Kazimierskie Winobranie – najlepsze wina

Sobotni, nieco pochmurny dzień upłynął nam pod znakiem polskiego wina. Niedawno, przy okazji przedpremierowej degustacji w 13Win podkreślaliśmy w jak pozytywny sposób zmienia się nasze rodzime winiarstwo. Oby „potwierdzić” to w terenie, udaliśmy się do Kazimierza Dolnego, gdzie odbyła się impreza pod nazwą Kazimierskie Winobranie zorganizowana przez Stowarzyszenie Winiarzy Małopolskiego Przełomu Wisły.

Na odnowionym dziedzińcu zamku, który góruje nad tym ładnym miasteczkiem, można było spróbować win od około dziesięciu okolicznych winiarzy. Co też istotne (a nie zawsze na takich imprezach możliwe) wina, które smakowały najbardziej, można było zakupić po bardzo atrakcyjnych cenach. Sam Małopolski Przełom Wisły to kotlina, którą wyżłobiła rzeka pokonując Wyżynę Lubelską. Jej szerokość to 1-3 kilometrów, a prawy (wyższy) brzeg doliny osiąga miejscami wysokość do 90 metrów. Nawet nieco dalej od koryta Wisły teren jest pofałdowany i nie brak tu świetnych miejsc do posadzenia winnic. Zdali sobie z tego sprawę tutejsi mieszkańcy, w region jest jednym z bardziej nasyconych pod względem winiarskim obszarów w Polsce (samo stowarzyszenie zrzesza 32 producentów).

Po przetestowaniu znakomitej większości prezentowanych tego dnia win można zaobserwować pewne prawidłowości, czy nawet miejscowy styl, który wykształcił się wśród winiarzy z Przełomu Wisły. Gdy mówimy o białych winach, to wciąż najpopularniejsze pozostają hybrydy. Na gwiazdę powoli wyrasta Johanniter, który w kilku odsłonach pokazał naprawdę ciekawa oblicza. Popularnością cieszy się również Solaris, zwykle w dość słodkim stylu, ale nie pozbawionym dobrego balansu. Powoli przebijają się również szczepy Vitis vinifera, a zwłaszcza kilka Rieslingów udowodniło, że to dobry kierunek. Gdy patrzymy na wina czerwone, to oczywiście nie unikniemy typowych dla naszego kraju Regentów i Rond, ale bardzo ładnie prezentuje się Zweigelt, którego w ofercie ma większość miejscowych winiarzy i daje tu soczyste, kwaskowe, chrupkie wina w tak lubianym przez nas stylu. Przede wszystkim zaś żadna z kilkudziesięciu spróbowanych pozycji nie była wadliwa. Zdarzały się owszem wina nieco zbyt płaskie, czy mniej ciekawe, ale to coś zupełnie normalnego w nawet bardziej winiarsko rozwiniętych krajach. Nie brakuje za to pozycji ciekawych, dopracowanych (również pod względem estetycznych i świetnie wykonanych etykiet) i po prostu zapadających w pamięć. Te według nas najlepsze opisujemy poniżej.

Tak się złożyło, że do tej pory nie mieliśmy okazji spróbować win od jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich winnic – DOM Bliskowice. W końcu nadrobiliśmy zaległości, choć nie udało się nam spróbować najgłośniejszej ich etykiety, a więc Ultra (Johannitera zrobionego na pomarańczowo). Musieliśmy zadowolić się więc J’16, a więc czystym Johanniterem z 2016 roku, zrobionym na wytrawno, ale „tradycyjnie” na biało. W nosie znajdziemy sporo nut jabłkowych, gruszek i mirabelek, a w smaku akcenty cytrynowe, leciutką strukturę i bardzo długi, soczysty, kwaskowy finisz. Bardzo dobre-. Spośród czerwieni najbardziej przypadł nam do gusty 3’13 Canva, a więc 100% Regenta, który był starzony przez kilka miesięcy w beczce. Nie ma w nim tak typowych nut warzywnych, a zamiast tego znajdziemy przyjemny, delikatnie konfiturowy owoc spod znaku malin i truskawek. Na podniebieniu pokazuje ułożone taniny i obecną kwasowość. Wciąż bardzo świeże, choć to przecież wino z 2013 roku. Bardzo dobre.

