Marjan Simčič – inspirujące wina ze Słowenii

Brda po słoweńsku oznacza wzgórza i trudno o trafniejszą nazwą dla tego regionu winiarskiego, leżącego na pograniczu słoweńsko-włoskim, nieopodal Gorycji. Zresztą włoska nazwa Collio – dla ich części – oznacza dokładnie to samo. Pofałdowane, miejscami całkiem strome wzniesienia, rozsiane po szczytach miasteczka i pokrywające zbocza winnice sprawiają, że tutejszy krajobraz jest przepiękny, bajkowy. Zaś powstające tu wina mają w sobie po prostu coś magicznego.


Trudna historia

Hrabstwo Gorycji od XVI wieku znajdowało się we władaniu Habsburgów, stając się później częścią Austro-Węgier. Dzięki wpływowi śródziemnomorskiego klimatu była to jedna z ulubionych letnich destynacji dla wiedeńskich elit. W czasie I wojny światowej w tych okolicach, nad rzeką Isonzo, doszło do serii bitew będących jednymi z najkrwawszych starć tego konfliktu. Dziś o tych nieco zapomnianych zmaganiach przypominają dwa wielkie ossuaria, które znajdziemy niedaleko Gorycji. W wyniku powojennych rozliczeń, tereny te, do których rościły sobie pretensje Włochy, zostały podzielone między to państwo, a rodzącą się wówczas Jugosławię. Po kolejnej wojnie światowej, granice znów zostały przesunięte, tym razem już na stałe przysądzając Brdę Jugosławii.

Wina produkowano tutaj już od czasów średniowiecznych. Miejscowi szybko zdali sobie sprawę, że wspomniane pagórkowate ukształtowanie terenu, słynna gleba opoka (o której więcej zprzeczytacie w dalszej części artykułu) i klimat, stanowią idealne połączenie dla prawidłowego wzrostu winorośli. Brda to region, w którym stykają się ciepłe masy powietrza płynące z południa, znad Adriatyku (w linii prostej znajdujemy się zaledwie ok. 20 kilometrów od morza) oraz chłodniejsze północne wiatry od również nieodległych Alp (schładzajace winnice nocami). Od jesieni do wiosny winiarze muszą się zmagać z bora, a więc suchym i mocnym wiatrem wiejącym od gór w kierunku morza, który potrafi przynieść winoroślom nieplanowane przymrozki.

Jednak po II wojnie światowej miejscowe winiarstwo w większej części zamarło. Władzie komunistycznej Jugosławii znacjonalizowały większość ziemi, a winiarze przez długi czas mogli jedynie dostarczać winogrona do lokalnych, państwowych spółdzielni i z pewną zazdrością patrzyli, jak rozwija się winny biznes po drugiej stronie granicy. Zmiany przyszły dopiero wraz z rozpadem państwa, po którym Brda stała się częścią niepodległej Słowenii.

Piękna teraźniejszość

Zwykle takie pograniczne regiony, ze swoim tyglem kulturowym i mieszaniem się różnych doświadczeń, stanowią fantastyczne miejsce dla rodzenia się nowych pomysłów i innowacji. Włoski region Collio był najpierw jednym z pierwszych miejsc, gdzie winiarze rozpoczęli produkcję czystych białych win – wybitnie podkreślających charakter użytych odmian, by po zaledwie kilkunastu latach stać się jednym z wiodących ośrodków produkcji win pomarańczowych, długo macerowanych na skórkach. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku tutejsi postawili na ten styl wcześniej, niż stał się on tak modny w winnym świecie. Co warto podkreślić, takie słynne nazwiska jak Gravner czy Radikon, to zresztą przedstawiciele słoweńskiej mniejszości we Włoszech.

A jak w tym odnaleźli się winiarze po drugiej stronie granicy? Naszym zdaniem bardzo praktycznie. Zaadaptowali ten wypracowany przez kolegów styl, ale uniknęli popadania w ortodoksję. Maceracja winogron ze skórkami jest u nich jedynie środkiem do osiągnięcia celu, a nie celem samym w sobie. Gdy dodamy do tego mocne postawienie na lokalną odmianę Rebula (Ribolla we Włoszech), rozwijającą się produkcję win musujących (polecamy na przykład bezpretensjonalną, powstającą „metodą Charmat” Peneca Rebula od miejscowej spółdzielni Vinska Klet Goriška Brda czy już poważniejsze pozycje z winiarni Bjana), wspomniane piękne krajobrazy, niesamowicie ciepłych i otwartych miejscowych, a także ceny – mniej więcej o połowę niższe niż we Włoszech, to widzicie z jakim idyllicznym miejscem mamy do czynienia.

