znakomitej strukturze, szkoda je jednak otwierać już teraz, zdecydowanie sugerujemy odłożenie na jakieś 5 lat. Znakomite-.

Dużym atutem Mythos Mosel jest obecność większości najlepszych miejscowych producentów. Zaraz obok Dr. Loosena wystawiał się choćby Weingut Heymann-Löwenstein (w ofercie 101win.pl). Ma on swoją siedzibę na odcinku zwanym jako Terrassenmosel, nieco dalej w dół rzeki, a tamtejsze winnice należą do jednych z najbardziej stromych w Niemczech. Styl tego producenta jest nie do podrobienia, co pokazał już Heymann-Löwenstein Uhlen Laubach GG 2014. Co ciekawe piliśmy to wino ma Mythos Mosel już rok temu i oceniliśmy je następująco:

W nosie na razie niezbyt rozwinięte. Za to w smaku naprawdę poważne. Kamienne, z intensywnym, wykręcającym język finiszem. Piękna struktura, pełne ciało. Bardzo dobre+. 

Po dodatkowym roku w butelce w pierwszej chwili ma się wrażenie picia wina zaprawionego sokiem z kiszonej kapusty i dodatkowo obficie posolnego. Dopiero po chwili bardziej się układa, pokazując surowe, mineralne oblicze. Przy czym wino jest naprawdę ekstremalnie kwaskowe (nawet dla nas, zaprawionych w Rieslingach). Podtrzymujemy swoją ocenę i zalecamy odłożenie wina na półkę na jeszcze kilka lat. Bardzo dobre+.

Podobnie ma się rzecz z Heymann-Löwenstein Uhlen Roth Lay GG 2014, które również próbowaliśmy rok temu:

Wprowadziło nas w konfuzję. Pachnie niezbyt przyjemnie, nutami podwórka i stajni. Również usta są mniej kwaskowe od poprzednika. Za to zachwycają mocne, gęste, napięte usta. Olbrzymi potencjał. Bardzo dobre+.

Tym razem spróbowaliśmy je z butelki magnum. Powoli zaczyna się otwierać, bo czuć delikatne nuty maślane, a nawet malinowe(!). Wino jest bardzo skoncentrowane i mocno zbudowane. Finisz kwaskowy, długi i wypełniający całe usta. Lepsze niż rok wcześniej, ale dalej młodziutkie. Znakomite-.

Weingut S.A. Prüm to producent, na którego uwagę zwróciliśmy jw zeszłym roku. Teraz tylko potwierdził swoją klasę. Posiada około 14 hektarów winnic na takich znanych siedliskach jak Wehlener Sonnenuhr, Ürziger Würzgarten, czy Bernkastel Lay. Już  S.A. Prüm Blue Riesling Kabinett Trocken 2016 pokazuje ładną owocowość spod znaku gruszek i jabłek z dodatkiem ziołowych akcentów. W ustach dość proste, ale bardzo soczyste i mocno kwaskowe. Bardzo dobre-. Za to jednym z najlepszych win całego festiwalu okazał się S.A. Prüm Wehlener Sonnenuhr Riesling GG 2014. Przede wszystkim zwraca uwagę bardzo bogate, wręcz barokowe ciało – pełne nut maślanych, dojrzałych jabłek i cytryn. Również zapach jest oszałamiający, miodowo-woskowy. Całość ciepła, ale z zachowaną bardzo mocną kwasowością. Przy całej swojej masywności nie daje jednak wrażenia ciężkości, jest soczyste i przyjemnie świeże. Znakomite.

Weingut Wwe. Dr. H. Thanisch Erben Thanisch to ciekawy producent, w którym od 1895 roku stery dzierżą żeńskie przedstawicielki rodziny (obecnie winiarnię prowadzi Sofia Thanisch). Posiadają swoje winnice w Bernkastel, Kues, Lieser i Braunebergu, a perłą w koronie jest parcela na Bernkasteler Doctor, najdroższa winnica nad Mozelą. Jednak tym razem najlepsze wrażenie zrobiły wina z innych siedlisk. Wwe. Dr. H. Thanisch Erben Thanisch Bernkasteler Badstube Riesling Kabinett 2015 pachnie morelami i miodem, ale w tle przewijała się bardzo ładna mineralność. Na podniebieniu cieliste, prześlicznie zbalansowane, z dobrą równowagą kwasowości i słodyczy. Bardzo dobre+. Jeszcze bardziej słodki, ale przy tym wciąż trzymający pion dzięki mocnej kwasowości jest Wwe. Dr. H. Thanisch Erben Thanisch Bernkasteler Lay Riesling Spätlese 2015. Tu dominują już zdecydowanie nuty miodowe, gruszki i dojrzałe jabłka. Świetnie pasowałoby do szarlotki. Bardzo dobre+.

Nie znaliśmy do tej pory win od Weingut Christoph Clüsserath, ale skoro nadarzyła się okazja, że nocowaliśmy w ich gościnnym domu, postanowiliśmy spróbować tych butelek. Wrażenie okazało się zaskakująco pozytywne, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich atrakcyjne ceny. Christoph Clüsserath Apotheke Riesling Trocken 2015 jest nieźle skoncentrowane, z nutami skórki chlebowej i masła. Na języku wyczuwalne są akcenty propolisowe, ale całość dość lekka, wzmocniona przez silną kwasowość. Bardzo dobre-. Lepszą strukturę i silniejszą kwasowość pokazał Christoph Clüsserath Altärchen Riesling feinherb 2016. Tu całość utrzymana jest w tonacji jabłkowo-cytrynowej, a finisz jest potężnie świeży. Bardzo dobre-.

