Hanspeter Ziereisen – winiarz jeden na milion

By poniedziałek, 6 stycznia, 2020 0 , ,

Letni piękny dzień, sielski klimat wśród palm. Siedzimy sobie na wiejskim, bardzo charakterystycznie zabudowanym podwórzu z Hanspeterem Ziereisenem i jego żoną Edel. Nastała chwilowa cisza, wszyscy jakby zrelaksowani swoim towarzystwem cieszą się spokojem w cieniu filarów drewnianej stodoły, przy kieliszkach schłodzonego białego wina (degustację zaczęliśmy nie od białych, ale czerwonych win, by orzeźwiająco ją zakończyć). Nagle, z charakterystycznym błyskiem w oku winemaker wpada na pomysł krótkiej wycieczki. Wsiadamy do samochodu, Henspeter pogardza podwózką i mknie przed nami na sfatygowanym rowerze, wyjeżdżamy z miasteczka Efringen-Kirchen i  zjeżdżamy do jego niepozornej piwnicy. Na pierwszy rzut oka ot zwyczajna winiarska piwnica, rzędy beczek, pomarańczowe światła, korytarze z odpływami – co w tym niezwykłego? Nagle uwagę przykuwa sufit, a na nim podwieszone deski z beczek, z których muzyk Trimpin wyczarował rezonujący instrument mogący zagrać niemal wszystkie melodie świata. Początkowo Hanspterer przeklina i wścieka się, że coś nie działa, ale gdy po chwili muzyka niesie się wśród beczek, uśmiecha się pełen autentycznej radości. Chwila jest magiczna, ulotna, nie do podrobienia – jak jego wina, wszystko ponownie do siebie pasuje.


Gdzie stykają się granice

Dotarcie do Weingut Ziereisen nie jest łatwym zadaniem, trzeba bowiem udać się na dosłownie sam południowo-zachodni kraniec Niemiec. Wspomniane miasteczko Efringen-Kirchen leży w odległości kilometra od Renu i granicy z Francją, jakieś 5 kilometrów od szwajcarskiej Bazylei, w regionie znanym jako Margräflerland, albo Dreiländereck (kącik trzech krajów). Okoliczne miejscowości słyną z bogatej historii winiarskiej. Przez lata dominującą odmianą był Gudetel, w Szwajcarii znany jako Chasellas, ostatnie lata to jednak wzrost popularności odmian burgundzkich, którym sprzyja miejscowy ciepły klimat. Rozpościerające się na powierzchni ponad 3000 hektarów winnice zlokalizowane są pomiędzy Renem, a wzniesieniami Czarnego Lasu, na pagórkowatym, miejscami dość stromym terenie. Dominuje gleba lessowa, ale miejscami występuje również glina, czy nawet twarda, pierwotna skała.

Jeden na milion

Powiedzieć, że Hanspeter Ziereisen jest nietuzinkowym winiarzem, to nie powiedzieć nic. Pochodzi z rodziny, która wcześniej nie zajmowała się winiarstwem, dopiero on w 1991 roku postanowił podążyć tą drogą. Nie zarzucił jednak dotychczasowego zajęcia, a więc rolnictwa, dodatkowo wraz żoną prowadzą niewielki pensjonat. Człowiek wielu talentów, zaimponował nam szeroką wiedzą winiarską, z równą elokwencją rozmawiał z siedzącą obok parą z Bostonu o oregońskich Pinotach, jak z nami o tradycjach winiarskich Zielonej Góry(!). W każdym temacie świetnie się odnajdował…

Wraz z Edel są również animatorami zrzeszającego kilkunastu miejscowych winiarzy festiwalu Badischer Landweinmarkt. Idea butelkowania wina jako „zwyczajnego”, regionalnego z Badenii zrodziła się kilkanaście lat temu. W 2004 roku jego Gutedel nie otrzymał oznacznika Qualitätswein, gdyż fermentujący długo na naturalnych drożdżach, zdaniem komisji był zbyt nietypowy jak na ekspresję tej odmiany. Hanspeter początkowo nie ukrywał rozczarowania, jednak szybko postanowił dalej robić wina we własnym stylu, bez oglądania się na to, jak będą one oznaczane.