O Winnicy Skarpa Dobrska było już głośno, a my podzielamy opinię, że jest to najlepszy debiut winiarski tego roku. O białych winach z Johannitera i Rieslinga pisaliśmy już przy okazji wspomnianej degustacji w 13Win, tym razem mogliśmy spróbować również Adnonisa 2016, czyli Zweigelta starzonego jedynie w stali. Jest przyjemnie owocowy, z nutami kwaskowych, niedojrzałych wiśni i delikatnym tłem o tonacji zielono-warzywnej. Mocno, intensywnie kwaskowy, soczysty i rześki. Dalibyśmy mu jeszcze kilka miesięcy na ułożenie się, bo w tym momencie jest jeszcze odrobinę zbyt rozchwiany. Bardzo dobre-.

Winnica Modła to kolejny z producentów, którego wina już wcześniej bardzo nam smakowały. Tym razem obok różowego Młodego Cfajgetlta 2016, dobre wrażenie zrobił Wrestling 2016. Ten Riesling jest przyjemnie aromatyczny, jabłkowy i delikatnie kwiatowy, natomiast w ustach ze świetną, długą i rześką kwasowością. Bardzo dobre-.

Jeśli mówimy o Rieslingu to najlepsze wcielenie tej odmiany i w ogóle najlepszą dla nas butelkę tego dnia zaprezentowała Winnica Widok. Jest ona położona w miejscowości Wojszyn, dokładnie naprzeciwko Kazimierza, po drugiej stronie Wisły na obszarze 1,2 hektara. Na południowo-zachodnmi stoku postawiono na odmiany Vitis vinifera, co wydaje się było strzałem w dziesiątkę. Repossia 2016 czyli wspomniany Riesling pachnie dojrzałymi, lekko poobijanymi jabłkami z dodatkiem nut ziołowych. W ustach nie tylko ze świetnie dopasowaną kwasowością, ale i dobrym ciężarem oraz akcentami woskowymi. Piękna kompozycja, którą warto odłożyć na kilka dodatkowych miesięcy na półkę. Bardzo dobre.

W 2004 roku nieopodal Opola Lubleskiego postała Winnica Solaris, jest to więc jedna z najstarszych winnic w regionie. Johannis Dry 2016, czyli jak wskazuje nazwa Johanniter jest aromatyczny, jabłkowy, z mocną strukturą i długim, kwaskowym finiszem. Dobre+. Jeszcze przyjemniejszy był Solero 2016, a więc Solaris z 60 gramami cukru resztkowego (ale i 7 gramami kwasowości). Z takiej kompozycji powstało wino o pięknym morelowo-miodowym zapachu i zbalansowanej strukturze, w której kwasowość ładnie kontruje cukier. Pije się je bardzo przyjemnie i w żadnym wypadku nie można powiedzieć, aby był to przesłodzony „ulepek”. Bardzo dobre.

Jednynie cztery lata młodsza od poprzednika jest Winnica Las Stocki, która tym razem zaprezentowała cztery wina. Z nich pierwsze miejsce przyznaliśmy Skadi 2016, a więc ponownie Solarisowi. Pachnie białymi kwiatami oraz morelami. W ustach z cytrynową kwasowością, która najpełniej pokazuje swoje oblicze w długim finiszu. Bardzo dobre-.

Patrząc przez pryzmat rodaków uczestniczących w imprezie i słuchając ich komentarzy na temat próbowanych pozycji, widzimy z jak dobrą reakcją się one spotykają. Picie polskich win to już nie tylko patriotyczny obowiązek, ale po prostu radość i przyjemność, a o to przecież chodzi!

P.S. Na koniec apel do organizatorów imprezy. Taki festiwal to jedna z niewielu szans, aby porozmawiać z winiarzami, podpytać ich o proces produkcji, plany na przyszłość, bieżące problemy, czy choćby posłuchać, co mają do powiedzenia o swoich winach. Niestety zbyt głośna muzyka dobiegające ze sceny skutecznie to utrudniała. Można było poziom nagłośnienia ustawić na ciut niższym poziomie…