Niemieckie różowe wina na Winoforum 2022

By czwartek, 28 kwietnia, 2022 0 ,

Kwaskowe, orzeźwiające biele – oczywiście, eleganckie, pachnące lasem spätburgunder – jak najbardziej, ale czy znacie i lubicie niemieckie rosé? Nie jest to najpopularniejszy rodzaj win zza Odry, ale również warty poznania. Podczas niedawnej degustacji mogliśmy spróbować ośmiu takich pozycji.


Przyznajemy się bez bicia, sami również nie pijamy zbyt często niemieckich różowych win. Wybierając ten kolor, częściej decydujemy się na pozycje z Włoch, Francji czy Austrii. Wynika to po pierwsze z relatywnie małej (choć jak pokazała degustacja dynamicznie się zwiększającej) dostępności tych butelek na naszym rynku, ale również z tego, że jeszcze do niedawna większość z nich powstała w wersji z wyraźnym cukrem resztkowym, który to styl w przypadku rosé jest dla nas niemal nieakceptowalny.

Na szczęście ogólny rozwój niemieckiego winiarstwa w oczywisty sposób dotknął też wina różowe. Dzisiaj produkuje je wielu czołowych producentów, powstają ze szlachetnych odmian (na czele ze späburgunderem), a ich jakość jest naprawdę świetna. Zresztą sama degustacja to potwierdziła.

Weingut Gutzler Pinot Noir Rosé Brut 2018 (Dolio Vini, 108 zł)

Zaczęliśmy od musiaka z południowej części Rheinhessen, gdzie swoje winnice posiada rodzina Gutzler. W aromacie daje o sobie znać charakter szczepu, mamy tu wiśnie, dojrzałe czereśnie, czy nawet maliny. Podobnie mocno owocowe w ustach, z czystą, orzeźwiającą kwasowością i przyjmie chrupkim posmakiem. Solidna, niemiecka robota, nawet jeśli nie jest ono zbyt skomplikowane i wielowarstwowe. Bardzo dobre (90/100).

Weingut Thörle Rosé 2020 (Endorwina, 64,90 zł)

Pierwsze z win spokojnych pochodziło również z Rheinhessen. Rodzina Thörle szczyci się winiarską historią sięgającą XVI wieku, zresztą w pochodzącej z tych czasów piwnicy po dziś dzień dojrzewają produkowane przez nich wina. Od 2006 roku posiadłość jest zarządzana przez braci Johannesa i Christopha. W składzie w dalszym ciągu mamy spätburgundera (pinot noir), ale uzupełnionego o caberneta sauvignon. Wino wita się z nami aromatem malin i truskawek, ale też dojrzałych gruszek. Pomimo, że nie jest to najbardziej aktualny rocznik (co w przypadku win różowych ma spore znaczenie) i w ustach owoc powoli zaczyna blednąć, to świeżość jest wciąż obecna. Dobre+ (88/100).

Villa Hochdörffer Lila Wolken Rosé Cuvée 2019 (Vinni.pl, 48 zł)

Przechodzimy do Palatynatu, a więc jednego z najcieplejszych miejsc na winiarskiej mapie Niemiec. To tutaj, w okolicach Nussdorfu swoje 45 ha winnic posiada rodzina Hochdörffer, a David, który dzisiaj za nie odpowiada to przedstawiciel już siódmego pokolenia winiarzy. Choć mało w tym winie samej świeżej owocowości, z której zwykle słyną różowe wina, to nie można powiedzieć, żeby było ono już po drugiej stronie. Została ona bowiem zastąpiona przez całkiem mocną strukturę, lekką maślaność, akcenty ziołowe i przyprawowe (zwłaszcza silnie wyczuwalny biały pieprz). W swoim obecnym wieku to raczej wino do posiłku, niż popijania solo, warto byłoby spróbować je z pieczonym łososiem. Bardzo dobre- (89/100).

