Nieodkryta Marchia – degustacja w Whinsky

By wtorek, Październik 23, 2018 0 , , , ,
W 2017 roku w drodze na Gargano spędziliśmy dwa dni w Marche. To piękny region, który pozytywnie zaskoczył nas niewielkim zagęszczeniem turystów. Spacerując wieczorami po Urbino czy Ascoli Piceno miło było odetchnąć od obieżyświatowców i przez chwilę nacieszyć się towarzystwem lokalsów zażywających passeggiaty. Jakże to odmienne doświadczenie od wcale nie tak odległej Toskanii, czy nawet Umbrii. Marche to region wciąż nieodkryty turystycznie, a przecież wspomniane dwa miasta to tylko jedne z wielu miejsc, które naprawdę warto zobaczyć.

Mamy więc do czynienia z pewnego rodzaju synchronizacją, bo również wina z Marche nie cieszą się w Polsce specjalnie dużą popularnością (choć z ich dostępnością jest już znacznie lepiej niż kilka lat temu). A szkoda, bo znajdziemy tu przecież świetne Verdicchio (przez wielu uważane za jeden z najszlachetniejszych białych szczepów Włoch), bardzo lubiane przez nas Pecorino (nie mylić z serem), czy ciekawe czerwienie, zbudowane w oparciu o Sangiovese i przede wszystkim Montepulciano. Musicie wiedzieć, że jest w czym wybierać, a porównując te pozycje z winami z sąsiednich regionów, zwykle będą one o te kilka euro (czyli odpowiednio kilkanaście-kilkadziesiąt złotych) tańsze. Lokalni winiarze coraz chętniej szukają też kontaktów w Polsce, czego dowodem była zorganizowana niedawno degustacja w Winsky. Mogliśmy spróbować win od kilku niewielkich producentów, których można będzie sprowadzać do Polski poprzez łódzką firmę Moja Italia.

Wróćmy jeszcze na chwilę do tego regionu. Jest dość górzysty i pofałdowany, rozciągnięty wzdłuż Adriatyku, od zachodu zaś ograniczony postrzępionymi graniami Apenin. Większość z 25 tysięcy hektarów winnic usytuowana jest na wzgórzach, które kolejnymi grzbietami opadają w kierunku morza. Im dalej na południe, tym klimat staje się coraz cieplejszy, co oczywiście przekłada się na geograficzne rozmieszczenie uprawianych odmian. W północnej części Marche znajdziemy dużo Sangiovese (które stanowi najpopularniejszą czerwoną odmianę), ale już bliżej Ancony i dalej w kierunku Abruzji zaczyna królować Montepulciano.

Verdicchio – biała perła Marche

Marche to bez wątpienia królestwo Verdicchio. Zawędrowało tu znad Gardy, gdzie dalej (pod nazwą Turbiana) stanowi podstawę produkcji win w apelacji Lugana. Wyróżnić można dwa główne obszary jego uprawy. Pierwszy (większy) to wzgórza wokół Jesi, kilkanaście kilometrów na zachód od Ancony. Drugi to leżąca bliżej gór dolin, w której przycupnęło miasteczka Matelica. Verdicchio dei Castelli di Jesi, bo tak brzmi pełna dumna nazwa apelacji jest zwykle nieco mocniej skoncentrowane, w porównaniu do chłodniejszych, bardziej stalowych Verdicchio di Metalica.

Verdicchio może powstawać zarówno jako spokojne wino wytrawne, jak i w wersjach musujących czy słodkich (z podsuszanych gron). Musiaki są zwykle produkowane za pomocą znanej z produkcji Prosecco metody Charmat, gdzie wtórna fermentacja odbywa się w dużych stalowych zbiornikach, nie zaś w poszczególnych butelkach – jak ma to miejsce przy klasycznej metodzie szampańskiej.