Marjan Simčič – innowator

Z tarasu winiarni Marjana Simčiča jak na dłoni widać, jak niezwykłym miejscem jest Brda/Collio. Zaledwie kilkaset metrów w dół zbocza znajduje się granica, a domy po przeciwległej stronie dolinki są już we Włoszech. Dziś nie sposób odróżnić którędy ona dokładnie przebiega, a przecież jeszcze trzydzieści lat temu zasieki i wojskowe patrole wyznaczały tu „żelazną kurtynę”. Marjan opowiadał, że doskonale te czasy pamięta, gdyż rodzinną winiarnię przejął w 1988 roku. Cała jej historia jest znacznie dłuższa, bo rodzina Simčič produkowała wina w miasteczku Medana już od połowy XIX wieku. Gdy tylko pojawiła się taka możliwość, postanowił zmodernizować winiarnię, co ostatecznie udało się mu dokonać w 1997 roku. Niemal dekadę później, po kilku latach prób i szukania idealnych rozwiązań, w 2008 roku Marjan wypuścił na rynek linię win „Opoka”, będących do dziś jednymi z najlepszych butelek w regionie Brda.

Marjan posiada obecnie 22 hektary winnic (z tego 10 hektarów po włoskiej stronie), podzielonych na kilkanaście odrębnych parceli. Miejscowe ukształtowanie terenu, wielość wzniesień, dolinek, różne ekspozycje i stopnie nachylenia sprzyjają takiej różnorodności, a odmiana Rebula potrafi świetnie wychwytywać drobne niuanse, przenosząc je do charakteru powstających z niej win. Nie można również zapomnieć o wspomnianej już charakterystycznej miejscowej glebie. Opoka to rodzaj sprasowanych przez procesy geologiczne morskich osadów, pełnych minerałów i wapienia, o znakomitym drenażu, pozwalających korzeniom winorośli schodzić bardzo głęboko w poszukiwaniu składników odżywczych i wody. Żona Marjana, Valerija pokazywała nam zdjęcia – podczas sadzenia nowej winnicy muszą ciężkim sprzętem kruszyć tę glebę, gdyż z wierzchu przypomina ona niemal skałę, ale po kilku miesiącach pod wpływem opadów zmienia konsystencję w bardziej gliniastą, czy wręcz piaszczystą.

W swojej piwnicy Marjan eksperymentuje z różnymi beczkami, począwszy od dużych przez te o średniej wielkości, aż po małe baryłki. Jakby tego było mało używa również sześciu cementowych zbiorników o jajowatym kształcie, a także drewnianych jajek. Te ostatnie widzieliśmy u niego pierwszy raz w życiu, Valerija opowiadała, że byli pionierami jeśli chodzi o to rozwiązanie, a obecnie słoweński bednarz, który im je wyprodukował nie może się opędzić od zamówień od innych winiarzy. Rzeczywiście beczkowych aromatów jest w jego winach całkiem sporo, ale nie przykrywają one najważniejszej cechy tych etykiet – fenomenalnej strukturalności.

Spróbowane wina

Marjan Simčič Sauvignonasse Brda Classic 2018 (10,90 eur – podajemy ceny przy zakupie w winnicy, niestety wina Marjana są niedostępne w Polsce)

Odmiana Sauvignonasse jest znana lepiej jako Friulano. Po tym jak Węgrzy za pośrednictwem Unii Europejskiej wymusili na winiarzach z Brdy i Collio zaprzestania używania starej nazwy szczepu Tokai, Włosi zaczęli butelkować szczep właśnie jako Friulano, natomiast Słoweńcy zwrócili się ku francuskiemu słowu Sauvignonasse. Brda Classic to najniższa linia producenta, oznaczająca wina dojrzewające jedynie w stali. Tutaj maceracja ze skórkami trwa „zaledwie” 24 godziny. Pachnie delikatnie, kwiatami, ziołami, słodkimi jabłkami. Za to na podniebieniu ze świetną fakturą, nutami gruszek, zielonych orzechów, migdałów i długim, słonawym finiszem. Bardzo dobre+ (91/100).

Marjan Simčič Sivy Pinot 2018 Brda Classic 2018 (10,90 eur)

Kolejne wino to popularny w okolicach Pinot Gris, ale w tym przypadku maceracja na skórkach została przedłużona do 48 godzin. Winorośle rosną u podnóża wzgórza, gdzie dominuje gliniasta gleba, z jedynie niewielką domieszką opoku. Ma piękny złoty kolor, a w nosie jest wycofane, mało ekspresyjne. Nadrabia za to w ustach, gdzie czujemy płatki kwiatów, sok z gruszek, ale też nieco cytryn i dużo orientalnych przypraw. Mniej kwasowe od poprzednika, ale jest tu więcej ciała i nasycenia. Byłoby świetne do kurczaka w sosie curry (ale nie za mocno ostrym). Bardzo dobre (90/100).