Gdy pierwszy raz spróbowaliśmy win Ziereisen kilka lat temu w Berlinie, momentalnie wskoczyły one do czołówki naszych ulubionych etykiet z Niemiec. Marzyliśmy też, by kiedyś odwiedzić Hanspetera, jednak nasza wizyta i tak przeszła najśmielsze oczekiwania. To naprawdę unikatowy, niepodrabialny producent.

Spróbowane wina

Co ciekawe degustację win rozpoczęliśmy do czerwieni. Zdaniem Edel taka kolejność jest lepsza w upalny dzień, gdyż po cięższych czerwieniach, spróbowane potem biele przynoszą oczyszczenie podniebienia i orzeźwienie. Faktycznie tak się też stało!

Ziereisen Blauer Spätburgunder 2015 (9,80 eur – podajemy ceny przy zakupie u producenta, niestety te piękne wina nie są dostępne w Polsce)

Do podstawowych etykiet producenta trafiają owoce skupowane od innych lokalnych winiarzy. Ten Pinot Noir dojrzewa przez 2 lata w dużych beczkach, a do butelek trafia bez filtracji. Pachnie czerwonymi owocami – czereśnie, truskawki, porzeczki. Do tego dochodzi ziemisty posmak, lekkość, ale też pociągły finiszu. Duża elegancja i świetna pijalność, mimo, że przecież jesteśmy na początku stawki. Bardzo dobre+ (91/100).

Ziereisen Tschuppen Blauer Spätburgunder 2015 (12 eur)

Parcela Tschuppen leży na wysokości 350 metrów, a wino dojrzewa przez 20-23 miesiące w używanych baryłkach. W porównaniu do poprzednika jest bardziej dymne, leśne (zarówno igliwie jak i mech), ale też pachnące żurawiną, malinami i truskawkami. Przy czym owoce wydają się posypane pieprzem, a nawet ubrudzone ziemią. Na podniebieniu przyjemnie skoncentrowane, z tanicznym, ale wciąż soczystym wykończeniem. Znakomite- (92/100).

Ziereisen Talrain Blauer Spätburgunder 2015 (17,80 eur)

Parcela, z której zbierane są owoce tej etykiety leży ok. 15 kilometrów na północ od winiarni. Jest to najwyżej położona (na ponad 400 metrach) winnica Hanspetera, a przy tym również najchłodniejsza. Dominuje na niej czerwona glina z dużą zawartością wapienia. Samo wino jest zaś bardzo eleganckie, zwiewne i kwiatowe. Pachnie płatkami róży, fiołkami, ale nad nimi unosi się charakterystyczny żelazisty, krwisty zapach. Na podniebieniu żywe, smakujące czerwonymi porzeczkami i niedojrzałymi wiśniami. Strzeliste, stalowe, mocno kwaskowe. Znakomite- (92/100).

Ziereisen Schulen Blauer Spätburgunder 2015 (22 eur)

Tę etykietę mieliśmy okazję spróbować w dwóch rocznikach – 2015 i 2016. Ten pierwszy był cieplejszy, w 2016 padało zaś więcej deszczu, co przekłada się również na charakter obu butelek. Na parceli Schulen dominuje biały wapień, po zbiorach owoce fermentują wraz z szypułkami, a następnie wino dojrzewa zaś przez 24 miesiące w głównie dużych beczkach (z tego 10% nowych). Jest ładnie okrągłe, mocno owocowe (cały czas obracamy się w rejestrach czerwonych owoców – maliny, truskawki, czereśnie), ale też ziołowo-miętowe. Kwasowość tym razem mocniej wtapia się w strukturę, wydaje się być niższa, również garbniki są opływowe, dość miękkie. Znakomite (93/100).

Ziereisen Schulen Blauer Spätburgunder 2016 (22 eur)

Chłodniejszy rocznik przełożył się na wino o ciemniejszej, mocniejszej ekspresji. W aromacie znajdziemy również kwiatowy niuans, a owocowość idzie bardziej stronę ciemnych wiśni, czy nawet śliwek. Taniny są mocno zaznaczone, żywe i krzepkie. W zasadzie każdy punkt tego wina jest mocniej zaakcentowany, ale też brakuje lepszej wewnętrznej spójności, jaką można odnaleźć w o rok starszym roczniku. Bardzo dobre+ (91/100).