Tenuta dell’Ugolino Maltempo Brut to dobra odpowiedź na wspomniane wina z Veneto, nie boimy się nawet stwierdzić, że jest o wiele przyjemniejsze od większości Prosecco dostępnych na polskim rynku. Z nutami jabłek i brzoskwini, kwaskowe i świetnie orzeźwiające. Nie doszukujmy się tu drugiego dna, czy jakiejś wielkiej złożoności, jest za to piękna soczystość i żywotność. Dobre- (86/100).

Okazało się zresztą, że wina od Andrei Petrini są klasą samą w sobie. Posiada on obecnie 14 hektarów w okolicach Castelplanio, na których oczywiście dominuje Verdicchio.

Tenuta dell’Ugolino Le Piaole Verdicchio dei Castelli di Jesi Classico 2017 pochodzi z działki obsadzonej przez stosunkowo młode 15-letnie krzewy. Po fermentacji alkoholowej w niskiej temperaturze (18°C), wino przechodzi w stalowych zbiornikach drugą fermentację malolaktyczną i trafia do butelek. W aromacie dość rozbudowane, mamy tu słodkie jabłka, białe kwiaty, a nawet nieco brzoskwiń. W ustach świetnie kwaskowe, ale i z dobrym ciężarem i atrakcyjnym ziołowym finiszem. Czyste, mocno zarysowane, świetnie pasowałoby do grillowanej ryby. Bardzo dobre- (89/100).

Tenuta dell’Ugolino Vigneto del Balluccio  Verdicchio dei Castelli di Jesi Classico Superiore 2017 to wino z niewielkiej 1-hektarowej winnicy, o świetnej południowej i południowo-zachodniej ekspozycji, na której dominuje gliniasto-piaszczysta gleba. W tym przypadku fermentacja odbywa się w jeszcze niższej temperaturze, a wino spędza na osadzie 8 miesięcy. W efekcie powstało Verdicchio niebywale mineralne i kamienne. Praktycznie nie ma tu owocu, ale my kochamy takie wina, które skrzą się stalową kwasowością, buchają znad kieliszka nutami dymnymi, a kończą się potężnym, słonym finiszem. Bardzo dobre+ (91/100).
A może Passerina albo Pecorino?

Te kolejne dwie białe odmiany zadomowiły się w najlepsze na południu Marche, nieopodal granicy z Abruzją (gdzie również są spotykane). Pozostają nieco w cieniu Verdicchio i nie cieszą się aż takim poważaniem, tym niemniej zwłaszcza w okolicach miasteczka Offida można znaleźć świetne, poważne wina z obu odmian.

Madonnabruna Rivafiorita Passerina 2017 to wino regionalne kategorii IGT, gdzie Passerina uzupełniona jest o niewielki dodatek Pecorino. Pachnie tropikalnymi owocami (ananas i mango), bogato i intensywnie. W ustach brakuje trochę wyraźniejszej kwasowości, która mogłaby ożywić sporą koncentrację wina. Dopiero w finiszu pojawia się ciekawa, słona ale i grejpfrutowa nuta. Dobre (87/100).

Madonnabruna Maree Falerio Pecorino 2017 pochodzi z mało znanej apelacji Falerio dei Colli Ascolani. Po fermentacji wino przez niemal rok dojrzewa na osadzie w stalowych zbiornikach. W porównaniu do poprzednika nos jest chłodniejszy, idący bardziej w stronę jabłek niż tropików. Znów kwasowość mogłaby być wyższa, choć a tym przypadku całość wypada lepiej, dosyć soczysto. W finiszu znajdziemy znów słoność, tym razem uzupełnioną o skórkę z jabłek. Ładna koncentracja sprawia, że widzielibyśmy je w towarzystwie jakiejś tłustszej ryby – może halibuta? Dobre+ (88/100).
Czerwienie – Rosso Piceno i Rosso Conero

Większość czerwonych apelacyjnych win z Marche pochodzi z tych dwóch obszarów. Rosso Piceno, które obejmuje duży teren centralnych prowincji Ancona i Macerata, a także niewielką część prowincji Ascoli Piceno, powstawać musi w 60% z Sangiovese, które może zostać uzupełnione m.in. o Montepulciano, ale co ciekawe również białe odmiany Trebbiano i Passerina. Rosso Conero to natomiast nazwa zarezerwowana dla win z winnic zlokalizowanych nieopodal Monte Conero – więcej o tej apelacji przeczytacie w naszym wpisie z wizyty u jednego z miejscowych producentów.

