Erwin Sabathi – najsłynniejszy z Sabathich

Dużym plusem podróżowania po Austrii jest fakt, że większość winiarni jest tutaj otwartych dla osób chcących zrobić zakupy niemal przez cały tydzień, a dodatkowo producenci dają zwykle możliwość spróbowania swoich pozycji przed dokonaniem zakupu. Oczywiście, my pawie zawsze piszemy do nich wcześniej maila, gdyż zależy nam na możliwości spotkania się osobiście z winiarzem, zwiedzenia samej winiarni, a czasem (gdy jest ku temu okazja) również przejścia się po winnicy. Bywa jednak, że decydujemy się na odwiedziny zupełnie spontaniczne, nie inaczej stało się właśnie tym razem…


Najsłynniejszy z Sabathich

Nazwisko Sabathi jest w Południowej Styrii bardzo popularne. Znajdziecie tu kilka winiarni, których właścicielem jest właśnie któryś z  Sabathich (co śmieszne, nie wszyscy są ze sobą spokrewnieni – zawiłe koneksje rodzinne opowiadał nam jeden z nich Hannes, ale o nim opowiemy przy innej okazji). Jednak najbardziej znanym winiarzem noszącym to nazwisko jest Erwin, właściciel Weingut Erwin Sabathi. Nie mieliśmy go na liście winiarzy, których chcieliśmy odwiedzić podczas naszej majowej wyprawy do Styrii. Wcale jednak nie dlatego, że jego win nie doceniamy, czy nie lubimy. Próbowaliśmy je rok temu podczas VieVinum i bez wątpienia jest to jeden z najlepszych producentów regionu. Po prostu, chcieliśmy zostawić go sobie na kolejną wyprawę. Jednak podczas jednego z dni wyjątkowo sprężyliśmy się u innych producentów i okazało się, że mamy nieco wolnego czasu. Wtedy padł pomysł, aby chociaż podjechać do Erwina i kupić kilka butelek.

Po przybyciu na miejsce okazał się (były już godziny popołudniowe), że w winiarni akurat nie ma innych gości, zaproponowano nam więc abyśmy przed zakupami spróbowali kilku pozycji. Możecie się domyślać, że nie pogardziliśmy taką propozycją. Jak zaczarowane z plecaka wyskoczyło notesy i ołówki, a widząc to Erwin (który na zapleczu załatwiał jakieś papierkowe sprawy), podszedł do nas, spytał się co nas do niego sprowadza i zaproponował że sam przedstawi nam swoje wina.

Od rolnika do winogrodnika

Rodzina Sabathich (a przynajmniej ta jej odnoga, z której wywodzi się Erwin), z winami miała do czynienia od połowy XVII wieku. Jednak, jak większość miejscowych, przez długi czas produkcja wina była jedynie jednym z elementów ich rolniczej gospodarki. W 1938 roku jego dziadek Johann zakupił posiadłość w miasteczku Pössnitz, na której dzisiaj znajduje się siedziba rodzinnej winiarni. Jakieś 20 lat później Johann zakupił pierwsze działki na Pössnitzbergu, które to cru jest dziś oczkiem w głowie rodziny. W 1992 roku stery przejął Erwin Jr., a w 2004 roku naprzeciwko rodzinnego domu otwarto nowoczesny budynek winiarni. Choć to Erwin jest właścicielem i szefuje całemu przedsięwzięciu, również jego dwaj młodzi bracia Gerd i Christoph są zaangażowani w prowadzenie firmy.

Filozofia produkcji win przez Erwina jest prosta, uważa, że kluczem jest zrozumienie miejsca pochodzenia winogron. Dlatego też przykłada dużą uwagę do pracy na winnicach, starannej kontroli upraw i wielkości zbiorów. W 2016 roku rozpoczął proces certyfikowania dla uprawy organicznej, a fermentacja odbywa się na naturalnych drożdżach.

Spróbowane wina

Erwin Sabathi Weissburgunder Südsteiermark 2018 (9,80 eur – podajemy ceny przy zakupie bezpośrednio u winiarza)

Styryjskie białe Pinoty smakują nam na równi z tutejszymi Sauvignon Blanc. Wino pochodzi z mieszanki owoców z różnych parceli Erwina i trafia na rynek szybko, bo 1 marca roku po zbiorach. Ma to być w zamyśle proste, orzeźwiającej, codzienne wino i w tej roli wypada znakomicie. Jest przyjemnie aromatyczne (głównie jabłka i zioła), ale ma też niezłe ciało i niesie w sobie dużą dawkę rześkości. Bardzo dobre (90/100).

