Na szybko – Bez Gwiazdek, Riesling, Rancia, Priorat i Brunello

By poniedziałek, Marzec 13, 2017 0 , , , ,

Ponownie wiele się dzieje, degustacja goni degustację, a między nimi również nie próżnujemy. Dlatego dziś ponownie zabieramy Was w podróż przez kilka butelek, które spróbowaliśmy w ciągu ostatnich tygodni, a które zdecydowanie są warte wspomnienia.


Niedawno wspominaliśmy Wam o degustacji win z portfolio Winemates i Vive le Vin, które odbywała się w świetnej restauracji Bez Gwiazdek (która ostatnimi czasy stała się jednym z naszych ulubionych miejsc na kulinarnej mapie Warszawy). Pewnego razu zawitaliśmy tam w celu wybitnie już hedonistycznym, ale oprócz pysznego jedzenia spróbowaliśmy również kilku ciekawych butelek.

Jeśli jesteście odważno i nie boicie się spróbować wina o mętnym, niemal mlecznym kolorze, sięgnijcie koniecznie po Movia Lunar Chardonnay 2009 (importowane przez firmę Dionizos). Bezpośrednio po zbiorach owoce są umieszczane w 220-litrowych dębowych beczkach. Tam zachodzi fermentacja węglowa (podobnie jak dzieje się w przypadku Beaujolais). Po ośmiu miesiącach dojrzewania, podczas pełni księżyca (!) wino bez filtrowania i klaryfikowania przelewane jest do butelek. Pachnie fantastycznie, kwiatami i mirabelkami. W ustach bardzo świeże, owocowe, z mocną kwasowością i delikatnymi taninami. Wbrew pozorom nie jest to trudne wino (jak niektóre wina naturalne), a fantastycznie pijalna butelka. Chce się sięgać pod kolejne kieliszki. Bardzo dobre.

Z pozycji bardziej „klasycznych” największe wrażenie zrobił na nas Nigl Grüner Veltliner Alte Reben Kremstal 2013. Już podczas wspomnianej degustacji zasmakował nam różowy musiak od tego producenta, a Veltliner potwierdził poziom tych win. Jest gęste, ma spory ciężar. Czujemy nuty maślane i delikatnie miodowe, a do tego słodkie jabłka, a nawet maliny. Wciąż bardzo młode, ma przed sobą dobrych kilka lat rozwoju. Bardzo dobre.


Peter Jakob Kühn to jeden z naszych ulubionych producentów z Rheingau. Rodzina prowadzi winiarnię już od 230 lat, a swoje parcele ma na takich słynnych winnicach jak Lenchen i Doosber w Oestrich czy Sankt Nikolaus w Mittelheim. Bardzo często o jakości producenta można sporo powiedzieć po spróbowaniu jego najprostszego wina. My tym razem sięgnęliśmy właśnie po Peter Jakob Kühn Jacobus Rheingau Riesling Trocken 2015 (kupione w Niemczech w cenie 13,30 eur). Nos jest wytrawny, chłodny i mało aromatyczny. Wyczuwalne są nuty kwaśnych jabłek i cytryn. W ustach bardzo soczyste, orzeźwiające poprzez charakterną, intensywną kwasowość, ale ciepły rocznik dodaje od siebie również sporą dawkę owocowości. Struktura jest bardzo solidna, a finisz mineralny i bardzo długi. Wino jest wciąż w początkowej fazie swojego życia, trochę niepoukładane, warto jeszcze na rok odłożyć je do piwniczki. Bardzo dobre-.


Naszym ulubionym producentem z regionu Chianti Classico jest bez wątpienia Fattoria Fèlsina. Do dziś wspominamy wizytę u tego słynnego producenta, którą odbyliśmy w sierpniu. Wówczas poza zaopatrzeniem się w zapas win z bieżących roczników, zakupiliśmy również kila starszych pozycji i niedawno postanowiliśmy otworzyć Fattoria Fèlsina Rancia Chianti Classico Riserva 2009. Przypomnijmy tylko, że jest to 100% Sangiovese, z gron pochodzących z pojedynczej winnicy, dojrzewające w baryłkach (większość używanych) przez 18-20 miesięcy. Gorący rocznik sprawił, że otrzymaliśmy wino bardzo gęste, atramentowe, z nutami długo gotowanego na kościach wołowego rosołu pełnego umami. W ustach mineralne i mimo wszystko subtelne, przestrzenne. Całkiem ładna kwasowość i taniny, ale jednak brakuje nieco lepszej owocowej ekspresji. Bardzo dobre-.

Z tej samej wakacyjnej podróży i wizyty w Montalcino w Tenute Silvio Nardi przywieźliśmy Silvio Nardi Brunello di Montalcino Manachiara 2006. Jest to Brunello pochodzące z cru Manachiara, które zlokalizowane jest na południowym-wchodzie apelacji, a dominuje tu piaszczysta gleba bogata w kwarc. Ekstrakt w tym winie jest potężny, nos bardzo bogaty z nutami dojrzałych śliwek i wiśni z dodatkiem akcentów skórzanych, ziołowych, podsuszanych owoców. Pomimo tego mamy wciąż zachowaną kwasowość, która nieco tonuje całość. Również taniny są już ugładzone, zaokrąglone. Bardzo dobre.


Rzadko sięgamy po wina z najważniejszej katalońskiej apelacji, jaką jest Priorat. Po spróbowaniu Ferrer Bobet Priorat Vinyes Velles 2013 (kupione w Barcelonie, w cenie ok. 30 eur) wiemy już, że musimy to zmienić. W butelce mamy kupaż winogron ze starych, nawet 100-letnich (!) krzewów Carignan (70%) oraz Grenache (30%), które fermentują w dużych beczkach, a następnie dojrzewają tam przez 15 miesięcy. Do butelek przelewane jest bez filtracji. W nosie czujemy bogactwo owocu spod znaku dojrzałych wiśni i śliwek z dodatkiem nut ziemistych i dymnych. Na podniebieniu z bardzo ładną koncentracją, zarysowanymi taninami. Jakość owocu jest przepiękna i wnosi do wina mnóstwo soczystości. Bardzo dobre.