Madonnabruna Cugnolo Rosso Piceno 2016 to mieszanka Sangiovese, Montepulciano i niewielkiej ilości Merlota. Całość przez 8-10 miesięcy dojrzewa w dużych beczkach. W zapachu dominują wiśnie, uzupełnione o nuty skórzane i ziemiste. Usta niestety nie nadążają za nosem, są trochę płaskie, brak im wypełnienia i koncentracji. Dodatkowo w finiszu pojawiają się suche taniny. Może lepiej sprawdziłoby się z jakimś prostym makaronem, który mógłby tchnąć w wino większą świeżość. Dobre- (86/100).

Villa Forano Rosso Piceno 2015 pochodzi z posiadłości leżącej nieco dalej na północ, w prowincji Macerata. W blendzie odnajdziemy Sangiovese uzupełnione o Montepulciano, które dojrzewają w dużych beczkach przez 9 miesięcy. Tu w nosie dominuje druga z tych odmian, mamy bowiem sporo charakterystycznych akcentów jeżyn, leśnego runa i śliwek, ale na języku dochodzi do głosu wiśniowość Sangiovese i chrupkość, którą tak lubimy w tym szczepie. Koncentracja ponownie nie jest najwyższa, taniny mocne, lekko drewniane, a całość nie do końca poukładana, dzika, choć w ogólny wyrazie wino się broni. Dobre+ (88/100).

Villa Forano Montelipa Colli Maceratesi 2015 to ciekawy kupaż Sangiovese, Lacrimy i Vernaccia Nera. Ucieszyła nas zwłaszcza Lacrima, jest to bowiem szczep niesamowity, a rzadko dostępny w Polsce. W dużym uproszczeniu można go scharakteryzować jako czerwoną wersję Gewürztraminera. Tu od razu można było zidentyfikować te niepowtarzalne różane nuty, uzupełnione o akcenty pomarańczowej skórki, wiśni i ziół. W ustach bardzo żywe, świeżutkie. W finiszu wychodzi również przyjemna balsamiczność. Nieszablonowe, na długo nie pozwala o sobie zapomnieć. Bardzo dobre+ (91/100).
Rosso Conero od producenta Villa Carlo Boccolini spróbowaliśmy w dwóch rocznikach, ale szczerze powiedziawszy żaden nas nie przekonał. Villa Carlo Boccolini Kyma Oros Rosso Conero 2015 było już wyraźnie zmęczone, z nutami zbutwiałych liści, suszonych śliwek, ale w ustach nie ostało się już nic poza kwasowością i mocnymi, zbyt suchymi taninami. Kiepskie (82/100). O rok młodsze Villa Carlo Boccolini Kyma Oros Rosso Conero 2015 jeszcze się trzymało, ale też jechało już na oparach. Owoc był strasznie przegrzany, konfiturowy i ponownie w ustach brakowało życia i wypełnienia. Średnie- (83/100).

Coś nam się wydaje, że prędzej czy później turyści przypomną sobie o Marche, to może być więc ostatni moment, aby podelektować się i pozwiedzać ten region na spokojnie, bez tłumów. Jeśli tam będziecie, koniecznie nie zapomnijcie spróbować lokalnych win, zwłaszcza Verdicchio zasługuje na uwagę.

P.S. Przynajmniej niektóre z powyższych pozycji (mamy nadzieję, że koniecznie Tenuta dell’Ugolino) powinny być za jakiś czas dostępne w Winsky. W przypadku pozostałych etykiet polecamy kontaktować się z Moja Italia.