Kolejnym dobrym znajomym z zeszłego roku był Weingut Immich-Batterieberg (od niedawno w portfolio Winemates). Wina ponownie nalewał świetny winemaker Gernott Kollmann, a my mogliśmy zweryfikować swoje noty sprzed roku. Immich-Batterieberg C.A.I Riesling 2015 rok temu:

Było butelkowane zaledwie kilka dni przed festiwalem, stąd nie dziwi na razie zbyt mocna kwaswość. Ma się wrażenie picia czystego soku z cytryny, trudno uwierzyć, że nasze szkliwo to wytrzymało. Dobre+.

Teraz wydaje się być już nieco bardziej poukładane, choć kwasowość dalej wierci dziury w szkliwie. Całość czysta, super soczysta i niebywale orzeźwiająca. Bardzo dobre-.

Idąc dalej mieliśmy Immich-Batterieberg Ellergrub Riesling 2014, którego tak scharakteryzowaliśmy wówczas:

To znów morska sól, kamienie i mineralność. W ustach niesamowicie czyste i eleganckie, choć jeszcze za młode. Bardzo dobre.

Próbowane w tym roku jest słodsze, z cieplejszym owocem wzbogaconym o ziołowe nuty. Na podniebieniu wyraziście kamienne i skaliste, z czystą, majestatyczną strukturą. Bardzo dobre+.

Weingut Clemens Busch nie trzeba przedstawiać. Chętnych do zapoznania się z sylwetką tego winiarza zachęcamy do przeczytania naszego wpisu z wizyty u niego, którą odbyliśmy w zeszłym roku, dzień po zakończeniu samego festiwalu. Na tegorocznej edycji wina z 2015 roku wydały się nam bardzo młode i jeszcze niepoukładane, ale już starsza pozycja, Clemens Busch Marienburg Rothenpfad GG 2011 pokazała, co dla win tej klasy znaczy kilka lat spokoju w butelce. Jest bardzo gęste, ciepłe, ze słodką owocowością. Na podniebieniu nieco pikantne, z silną kwasowością i oleistą fakturą. Fascynujące, zapraszające do poznania się bliżej. Znakomite-.

Zaledwie 8 hektarów upraw wokół Piesportu posiada Weingut Haart, ale swoje parcele ma rozmieszczone na najlepszych miejscowych siedliskach, jak choćby Goldtröpfschen czy Grafenberg. Wszystkie pięć prezentowych win pochodziło z rocznika 2016, były jeszcze bardzo niepoukładane i młodziutkie. Najlepsze wrażenie w tym momencie zrobił Haart Piesporter Riesling feinherb 2016, gdzie jałbkowo-cytrynowa kwasowość miesza się z wyraźną słodyczą. Żywe, rześkie i świeże, ale do odłożenia na rok. Bardzo dobre-.

Weingut Franzen (w ofercie Jung&Lecker) to kolejny producent z Terrassenmosel, który prezentował swoje wina podczas festiwalu. Świeże, radosne i owocowe jest Franzen Quaritz Schiefer Riesling Trocken 2016. Jabłkowa kwasowość ujawnia się zwłaszcza w dość długim finiszu. Bardzo dobre. Perełką stolika tego producenta był natomiast Franzen Bremmer Calmont Riesling GG 2015. To wino pochodzące z bardzo stromej winnicy, której nachylenie sięga 70 stopni. Jest bardzo młode, ale już teraz pokazuje dużą klasę, zwłaszcza poprzez silną kwasowość. Do tego można się doszukać cytrynowej skórki i propolisu. Ciało gęste, oleiste, ale przy tym nie sprawia wrażenia przeciążonego. Bardzo dobre+.

Na ostatnim stanowisku, które odwiedziliśmy tego dnia pierwsze kroki skierowaliśmy do jednego z naszych ulubionych winiarzy znad Mozeli – Weingut Fritz Haag. W przypadku Fritz Haag Brauenberger -J- Riesling Trocken 2016 potężna kwasowość wwierca się w zęby, stanowiąc tło dla akcentów jabłkowych i eleganckich nut mineralnych. Bardzo dobre-. Bardzo młody jest Fritz Haag Brauenberger Juffer Riesling Spätlese 2016, ale już teraz cukier jest elegancko wtopiony w materię wina. Struktura solida, a potencjał liczony w dziesięcioleciach. Bardzo dobre.

Fio.wines to stosunkowy nowy projekt znanego winemakera znad portogualskiego Douro, Dirka Niepoorta oraz Weingut Lothar Kettern. Zaciekawił nas Fio.wines Nat Cool 2010, a więc mętny musiak, który jednak zaskakuje wciąż dużą świeżością. Aromatyczny, z nutami różanymi, niezmiernie soczysty. Zupełnie inny od wszystkich spróbowanych win tego dnia i przez to stanowiące dobre podsumowanie dotychczas spróbowanych butelek. Bardzo dobre.

To był ciężki dzień, który dał nam dużo radości i ponownie poszerzył naszą wiedzę na temat mozelskich Rieslingów. Wracamy niedługo, za kilka dni opowiemy Wam co działo się na Festiwalu drugie dnia…