Manincor – świetny producent z Alto Adige

By środa, 15 kwietnia, 2020 0 , ,

Dokładnie jutro mieliśmy zgodnie z planem wyruszyć na wyprawę do Włoch, by w sobotę zameldować się na festiwalu Summa 2020 w Alto Adige. Niestety, z wiadomych względów wyjazd odwołaliśmy, za to dziś wracamy do ubiegłorocznej wizyty w tym pięknym regionie. Wtedy to bowiem udało się nam odwiedzić świetnego producenta, jakim jest Manincor.


Historia rodziny sięga początków XVII wieku, gdy w uznaniu zasług w służbie cesarstwa Hieronim Manincor otrzymał od cesarza Rudolfa II Habsburga tytuł szlachecki i ziemie w okolicach Jeziora Caldaro. Wnuczka Hieronima wyszła za mąż za potomka książąt Enzenberg, jednego z najbardziej wpływowych tyrolskich rodów. Po kilku wiekach, w 1978 roku posiadłość Manincor została zakupiona właśnie przez rodzinę Enzenberg i pozostaje jej własnością do dzisiaj.

Choć książęca rodzina zajmowała się winiarstwem od dawna, przez długie lata jedynie handlowała winami, zaś owoce z posiadanych winnic sprzedawała okolicznym spółdzielniom. Dopiero w 1991 roku książę Michael Goëss-Enzenberg, postanowił na poważnie skupić się na uprawie winorośli, a pięć lat później zbudował winiarnię, by rodzina mogła samodzielnie butelkować wino. Kolejnym krokiem było zatrudnienie Helmutha Zozina, który wcześniej odpowiadał za produkcję win w spółdzielni Caldaro i który otrzymał praktycznie wolną rękę, jeśli chodzi o zarządzanie winiarnią. Zresztą Helmutha nie trzeba było długo namawiać, gdyż od lat skupując grona od rodziny Enzenberg, widział w nich olbrzymi potencjał, a także doceniał winnice z których pochodziły. Za namową Helmutha całość z 50 hektarów winnic postanowiono również konwertować na uprawę biodynamiczną. Proces rozpoczęto w 2005 roku, ale zdaniem właścicieli dalej potrzeba jeszcze kilku lat, by przyniósł on 100-procentowy efekt. Rodzina nie skupuje gron od okolicznych, mniejszych winiarzy (co w regionie jest regułą), produkując wina jedynie z własnych parceli.

W chwili obecnej wina producenta nie są dostępne w Polsce.

Manincor La Rose de Manincor 2018 (15 eur)

Wino powstaje z zaskakującej mieszanki Lagreina, Merlota, Caberneta Sauvignon, Pinot Noir, ale i Petit Verdot, Tempranillo oraz Syrah. Po przeniesieniu zebranych owoców do stalowych zbiorników, sok przez dobę ścieka pod ciężarem leżących wyżej winogron (tzw. metoda saignée). Aromat jest lekki, zwiewny, raczej mało rozbudowany. Na podniebieniu dzieje się więcej, pojawiają się maliny, chrupkie wiśnie i czerwone porzeczki. Wino jest soczyste, mineralne, ale brakuje jakiegoś charakterystycznej nuty przewodniej. Jest ożywcze, orzeźwiające, ale dość proste, a przy tym nietanie. Dobre+ (88/100).

Manincor Réserve della Contessa 2018 (15 eur)

Tu podstawą jest bardzo przez nas lubiany Pinot Blanc, którego uzupełnia Chardonnay (30%) i Sauvignon Blanc (10%). Taka kompozycja pozwala stworzyć dobry miks owocowości, struktury i aromatyczności. Winogrona pochodzą częściowo z ciepłego siedliska w Terlano (ok. 2/3 całości) oraz chłodniejszej winnicy w Caldaro. Po krótkiej 6-godzinnej maceracji ze skórkami w niskiej temperaturze, wino trafia do fermentacji do dużych austriackich beczek, gdzie następnie dojrzewa na osadzie przez 8 miesięcy. Jest delikatnie maślane, z nutami jabłek, ale też ziół (rumianek). Na podniebieniu z ładnym ciałem, delikatną oleistością, mocno kwaskowe, mineralne, soczyste. Nie jest to może wino ekspresyjne, ale za to imponuje delikatnym rysunkiem i elegancją. Bardzo dobre+ (91/100).