Ziereisen Rhini Blauer Spätburgunder 2015 (34 eur)

Tu znów mamy wino powstające z owoców z młodszych 20-25 letnich krzewów, które prowadzone są na modłę burgundzką, dając w efekcie małe owoce. Latem krzewy są dość mocno przerzedzane z liści, aby dać winoroślom lepszą wentylację. Wino jest stonowane, nieco zamknięte w sobie, skupione na strukturze, a nie nadmiernej ekspresji. Pachnie delikatnie wiśniami i czerwonymi kwiatami, na podniebieniu kwaskowe i porzeczkowe. Wydaje się jeszcze bardzo młode, ale czuć w nim naprawdę sporą klasę i ładne przenikanie się poszczególnych elementów. Znakomite+ (94/100).

Ziereisen Rhini Blauer Spätburgunder 2016 (34 eur)

Ponownie mogliśmy spróbować tu wina o rok młodszego. Jest jeszcze bardziej ściśnięte, schowane. Na razie dominują akcenty dymne, ziołowe i ziemiste. Owoce (jeżyny, wiśnie i śliwki) dopiero zaczynają rozwijać się w tle, na pewno potrzebują jeszcze kilku lat, aby przebić się na pierwszy plan. Struktura jest ładnie nasycona, mocna ze sporym potencjałem na wielkie wino. Znakomite (93/100).

Ziereisen Jaspis Pinot Noir 2016 (40 eur)

Zmiana nazewnictwa (Pinot Noir zamiast Blauer Spätburgunder) ma wskazywać na najbardziej burgundzkie wino w kolekcji Hanspetera. Około 80% owoców trafiło do fermentacji w pełnych kiściach. Po drodze do podstawówki codziennie mijało się kilka drzew jarzębiny i zapach tych jesiennych owoców wrócił przy kieliszku tego wina. Obok nich rozwijają się również aromaty leśnej ściółki i wiśni. Na podniebieniu świetnie napięte, z mocnym ciałem, dobrym nasyceniem i wyrazistymi taninami w finiszu. Wszystko jest tu na swoim miejscu, ale też wino jest młodziutkie, warto dać mu jeszcze 3-4 lata. Znakomite (93/100).

Ziereisen Jaspis Blauer Spätburgunder Alte Reben 2014 (70 eur)

Parcela Jaspis leży w południowo-wschodniej części wzgórza dominującego nad miasteczkiem, na którym zlokalizowanych jest większość winnic rodziny. Do tej etykiety zostają wybrane najlepsze beczki z winem pochodzącym ze starych krzewów, które dodatkowo przed wypuszczeniem na rynek dojrzewa przez 2,5 roku w butelkach. Mocno skoncentrowane, bardzo głębokie, fenomenalnie zbudowane. Sporo w nim dymu, nut leśnym, a owoce są już lekko przesmażone, konfiturowe, co jednak ważne kwasowość dalej stoi na odpowiednim poziomie. To nie jest zwiewny Pinot Noir, ale wino poważne, esencjonalne. Arcydzieło- (95/100).

Ziereisen Gestad Syrah 2016 (22 eur)

To, że w portfolio Hanspetera znajdziemy Syrah, pokazuje z jaki klimatem mamy do czynienia w Margräflerlandzie, skoro ta ciepłolubna odmiana dobrze sobie tu radzi. Krzewy mają 20 lat, a wino dojrzewa przez 24 miesiące w beczkach, z których 1/4 stanowią nowe. W aromacie ciekawie łączą się aromaty kwiatowe ze zwierzęcą sierścią i kiszonką. Usta cieplejsze niż w przypadku Pinotów, bardziej słoneczne i przesmażone. W finiszu owocowe, z jedynie delikatnym dotknięciem garbników. Bardzo dobre+ (91/100).

Ziereisen Jaspis Syrah 2016 (50 eur)

Tu nowej beczki jest jeszcze więcej, bo dochodzi do 50%. W efekcie wino jest z jednej strony wciąż kwiatowe i wiśniowej, ale pojawia się też odrobina wanilii, suszonych śliwek i ziół. Kwasowość już niższa, ale taniny wciąż żywe, nie pozwalają, aby całość stała się nudna i zbyt ociężała. Znakomite- (92/100).

