Gdzie zachód spotyka się ze wschodem – Monfort Village Carignan 2012

By środa, Marzec 12, 2014 0 , , , ,

W poszukiwaniu nowych inspiracji udaliśmy się w podróż na Bliski Wschód, a konkretnie do Izraela z butelką Monfort Village 2012 od Barkan Wine Cellars. Barkan jest drugim co do wielkości producentem izraelskich win. Po spróbowaniu tego wina odnoszę wrażenie, że warto było zainwestować w droższą markę tej winnicy. Ale nie wyprzedzajmy faktów.

Naszą butelką wyprodukowano z dwóch szczepów – carignan i argaman. Pierwszy z nich to winorośl kiedyś bardzo popularna we Francji. Obecnie została wyparta przez inne ciekawsze smakowo odmiany. Możemy domyślać się, że w Izraelu cieszy się powadzeniem ze względu na fakt, że daje winiarzom bardzo wysokie plony. Argaman to dla kontrastu typowo izraelski szczep, który daję winom mocny, owocowy zapach.

To właśnie zapach jest największym atutem tego wina. Jest ostry, ale przy tym przyjemny. Czujemy nuty wędzone, drzewne. Kojarzą się nam ze zapachem świeżo przełamanej gałęzi, pełnej jeszcze soków i aromatów. W tle można wyczuć maliny i inne czerwone owoce. Wino ma ciemny, rubinowy kolor, z ładnym połyskiem i przezroczystą obręczą.

Po takim nosie, smak okazał się rozczarowujący. Wino jest lekkie, proste i brakuje mu jakiejś tajemnicy, tego „wow!”. w pierwszym momencie czujemy delikatną kwasowość, potem do naszych kubków smakowych próbują się dostać owoce, ale nim zorientujemy się o co chodzi, tracimy ten ulotny smak. Jedynie ziołowy finisz przez chwilę pozwala cieszyć się tym winem.

Robert: To jest wino koszerne i może jest to klucz do jego zrozumienia. Kojarzy mi się właśnie z takim ortodoksyjnym Żydem. Nieco zamkniętym w sobie, nie interesującym się tym, co dzieje się dookoła, nie chcącym nic udowadniać. Daję mu 85/100.

Marta: Mam słabość do izraelskich klimatów, nie ukrywam że wiele razy w literaturze natrafiałam na wychwalane winnice tamtych regionów i szukałam win o zapachu/smaku ziół, przypraw, intensywnych ale przez niską zawartość alkoholu delikatnych. Dzisiejsza przygoda to jednak przesada z delikatnością; wino ma ładną grillowaną woń, na myśl przychodziło mi ognisko, ale zapach to nie całe wino, liczy się jeszcze smak i tu niestety przygoda się szybko skończyła: krótkie, z delikatnym finiszem, zabrakło izraelskości. 83/100

Wino choć proste, było smaczne. Cena (34 zł w Almie) również była odpowiednia. Nie powaliło nas, raczej do niego nie wrócimy, ale nie przestaniemy próbować win z Izraela. Jeśli znacie jakieś ciekawe pozycje to czekamy na podpowiedzi 🙂