Manincor Eichhorn 2017 (21,50 eur)

To już czysty Pinot Blanc pochodzący w całości z winnicy leżącej na poziomie 300 metrów w miejscowości Terlano, na której dominuje piasek oraz glina, z dodatkiem zerodowanego wulkanicznego porfiru. Owoce ponownie przechodzą macerację ze skórkami, która tutaj jest już dwa razy dłuższa niż przy poprzednim winie. Dalsza część winifikacji jest podobna – fermentacja w dużych beczkach oraz dojrzewanie na osadzie (4 miesiące). Zaczyna się przepięknymi nutami roztopionego na patelni masła, na którym karmelizują się kwaskowe jabłka. Ten nos jest schludny, precyzyjny, skupiony. Na języku ciężkie, pięknie oleiste, dostojnie spływające do gardła. Spektrum smaku jak bardzo podobne jak zapachu, dochodzi tylko nieco wanilii, gruszek, ale też gałki muszkatołowej. Jednak przy całej tej dość obfitej ekspresji jest to wino niezwykle świeże, z tym charakterystycznym górskim, czystym, wręcz cytrynowym posmakiem jakie mają wina z regionu. Można pić już teraz, ale wytrzyma spokojnie nawet 3-4 lata. Znakomite (93/100).

Manincor Tannenberg 2017 (21,50 eur)

Ten Sauvignon Blanc pochodzi z tej samej parceli co poprzednik, ale za to spędza dłuższy czas na osadzie (w tym przypadku 10 miesięcy). Ładnie aromatyczne, ale nie oczekujcie tak eksplozywnej ekspresji jaką znajdziemy w winach z tej odmiany z Nowego Świata. Tutaj wszystko utrzymane jest w ryzach – zarówno nuty kwaskowych jabłek, jak i białe kwiaty, czy naprawdę w tym przypadku delikatne akcenty trawiasto-agrestowe. Dojrzewanie na osadzie dodało mu faktury i koncentracji, ale jednak jest to wino znaczenie delikatniejsze od poprzednika. Nie trzeba spieszyć się z jego otwarciem, przy tej strukturze ma spory potencjał dojrzewania. Znakomite- (92/100).

Manincor Sophie 2017 (23 eur)

Tu mamy zaś niemal czyste Chardonnay uzupełnione o 4% Viognier. Częściowo owoce rosną na wspomnianej winnicy w Terlano, ale dodawane są również winogrona z bardzo stromej parceli Mazzon w Caldaro o wapiennej glebie. Dojrzewanie na osadzie trwa zaś w tym przypadku 9 miesięcy. Jest jeszcze pełniejsze i bogatsze niż opisywany wcześniej Pinot Blanc. W aromacie wręcz opływa w słodkie gruszki, czerwone jabłka, czy nawet morele, uzupełnione o wyraźne tony wanilii i masła. Ekstraktywne, opływowe, ale nie tracące mineralno-kwaskowego kręgosłupa. Będzie świetne do tłustszych ryb i drobiu, ale dzięki swej soczystości nie traci energii i sprawia również dużo przyjemności solo. Z potencjałem na rozwinięcie się przez kolejne 3-4 lata. Znakomite- (92/100).

Manincor Réserve del Conte 2018 (15 eur)

Pierwsza z czerwieni to kupaż 40% Merlota, 35% Lagreina i 25% Caberneta Sauvignon, a winogrona pochodzą z dwóch parceli leżących nieopodal winiarni, które należą do najcieplejszych w regionie i znakomicie nadają się do produkcji czerwonych win. Owoce są winifikowane osobno, fermentacja odbywa się w stalowych zbiornikach, a następnie wino dojrzewa w różnej wielkości beczkach przez 12 miesięcy. Pachnie ciemnymi porzeczkami, wiśniami, z dodatkiem nut ziemistych i opadłych z drzew liści. Usta ładnie owocowe, mocno wiśniowe, z przyjemnym leśnym tłem. W finiszu znajdziemy również ładne, żywe garbniki. Bardzo dobre (90/100).

 

Manincor Mason 2015 (25,50 eur)

W tym przypadku przenosimy się na drugą (wschodnią) część doliny. Z uwagi na ukształtowanie terenu i góry zamykające tę flankę Doliny Adygi, winorośle Pinot Noir otrzymują promienie słoneczne głównie w drugiej części dnia. Jeśli zaś chodzi o glebę, to na gliniastym podłożu znajdziemy również fragmenty dolomitów, gnejsów, porfiru i granitu. Parcela jest bardzo przewiewna, co jest istotne dla zwartych gron Pinot Noir, pozwalając na ich osuszanie i unikanie chorób grzybicznych. Wino dojrzewa przez rok w baryłkach, z tego 10% stanowią nowe beczki. Owocowość jest dość ciemna, wino pachnie jeżynami, aroniami, jagodami, konfiturą z wiśni. W tle przewijają się również nuty leśne, ziemiste i dymne. Usta ładnie soczyste, bardzo żywe, eleganckie i mocno kwaskowe. Jest tu jeszcze więcej lasu, jałowca, ziela angielskiego, ale nad tym wszystkim unosi się również ożywcza, owocowa mgiełka. Znakomite- (92/100).


W Alto Adige w zasadzie trudno jest znaleźć słabego producenta, jednak nawet na tym tle Manincor bardzo mocno się wyróżnia, produkując bardzo przemyślane, wyważone, precyzyjna wina. Dopisujemy go do listy winiarzy, których warto wypatrywać na sklepowych półkach (oby jak najszybciej również w Polsce).