Na słodko z Biedronką – Château Henye Tokaji Aszú 3 Puttonyos 2002

By czwartek, Kwiecień 9, 2015 0 , , ,

IMG_4004Followersi biedronkowych nowości byli jak zwykle czujni. Od wczoraj w dyskoncie można kupić kolekcję słodkich win. Szkoda, że oferta nie zdążyła z pokazem przed Wielkanocą – przecież do mazurka, czy innych ciast idealnie by się wkomponowała. Nadto idzie wiosna, a wtedy częściej sięgamy po lżejsze, bardziej odświeżające wina. Biedronka wychodzi pewnie z założenia, że Polacy słodkie wina lubią i wykupią je niezależnie od pory roku, czy okazji.

Pierwsza z butelek, którą przetestowaliśmy, to Château Henye Tokaji Aszú 3 Puttonyos 2002 (34,99 zł). Już na pierwszy rzut oka, 3-putonowy i 13-letni Tokaj w tej cenie prezentuje się jako atrakcyjna oferta. Tą ciekawość wzmaga dodatkowo odkrycie producenta. Jest to Dereszla, jedna z bardziej znanych winnic z Tokaju. Ostatnio mieliśmy okazje próbować w Lidlu jej inną linię: Dorombor (z charakterystycznymi kotkami na etykiecie). Tamte butelki okazały się jednymi z lepszych w prezentowanej puli. A przynajmniej w teorii Tokaji Aszú powinien być jeszcze szlachetniejszy.

Wino w kieliszku o złotawym kolorze. W nosie początkowo trudne, nieoczywiste. Z nutami miodu gryczanego, brzoskwiń, kandyzowanych owoców. Usta o dobrym balansie słodyczy i kwasowości, z przewagą tej drugiej. Do tego mamy morelę, figi ale i szarlotkę. Finisz długi, lekko gorzkawy. Drugiego dnia oczyszcza się, staje się bardziej wyważone, słodycz jest bardziej wyraźna, a wino skręca wyraźnie w stronę miodowej ekspresji.

Robert: Moim zdaniem, dla fanów „typowych” słodkich win, taka butelka może być wyzwaniem. Nie jest to słodki ulepek, ale wino złożone, gdzie kwasowość jest silna, a aromaty nie są proste i oczywiste. Jednych może to zniechęcić, ale inni potraktują to jako wyzwanie. Zdecydowanie bardziej smakowało mi drugiego dnia.

Marta: Zastanawiam się skąd u mnie tyle rozbieżności, bo dawno tak długo nie dumałam nad jedną butelką. Jak na głos mówiłam moje pierwsze spostrzeżenia, to Robert stwierdził że chyba się zagalopowałam, bo tyle nieczystości ile przychodziło mi na myśl, niemal dyskwalifikowały wiekowość tego Tokaja. Chciałabym to jakoś ładnie ubrać w słowa… Nos – zapach ściółka, poszłabym dalej w opis kurnika i swojskich jaj, ale Tokajowi należy się szczypta szacunku dla wytworności, niech będzie więc to królewska ściółka. Drugie skrzypce wiedzie miód, nieodparte wrażenie robi na mnie zapach pomadki i pudru. Usta poszarpane przez wiele elementów, tak jakby były wyrywane z różnych kontekstów ale jednocześnie dopasowane i zamknięte przez słodycz zrównoważoną i trzymaną na wodzy przez kwasowość. Smak aksamitny, opływowy ale jednocześnie bardzo nieuchwytny, jakby niezainteresowany swoją rolą. 


Podsumowanie:

ZaWymaga skupienia.

PrzeciwTrudne, nie dla każdego.

Ocena – dobre-.