Erwin Sabathi Jägersberg Weissburgunder 1STK 2017 (16 eur)

Jägersberg to siedlisko (przez organizację Steirischen Terroir- und Klassikweingüter klasyfikowaną jako Erste Lage) z niewielkimi różnicami temperatur między dniem, a nocą. Dzięki temu świetnie nadaje się do uprawy odmian burgundzkich. Dominują na nim osady, które przed wiekami naniosło tutaj morze, a gleba jest piaszczysta. W porównaniu do poprzednika ta pozycja jest bardziej wycofana, skryta. Potrzebuje jeszcze czasu, bo na razie poza delikatnymi akcentami jabłek i mineralnością, pokazuje niewiele. Na pewno wybija się mocna kwasowość, co pozwala docenić potencjał dojrzewania tego Pinota. Bardzo dobre+ (91/100).

Erwin Sabathi Jägersberg Grauburgunder 1STK 2017 (21 eur)

Z tej samej winnicy spróbowaliśmy też Pinot Gris, które od razu zaznaczyło wejście na scenę mocniejszym ciałem i wyraźnymi, bardzo atrakcyjnymi nutami owoców (jabłka i gruszki). Na podniebieniu dochodzą również cytryny i delikatnie kremowa faktura. Wino jest świetnie zbudowane, powinno być bardzo plastyczne kulinarnie (podalibyśmy je do duszonej cielęciny), a domyka ja mocno mineralny, czy wręcz taniczny finisz. Znakomite (93/100).

Erwin Sabathi Leutschach Chardonnay 2017 (13,50 eur)

Co ciekawe, Erwin jest jednym z nielicznych producentów ze Styrii, który dla swoich win z Chardonnay nie używa nazwy Morillon, która znaczenie częściej pojawia się na miejscowych etykietach. Tu mamy pozycję kategorii Ortswein, pochodzącą z winogron rosnących w gminie Leutschach, najdalej wysuniętej na zachód z gmin należących do regionu Südsteiermark. Tutejsza gleba jest zbudowana głównie z morskich osadów, a klimat charakteryzuje się dużymi różnicami temperatur między dniem, a nocą (przez wpływ nieodległego łańcucha Korapli. Jak na wino ze „średniej” linii producenta jest tu spora koncentracja, owoc kręci się wokół nut gruszek i mirabelek, a całość wieńczy bardzo użyteczna kulinarnie goryczkowo-migdałowa końcówka. Przy tym nasyceniu wino nie traci werwy i kwaskowego nerwu. Bardzo dobre+ (91/100).

Erwin Sabathi Saffran Chardonnay 2017 (24,90 eur)

Winnica Safran w całości należy do rodziny Sabathich i jest w 100% obsadzona przez Chardonnay. Jest dość wietrzna, więc winogrona łatwo się osuszają po częstych deszczach, które są jednym z największych problem dla styryjskich winiarzy. Wino powstałe z krzewów na niej rosnących, dojrzewa przez 18 miesięcy w beczkach. W tym momencie nuty waniliowe są jeszcze dość intensywne, ale też nie zdominowały one charakteru wina. Zza nich wyziera mocna kwasowość i jabłkowo-cytrynowy owoc. Prezentuje świetny balans między owocami, mineralnością i użyciem dębu. Równowaga tych trzech składników jest przepiękna, a pamiętajmy z jak młodym winem mamy do czynienia. Znakomite (93/100).

Erwin Sabathi Pössnitzberg Chardonnay GSTK 2017 (29.90 eur)

Nazwa najsłynniejszej parceli, z której powstają wina Erwina pochodzi od słoweńskiego słowa „pesek” oznaczającego piasek. Mówi to wiele o charakterze gleby, którą znajdziemy na tej winnicy. Dodatkowo charakteryzuje ją znaczna stromizna (miejscami dochodząca do 75%) oraz spora domieszka wapienia, nadającego glebie bardzo jasną, niemal białą barwę. Ten kredowy margiel nosi nazwę „opok” i jest jedną z najbardziej charakterystycznych gleb w Styrii. To wino było butelkowane 1 maja (po 18 miesiącach dojrzewania w dużych beczkach), więc gdy zawitaliśmy do Erwina było jeszcze nieułożone, nieco niespokojne bezpośrednio po zabutelkowaniu.  Mimo swojego niemowlęctwa już teraz prezentowało niezwykłą elegancję, stonowanie i dostojność. Na razie owoc był zdominowany przez mocną mineralność i kwasowość, ale powinien dojrzeć z wiekiem. Dajcie mu poleżeć kilka lat na półce. Znakomite- (92/100).

Erwin Sabathi Pössnitzberg Chardonnay Alte Reben GSTK 2017 (48 eur)

Pozostajemy na Pössnitzbergu, ale tym razem mamy tutaj esencję z najstarszych krzewów Erwina, których wiek przekracza 50 lat. Cóż można powiedzieć o tym winie, gdy tak młode było nawet poprzednie? Na pewno jest tu jeszcze więcej elegancji, poukładania i klasy, a przy tym ta pozycja jest jest bardziej skupiona i pozamykana niż poprzednik. Tym niemniej już teraz widać w nim niesamowite pokłady koncentracji i dostojeństwa. Szkoda otwierać przez najbliższe 5 lat. Znakomite (93/100).