Zieresien Mariechäfer Regent 2013 (23 eur za 1,5-litrową butelkę)

Gdy rozmawialiśmy z Hanspeterem na temat polskiego winiarstwa i wspominaliśmy, że dalej sporą popularnością cieszą się hybrydy, postanowił dać nam spróbować tego Regenta. Wyjaśnił przy tym, że zwykle nie prezentuje tego wina dla gości, jest to bowiem etykieta przeznaczona na lokalny rynek, jako codzienne wino choćby do grilla. Dojrzewał on przez 24 miesiące w dużych beczkach, a później aby złagodzić charakter odmiany dodatkowe 4 lata (!) w butelkach. Pachnie porzeczkami, śliwkami, ale i węglem drzewnym. Na podniebieniu proste, owocowe, ale też przyjemnie soczyste, bez śladu warzywnych nut jakimi czasem straszą polskie Regenty. Dobrze zrobione wino i nauka cierpliwości dla polskich producentów – nie warto spieszyć się z wypuszczaniem na rynek butelek z tej odmiany. Bardzo dobre (90/100).

Zieresien Schmätterling Rosé 2018 (9,80 eur)

Zostajemy przy Regencie, ale tym razem mamy go w wersji różowej. Nie ma tu wiele historii – to proste wino „tarasowe”, ale co warte podkreślenia zrobione na wytrawnie, bez niepotrzebnego cukru. Są wiśnie, jest kwasowość i świeżość, czegóż więcej trzeba w tej kategorii? Bardzo dobre- (89/100).

Ziereisen Heugumber Gutedel 2017 (6,50 eur)

Ten Gutedel dojrzewał przez 17 miesięcy w dużych beczkach na osadzie. Pachnie jabłkami, gruszkami, do tego jest ziołowy, ładnie kremowy, lekko maślany. W ustach kwaskowy, soczysty i przyjemnie lekki mimo całkiem niezłej koncentracji, ale to też sprawa niskiego alkoholu (zaledwie 11%). Miękki, przyjemnie pijalny. Bardzo dobre- (89/100).

Ziereisen Gutedel 2017

To wino z poza listy producenta, zrobione przez jego córkę i jej klasę ze szkoły enologicznej. Szczerze powiedziawszy smakowało nam nawet lepiej niż poprzednia pozycja, gdyż idzie on w bardziej mineralną, stalową stronę. Jest też nieco kwiatów, gruszek i długi kwaskowy finisz. Idealne wino na upalne dni, do sałatki z nowalijek. Bardzo dobre+ (91/100).

Ziereisen Weissburgunder 2017 (9,80 eur)

Ponownie mamy wino dojrzewające w dużych beczkach. Jest delikatnie aromatyczne, pachnące kwiatami, jabłkami i cytrynami. Na podniebieniu orzeźwiające, z potężnym ładunkiem cytrusów i kwaskowych jabłek. Do tego dochodzi również solidna struktura i delikatnie kremowa faktura. Całość domknięta przez długi, słony finisz. Świetne wino do owoców morza czy chudszych ryb i rewelacyjna relacja jakości do ceny. Znakomite (93/100).

Ziereisen Grauburgunder 2017 (9,80 eur)

Porównując to wino z poprzednikiem, jak przystało na Pinot Gris, mamy w nim więcej masy, cielistości, słodszych owoców, dojrzałych gruszek i słodkich jabłek. Nie tak bardzo aromatyczne, pełniejsze i skoncentrowane, woskowe. Do przetestowania z halibutem, albo drobiem w maślanym sosie. Bardzo dobre (90/100).

Ziereisen Steingrüble Gutedel 2016 (12,80 eur)

To już wyższa linia, dojrzewająca przez 23 miesiące w dużych beczkach. Osobliwe, bo dość powściągliwe w warstwie aromatycznej, gdzie dominuje głównie chłodna mineralność. Nieco bardziej rozbudowane w ustach, tutaj pojawia się więcej jabłek, cytryn i sporo ziół. Mocno kwaskowe, z wręcz limonkowym posmakiem. Dalibyśmy mu tak z 2-3 lata, bo potencjał wydaje się być spory, ale w tym momencie jest jeszcze bardzo ściśnięte. Znakomite (93/100).

