Frontonio Microcósmico Macabeo 2018 z El Catadora

Są takie hiszpańskie odmiany winorośli, po których normalnie nie spodziewalibyśmy się ciekawych win. Pozostając na Półwyspie Iberyjskim można wymienić szczepy jak choćby Airen, Palomino (oczywiście nie mówimy o sherry), czy Macabeo. Jednak mnogość winiarzy, których znajdziemy w tym kraju (Hiszpania pod względem produkcji wina rokrocznie sytuuje się w pierwszej trójce na świecie, choć spora część jest też sprzedawana luzem), sprawia, że zawsze znajdzie się producent, który wyczaruje z nich jakąś perełkę. 


Macabeo

To druga (po wspomnianym Airenie) najpopularniejsza biała odmiana w północnej i północno-wschodniej części Półwyspu Iberyjskiego. Znajdziemy go na ponad 37 tysiącach hektarów, praktycznie wszędzie od Galicji, aż po Katalonię. Dość neutralny smak i niska kwasowość powstających z niego win sprawia, że często jest używany jako „wypełniacz” zwłaszcza tańszych, masowych etykiet. Szeroko używa się również Macabeo do produkcji win musujących, jest to bowiem standardowy składnik Cavy (obok odmian Xarel-lo i Parellady). O jego potencjale już dawno przekonali się winiarze z Riojy, większość białych win z tego regionu powstaje właśnie z Macabeo, tutaj znanego jako Viura. Kluczem do ich niezwykłego smaku jest jednak oksydacyjny, utlenionych charakter i długie dojrzewanie w beczkach – czyli winiarze znów uciekają przed nieciekawymi aromatami odmianowymi.

Kluczem do Macabeo wydaje się być właśnie odpowiednia winifikacja, gdyż jest to odmiana podatna na wszelkie zabiegi winifikacyjne, jak przedłużona maceracja na skórkach, fermentacja malolaktyczna, długie dojrzewanie na osadzie, mikroutlenianie w beczkach. Gdy producent ma do nich zmysł, a do tego odpowiednio zadba o winogrona na winnicy (redukując i przyspieszając zbiory), wtedy nawet z prostego Macabeo może stworzyć bardzo atrakcyjne wino.

Niedawno taką ciekawostkę kupiliśmy w El Catadorze (to warszawski importer specjalizujący się w winach z Półwyspu Iberyjskiego).

Bodegas Frontonio

Gdy w 2008 roku Fernando Mora rozpoczął produkcję win w swoim domu, pewnie nie spodziewał się, że rozwinie się to w kierunku tak ciekawego projektu. Impulsem okazało się spotkanie drugiego wizjonera, Francisco Latasa. Obaj w 2010 powołali do życia Frontonio, wypuszczając w pierwszym roku niewielką partię 630 butelek, powstałych z winnic posiadanych przez ich rodziny. Do dziś produkcja jest garażowa, a używane metody bardzo proste. Winogrona są zbierane ręcznie, sok wyciska się w tradycyjny sposób stopami, a podczas winifikacji interwencja ludzka jest ograniczona do minimum.

Ich winnice położone są na zachód od Saragossy, w regionie Valdelajón. Nieopodal znajdują się apelacje Campo de Borja, Calatayud i Cariñena uchodzące za ojczyznę odmiany Garnacha, ale o wciśniętym między nie Valdelajón mało kto słyszał. A szkoda…

Bodegas Frontonio Microcósmico Macabeo 2018 (59,99 zł)

To jedno z tym win, które zachwyca może nie bogactwem aromatów, czy niesamowicie rozbudowanym smakiem, ale strukturą, fakturą, tym jak układa się ono na podniebieniu. Jest bowiem mocno woskowe, z jedynie delikatnymi nutami skórek z papierówek, suszonym sianem, szparagami. Usta stalowe, wręcz żelaziste, bardzo wytrawne, ze słonawy, bardzo wyrazistym wykończeniem. Skupione, dość pełne, nieoczywiste, do spróbowania z tłustszymi rybami i pieczonym kurczakiem. Bardzo dobre+ (91/100).

Bodegas Frontonio Botijo Garnacha Blanca 2018 (39,99 zł)

Spróbowaliśmy też drugiego wina od tego producenta, z tańszej linii oznaczonej jako „Los Botijos”. Mamy tu białą Garnachę, która ostatnimi czasy przeżywa w Hiszpanii swoisty renesans. Tu dojrzewała na osadzie przez 3 miesiące i pachnie typowo dla odmiany – białymi kwiatami, żółtymi brzoskwiniami, z dodatkiem nut ziołowych, rumiankowych, ale też woskowym tłem. Usta mniej ekspresyjne, ładnie mineralne i kwaskowe. Kończy się znakomicie wytrawnym, goryczkowo-słonawym finiszem. Bardzo dobre (90/100).


Po raz kolejny potwierdził się znany fakt, że dobry winiarz nawet z mało obiecującej odmiany jest w stanie stworzyć coś niezwykłego. Zdradzimy Wam, że w El Catadorze jest znacznie więcej takich perełek – warto ich poszukać!