Marjan Simčič Rebula Cru 2017 (18,90 eur)

To już wyższa linia, w której maceracja trwa 6 dni w 3000-litrowych beczkach, później wino dojrzewa w nich przez 12 miesięcy, a na dodatkowe 6 miesięcy trafia jeszcze do 500-litrowych tonneaux. Jest jeszcze młodziutkie, pachnie delikatnie – mirabelkami i ziołami. Strukturalne, może na języku nie wyczuliśmy zbyt wiele owoców, ale za to jest potężnie mineralne i słone. Wszystkie składniki idealnie na siebie nachodzą, zazębiają się w przepiękną całość. Wysoka kwasowość świetnie wtapia się w strukturę wina, dochodząc do głosu dopiero w długim finiszu. Nie mamy doświadczenia z dojrzewaniem Rebuli, ale to wino wydaje się mieć olbrzymi potencjał. Znakomite (93/100).

Marjan Simčič Sauvignon Blanc Cru 2017 (18,90 eur)

W przypadku Sauvignon Blanc owoce pochodzą z dwóch różnych siedlisk po obu stronach granicy. Maceracja jest krótsza, bo trwa 4 dni i przeprowadzana jest w stalowych zbiornikach. Dopiero po tym czasie wino trafia do 4000-litrowych beczek na 15 miesięcy, a potem na ostatnie 6 miesięcy do tonneaux. Jak na odmianę jest dość mało aromatyczne, pachnie może tylko delikatnie mandarynkami, ale znów to, co najciekawsze dzieje się w ustach. Ponownie wychodzi piękna struktura, delikatne akcenty ziołowe i słonawy twist. Bardzo dobre+ (91/100).

Marjan Simčič Sauvignon Blanc Opoka 2017 (36 eur)

Tu mamy najwyższą linię Marjana, owoce pochodzą z pojedynczej parceli Jordano o północnej ekspozycji, bezpośrednio otwartej na chłodne wiatry od Alp. Owoce są zbierane zwykle 2 tygodnie później niż w przypadku innych winnic. Fermentacja w kontakcie ze skórkami trwa 4 dni w 4000-litrowych beczkach, a następnie wino dojrzewa w nich przez 18 miesięcy. Idzie w stronę bzu, innych białych kwiatów, ziół, jabłek i żółtych śliwek. Koncentracja jest jeszcze potężniejsza niż u poprzednika, jest tu mnóstwo nasycenia, soli, niemal maślano-oleistego ciała. Świetne wino, ale pełnię swojej klasy pokaże pewnie za jakieś 5 lat. Znakomite+ (94/100).

Marjan Simčič Chardonnay Cru 2017 (18,90 eur)

Tu znów winnice leżą w całości po stronie słoweńskiej, owoce fermentują ze skórkami przez 4 dni, a później prawie dwa lata spędzają w beczkach (na początku duże, a później mniejsze). Próbując to wino ma się wrażenie niemal picia morskiej wody, takiej dawki słoności nie powstydziłoby się niejedno Albariño. Mimo, że mamy zwykle tak masywny szczep jak Chardonnay, to obok niewątpliwie mocnej materii, jest tu sporo napięcia i wibrującej kwasowości. Fascynujące, z kilkuminutowym finiszem, w który czujemy nieco drapiących tanin. Znakomite (93/100).

Marjan Simčič Pinot Noir Opoka 2015 (40 eur)

Przechodzimy na winnicę Berg, która posiada wschodnią ekspozycję, a wino spędza aż 27 miesięcy w małych baryłkach, z tego 30% stanowią nowe beczki. Jest leśne, skórzane, pachnące ściółką i suszoną żurawiną. Mocno pieprzne, soczyste, jak wszystkie wina Marjana zdecydowanie kwaskowe, ale w finiszu pojawia się nieco matowości, jakby brakowało mu dopełnienia, a dodatkowo jest dość drogie. Bardzo dobre+ (91/100).

Marjan Simčič Merlot Opoka 2013 (40 eur)

Do stalowych zbiorników, w których przeprowadzana jest winifikacja, trafia 30% pełnych kiści, nieodszypułkowanych gron. Dojrzewanie w dębie jest jeszcze dłuższe, bo mamy tutaj już 48 miesięcy baryłek (ponownie jedna trzecia nowego dębu). W zapachu mocno ewoluowane, warzywne, sojowe, z akcentami suszonych śliwek, przypraw, ziemi. Jednak już w smaku bardziej świeże, żywe, kwaskowe, z ładnymi taninami. Nieco sprzeczne samo w sobie, z dużym rozdźwiękiem między nosem, a ustami. Bardzo dobre (90/100).


Pogranicze włosko-słoweńskie chwyciło nas za serce od pierwszego momentu, gdy tu trafiliśmy. Krajobrazy, wina, ludzie – wszystko to tworzyło piękną, wzajemnie się uzupełniającą całość. A wina Marjana? To butelki, przy których trzeba przystanąć, nie da się obok nich przemknąć w pośpiechu, są inne, pięknie zbudowane. Wizyta u tego winiarza była jednym z jaśniejszych momentów naszego wakacyjnego maratonu.