Weingut Katrin Wind Spätburgunder Rosé Fumé 2020 (Poniente)

To rosé w zupełnie innym stylu, mamy bowiem spätburgundera z Palatynatu, ale dojrzewającego w beczkach – taka technika to zaś rzadkość w przypadku produkcji win różowych. Efekt jest świetny, bo obok truskawkowo-wiśniowego owocu pojawia się sporo nut dymnych, a w ustach obok owocowości również całkiem solidna budowa. Kwasowość jest dalej mocna, ale samo wino nie jest w żadnym wypadku lekkim rosé, to naprawdę poważnie wykonana pozycja, mogąca sprostać trochę cięższym mięsom (ja bym poeksperymentował nawet z krwistym stekiem). Znakomite- (92/100).

Weingut Von Winning Pinot Noir Rosé 2020 (Winoland)

W tym przypadku, choć wino jest dalej technicznie wytrawne, to ma delikatnie wyższy cukier resztkowy (zresztą odnosimy wrażenie, że taki jest generalnie styl tego znanego producenta). W zapachu raczej mało rozbudowane, dość zamknięte, więcej dzieje się w ustach. Tutaj pojawiają się mocno zarysowane, ciemne owoce (wiśnie, ale też jeżyny), to tego sporo akcentów leśnych, ziołowych. Wspomniany cukier nadał rosé większej masy i ciężkości, ale też nie można powiedzieć, by wino było zbyt masywne, czy za słodkie – wszystko jest świetnie zbalansowane. Znakomite- (92/100).

Weingut Faust Martinsthaler Wildsau Spätburgunder Rosé 2019 (Kondrat Wina Wybrane, 57 zł)

Frank Faust znany jest w Polsce chyba bardziej z tego, że pod jego okiem powstają wina w Winnicy Turnau, ale przecież ma on swoją własną winiarnię w Rheingau. To właśnie stąd pochodzi ten róż, w którym obok spätburgundera znajdziemy jeszcze odmianę acolon. Jest dość mocno ziemiste, pieprzne i ziołowe. To właśnie te „zielone” elementy są na pierwszym planie, a dopiero w tle pojawiają się czerwone porzeczki i jeżyny. Z przyjemną materią, o stalowej, solidnej konstrukcji. Bardzo dobre+ (91/100).

Staatlicher Hofkeller Würzburg Rotling halbtrocken 2021 (Frank, 59,90 zł)

Rotling to rodzaj win różowych (popularny we Frankonii, ale spotykany też w innych regionach Niemiec), który powstaje po prostu poprzez zmieszanie białego i czerwone wina. W tym przypadku jest to müller thurgau wraz z spätburgunderem, z cukrem resztkowym na poziomie 16 gram. Producentem jest winiarnia należąca do miasta Würzburg, ale mimo takiej formy własności produkująca naprawdę solidne pozycje. Co zaskakujące, w zasadzie wspomniana słodycz nie jest odczuwalna. Dzięki temu, że wino jest młodziutkie, dominuje soczysta, wiśniowo-malinowa owocowość. Delikatnie kremowe, dobrze skoncentrowane, ale w posmaku z odświeżającym uderzeniem kwasowości. Bardzo dobre (90/100).

Boujong Brauneberger Rosé feinherb 2021 (Rafa Wino, 56,99 zł)

Na koniec przeskoczyliśmy nad Mozelę. Choć absolutnie nie słynie ona z różowych win, to oczywiście w niewielkich ilościach powstają one i nad tą piękną rzeką. Jest to ponownie spätburguneder, ale poziom cukru jest jeszcze wyższy (23 gram). Tutaj dostajemy rosé w wersji nieco landrynkowej, smakujące truskawkami i malinami. Choć jakość owocu jest świetna, to jednak tego cukru jest w winie za dużo, szkoda, że nie zdecydowano się na produkcję wina wytrawnego, to mógła być bardzo interesująca pozycja. Dobre- (86/100).


Warto odnotować, że wszystkie wina pochodziły z portfolio naszych importerów, co pokazuje jak rynek win niemieckich w Polsce się rozwija. Można by narzekać, że w większości przypadków były to niekoniecznie bieżące roczniki, ale też żadne wino nie było już po swoim szczycie. Korzystajcie z tej różnorodności.

Degustację poprowadził Tomek Prange-Barczyński, a odbyła się ona pod egidą Niemieckiego Instytutu Wina w ramach Winoforum 2022 (corocznego spotkania blogerów winiarskich) zorganizowanego przez Ferment/Winicjatywę.