Ziereisen Hard Chardonnay 2016 (26,80 eur)

W tym przypadku fermentacja odbywa się bezpośrednio w baryłkach, z tego 15% stanowią nowe beczki. Wino jest pięknie zbudowane, z nutami maślanych herbatników na przepięknie owocowym, jabłkowo-gruszkowym tle, podlanymi dodatkowo kilkoma kroplami cytrynowego soku. Na języku czuć masę Chardonnay, ale finisz jest mocno mineralny, oczyszczający paletę. Znakomite- (92/100).

Ziereisen Lügle Weissburgunder 2016 (18,60 eur)

Owoce pochodzą z pojedynczej parceli, a sok wyciskany jest za pomocą starej prasy, bardzo wolno, nawet przez dobę. Następnie wino jest przez kilkanaście godzin macerowane na skórkach. Przede wszystkim zaimponowała nam maślana faktura i koncentracja tego Pinot Blanc, przy czym nie jest to w żadnym wypadku wino zbyt ciężkie czy przytłaczające. Może nie gra na owocowej tonacji, ale wszystko rozgrywa się tutaj w oparciu o niuanse strukturalności i nasycenia. Mineralne, odpowiednio kwaskowe, zachwycające. Znakomite+ (94/100).

Ziereisen Musbrugger Grauburgunder 2016 (18,60 eur)

Być może jeszcze nie ochłonęliśmy z zachwytów nad poprzednim winem, bo to Pinot Gris nas nie porwało. W nosie czujemy sporo akcentów beczkowych, a do tego gruszki, grejpfruty i suszone zioła. Mniej żywe i nie tak rozbudowane jak poprzednik, choć finisz jest bardzo ładnie wyciągnięty, delikatnie goryczkowy. Bardzo dobre+ (91/100).

Ziereisen Jaspis Grauburgunder Alte Reben 2016 (50 eur)

Kolejne z win, w których można się doszukać dziwnych, nieoczywistych aromatów. To zasługa naturalnych drożdży i niespiesznej fermentacji, która jest charakterystyczna dla butelek od Hanspetera. Jest bowiem lekko orzechowe, ale przede wszystkim czujemy akcenty maślanego popcornu. Na podniebieniu dalej sporo orzechów i dużo skoncentrowanego ciała, ale pojawiają się gruszki i mnóstwo silnej, górskiej wręcz mineralności. Nieszablonowe i zdecydowanie za młode. Jesteśmy ciekawi jak mogłoby się one rozwinąć w przyszłości. Znakomite- (92/100).

Ziereisen Gutedel 10‘4 Alte Reben 2016 (126 eur)

Nazwa wina nawiązuje do faktu, że parcela tych starych krzewów obsadzona jest przy niebywałym zagęszczeniu 10 tysięcy krzewów na hektar. Takie nasycenie wymusza konkurencję winorośli w dostępie do składników odżywczych i wody, stymulując korzenie do wnikania głębiej w ziemię. Przekłada się to na samo wino, w którym czujemy olbrzymie skoncentrowanie, masę i ciężar. Na razie trudno jest rozebrać je na czynniki pierwsze, bo wszystko jest obok siebie, ściśnięte w jeden monolit. Potrzeba mu czas, ułożenia i złapania powietrza. Znakomite (93/100).

Ziereisen Jaspis Unterirdisch Roter Gutedel in der Amphore 2015 (39,80 eur)

Koncepcja tego wina jest pokręcona jak jego autor (oczywiście z pozytywnym tego słowa znaczeniu). Wrzucone do glinianych amfor grona różowego klona odmiany Gutedel są zakopywane na rok bezpośrednio na winnicy. Po tym czasie następuje oddzielenie wina i trafia ono do ceramicznych butelek. Jest intensywnie herbaciane (earl grey), pachnące skórka pomarańczową i cytrynową, suszonym rozmarynem i oregano, ale też karmelem i płatkami kwiatów. Jak na wino pomarańczowe dość delikatnie taniczne, za to mocno kwaskowe, z wytrawnym gorzkawym wykończeniem. Znakomite (93/100).


Trudno jednoznacznie scharakteryzować wina od Hanspetera. Wymykają się one prostej klasyfikacji, są tak różne, nieszablonowe, z czasem nieoczywistymi, czy wręcz dziwnymi aromatami. Nie zawsze czarują w nosie, ale zachwycają fakturą i koncentracją w ustach. Dla nas to świetne pozycje, które idealnie oddają charakter stojącego za nimi winiarza, a takie indywidualne butelki kocha się najbardziej.