Erwin Sabathi Sauvignon Blanc Südsteiermark 2018 (12,80 eur)

Teraz czas na przejście przez Sauvignony Erwina, a zaczynamy od najprostszej pozycji, a więc wina regionalnego. Od razu wita się z nami aromatyczny nosem, bardzo apetycznym, jabłkowo-cytrynowo-gruszkowym. Jest świeżutkie, lekkie i bardzo rześkie. Mocna kwasowość idzie za pan brat z owocowością. Idealne wino na ciepłą wiosnę i upalne lato. Bardzo dobre- (89/100).

Erwin Sabathi Leutschach Sauvignon Blanc 2017 (13,50 eur)

Tu znów sięgamy do butelki, w której zgromadzono wino pochodzące z różnych parceli w miasteczku Leutschach. Warto je ponownie porównać z nieco tańszym poprzednikiem. W takiej sekwencji, to wino jest chłodniejsze, bardziej kwaskowe, szczupłe i mineralne. Nie ma aż tak zachęcającej owocowości, a bardziej gra na tonach ziołowych i precyzyjnej, mocnej kwasowości. W finiszu wychodzą również mocne zielone jabłka. Bardzo dobre+ (91/100).

Erwin Sabathi Pössnitzberg Sauvignon Blanc GSTK 2016 (29 eur)

Pierwszym Sauvignon z Pössnitzbergu było wino delikatnie starsze. Odmiana ta bywa charakteryzowana jako „all green” i w tym przypadku jest to jak najbardziej trafne określenie. Wino pachniało szparagami, świeżo skoszoną trawą i zielonymi jabłkami. Również na podniebieniu wybitnie szparagowe, ale też świetnie soczyste i mineralne. Wciąż również młodziutkie i mające olbrzymi potencjał. Znakomite- (92/100).

Erwin Sabathi Pössnitzberg Sauvignon Blanc GSTK 2017 (29,90 eur)

Ciekawie jest porównywać to samo wino z dwóch różnych roczników. W pozycji o rok młodszej więcej jest tonów jabłek i gruszek, świeżego i orzeźwiającego owocu. Kwasowość wydaje się nawet ciut wyższa niż w przypadku 2016 rocznika, w finiszu aż bolą od niej zęby. Ta energetyka i elektryczność tego wina jest świetna. Znakomite+ (94/100).

Erwin Sabathi Pössnitzberg Sauvignon Blanc Alte Raben GSTK 2017 (48 eur)

Tutaj znów mamy pozycję z najstarszych krzewów Sauvignon Blanc rosnących na Pössnitzbergu. Wino dojrzewało przez 18 miesięcy w dużych beczkach. Jest oszałamiające, nasycone nutami moreli, cytryn, bardzo skoncentrowane i skupione. Za to już w ustach chłodne, kwaskowe i mineralno-papierówkowe. Balansuje pomiędzy tą feerią owoców, a mineralnym kręgosłupem i wychodzi mu to przepięknie. Arcydzieło- (95/100).

Erwin Sabathi Chardonnay Brut 2013 (20,80 eur)

Choć zwykle musiaki próbowane są na początku stawki, to Erwin postanowił pokazać nam swojego Chardonnay w bąbelkowej wersji przed słodkim winem, aby odświeżyć nieco kubki smakowe. Wino jest produkowane metodą tradycyjną, choć to jednak owoce, a nie typowe dla tego sposobu produkcji akcenty drożdżowo-chlebowe, są na pierwszym miejscu. Mamy tu więc jabłka, cytryny i przyjemne musowanie, ale brakuje trochę większej głębi. W Styrii piliśmy lepiej wykonane musiaki. Dobre+ (88/100).

Erwin Sabathi Pössnitzberg Trocenbeerenauslese 2017 (19,80 eur za butelkę 0,375 l)

Przepiękne wino pokazujące szczyty możliwości słodkiego Sauvignon Blanc. Zaczyna się miodowo, potem dochodzą kwiaty lipy, morele, maślane herbatniki. Co jednak istotne, mimo 244 gram cukru (!) jest to dalej świeże, kwaskowe wino. Zupełnie nie męczy, wręcz ma się ochotę na kolejny kieliszek. Aksamitna, oleista faktura. Arcydzieło- (95/100).


Choć Sytria jest znana głównie ze swoich Sauvignon Blanc, to po wyjściu od Erwina, gdy na gorąco komentowaliśmy między sobą wrażenia, zgodnie stwierdziliśmy, że to wina z bordoskich odmian zrobiły na nas większe wrażenie. Zachwyciły nas zwłaszcza jego Chardonnay. Choć przecież nie jesteśmy fanami tej odmiany, w wykonaniu Erwina były to naprawdę fenomenalne wina.


A tutaj jeszcze krótki film z podsumowaniem: