Mołdawia – a legend alive

By środa, 14 października, 2015 0

IMG_6055Ci z was, którzy uważnie śledzą nasz profil na Facebooku zauważyli już zapewne, że w ostatnim czasie spędziłem kilka bardzo ciekawych dni w Mołdawii. Na zaproszenie tamtejszej organizacji zajmującej się promocją lokalnego winiarstwa – Wine of Moldova, wziąłem udział w obchodach National Wine Day oraz dodatkowo odwiedziłem kilka mołdawskich winnic.

Sam National Wine Day to cykliczna impreza, która w tym roku musiała nieco zmienić swój charakter. Do tej pory odbywała się ona na głównym placu Kiszyniowa (bulwar Stefana Wielkiego). To tam swoje stoiska rozstawiali winiarze, odbywały się koncerty oraz rozmaite konkursy i atrakcje dla publiczności. W tym roku plac jednak został zajęty przez demonstrantów, którzy protestują przeciwko wielkiej aferze finansowej, która wstrząsnęła krajem na początku tego roku. Chętnych do zagłębienia się z tłem tej sprawy  polecam hasło: 1 mld EUR z trzech mołdawskich banków. W konsekwencji doprowadziło to do konieczność uruchomienia rezerw walutowych, załamania mołdawskiej waluty, oraz (co chyba najbardziej dla tego kraju dotkliwe) wstrzymania wsparcia finansowego ze strony międzynarodowych instytucji. Niezadowolone społeczeństwo wyszło na ulice, a przed centralnymi urzędami państwa powstały miasteczka namiotowe zajęte przez protestujących.

Tym sposobem Wine of Moldova stanęło przed koniecznością przeorganizowania formuły corocznego święta. Zamiast festynu w centrum miasta, przedstawiono wycieczki dla chętnych po winnicach, oraz na nieco mniejszą niż zwykle skalę winobranie w Butuceni. Sami przedstawiciele organizatora byli pełni obaw, czy taka formuła będzie równie ciekawa. Jednak z tego, co nam przekazywali, efekt końcowy przeszedł ich oczekiwania i będą chcieli w przyszłości połączyć oba pomysły.

W kolejnych postach o mołdawskiej tematyce będę chciał przybliżyć wam najciekawsze winnice, które miałem okazję odwiedzić oraz wina, które tam spróbowałem.

Chciałbym jednak zacząć od kilku słów o historii mołdawskiego wina oraz ogólnej charakterystyce lokalnego winiarstwa.

Pierwsze archeologiczne ślady uprawy winorośli oraz produkcji wina w Mołdawii datowane są już na 5000 lat p.n.e. Dalszy rozwój winiarstwa przypada na czasy, gdy rejon ten stał się celem kolonizacji najpierw greckiej, a później rzymskiej. Gdy rzymskie legiony, w I wieku naszej ery podbiły obszar zamieszkiwany przez Daków (praprzodków Mołdawian), odkryły na miejscu dość dobrze rozwiniętą kulturę winiarską. Rozwijała się ona w dalszym ciągu w czasach średniowiecza, aż do popadnięcia terenów dzisiejszej Mołdawii w zależność od Imperium Ottomańskiego. Trzy wieki panowania tureckiego to okres stopniowego podupadania produkcji win, co zmieniło się w 1812 rok, gdy ziemie te przeszły pod władania Cesarstwa Rosyjskiego, a później ZSSR. W krótki czasie, Mołdawia stała się jednym z głównych dostarczycieli wina na rosyjski rynek. W szczytowym okresie nawet co trzecia butelka wypijana w Rosji pochodziła właśnie stamtąd. W międzyczasie, w II połowie XIX wieku, na zaproszenie cara przybyli tutaj francuscy winiarze, którzy zasadzili szeroką paletę międzynarodowych odmian winorośli (jaka niestety zaczęła stopniowo wypierać lokalne odmiany takie jak: Rara Neagra, Plavi, czy Faetasca).

IMG_6105Pierwsze problemy pojawiły się w latach 80-tych XX wieku, gdy Gorbaczow w walce z alkoholizmem panującym w ZSRR, wprowadził częściową prohibicję. Wiele upraw winorośli zostało wtedy porzuconych. Po odzyskaniu niepodległości w 1991 roku, pojawiły się ponowne wyzwania. Większość winnic zostało sprywatyzowanych, ale nowi właściciele nie kwapili się do inwestowania w podnoszenie jakości produkowanych butelek. Gdy więc Rosja objęła mołdawskie wina embargiem w 2006 roku i zamknięty został główny rynek zbytu (trafiało tam ponad 50% butelek), produkcja win spadła dwukrotnie. Winiarze wyciągnęli z tego wnioski i kolejne embargo wprowadzone w 2014 roku nie było już tak dotkliwe. W międzyczasie mołdawskie wina stały się bardziej rozpoznawalne w krajach zachodniej Europy, USA, czy nawet w Chinach.

W Mołdawii można wyróżnić trzy główne regiony produkcji win. Jest to leżący w okolicach Kiszyniowa, w centralnej części kraju region Codru, położony na południowym wschodzie, nieopodal Morza Czarnego – Stefan-Voda oraz Valul Lui Traian (Mur Trajana) na południowych stepach.

IMG_5857Nazwa Codru pochodzi od słowa określającego gęste lasy pokrywające nawet 25% tego obszaru, które dzięki wpływom na łagodniejsze zimy i zmniejszaniu upałów latem, oddziaływują na miejscowy, kontynentalny klimat, który sprawia, że szczególnie udają się wina z białych odmian winorośli. Gleby są tu bogate w żyzne czarnoziemy. W Codru uprawianych jest 50% wszystkich winnic w kraju. To tutaj znajdują się też słynne podziemne kompleksy tuneli służących do dojrzewania i przechowywania win – Cricova i Milestii Mici. Najważniejsze i najlepsze winnice to – wspomniana Cricova, Château Vartely, Carpe Diem, Asconi.

Winnice w regionie Stefan-Voda zlokalizowane są na wzgórzach łagodnie opadających w stronę Dniestru. Bliskie położenie Morza Czarnego ma dominujący wpływ na warunki dojrzewania winorośli. Tutejszy klimat jest dzięki tej bliskości morza cieplejszy od tego w Codru, ale nie tak gorący jak dalej na południe. Czołowi producenci – Purcari, Mezalimpe, Et Cetera, Cimislia.

Valul Lui Traian bierze swoją nazwę od pozostałości rzymskich fortyfikacji, wzniesionych przez cesarza Trajana w celu ochrony Imperium Rzymskiego przed najazdami barbarzyńców. To najcieplejszy obszar Mołdawii, z tego powodu dominują tutaj czerwone odmiany winorośli. Czołowi przedstawiciele regionu – F’autor, Gitana, Viniaria vin Vale.

Muszę przyznać, że jakość mołdawskich win bardzo pozytywne mnie zaskoczyła. Nie będę zdradzał już teraz szczegółów, ale styl mołdawskich „perełek” w porównaniu z ich ceną powinien trafić w polskie gusta. To chyba najwyższy czas, aby importerzy, a przede wszystkim konsumenci zainteresowali się butelkami z tego kraju. Mołdawia ożywa i ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko słodkie i półsłodkie wina masowej produkcji.